post Avatar

Opublikowane 02.03.2020 13:03 przez

Dotychczas z braćmi Inzaghi było trochę jak z Mario i Luigim ze słynnej gry Super Mario Bros – twarzą rodziny był jeden, a o drugim czasami nawet zapominano. Podczas kariery piłkarskiej w rolę Mario wcielał się Filippo, który wygrywał wszystko jak leci i został jednym z najlepszych napastników w historii Serie A. Na ławce natomiast lepszy był Simone, który został trenerem najczęściej ograbiającym Juventus z trofeów w latach jego zupełnej dominacji. W końcu, po wielu latach, obaj panowie doczekali się jednak momentu podwójnej chwały.

Lazio Rzym na czele Serie A, Benevento zaszło na szczyt Serie B. Z pozoru nieistotna i niepowiązana informacja, ale kiedy spojrzymy na ławkę trenerską, robi się ciekawie. Nie damy sobie uciąć ręki, jednak jest to prawdopodobnie pierwsza w historii sytuacja, w której najlepsze kluby w dwóch najwyższych ligach prowadzą bracia. Wiadomo rzecz jasna, że sukces Biancocelestich jest troszeczkę naciągany, bo ligę sparaliżowała epidemia, a stołeczna ekipa skorzystała z faktu, że rywale pauzowali i wskoczyła na fotel lidera, ale co by nie mówić – dotarła tam nie jednym meczem, a równą grą przez cały sezon.

W przypadku Filippo i jego Benevento sytuacja jest nieco inna. W Serie B nie ma bowiem zespołu, który mógłby równać się z walcem stworzonym przez Inzaghiego. Stregoni mają aż 20 punktów przewagi nad trzecią drużyną w tabeli, więc awansu mogłaby ich pozbawić tylko jakaś katastrofa i wcale nie mówimy tu o zamieszaniu spowodowanym wirusem. Były napastnik Milanu już raz przeżył bowiem zawód, kiedy po udanym sezonie jego Venezia odpadła z gry o awans w półfinale play-offów. Teraz jednak bezpośrednia promocja wydaje się niezagrożona – Benevento może zapewnić ją sobie już w marcu. Starszy z braci w końcu zapisałby na swoim koncie spory sukces trenerski, bo jego dotychczasowa kariera nie jest usłana różami.

„Pippo” już dwukrotnie miał szansę zaistnieć w Serie A, jednak dwa razy odbił się od ściany. Zbyt wielkim ciężarem okazał się dla niego debiut w Milanie, nie poradził sobie również rok temu, kiedy dostał w ręce stery Bolonii. – W Mediolanie Filippo zniósł wielki zawód. Był zakochany w tej drużynie i zrobiłby wszystko, żeby przywrócić jej dawny blask. Z kolei po zwolnieniu z Bolonii zastanawiałem się, jak to zniesie, bo często za bardzo przejmował się porażkami. Stwierdził, że na półtora roku chce odpocząć od piłki, ale wiedziałem, że to niemożliwe. Niedługo potem zmienił zdanie – wspomina ojciec braci, Giancarlo Inzaghi.

W Benevento były łowca bramek z włoskich boisk odnalazł spokój i zaufanie. Podobnie czuł się tylko w Wenecji, którą wprowadził z Serie C na zaplecze tamtejszej Ekstraklasy. Porażka w play-offach o Serie A nie brzmi więc tak źle, kiedy zdamy sobie sprawę, że drużyna Inzaghiego była beniaminkiem rozgrywek. Sam zainteresowany przyznaje jednak, że dopiero prowadząc Stregonich zdał sobie sprawę, jak powinna wyglądać relacja na linii trener-zarząd klubu. – Znalazłem tu spokój i pełne zaufanie do mojego sztabu. Prezydent Oreste Vigorito pewnego razu przyszedł podziękować mi za pracę, którą wykonujemy. Spotkałem się z czymś takim pierwszy raz w karierze i zrozumiałem, dlaczego tak dobrze się tu czuję – mówił podczas konferencji prasowej, na której ogłoszono przedłużenie jego umowy z klubem. – Tak naprawdę przedłużenie kontraktu omówiliśmy już w październiku. To dla mnie ważne, bo wtedy nie byliśmy jeszcze na takim etapie, jak teraz. Mam nadzieję, że wkrótce spotkamy się tam, gdzie wszyscy chcemy być – dodał.

