post Avatar

Opublikowane 17.06.2020 17:29 przez

Szymon Janczyk

Grudzień 2019 roku. Piotr Zieliński strzela gola swojej byłej drużynie, Udinese. Bramka Polaka ratuje Napoli od bolesnej porażki, jednak mimo to jest to już szósty mecz Partenopei bez wygranej w Serie A. Kilka dni później ekipa z południa Włoch rozbije Genk, kończąc fazę grupową Ligi Mistrzów. Dla odmiany – kończąc bez porażki na koncie. Ale wygrana z Belgami będzie ostatnim sukcesem Carlo Ancelottiego w Neapolu. Niedługo potem Aurelio de Laurentiis zaprosi go na kolację. Przekaże mu na niej, że czas podać sobie dłonie i pójść w przeciwnych kierunkach. Passę sześciu meczów bez zwycięstwa w lidze spróbuje przerwać Gennaro Gattuso.

Gattuso, czyli były podopieczny Carletto z Mediolanu. Znają się jak łyse konie, w końcu miłośnik tortellini przyznał kiedyś, że to Gennaro darzył największym zaufaniem, jako piłkarza. Mimo że wiedział, jaka furia potrafi go ogarnąć. Mimo że bulterier środka pola niegdyś o mały Ancelottiego nie zabił, gdy postanowił go wyściskać podczas palenia fajki. Aurelio de Laurentiisa zauroczył równie szybko i równie mocno. Niedawno Mateusz Święcicki podzielił się tłumaczeniem jednego z wywiadów szefa Napoli. De Laurentiis stwierdza w nim, że Gattuso poznał podczas kolacji urodzinowej, właśnie u Carletto. Że kupił go, kiedy okazało się, że nie jest tylko brutalnym walczakiem, który wyznaje zasadę „wślizg, albo śmierć”, czasami wyglądającą z boku tak, jakby „albo” zastępowało „czyli”.

Filmowiec z południa powiedział wtedy Gennaro, żeby ten zaczekał z decyzją o powrocie do pracy, jeśli dostanie ofertę ze słabego klubu. Gattuso był świeżo po otrzymaniu kopniaka w Mediolanie. Z perspektywy czasu – zupełnie niezasłużonego. Bo to z nim za sterami Rossoneri wycisnęli z bryndzy maksimum. Ale o tym później. Być może to z tego powodu wciąż początkujący trener wykazał się półroczną cierpliwością. A być może dlatego, że były piłkarz Milanu jest ponoć bardzo majętnym człowiekiem. Pieniądze zarobione na boisku zainwestował w biznes, który przyniósł mu miliony. Podobno to właśnie dlatego zgodził się na relatywnie niską pensję pod Wezuwiuszem, co było ostatecznym argumentem dla de Laurentiisa, gdy ten powierzał mu zespół.

Zły człowiek w złym miejscu

Początkowo wielu ten ruch kwestionowało. Nic dziwnego, bo jakim wynikiem Gennaro nie mógłby się pochwalić w Mediolanie, pamiętano przede wszystkim jego pragmatyzm. Jego Milan nie miał czarować, przygniatać rywala ofensywnym stylem. Jego Milan miał prostą zasadę – garda, cios, garda, cios. Jak miało to pasować do Napoli, które przyznawało sobie moralne mistrzostwo Włoch, gdy finiszowało za Juventusem, ale za to grało najpiękniej i strzelało najwięcej goli?

Nijak.

Tyle że Partenopei nie mogli już liczyć nawet na moralne Scudetto. Takiego tytułu nie przyznaje się drużynie, która kończy sezon poza strefą dającą szansę na grę choćby w Lidze Europy. Potrzeba było impulsu, który pchnie drużynę do przodu. Pragmatyzmu, który poświęci ofensywę w imię wyników. No i nie zapominajmy – kogoś, kto chwyci szatnię za twarz po niedawnym buncie. Lidera, któremu zaufa szatnia, bo w Ancelottiego i jego sztab złożony z bliższych lub dalszych krewnych, piłkarze Napoli już zwątpili.

