post Avatar

Opublikowane 20.06.2020 13:58 przez

Szymon Janczyk

Na ten dzień czekaliśmy bardzo długo. Po drodze przeżyliśmy mnóstwo zakrętów, wątpliwości i promyczków nadziei. Ale dłużej czekać nie musimy. Serie A wraca. Włosi, którzy byli jednym z najbardziej cierpiących z powodu pandemii krajów, znów dostaną swój ulubiony powód do radości – calcio. A wraz z nim, wszystko, za co je kochamy: opóźnione mecze, kłótnie o decyzje sędziowskie, afery, skandale i mecze do kotleta w niedzielne południe. Czego spodziewać się po restarcie ligi we Włoszech? Odpowiadamy na najważniejsze pytania.

Czy Maurizio Sarri zobaczy Miralema Pjanica i jego 150 podań?

Śpieszymy z wyjaśnieniem o co chodzi, chociaż jeśli regularnie śledzicie nasze teksty o Serie A, to pewnie kojarzycie ten cytat. Otóż przed startem rozgrywek Sarri wybrał sobie Pjanica na swoją nową miłość. Bośniak miał być motorem napędowym jego drużyny, jej sercem i mózgiem zarazem. Nie był to pomysł głupi, bo Pjanić grać w piłkę potrafi. Potrafi też rozgrywać, potrafi załadować ze stałego fragmentu gry, więc generalnie – mieć takiego reżysera to skarb dla trenera.

Tyle że Sarri na siłę chciał upodobnić swoją nową wybrankę do ex, pozostając przy miłosnych porównaniach.

Pjanić miał przestać grać jak Pjanić i zacząć grać jak Jorginho. 150 kontaktów z piłką w meczu – to miał być wyznacznik jakości dla bośniackiego piłkarza, ale nie tylko. To miał być wyznacznik jakości dla całego Juventusu, dowód, że filozofia palacza z Neapolu została zaszczepiona w cynicznym do bólu Juventusie. Oczywiście była to lekka hiperbola, jednak efekty były druzgocące. Pjanić zawodził Sarriego, Sarri zawodził Pjanica i od zimy trwają nieustanne spekulacje, jakby tu się Bośniaka pozbyć i zrobić miejsce dla Jorginho.

Problem w tym, że jeśli sprawy dalej będą toczyły się takim rytmem, to nie Maurizio może decydować o tym, komu należy podziękować. W Turynie mają już po dziurki w nosie czekania na sarrismo. Na piękny, ofensywny futbol, który da Starej Damie trofea. Bo póki co styl Sarriego trofea Juventusowi zabiera.

  • Superpuchar Włoch? W łeb od Lazio
  • Puchar kraju? Na szczękę od Napoli

Za nami dwa półfinałowe mecze Coppa Italia i naprawdę nie widać nawet symptomów poprawy. Bianconeri nie strzelili ani jednego gola, a przecież grali z wykartkowanym Milanem. Ba, wykartkowany Milan przez większość meczu grał w dziesiątkę. Dotychczas wózek ciągnął Cristiano Ronaldo, który prezentował nadludzką formę strzelecką i bił kolejne rekordy. Ale po pandemii Portugalczyk wyglądał mizernie. Znamienne, że Paulo Dybala, który przecież w przeciwieństwie do CR7 nie trenował na prywatnej wyspie, a walczył z koronawirusem, prezentował się znacznie lepiej.

W Piemoncie panuje coraz większe zwątpienie w to, czy sarriball kiedykolwiek zadziała. A sytuacja nie jest komfortowa, bo choć Juve wciąż zostały do zdobycia dwa skalpy, w obydwu przypadkach sprawa jest na ostrzu miecza. Jeden błąd i może zrobić się smród. Czy Sarriemu uda się naoliwić tę maszynę? Naszym zdaniem nie. Nie oznacza to jednak, że skreślamy szanse Juventusu na Scudetto. W końcu takie indywidualności mogą rozstrzygnąć losy tytułu na własną rękę.

Czy Claudio Lotito wyczerpie limit wydatków na najbliższą dekadę?