Włosi żartują, że obydwaj bracia prowadzą między sobą specyficzny wyścig. Po 26. kolejkach Serie A i Serie B, obydwa kluby idą niemalże łeb w łeb. Simone i jego Lazio „tracą” jednak do Benevento jedno „oczko”. 63 punkty zdobyte przez drużynę „Pippo” na zapleczu ligi to wynik więcej niż dobry. Stregoni osiągnęli go jako pierwszy zespół w historii na tym etapie rozgrywek, bijąc blisko 50-letni rekord Ascoli. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 14. kolejek i media zastanawiają się, czy Benevento pobije też rekord zdobytych punktów na przestrzeni całego sezonu – 87 „oczek” Ascoli z 1978 roku.

Maszyna Inzaghiego pozostaje niepokonana od końcówki października, kiedy to poniosła jedyną, ale dotkliwą porażkę – 0:4 z Pescarą. Od tego momentu banda z Benevento jest jednak jak Liverpool Kloppa i bije wszystko, co stanie im na drodze. Drużyna z czarownicą w herbie wynikami przebija nawet Juventus z czasów, kiedy Stara Dama musiała odbudowywać się po aferze calciopoli. A przecież Juve miało wtedy w swoich szeregach gwiazdy, o których Inzaghi może tylko pomarzyć. W jego zespole nie ma wielkich postaci. No chyba, że patrzymy tylko na nazwiska, wtedy faktycznie znajdziemy Insigne, ale nie Lorenzo, a Roberto, czyli niespełnionego brata kapitana Napoli. Jest też odkładający ostatnie grosze na emeryturę Christian Maggio, Massimo Coda czy Marco Sau. To kolejni weterani, o których osoby uważnie śledzące calcio pewnie słyszały, ale jak to się ma choćby do Buffona czy Camonaresiego? Ano nijak. Co prawda Filippo żartował, że prezydent klubu chętnie zakontraktowałby Mario Mandżukica, ale no właśnie – żartował. Kadra Benevento jest solidna i głównie na tym oparł swój sukces autor dwóch goli w finale Ligi Mistrzów w 2007 roku.

Najlepszym strzelcem i asystentem drużyny jest środkowy pomocnik Nicola Viola, który większość kariery spędził w Serie B. Ekipa Inzaghiego stawia na zespołowość i reżim wprowadzony przez trenera. – Mamy nadzieję, że teraz Pippo trochę popuści pasa, może dostaniemy wolne na tygodniu – mówili prasie jego podopieczni po tym, jak Benevento osiągnęło bezpieczną przewagę w lidze. Nie popuścił. Na salony chce wrócić z drzwiami i futryną. Jak gra jego drużyna? Do bólu skutecznie, choć nie jest to nieposkromiona ofensywa. 48 strzelonych goli wygląda solidnie, jednak rekord Milanu (77 goli w sezonie 1982/1983) jest raczej nie do ruszenia. Mimo że Filippo był znakomitym napastnikiem, dziś stawia na defensywę. 14 straconych goli robi duże wrażenie. Odliczając porażkę z Pescarą, wychodzi, że Stregoni tracą gola średnio co… czwarte spotkanie.