Początek pracy Gattuso pod Wezuwiuszem nie dawał jednak nadziei, że mu się to uda. Może i szatnie zdobył, bo ciężko byłoby jej nie zdobyć, gdy masz na koncie tyle tytułów co Rino. Ale po miesiącu Napoli było na 11. miejscu w lidze. Przegrało trzy z czterech pierwszych meczów. Co więcej – przed sobą miało Juventus, więc dopisywano im już kolejne „zero” do dorobku punktowego.

Uzdrowienie

Ale wtedy, jak mawia klasyk, coś przeskoczyło w głowach piłkarzy. Najpierw wygrali pucharowe starcie z Lazio, potem ograli Juventus, grając najlepszy mecz w obecnym sezonie. Gattuso dał wtedy show podczas konferencji prasowej. – Gdy wrócę do domu, nadal będę myślał o porażce z Fiorentiną. Była szokująca. Niczego jeszcze nie dokonaliśmy. Zespół był wyniszczony pewnymi zachowaniami. Śmiano się z Napoli, ale często śmiano się słusznie. Dlatego nie zadzieramy nosa – gasił hurraoptymizm szkoleniowiec Partenopei.

Po Napoli było jednak widać symptomy gattenaccio. Znamienne, że zimą za punkt honoru postawiono wzmocnienie środkowej strefy boiska. Teoretycznie najwięcej miał wnieść Stanislav Lobotka, ale on obecnie zawodzi. Za to Diego Demme… To gość, dla którego Gattuso był idolem, a teraz role się odwróciły. Trener neapolitańczyków dostrzegł w nim brakujący element układanki i ze spadkobiercą – przynajmniej imienia – Maradony w składzie. Demme zajął miejsce przed obrońcami i został kimś, kim przed laty był dla Maurizio Sarriego Jorginho. Ale nie tylko on odmienił grę niedawnego pretendenta do detronizacji Juventusu. Gattuso dużo zawdzięcza powrotowi do korzeni, czyli formacji 4-3-3.

 Dzięki niej Napoli może utrudniać grę rywali, gdy ci są w posiadaniu piłki – analizuje Federico Aque z „L’Ultimo Uomo”. – W przeciwieństwie do Ancelottiego, który ustawiał przed defensywą dwóch pomocników, Gattuso używa tam jednego piłkarza. To on ma za zadanie zabezpieczać środek boiska. Dla Gennaro ważna jest też prędkość, z jaką zawodnicy przemieszczają futbolówkę do przodu. 

Co jeszcze ceni trener Napoli? Przede wszystkim zaangażowanie. Nie ma tu miejsca na na luz. Nawet na treningach, o czym ostatnio boleśnie przekonał się Hirving Lozano. Aurelio de Laurentiis mocno się wykosztował, by ściągnąć go na południe Włoch. Ale cena nie daje Meksykaninowi immunitetu, dlatego ostatnio wyleciał z treningu. – Jeśli ktoś nie potrafi zaangażować się w trening na 100%, jedzie do domu. To nic nowego. Dziś jest jednak nowy dzień, a nowy dzień to nowa szansa – skwitował tę sytuację Gattuso.

Nie tylko furiat

Zostańmy jednak przy kwestiach taktycznych, by nie utrwalać ciążącej na byłym reprezentancie Włoch nieprzyjemnej łatki. Łatki gościa, który poza wpłynięciem na mentalność zawodników, poza pobudzeniem ich cech wolicjonalnych, niewiele ma do zaoferowania. To prawda, dla Gennaro celem nadrzędnym jest agresywna gra. Defensywka i konterka, jeśli chcemy to ładnie ująć w hasła polskiej myśli szkoleniowej. Ale gdyby chodziło tylko o prosty futbol, trener Napoli wyłożyłby się na pierwszej przeszkodzie. Tymczasem bilans ostatnich gier Partenopei to sześć meczów bez porażki. W tym czasie udało się ograć Inter, zremisować z Barceloną czy też obronić korzystny wynik z Nerazzurrimi w rewanżu. W meczu, który zagwarantował Napoli dzisiejszy finał, a który wcale nie był łatwy.

 Zaczęli dokładnie tak, jak skończyli, starając się kontrolować główne sektory boiska. Ale ten mecz był daleki od ideałów Gattuso. Napoli większość czasu spędzało bez piłki, co nie było tak dużym problemem przed przerwą w rozgrywkach – analizuje „L’Ultimo Uomo”.