Do rzymskiego Ebenezera Scrouga jak ulał pasowałby pewien mem. Ten, w którym przejęta koniecznością wyboru postać zastanawia się, który z dwóch guzików wcisnąć. W przypadku Claudio Lotito opcje są dwie: zdobyć mistrzostwo, co wiąże się z koniecznością wydania grubej kasy na premie, albo skończyć na drugim miejscu i nie nadwyrężać budżetu.

Claudio Lotito i jeden z jego ulubieńców. Ciro Immobile ma zagwarantowane 100 tysięcy euro premii za każde 10 goli w sezonie.

Oczywiście trochę sobie żartujemy, bo nie po to Lotito wytoczył wojnę wszystkim w Serie A, żeby dokończyć sezon, by teraz biadolić nad koniecznością płacenia premii. Można Claudio wiele zarzucać, ale jedno jest pewne. On i jego jednoosobowy Gang Albanii w postaci Igliego Tare, mają nosa do interesów. Wilki (choć z racji na symbol Romy może to być złe porównanie) poczuły krew. Lotito i Tare dobrze wiedzą, że szansa zdetronizowania Juventusu dwa razy się nie zdarza. Albo teraz, albo nigdy. Dlatego Lazio jak żaden inny klub zabiegało o to, żeby wrócić na boisko.

Ba, mało tego. Wrócić na nie przygotowanym do walki o wszystko. Z Włoch dobiegały nas informacje o tym, że w Rzymie co i rusz kombinują, jak tu oszukać system. Znamienne w tym wszystkim, że Lotito mimo wielkich chęci na utarcie nosa Juventusowi, i tak nie postanowił zaszaleć w zimowym okienku transferowym. Ok, zaszaleć to może złe słowo. Simone Inzaghi nie dostał bowiem… żadnego zawodnika. Kadrę poszerzono tylko i wyłącznie o zawodników z satelickiej Salernitany.

Jasne, wiemy, że ławkę rezerwowych Starej Damy dopiero obśmiewał obraz wchodzących na boisko w tym samym momencie Khediry, Rabiota i Bernardeschiego.Ale jak wyglądałoby to w Lazio?

  • Lukaku. Ale nie Romelu, a Jordan.
  • Bastos – daj bóg, żeby był to chociaż Michel Bastos. Ale nie, to po prostu Bastos, kapitan reprezentacji Angoli (Angoli, nie Anglii).
  • Felipe Caicedo. Tak, ten, który był o krok od Legii Warszawa. Ale uczciwie przyznamy, gość w roli jokera faktycznie się sprawdza.

Tak, to czołowa trójka ławkowiczów z Rzymu. Są jeszcze Patrick czy Jony, ale szanujmy się – żadne z tych nazwisk przeciętnemu kibicowi nic nie powie. Albo powie, ale na takiej zasadzie, na jakiej znamy nazwisko Mateusza Lewandowskiego. Do tego pierwszy skład, który oparty jest o weteranów: 33-letni Leiva, 35-letni Parolo, 33-letni Radu, 32-letni Acerbi… Jasne, to wszystko nieźli piłkarze. Tak samo, jak świetny Luis Alberto, tak samo, jak wojownik Senad Lulić. Ale mimo wszystko, pewne ograniczenia mają. Wąska, doświadczona kadra to największy minus Lazio.

Wygrać tytuł w takich okolicznościach? Mission Impossible. Teoretycznie, bo w praktyce Orły ze stolicy Italii dwukrotnie w tym sezonie wypłaciły Juventusowi kuksańca. Przed nimi jeszcze jedno bezpośrednie starcie z liderem. Jeśli uda im się skompletować hattricka, to czujemy, że tytułu z rąk już nie wypuszczą. A jeśli tak się stanie, to Simone Inzaghi powinien nie tylko otrzymać w Wiecznym Mieście pomnik, ale też większość z 18 milionowej premii za Scudetto. Tak, jeśli Lazio sięgnie po tytuł, Lotito wyczerpie budżet na długie lata.

Czy Milan się, kurwa, skompromituje (ponownie)?