Benevento Inzaghiego zaraz wpadnie do Serie A, gdzie znów spotka się z bratem. Prowadząc seniorskie drużyny, bracia spotkali się tylko raz – podczas pokracznego eksperymentu Włochów z wprowadzeniem Boxing Day, co miało swoją wymowę. Świąteczne spotkanie rodzinne na boisku nie skończyło się przełamaniem opłatkiem – Bologna przegrała 0:2, a Simone przyłożył rękę do zwolnienia brata, który niedługo potem stracił pracę. Mimo to rodzeństwo cały czas trzyma się razem i nie szczędzi sobie ciepłych słów. Simone trzyma kciuki za powrót Filippo do Ekstraklasy, a brat odpowiada mu, czekając na mistrzowski tytuł. – Simone udowadnia, że jest trenerem klasy światowej – twierdzi starszy z braci.

Czy przy następnym spotkaniu obydwu będziemy mogli tytułować per „mistrz”? W tym przypadku to Simone znów musi dorównać bratu. Ale nawet, jeśli tytuł wywalczy tylko „Pippo”, letnie świętowanie w domu Inzaghich zapowiada się hucznie. Najbardziej cieszył będzie się ojciec byłych napastników, Giancarlo, którego przy każdym meczu swoich chłopców zjadają nerwy. – Od poniedziałku do piątku w ogóle nie palę papierosów. W weekendy, kiedy gra Lazio i Benevento, wypalam po 20 – zdradził w rozmowie z „La Gazzettą dello Sport” senior rodu.

Pozostaje nam życzyć mu zdrowia i stalowych płuc, bo wygląda na to, że kariera obydwu synów potrwa jeszcze długie lata.

SZYMON JANCZYK

Fot. newspix.pl

Opublikowane 02.03.2020 13:03 przez

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Live
26.11.2020

LIVE: Lechu, idź za ciosem!

Lech Poznań cieniuje w Ekstraklasie, ale w Lidze Europy może mieć jeszcze nadzieje na wyjście z grupy. Bezwzględnym warunkiem jest ogranie po raz drugi Standardu Liege, inaczej nie będzie tematu. Wierzymy, że właśnie tak się stanie, że Puchacz i reszta będą bardziej skupieni w defensywie, a w ofensywie znów nie zabraknie im rozmachu. Panowie, chłopaki, […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Villas-Boas: – Chciałbym, aby FIFA zastrzegła numer „10” we wszystkich rozgrywkach

Andre Villas-Boas zaapelował wczoraj, by FIFA zastrzegła numer dziesiąty na koszulkach wszystkich drużyn świata. My na ten apel odpowiadamy własnym: panie Boas, uspokój się pan. Kontrowersyjny pomysł Piłkarski świat znalazł się w żałobie po śmierci jednego z najwybitniejszych piłkarzy w dziejach. Zdaniem wielu – po prostu najwybitniejszego. My w naszym rankingu najlepszych zawodników wszech czasów […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Piętnaście pustych stadionów i oprawa

Spośród szesnastu rozegranych w ostatnich dwóch dniach meczów Ligi Mistrzów, piętnaście odbyło się bez udziału publiczności. Nawet państwa dość liberalnie podchodzące do obostrzeń koronawirusowych, stadiony pozostawiają puste, niezależnie od tego, jak doniosłą okazją jest mecz europejskich pucharów. Grecja, Francja, Ukraina, oczywiście Niemcy czy Anglia – hymn Ligi Mistrzów niósł się po trybunach echem niezagłuszonym choćby […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Basałaj: „Maradonów było dwóch. Podwójna osobowość, podwójne życie”

– Wydaje mi się, że trudno dziś znaleźć piłkarza o takiej złożonej osobowości. Maradonów było dwóch. Podwójna osobowość, podwójne życie. Myślę, że go to męczyło. Prezes Boniek mówił, że za każdym razem, jak się spotykali, prywatnie był przemiłym człowiekiem, fantastycznym i pełnym ciepła rozmówcą. Może to zderzenie z mediami, z namolnymi kibicami, z całą globalną […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Puchacz i gra w defensywie? To na razie nie jest dobrana para

