Obrońcy tytułu jako pierwszy zespół z Ameryki Południowej zakwalifikowała się na tegoroczny mundial. Awans Albicelestes zapewnili sobie już w marcu 2025 roku, czyli cztery kolejki przed końcem eliminacji. Tylko trzy drużyny wcześniej od Argentyńczyków świętowały wyjazd na najbliższe mistrzostwa świata. Ten awans musiał piłkarzom Lionela Scaloniego wyjątkowo, gdyż mogli celebrować go na oczach odwiecznego rywala – Brazylii. W Buenos Aires zdeklasowali Canarinhos 4:1, co było ich najwyższą wygraną z tym przeciwnikiem od czerwca… 1964 roku.
Argentyna – 3. miejsce w rankingu FIFA

Obrońcy tytułu jako pierwszy zespół z Ameryki Południowej zakwalifikowała się na tegoroczny mundial. Awans Albicelestes zapewnili sobie już w marcu 2025 roku, czyli cztery kolejki przed końcem eliminacji. Tylko trzy drużyny wcześniej od Argentyńczyków świętowały wyjazd na najbliższe mistrzostwa świata. Ten awans musiał piłkarzom Lionela Scaloniego wyjątkowo, gdyż mogli celebrować go na oczach odwiecznego rywala – Brazylii. W Buenos Aires zdeklasowali Canarinhos 4:1, co było ich najwyższą wygraną z tym przeciwnikiem od czerwca… 1964 roku.
Na mistrzostwach świata Argentyna zagra po raz dziewiętnasty. Pod tym względem ustępuje jedynie Niemcom oraz Brazylii. Także tylko tym dwóm reprezentacjom ustępuje w klasyfikacji wszechczasów tego turnieju. W Katarze złoty medal zdobyła trzeci raz w historii, a pierwszy raz od 36 lat. W międzyczasie jeszcze dwukrotnie dochodziła do finałowej fazy turnieju i w obu przypadkach kończyła ze srebrem na szyi. Jeszcze w pierwszej edycji mistrzostw świata z 1930 roku dotarła do finału, ale też go przegrała. Gospodarze z Urugwaju wygrali w Montevideo 4:2.
Droga na mundial
Jako się rzekło, wyjazd do Ameryki Północnej Argentyńczycy świętowali na oczach Brazylijczyków. Ci na awans musieli poczekać jeszcze dwa miesiące. Pierwszy raz od dwunastu lat Albicelestes wygrali eliminacje w strefie CONMEBOL. Skończyli je z dziewięciopunktową przewagą nad drugim Ekwadorem. Notabene tylko ten zespół rzadziej od mistrzów świata musiał wyciągać piłkę z bramki. Argentyńczycy mieli za to najlepszą ofensywę eliminacji. Jako jedyni z całej dziesiątki zdołali w nich strzelić minimum 30 goli. Dokładnie mieli na koncie 31 trafień.
- vs Ekwador – 1:0 (dom), 0:1 (wyjazd)
- vs Boliwia – 3:0 (wyjazd), 6:0 (dom)
- vs Paragwaj – 1:0 (dom), 1:2 (wyjazd)
- vs Peru – 2:0 (wyjazd), 1:0 (dom)
- vs Urugwaj – 0:2 (dom), 1:0 (wyjazd)
- vs Brazylia – 1:0 (wyjazd), 4:1 (dom)
- vs Chile – 3:0 (dom), 1:0 (wyjazd)
- vs Kolumbia – 1:2 (wyjazd), 1:1 (dom)
- vs Wenezuela – 1:1 (wyjazd), 3:0 (dom)
W międzyczasie mistrzowie świata zostali pierwszą od 17 lat drużyną, która obroniła miano najlepszej drużyny Ameryki Południowej. Przez Copa America 2024 podopieczni Lionela Scaloniego przeszli niemal na zero z tyłu. Tylko w 90. minucie ćwierćfinału z Ekwadorem musieli wyciągać piłkę z siatki. Skończyło się 1:1, a w jedenastek było 4:2 dla faworytów. Messi jako jedyny w swoim zespole zmarnował karnego. W finale z Kolumbią Argentyńczycy też musieli się namęczyć. Dopiero w dogrywce Lautaro Martinezowi udało się przełamać defensywę rywala.
Największa gwiazda – Lionel Messi

W legendarnym starciu z Francją został zawodnikiem z największą liczbą meczów na mistrzostwach świata. Finał ostatniego mundialu, w którym ustrzelił dublet, był jego 26. występem na tym turnieju. Najbliższe mistrzostwa świata będą już szóstymi, w których weźmie udział, czego poza nim dokonali tylko Cristiano Ronaldo i Guillermo Ochoa. Jednak tylko on i CR7 zaliczą występ na szóstym różnym mundialu.
Niewątpliwie tego lata kapitan Albicelestes będzie polował na kolejny rekord. Może bowiem zostać najlepszym strzelcem w historii mundiali. Do przebicia szesnastu bramek Miroslava Klose brakuje mu czterech trafień. Do wskoczenia na podium, które obecnie zamyka Gerd Muller, brakuje mu zaś dwóch bramek, a do przeskoczenia drugiego Ronaldo Nazario trzech trafień. Znacznie bliżej jest stania się samodzielnym rekordzistą pod względem liczby asyst na mistrzostwach świata. W tej chwili ma ich na koncie osiem, czyli tyle samo, co Diego Maradona.
fot. Newspix