Sami mamy już problem z tym Milanem. Z jednej strony naprawdę wiele od nich nie wymagamy. Widzimy przecież, że to nie jest skład, który jest w stanie zdobyć nawet Trofeo Berlusconi. Wiemy, że gdyby w eliminacjach Ligi Mistrzów Rossoneri trafili na Legię Warszawa, mogłaby zostać ich Dudelange. Choć w zasadzie Milan ma swoje Dudelange, bo dwukrotnie męczył się z Luksemburczykami w Lidze Europy…

W każdym razie – wiemy też jednak, że mimo wszystko Milan jest w stanie wykrzesać z siebie tyle mocy, żeby doczłapać się do europejskich pucharów. Gennaro Gattuso rok temu był o włos od Ligi Mistrzów. Wcześniej też jakoś udało się zawadzać o tę Ligę Europy. Dlatego też, mimo całej tej przeciętności, która od lat unosi się nad czerwoną stroną Mediolanu, nie można obniżać Rossonerim poprzeczki. Z całym szacunkiem, ale sytuacja, w której na widelcu mają Milan Hellas Werona, Parma, Sassuolo, Bologna czy Cagliari, jest niedopuszczalna. Jeśli którakolwiek z tych drużyn zakończy sezon przed mediolańczykami, będzie to dla nich potężny strzał w pysk.

Nie po to sprowadza się Zlatana Ibrahimovica, żeby po kątach rozstawiał Milan Giampaolo Pazzini i spółka.

Dla Milanu cel, jakim jest Liga Mistrzów, dawno przestał być osiągalny. Jakieś resztki nadziei na czwarte miejsce może mieć najwyżej Napoli, ale to resztki tak niewielkie, jak liczba Scudetto na koncie Romy okruchy z bułki, które spadły ze stołu. Wciąż jednak podopieczni Stefano Pioliego mogą zakończyć ligę na szóstej lokacie, może nawet na piątej, co nie byłoby takie złe. A przede wszystkim mogą uratować honor, nie dając się prześcignąć wspomnianemu wcześniej peletonowi potęg.

Czy to zrobią? Naszym zdaniem tak. Nawet, jeśli ten sukces – dziwnie to brzmi w kontekście tak utytułowanego klubu – miałby zrodzić się w bólach. Już pucharowy mecz z Juventusem pokazał, że Milan potrafi walczyć. Może nadal jest na bakier z atrakcyjną dla oka piłką, ale walka powinna wystarczyć.

Ilu Polaków za rok zagra w Serie A?

Tak, Polacy i Serie A to w ostatnich latach świetne połączenie. Włoski kluby chętnie sięgają po piłkarzy z naszego kraju, ci jeszcze chętniej się tam przeprowadzają. Ale przy wszystkich tych zaletach, małym minusem jest fakt, że najczęściej trafiają do klubów pokroju SPAL niż do Interu Mediolan. Dlatego też rokrocznie spora rzesza naszych stranierich walczy o utrzymanie we włoskiej ekstraklasie. Tym razem jest podobnie, a w grę o życie zamieszanych jest naprawdę wielu naszych przedstawicieli.

  • Arkadiusz Reca i Bartosz Salamon w SPAL
  • Filip Jagiełło w Genui
  • Bartosz Bereszyński i Karol Linetty w Sampdorii
  • Łukasz Teodorczyk w Udinese
  • Bartłomiej Drągowski w Fiorentinie

Do tego, trochę na siłę, ale jednak, możemy też dokooptować Sebastiana Walukiewicza i jego Cagliari. Ale i bez Casteddu mamy konkretną ekipę gości, dla których najbliższe miesiące będą walką o przyszłość. Pocieszające jest jedno – najgorszy scenariusz, czyli spadek trzech drużyn z Polakami w składzie, raczej nie jest możliwy, bo Brescia ze strefy spadkowej raczej się nie wygrzebie. No i oczywiście jest to walka trochę naciągana, bo Teodorczyk, Jagiełło czy Salamon odgrywają w swoich klubach marginalne role. Natomiast Arkadiusz Reca tak czy siak wraca do Atalanty, a gra na tyle dobrze, że za rok pewnie się w jakimś Hellasie zaczepi.

Reca kontra Cristiano Ronaldo w meczu SPAL vs Juventus.