Tymoteusz Puchacz kapitalnie zaprezentował się w ostatnim spotkaniu Ligi Europy przeciwko Standardowi Liege. Nie tylko zapisał na swoim koncie dwie asysty, ale całkowicie zdominował lewą stronę boiska. Swoją aktywnością, dynamiką, wydolnością. Wszędzie było go pełno. Powszechne stały się głosy, że Jerzy Brzęczek powinien powołać lewego obrońcę Lecha Poznań na zgrupowanie reprezentacji Polski. A potem przyszedł […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Puchary, korupcja i przekręcanie nazwisk. Raymond Goethals, rewolucjonista z Belgii

– Nie marudź, graj! – pokrzykiwał do swoich piłkarzy Raymond Goethals w szatni, na treningu oraz na meczu. Charakterystyczny, brukselski akcent wystarczał, żeby zawodnik brał się w garść i wracał do pracy. Bez znaczenia, czy był to Alen Boksić, Paul van Himst, Rob Rensenbrink, czy Arie Haan. Szacunek do trenera miał każdy. Ciężko było go […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Maradona miał osobowość dużego dziecka. Czasem widziałem łzy w jego oczach

– Miał osobowość dużego dziecka i chyba do końca takim dużym dzieckiem pozostał. Czasem widziałem prawie że łzy w jego oczach. Albo może nie prawie, czasem to wręcz dosłownie. Taką bezradność – ciągle kopią, faulują, no dlaczego oni to robią? Dlaczego zabierają mi tę zabawkę, czyli piłkę, w sposób nieprzepisowy? Było to momentami rozbrajające. Michel […]
26.11.2020
Weszło Extra
26.11.2020

Marcin Kikut: Gdybyśmy ograli Bragę, dotarlibyśmy do finału Ligi Europy

Dekadę temu Lech Poznań zapisał jedną z piękniejszych kart w historii swoich występów w europejskich pucharach i jak na razie jedną z dwóch najpiękniejszych jeśli chodzi o polskie kluby na międzynarodowej arenie w XXI wieku. Wielki udział w tamtych sukcesach miał Marcin Kikut, który dziś znajduje się zupełnie poza piłką, skupiając na biznesie hotelarskim. Wspominamy […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Lechu, musisz. O przedłużenie szans na awans

To jest ten moment. Moment, kiedy tegoroczna pucharowa przygoda Lecha nie skręci w klasycznym dla polskiej piłki kierunku. Powalczyli. Pokazali się. Zagrali dobrze mecze. Ale, ostatecznie, przegrali, nie awansowali. My wiemy, że jest jeszcze Benfica, że Rangersi mają najlepszą formę od lat. Ale sensacje to też sól futbolu. Aby zapracować na możliwość zrobienia sensacji, trzeba […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Wygrana Lecha, precyzja Ishaka | TYPY I KURSY NA LIGĘ EUROPY

Dla piłkarzy Dariusza Żurawia nadchodzi czas odpowiedzi. Przed Lechem Poznań mecz, który może zadecydować o tym, czy ekipa z Wielkopolski zakończy grupę na trzecim, czy na czwartym miejscu. Zresztą – nieczego Lechowi nie odbierajmy. Kto wie, może zwycięstwo w Belgii doda im jeszcze chęci na walkę o awans. W każdym razie na mecz ze Standardem […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Na Maradonę wszyscy czekali. Czułem jego boską aurę wielkości

– Jedno rzucało mi się w oczy: on zawsze przychodził ostatni. Wszyscy stali już w tunelu, czekali, ale kiedy szedł, to widać było, że nadchodzi coś wyjątkowego. Ktoś wielki, jedyny w swoim rodzaju. Byli przy nim ludzie, czy to masażysta, czy to rehabilitant, czy to ktoś jeszcze. Pokrzykiwał, wychodził, emanował aurą wielkości. Wyróżniał się. Pamiętam […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