Koniec końców jednak plan się powiódł. Znów udało się zagrać na nosie faworytom, podobnie jak w Mediolanie, gdy z bandą absolutnie przeciętnych piłkarzy otarł się o awans do Ligi Mistrzów. Rossoneri za Gattuso przegrali co prawda finał Coppa Italia z Juventusem 0:4, jednak mimo to grali tak dobrze, że włodarze Milanu uwierzyli, że tę drużynę naprawdę stać na jeszcze więcej. Dlatego Gattuso, którego defensywne nastawienie męczyło oczy, z Lombardii pogoniono.

I to okazało się błędem.

Czas na pierwszy sukces

Bo w Milanie Gennaro Gattuso zrobił dokładnie to, co teraz dzieje się w Neapolu. Przejął drużynę w kryzysie, kombinował, motywował i w końcu z paczki, którą stać było najwyżej na wygranie Pucharu Wójta, zrobił ekipę, która zaczęła powtórnie liczyć się w Italii. Potrafił ograć Inter, kilkukrotnie dawał pstryczka w nos Lazio, stawiał się Juventusowi. Myślano, że skoro uchodzący za wielkiego pragmatyka Gattuso, potrafi to zrobić, to Marco Giampaolo uczyni z Rossonerich zrobi z tej drużyny czołową drużynę ligi.

Ale – co za niespodzianka – z opancerzonego Jeepa nie zrobisz Ferrari. Dziś Milan może sobie pluć w brodę, gdy widzi, jak grające dokładnie to samo co on przed rokiem Napoli, wyprzedza go w wyścigu o grę w Europie.

Co to oznacza dla Gattuso? że już po raz trzeci sprawdził się w roli trenera od spraw beznadziejnych. Teraz wyciągnął z naprawdę ciemnego zaułka Napoli. Wcześniej uzdrowił Milan, a jeszcze przedtem podobną rolę odegrał w Pisie, którą wprowadził do Serie B. I choć mistrz świata z 2006 roku już zapracował na to, by przestać go uważać jedynie za strażaka, to do pełni szczęścia brakuje mu tego, by obok tamtej promocji mógł postawić sobie jakiś puchar. Powiesić medal, pochwalić się sukcesem. Taka wisienka na torcie byłaby dla Gattuso ostatnim etapem udowadniania wszystkim dookoła, że nie jest tylko furiatem, który złym spojrzeniem i krzykiem potrafi zdziałać cuda.

Dlatego dzisiejszy finał jest dla niego Gattuso szansą na coś więcej niż darmowe drinki w każdym neapolitańskim barze do końca życia z racji dwukrotnego ogrania Juve na przestrzeni kilku miesięcy. Choć tak naprawdę, nawet bez tej wygranej, w Neapolu wiedzą, że to Gennaro może dać im sukces realny, a nie tylko moralny. Dowodem na to niech będzie fakt, że de Laurentiis już pracuje nad tym, by ze strażaka uczynić ojca nowego projektu.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 17.06.2020 17:29 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jacek
Jacek

Nie do konca sie zgadzam. Milan przed nim rowniez krecil sie w okolicy 5tego miejsca. Nie byl zatrudniony w roli strazaka. Klub mial obsesje robienia trenerow z byl gwiazd. Przeciez przed nim byli Seedorf i Inzaghi. Po prostu nie bylo nikogo innego, a Ancelloti sie nie zgodzil. Podobna sytuacja byla w Napoli. Prezydent stlamsil bunt zatrudniajac goscia znanego z lojalnosci i obsesyjnej dyscypliny(zrzekl sie w Milanie odprawy po to, zeby jego sztab dostal pieniadze) i nie bylo innego na rynku. Mowimy o sytuacji kiedy zostalo wtedo kilka tygodni, zeby do dymisji podaj sie Ancellotti. Co kilka meczow i tak przebakuja o jego zwolnieniu. Widac, ze jest solidnym gosciem, ale predzej, czy pozniej zostanie tam zastapiony. Nie ma absolutnie pojecia o zmianach taktycznych grajac z innymi przeciwnikami. Zidane robi to w Realu, Sarri w Juve, a Gattuso gra tak samo z kazdym. To nigdy nie wygra mu finalu, ani ligi. Rowniez pamietajmy, ze nie moze grac bez solidnego skladu. Umowmy sie, ze tamtym czasie Milan mial caly czas(i ma teraz) sklad na top 5. Napoli mialo lepszy. Pierwsze dwie posady trenerskie Gattuso zakonczyly sie totalna porazka. Po prostu solidny gosc. Swego czasu jego agent oferowal go do naszej ekstraklasy, ale nikt nie podjal tematu. Fajnie sie to czytalo, ale tekst w 80% niezgodny z rzeczywistoscia, a jestemy na portalu sportowym, gdzie bazuje sie na faktach i wynikach.