A kto ma największe szanse, żeby z ligi zlecieć? Zakładamy, że zostało jedno wolne miejsce, obok Brescii i SPAL. Obecnie zajmuje je Lecce i wiele wskazuje na to, że to się nie zmieni. Jeśli jednak Lecce miałoby kogoś pogrążyć, to chyba tylko Genoę lub Udinese.

Czy Benevento znów będzie przegrywać bez ambicji?

A skoro już o utrzymaniu, to zahaczymy i o temat awansu. Bo przecież do gry wraca nie tylko Serie A, ale i Serie B. Ta wiadomość na pewno ucieszy Filippo Inzaghiego, który mógłby się poczuć największym przegrywem w świecie calcio, gdyby w sezonie, w którym jego Benevento przegrało tylko jeden mecz, nie wywalczył awansu. Nie ma co ukrywać, spełnia się czarny sen kibiców Milanu, czyli powrót „Czarownic” z południa Włoch do Serie A. Chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać Benevento awans, a na nią w żadnym wypadku się nie zanosi. 22 punkty przewagi – to wynik, który pozwala powoli wskakiwać w szlafrok i końcówkę sezonu spędzić na zupełnym luzie. Choć akurat w przypadku Pippo o luzie ponoć nie ma mowy, bo zawodnicy mają nadal zasuwać w pogoni za rekordami.

Kto jeszcze zawita w Serie A? Gdybyśmy byli złośliwi, powiedzielibyśmy, że to bez znaczenia. Beniaminkowie i tak zwykle bardzo szybko się z ligą żegnają. Ale ktoś jednak do ligi trafi, a skoro mówiliśmy o Polakach, którzy walczą o utrzymanie, warto dodać, że i w klubach walczących o awans mamy spore grono przedstawicieli.

  • Frosinone? Przemysław Szymiński.
  • Pordenone? W przyszłym sezonie, ale jednak – Adam Chrzanowski.
  • Salernitana? Patryk Dziczek oraz Paweł Jaroszyński.
  • Empoli? Szymon Żurkowski.

Jasne, pamiętamy o tym, że i tutaj znajdziemy wypożyczonych, jak Dziczek czy Żurkowski, którzy zapewne w swoich obecnych klubach nie zostaną. Ale z drugiej strony, jak już wspomnieliśmy, nasi stranieri trafiają raczej do ekip z tej półki, więc jak mówi stara prawda – zwalniają, znaczy będą zatrudniać. Ale czy któryś z zespołów ma szanse na to, żeby w Serie A zostać na dłużej?

Cóż, z całym szacunkiem dla pracy Inzaghiego, ale Benevento wróżymy podobną historię, co ostatnio. Największy potencjał prezentuje chyba Empoli, które długo nie mogło pogodzić się ze spadkiem, więc to w tej ekipie możemy upatrywać kogoś, kto nie przemknie przez Serie A niczym meteoryt.

***

O co jeszcze warto zapytać przed startem sezonu? Ile osób, tyle pomysłów, więc kilka szybkich strzałów zostawiliśmy na koniec.

Czy Genoa zapłaci w końcu Zagłębiu Lubin za Filipa Jagiełłę?

Nie. Ale nie przeszkodzi jej to w próbie transferu przynajmniej jednego piłkarza z Polski.

Czy Antonio Conte odegra się na Juventusie?

Tak, przejmując od Napoli tytuł moralnego mistrza Włoch.

Czy spadochroniarz znów spadnie na boisko?

Nie, ale niewykluczona jest inwazja wojsk kapitana Bomby. Poważnie, nauczyliśmy się już, że we Włoszech wszystko może się zdarzyć.

Czy jakiś mecz rozpocznie się punktualnie?

Tak, ale nie takich spotkań nie będzie więcej niż 25% z pozostałych do rozegrania.

Czy Atalanta rozjedzie jeszcze kogoś w tym sezonie?

Tak, w końcu gra jeszcze rewanż z Milanem.

Czy mimo to usłyszymy jeszcze o siermiężnej Serie A?

Przynajmniej o raz za dużo.

Czy kryzys po pandemii zatrzyma karuzelę zmian trenerskich?