„Panowie, tak nadmuchaliśmy ten balon, że całe miasto uwierzyło, że pokonamy Barcelonę”

Historia polskiego futbolu pełna jest meczów, które Kazik Staszewski sprawnie uchwycił niegdyś pod chwytliwym stwierdzeniem: „Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka…”. Jednym z najsłynniejszych spotkań z tej kategorii zdecydowanie jest rewanżowe starcie Lecha Poznań z FC Barceloną w Pucharze Zdobywców Pucharów 1988/89. „Kolejorz” miał wówczas wymarzoną okazję, by wyrzucić Katalończyków z rozgrywek. Choć w ich […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Super Kurs w Superbet! 30.00 na wygraną Lecha z Liege!

Legalny bukmacher Superbet wraca z kolejną odsłoną mega promocji dla nowych graczy. W Superbet za wygraną Lecha Poznań ze Standardem Liege dostaniemy kurs 30.00! Jak skorzystać z tej oferty? Już wyjaśniamy. Żeby wziąć udział w promocji, trzeba po pierwsze założyć konto w Superbet. Potem wpłacamy na nie minimum 50 PLN, zaznaczamy zgody marketingowe i formalności […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

PRASA. Pożegnanie i wspomnienie Diego Maradony

Polskie media żegnają dziś Diego Armando Maradonę. W prasie znajdziemy sporo wspomnień o Argentyńczyku. – Beznadziejna akcja, jakiś baran podał mi na głowę – mi na głowę! – bo już nie wiedział, co zrobić, a ja skoczyłem i podstawiłem rękę. Mówiłem, że to była ręka Boga, ale to była ręka Diega. Zwędziłem nią Angolom portfel. […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

40 mgnień Diego Maradony. „Ludzie zabijają się, by pocałować moje buty”

Był postacią wielką. Barwną. Niejednoznaczną. Upadłą. 40 mgnień z życia Diego Maradony. W reprezentacji zadebiutował w wieku szesnastu lat. Czy jest lepszy dowód na skalę talentu, jakim został obdarzony? Prawdopodobnie nie. Powołanie dostał po czterech miesiącach w dorosłej piłce. Debiutować przyszło mu na słynnej La Bombonerze w meczu z Węgrami. Gładko wygranym – skończyło się 5:1, […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Najdłuższy skok bez spadochronu

Oglądaliście kiedyś retransmisję meczu ukochanej drużyny, znając już niekorzystny dla niej wynik? Przez 90 minut towarzyszy ci wyłącznie myśl, że skończy się źle. Chwilami może się wydawać, kurczę, a gdyby jednak udało się oszukać los? Ale to złudzenie. Miraż. Od początku jest jasne – na końcu nie ma niczego dobrego, na końcu są ból i […]
26.11.2020
Weszło
25.11.2020

Jaki dzień, taki mecz

25 listopada 2020 na zawsze zostanie zapamiętany jako bardzo smutny dla wszystkich fanów futbolu na całym świecie. Jeśli ktoś zdecydował się obejrzeć rywalizację Atletico Madryt z Lokomotiv Moskwa, mógł wpaść w jeszcze bardziej melancholijny nastrój. Puste krzesełka na Wanda Metropolitano, ogromna ulewa i przejmująca minuta ciszy ku czci zmarłego Diego Armando Maradony. W tym momencie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Albo jesteś Lewandowski, albo jesteś Szoboszlai

To nie był prosty mecz dla Bayernu. RB Salzburg notorycznie atakował bramkę Bawarczyków, zagrażając gospodarzom nawet wtedy, gdy ci prowadzili już 3:0. Być może nawet by zdołali uszczknąć z tego spotkania jeden punkt, no ale ekipa z Monachium miała Lewandowskiego, a Austriacy Szoboszlaia. Widzicie różnicę? Pewnie tak.  Nic lepiej nie zobrazuje tego meczu niż dwie […]
25.11.2020