Artur
Artur

Przecuez to jest trenerska lajza
Pijacxyna szukajaca zaczepki wylatujaca z hukiem z kazdego klubu
Dobry jest najwyzej w wylowywsniu awantur

MałyMiś
MałyMiś

Ja się nie akurat z tym nie zgodzę. Prawdziwy wojownik. Obserwowałem jego karierę wiele lat i uważam że on jest jak Rodman dla Chicago. Barwny, uparty i zdecydowany,a przede wszystkim zaangażowany. Taki zawodnik to skarb!

lold
lold

już dawno nie jest zawodnikiem 🙂

eugeniuszsmietana
eugeniuszsmietana

Trener od spraw beznadziejnych, czy może po prostu trener beznadziejny? Odkąd zaczął przygodę z trenerką próbuję znaleźć jakiekolwiek zalety i jedyne co mi przychodzi na myśl to takie włoskie smudowanie. Mam nieodparte wrażenie, że sprawdziłby się – mając inteligentną i metodyczną prawą rękę obok siebie. Kogoś, kto niekoniecznie był piłkarzem, nie jest w gorącej wodzie vincent kompany, tylko ma taką czystą nieskażoną wiedzę.

Leopold
Leopold

Z Pisą awansował, ale też potem zleciał z nią z Serie B.

przewalek0122
przewalek0122

Sugeruje, zeby autorzy Weszlo po napisaniu tekstu policzyli z piec razy do dziesieciu… a moze i do stu.. po czym zrobili siusiu… po czym, z chlodniejsza glowa, przeczytali napisany tekst… krytycznie przeczytali i… poprawili literowki… wygladzili byle jak upichcone zdania… zwiazali i zamotali luzno rzucone watki, ktore wija sie i strasza czytelnika zebami pelnymi jadu bezsensu… Wtedy bedzie tylko lepiej… bo gorzej byc nie moze… A Nadredaktor moglby ufunodwac i wreczac lokalnego Pulitzera za najlepiej napisany tekst numeru/tygodnia…

Jacek
Jacek

Uwazam, ze jest do najbardziej trafny komentarz, ale ja rowniez dodam tematyke. Niektore rzeczy tutaj sa pisane przez hobbystow, ale o tematyce wykraczajacej poza ich hobby. Widzial ktos final i meczenie buly? Wiekszosc zawodnikow Napoli jest parta 40-50milionow euro. Obrona pewnie najlepsza w lidze. Wracajac do Gattuso – byl rowniez pogoniony za granica przeciez i dlugo w tym Napoli nie posiedzi. To brzmi jak autor wybral sobie ton artykulu i wpasowal reszte posilkujac sie google i nie znajac kariery Gattuso jak rowniez potencjalu Napoli.

Weszło
04.12.2020

„Wisła jest jak czeski film. Nie wiem, czy Kuba rozumie swoją rolę”

– Największa różnica jest w tabelkach Excela, na boisku prawie żadna. Pod kątem indywidualnym oba zespoły mają podobny potencjał, co nie świadczy dobrze o ekipie Michała Probierza. Tam dużo grosza się marnuje, trzeba to otwarcie powiedzieć. Oczywiście Wisła wcale nie jest lepsza ze swoimi decyzjami, czasami mam wrażenie, jakbym widział rządy naszego ukochanego PiS-u. Decyzja […]
04.12.2020
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Pozytywów brak. Lechici słabi, bardzo słabi i fatalni (NOTY)