Nie żartujmy, przecież to raj dla Włochów – mając trzech trenerów na kontrakcie możesz ich zwalniać i zatrudniać ponownie bez żadnego problemu.

Czy Ciro Immobile prześcignie Roberta Lewandowskiego w walce o Złotego Buta?

Tak, w końcu Lazio gra jeszcze rewanż z Milanem.

Czy odejdzie do Newcastle?

A byliście kiedyś w Newcastle i widzieliście różnice między nim a Rzymem?

Czy Mario Balotelli zdoła jeszcze wrócić do Brescii?

Tak, nawet dwa razy, bo przynajmniej raz zdoła też z niej znów wylecieć.

SZYMON JANCZYK

Calcio w pigułce – inne teksty o włoskim futbolu

Życie w stylu „Rock & Gol”. Wszystkie szaleństwa Pablo Osvaldo

Simone Barone – zapomniany mistrz świata z 2006 roku

Własne piwo, korupcja i objawienie sezonu. Szalona kariera Francesco Caputo

Dezerter Higuain, czyli brzydki koniec Pipity w Europie

Brescia, przystań genialnych pomocników. Tonali następcą Pirlo i Hamsika?

Fot. Newspix

Opublikowane 20.06.2020 13:58 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fjardabyggd
Fjardabyggd

Benevento ma pieniądze. To, że wracają do Serie A nie jest przypadkiem. Nie jest powiedziane, że tym razem od razu zlecą.

Raffaello
Raffaello

Tak, że beniaminkowie zawsze są chłopcami do bicia widać po drużynie Hellas…

floro flores
floro flores

o tak, najpierw przygrywka po niewiarygodnie emocjonujących meczach Pucharu Włoch, rusza Serie A, nareszcie będę spał jak bobasek

Włochy
27.09.2020

Jakkolwiek to brzmi – Juventus traci dwa punkty do Verony

AS Roma w pierwszej kolejce Serie A przegrała walkowerem z Hellasem Werona. Dość kompromitująca wpadka na boisku – bo tak trzeba chyba określić bezbramkowy remis, ogromnie kompromitująca wpadka organizacyjna, bo czymś takim jest niepoprawne zgłoszenie zawodnika do rozgrywek. Chęć rehabilitacji była spora, ale i stopień trudności wyzwania najwyższy z możliwych. Do Rzymu wpadł Juventus.  Wpadł […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Fati show na inaugurację Barcelony

Nie ma co, bardzo fajny sparing obejrzeliśmy dziś na Camp Nou. Barcelona przed sezonem postanowiła sprawdzić formę z jakimś zespołem z niższej klasy rozgrywkowej. Klasyczny mecz na sprawdzenie wariantów taktycznych. Tak sobie myśleliśmy, gdy oglądaliśmy to spotkanie. Ale potem okazało się, że jednak był to mecz ligowy. I nie wiemy, komu powinno być bardziej głupio […]
27.09.2020
Anglia
27.09.2020

Mecz imienia mistrzostwa Anglii 2015/16

O rany, ależ to było dobre. Leicester City wpadło dzisiaj na Etihad i zabrało nas w sentymentalną podróż do swojego mistrzowskiego sezonu 2015/16. Na początku zapowiadało się, że podróż będzie miała dość gorzki smak. W 4. minucie strzelanie rozpoczął Riyad Mahrez, wtedy jeden z kluczowych zawodników „Lisów”, dziś zawodnik Manchesteru City. Fenomenalna bomba w samo […]
27.09.2020
WeszłoTV
27.09.2020

LIGA MINUS. Paczul, Roki, Białek, Mazurek

Zapraszamy na nasz cotygodniowy program publicystyczno-rozrywkowy! Przed wami Liga Minus. Niedzielnych meczów Ekstraklasy wprawdzie nie było, ale to pozwoli szerzej pogadać o tych spotkaniach, które się odbyły, a także pospekulować trochę na temat nadchodzących występów Lecha Poznań i Legii Warszawa w eliminacjach do Ligi Europy. Ruszamy o 19:30, wpadajcie! 
27.09.2020
Inne sporty
27.09.2020