Każdy z piłkarzy Lecha Poznań został oceniony przez nas poniżej noty wyjściowej. Jeśli chcemy dostrzec w występach poszczególnych zawodników jakieś pozytywy, musimy użyć naprawdę dobrej lupy. FILIP BEDNAREK – 4 Świetna interwencja przy strzale Pizziego. Miał świadomość tego, że długi róg bramki jest odsłonięty i poszedł tam chyba w ciemno, broniąc setkę. Wykazał się też […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Jeżeli Liga Europy miała być oknem wystawowym, to Marchwiński przez nie wypadł w złą stronę

Lech Poznań w ostatnich latach w modelowy sposób wypromował wielu zawodników. Czasami wręcz mieliśmy wrażenie, że niektórych nawet sprzedawał lekko powyżej wartości, korzystając już z renomy solidnego dostawcy, którą wyrobił sobie na Starym Kontynencie. Jak tak dalej jednak pójdzie, z Filipem Marchwińskim będzie problem.  Nie chodzi tylko o mecz w Lizbonie, choć on jest kropką […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Ostateczna weryfikacja tezy o szerokiej kadrze Lecha

Wyobraźcie sobie, co byłoby, kiedy cała europejska przygoda Lecha wyglądałaby tak, jak drugi mecz poznańskiej ekipy z Benfiką. Jakby ta cała impotencja, bezzębność, pasywność, żałość, toporność trwała przez całą fazę grupową. Przecież można byłoby się załamać. Stracić wiarę w sens polskiego futbolu. A tak, choć wicemistrz Polski zagrał słabiutko, to tego właśnie można było się […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Liga Europy odhaczona, można się skupić na Podbeskidziu!

Poważnie rozważaliśmy odpuszczenie oglądania meczu Lecha z Benfiką, gdy zobaczyliśmy skład Kolejorza na to spotkanie. Bo skoro sam Kolejorz nie traktował tego meczu poważnie, to dlaczego my mielibyśmy podchodzić do niego na galowo? Ale obejrzeliśmy. Choć jakim kosztem. Jeśli ktokolwiek się jeszcze łudził, że poznaniacy mają szansę na wyjście z grupy, to dzisiaj został odarty […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Widzew jak to Widzew – dwóch dobrych meczów z rzędu nie zagra

Remis, zwycięstwo, porażka, zwycięstwo, porażka. Wyniki Widzewa w ostatnim czasie wyglądają, jakby brały się z maszyny losującej. Ekipa z Łodzi ma wiele, by być jednym z kandydatów do top6 na koniec ligi, ale jeśli nie ustabilizuje formy, nie będzie o czym rozmawiać. Tylko raz w tym sezonie zdarzyło się, by łodzianie wygrali dwa mecze z […]
03.12.2020
Anglia
03.12.2020

Bednarek z nowym kontraktem. Ostatnim przed przenosinami wyżej?

Jan Bednarek to właściwie modelowy przykład, jaki chcielibyśmy oglądać częściej przy przenosinach polskiego zawodnika do Premier League. Wiadomo, że to cholernie wymagająca liga, jakieś miliard razy bardziej niż polska, więc przeskok jest – trzeba się wdrożyć, okrzepnąć i tak dalej. Problem polega na tym, że nasi piłkarze na tym etapie już toną i potem albo […]
03.12.2020
Live
03.12.2020

LIVE: Trzymajcie się w tej Lizbonie…

Dejewski, Muhar, Kaczarawa. To tylko trzech spośród jedenastu piłkarzy, którzy wybiegną dziś na murawę w Lizbonie, by dać odpór potężnej Benfice. Czy wierzymy? Nie wierzymy. Czy się łudzimy? Nie łudzimy się. Panowie, po prostu się pokażcie z dobrej strony, a nuż Dariusz Żuraw jednak dowie się, że jego krótka ławka i wąska kadra wcale nie […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

„Zakładam, że telewizja wyciągnie konsekwencje z przełożenia meczu w Gdyni”

Gościem dzisiejszej audycji pt. „Trójmiasto jest nasze” w radiu Weszło FM był prezes I ligi piłkarskiej – Marcin Janicki. Odpowiedział on na pytania dotyczące wczorajszych odwołanych meczów z powodu złego stanu murawy na kilku stadionach. W głównej mierze prezes Janicki ustosunkował się do sytuacji zaistniałej w Gdyni. Tamtejszy stadion posiada bowiem podgrzewaną murawę, a mimo […]
03.12.2020
WeszłoTV
03.12.2020

QUIZ: Kokosiński, Paczul, Rokuszewski, Białek, Olkiewicz

To co, gotowi na kolejny quiz? Lecimy dziś mocno – nagrodą jest zdjęcie Patryka Lipskiego z autografem. Nigdzie indziej nie można tego wygrać. Bo w sumie i po co? Zapraszamy! 
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Grzeszny portret Jesusa

Uważa się za najlepszego trenera na świecie, w czym utwierdzają go słowa Julio Cesara, który stwierdził kiedyś, że ceni go wyżej niż samego Jose Mourinho. Jest przekonany, że posiadł całą taktyczną wiedzę świata. Mają go za prostaka, a swoją pracę tłumaczy za pomocą obrazów Pauli Rego. Potrafił bezwstydnie obrażać matkę trenera Tottenhamu, szarpać się ze […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Filipiak na tropie spisków. Sędziowie sprzyjają Legii i gnębią Cracovię

Jeszcze wcale nie tak dawno ważyły się losy tego, jak wyrok za kupowanie meczów przez Cracovię w ogóle wyegzekwować w Ekstraklasie. Skończyło się na ujemnych punktach. Kurz nie opadł, a Janusz Filipiak postanowił włożyć kij w mrowisko i wskazuje palcem, że ktoś inny mataczy. Tym razem właściciel Cracovii sugeruje, że w polskiej piłce istnieje jakiś […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jestem z rocznika 1988, więc Diego Armando Maradony „nie znałem”, czyli nie żyłem w czasach, gdy świat piłki był w jego cieniu. Nie załapałem się na to coś pomiędzy jednoosobowym Hollywoodem, a argentyńskim Twin Peaks. Gdy więc zmarł, znałem trochę ogólnodostępnych frazesów, a także miałem poczucie, że z piłkarzy przeszłości, to jego chciałbym obejrzeć na […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Gdzie będzie polska piłka w 2030 roku? Testujemy Football Managera 2021

Football Manager wciąga na różne sposoby. Jeden lubi awansować z czwartej ligi do ekstraklasy. Inny dokłada sobie warunki – chce zbudować potęgę, ale korzystając tylko z piłkarzy rodzimych, nie ściąga zawodników z zagranicy. Ale koniec końców chodzi o to, by wykreować w grze rzeczywistość przyszłości. Uznaliśmy, że warto sprawdzić jak w przyszłości będzie wyglądała Polska. […]
03.12.2020
Inne sporty
03.12.2020

Głowacki przegrał przed czasem. Koronawirus odebrał mu szansę na zdobycie tytułu

Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) ma pozytywny wynik badania na COVID-19 i wypada z walki z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO) w następną sobotę. Nowy rywal Brytyjczyka jeszcze nieznany. Dla Polaka miała to być pierwsza walka od pamiętnego starcia z Mairisem Briedisem w połowie 2019 roku. Z powodu pozytywnego wyniku testu na swój kolejny pojedynek […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Czy warto było na ten mecz czekać?

Ach, cóż to był za cios w serca wszystkich prawdziwych fanów futbolu. Wczoraj wieczorem wielu z nas miało już przyszykowane czipsy i batony, by poza zmysłami wzroku i słuchu, pieszczonymi przez transmisję z meczu Arka Gdynia – Korona Kielce, rozkosz przeżyły też smak i powonienie. Niestety, w wyniku zmrożonej murawy w Gdyni, na te piłkarskie […]
03.12.2020
Weszło
03.12.2020

Niezasypana dziura po Jóźwiaku. Lech wciąż czeka na Sykorę

Wydawało się, że najtrudniejszym wyzwaniem stojącym przed Lechem Poznań w kontekście letniego okna transferowego będzie zastąpienie Christiana Gytkjaera. Duńczyk regularnie strzelał gole, został w poprzednim sezonie królem strzelców, był napastnikiem trzymającym wysoki poziom przez trzy pełne sezony. Ale tę lukę udało się załatać – i to może nawet z nadwyżką – Mikaelem Ishakiem. Ale nieoczekiwania […]
03.12.2020