Echa triumfu Błachowicza. Pretendenci ustawiają się w kolejce…

Stało się – Jan Błachowicz (27-8) w sobotę podczas gali UFC 253 pokazał „legendarną polską siłę” i znokautował w drugiej rundzie faworyzowanego Dominicka Reyesa (12-2). Główną nagrodą był upragniony mistrzowski tytuł w kategorii półciężkiej. Niezwykła podróż Polaka dopiero się rozkręca, a na horyzoncie już widać kilka ciekawych wyzwań. Najbardziej atrakcyjnym wydaje się wciąż długo oczekiwany […]
27.09.2020
Niemcy
27.09.2020

Piękna passa zakończona. Bayern zniszczony przez Hoffenheim

Nawet w Ferrari czasem popsuje się rozrząd, nawet na twarzy Miss Polonia wyskoczy pryszcz, nawet Stingowi zdarzy się zafałszować. Także i Bayern może czasem się potknąć. Choć „potknięcie się” to zdecydowanie za słaba metafora, by opisać to, co stało się dziś w Sinsheim. To była bolesna wywrotka twarzą na beton. Czy też był to może […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Stefański: „Pod kątem logistycznym zakażenia w Pogoni nie są niczym poważnym”

Czy władze Ekstraklasy są zaniepokojone trzydziestoma zakażeniami w Pogoni Szczecin? Co dla kalendarza ligi oznacza przełożenie meczu Portowców z Jagiellonią? Czy w terminarzu jest dużo terminów rezerwowych i czy będzie dochodzić do walkowerów? Dlaczego okres reprezentacyjny będzie traktowany jako reset? Jak to możliwe, że problem Pogoni nie jest problemem dla całej ligi? Dlaczego dla Ekstraklasy […]
27.09.2020
Hiszpania
27.09.2020

Kądzior schodzi w przerwie, jego zmiennik daje asystę. Ale to nie był zły mecz Polaka

Damian Kądzior oczywiście zdążył już zadebiutować w La Liga, ale do tej pory nie wychodził w pierwszym składzie – dostał 30 minut z Celtą i sześć z Villarrealem. Natomiast Polak dzisiaj w końcu doczekał się swojego nazwiska w wyjściowej jedenastce, bo po ledwie punkcie w dwóch meczach i słabej postawie Pedro Leona, Jose Luis Mendilibar […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Juventus faworytem meczu z Romą. Będzie festiwal bramek?

Na pierwszy duży hit Serie A nie trzeba było długo czekać. Mecze Juventusu z Romą dla polskiego kibica zawsze są interesujące, bo każdy kojarzy obydwa kluby ze Zbigniewem Bońkiem i Wojciechem Szczęsnym. Ale i w Italii starcie Bianconerich i Giallorossich budzi spore emocje, bo w przypadku obydwu stron trwa nowe rozdanie. W Turynie jeśli chodzi o stołek trenerski, w […]
27.09.2020
Anglia
27.09.2020

Bamford znów staje na wysokości zadania, Leeds wciąż na zwycięskiej ścieżce

Patrick Bamford przed startem sezonu był jednym z tych zawodników, o których formę najmocniej drżeli kibice Leeds United. Napastnik „Pawi” w poprzednich rozgrywkach wpisał się wprawdzie na listę strzelców aż szesnaście razy, ale brylował również we wszelkich zestawieniach najbardziej nieskutecznych graczy w Championship. Potrafił spartaczyć nawet najbardziej oczywistą sytuację podbramkową. Na poziomie Premier League dotychczas […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Zabawa, zabawa, czyli ŁKS w pierwszej lidze

Gdy w zakamarkach pamięci szukamy pozytywnych wspomnień związanych z występami ŁKS-u w poprzednim sezonie, do głowy przychodzą nam mecze tej drużyny z Cracovią i Rakowem Częstochowa. Tak się jakoś dziwnie złożyło, że łodzianom leżały te niesłabe przecież ekipy – to z nimi zdobyli 13 (na 15 możliwych) z 24 punktów. A ciekawostkę tę przypominamy dlatego, […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Dlaczego Śląsk? Zahavi powiedział, że teraz najważniejsza jest gra, a nie pieniądze

Regularny doping kibiców, Hasan Salihamidzić na trybunach, relacje na żywo na niemieckich portalach, 77 tysięcy wyświetleń pod skrótem meczu. Gra w rezerwach z reguły nikogo nie grzeje, ale nie w sytuacji, gdy grasz w Bayernie. Wrzesień 2019 roku, derby z Ingolstadt. Bawarczycy wygrywają 2:0. Ozdobą meczu akcja Alphonso Daviesa, który najpierw – w swoim stylu […]
27.09.2020
Włochy
27.09.2020

Od gry w „Dunkierce” do sterowania Romą. W Rzymie rozpoczęła się era Dana Friedkina

Końcowe minuty filmu „Dunkierka”. Widzowie oglądają podchodzący do lądowania, zabytkowy samolot Spitfire. Maszyna ląduje na plaży, pilot do niej strzela i obserwuje, jak staje w płomieniach. Tym pilotem jest Dan Friedkin. Właściciel Spitfire’a i… AS Romy. Dla amerykańskiego miliardera był to wyjątkowy filmowy epizod, choć z kinem związany jest już od kilku lat w roli […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Dwudziestu jeden piłkarzy Pogoni zakażonych koronawirusem. Będzie problem?

W takich okolicznościach nie ma sensu silić się na słowną ekwilibrystykę: trzydzieści przypadków zakażeń koronawirusem w Pogoni Szczecin to naprawdę poważna sprawa. Nawet jeśli żaden z zakażonych nie jest w stanie zagrażającym życiu, to nie da się przejść obok tego obojętnie. Paraliżuje się funkcjonowanie klubu i całej ligi. Ekstraklasa SA właśnie wydała komunikat, w którym […]
27.09.2020
Weszło
27.09.2020

Podbeskidzie idzie na mistrza. W rozwijaniu czerwonego dywanu przed rywalami

Pierwszą bramkę w sezonie Podbeskidzie straciło już w 56 sekundzie. Gdyby podtrzymali tę formę, straciliby już około 480 goli, więc jest pewna poprawa, ale powiedzmy sobie szczerze: w sumie nie tak wielka, jak wskazywałyby liczby. Bo tak źle broniącej drużyny jak Górale dawno nie widzieliśmy. W każdym meczu totalny chaos w tyłach, jedyne co funkcjonuje, […]
27.09.2020
Weszło Extra
27.09.2020

„Jak przeczytam ten skład w szatni, to już nie muszę robić odprawy”. Wspominamy szarżę Błękitnych

Już pięć lat minęło od momentu, kiedy cała piłkarska Polska zachwycała się pucharową przygodą drugoligowych Błękitnych ze Stargardu. Drużyna trenera Krzysztofa Kapuścińskiego odprawiała z kwitkiem zespoły z lepszych lig i zatrzymała się dopiero na półfinale, gdzie po dogrywce uległa poznańskiemu Lechowi. I właśnie o wydarzeniach sprzed pięciu lat jest rozmowa z ówczesnym trenerem Błękitnych, Krzysztofem […]
27.09.2020
Inne sporty
27.09.2020

Janek, jesteś wielki! Błachowicz mistrzem UFC

Panie i panowie, mamy to: Jan Błachowicz z pasem mistrzowskim UFC w kategorii półciężkiej!  Podczas walki na gali w Abu Zabi Polak znokautował w drugiej rundzie faworyzowanego Dominicka Reyesa. I udowodnił, że mistrz nie musi być perfekcyjny. Może mieć trochę lat na karku, może mieć niejedną porażkę przy swoim nazwisku. „Cieszyński Książę” niegdyś legitymował się […]
27.09.2020
Hiszpania
27.09.2020

Rewolucja czy dewastacja? Nowe rozdanie w FC Barcelonie

Jest 1 lutego 2003 roku. FC Barcelona przegrywa w lidze trzeci mecz z rzędu, a w sumie już dziewiąty w sezonie. Choć to dopiero dwudziesta kolejka hiszpańskiej ekstraklasy. Wskutek kolejnego lania Katalończycy osuwają się na piętnaste miejsce w tabeli. Wydawało się wówczas całkiem realne, że drużyna, która w latach dziewięćdziesiątych seryjnie zdobywała mistrzowskie tytuły, teraz […]
27.09.2020