Martinez wzruszony sukcesami Argentyny. „Płaczę na samą myśl”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

18 lipca 2026, 15:03 • 5 min czytania 1

Reklama
Martinez wzruszony sukcesami Argentyny. „Płaczę na samą myśl”

Emiliano Martinez i selekcjoner Lionel Scaloni wzięli udział w konferencji przed finałem mundialu. Obaj wyjawili, że wyniki reprezentacji z ostatnich lat powodują u nich wzruszenie. Bramkarz Aston Villi mówił też, że bardzo go cieszy, iż stał się inspiracją dla wielu młodych Argentyńczyków. Kiedy ostatni raz Albicelestes mierzyli się z Hiszpanią, nie miał on nawet rozegranych 60 meczów w seniorskiej piłce, a na karku miał już 25 lat.

Reklama

Wspomnienia z kadrą wzruszają Dibu

Kiedy ostatnio Argentyna mierzyła się z Hiszpanią, Emiliano Martinez miał na koncie zaledwie 59 występów w seniorskiej piłce. A na karku miał już 25 lat. Minęły jeszcze dwa lata zanim nastąpił przełom w jego karierze. Tuż po spowodowanym COVID-19 lockdownie wskoczył do bramki Arsenalu w miejsce kontuzjowanego Bernda Leno. Miesiąc później zdobył pierwsze pełnoprawne trofeum w karierze. Po wygraniu z Arsenalem Pucharu Anglii oraz Tarczy Wspólnoty przeniósł się do Aston Villi i uzbierał ponad ćwierć tysiąca występów w jej barwach.

Już po pierwszym w życiu sezonie, który w pełni rozegrał jako podstawowy bramkarz, zadebiutował w kadrze. Po ledwie ośmiu meczach w narodowych barwach miał w dorobku pierwsze trofeum z Albicelestes. Pięć lat później może sięgnąć po piąty puchar z reprezentacją. Dwa razy wygrywał Copa America, a w 2022 roku zdobył mistrzostwo świata i Finalissimę. Przeciwko Hiszpanii w finale tegorocznego mundialu zaliczy 67. występ dla Argentyny. Na przedmeczowej konferencji stwierdził, że sukcesy, które osiągnął z kadrą, bardzo go wzruszają.

Reklama

– Czasami płaczę na samą myśl o tym, co osiągnęliśmy z tą drużyną. Jestem bardzo wdzięczny życiu i mojej rodzinie. Trzeba umieć cieszyć się chwilami, które trwają całe życie. Zawsze byłem wielkim fanem reprezentacji. Zawsze marzyłem o byciu bramkarzem w seniorskiej reprezentacji. Od 15. roku życia grałem w reprezentacjach młodzieżowych. Dla mnie reprezentacja to całe życie. Pochodzimy z rodzin robotniczych, więc łączy nas silna więź z grupą. Chciałbym, żebyśmy byli tak zapamiętani, jak każdy Argentyńczyk, jako robotnicy.

Gra ze złamanym palcem

„Dibu” stwierdził, że jego najważniejszym zadaniem jest zapewnianie kolegów z zespołu, by byli spokojni. Dodał, że bardzo go cieszy, iż zainspirował wiele argentyńskich dzieci i teraz te wiążą swoją przyszłość z rolą bramkarza:

Reklama

– Miło widzieć tak wielu dzieci, które chcą zostać bramkarzami. Bycie bramkarzem to coś więcej niż tylko bronienie. Spokój, postawa na bramce – to piłkarskie aspekty, które wpływają na kolegów z drużyny. Chłopcy są tak dobrzy, że ja muszę im przekazać pewność siebie i opanowanie. Dla mnie najważniejsze jest to, aby moi koledzy z drużyny i trener mi ufali. Dla mnie to o wiele większa waga niż obronione dziesięć rzutów karnych [w seriach jedenastek na dużych turniejach – przyp. red.] i pojawianie się na pierwszych stronach gazet.

Golkiper Aston Villi uważa, że zaliczył progres względem poprzedniego mundialu, z którego przywiózł zresztą Złotą Rękawicę:

Reklama

– Cieszę się tymi mistrzostwami świata bardziej niż poprzednimi. Podejmuję lepsze decyzje, lepiej radzę sobie z nogami. Jestem dozgonnie wdzięczny Argentyńczykom i moim kolegom z drużyny. W niedzielę wyjdę na boisko z uśmiechem. Niezależnie od tego, kto jest rywalem, gra w finale mistrzostw świata to zupełnie inne doświadczenie. Nie ma słów, które opisałyby, jak bardzo jestem dumny.

Na rozgrzewce przed wygranym finałem Ligi Europy z Freiburgiem 33-latek złamał palec. Usłyszał, że musi przejść operację, ale odkłada ją w czasie, bo najważniejszy jest mundial. Przyznał jednak, że w ostatnim czasie ból jest mniejszy w porównaniu do wcześniejszych faz turnieju:

– Wiedziałem, że ręka będzie mnie bardzo boleć. Powiedzieli mi, że będę musiał przejść operację. Teraz już o tym nie myślę. Od 1/8 finału, czy ćwierćfinału trenowałem normalnie i czuję się o wiele lepiej.

Reklama

Scaloni też odczuwa wzruszenie

Wzruszenie odczuwa również selekcjoner Albicelestes. Lionel Scaloni powiedział, że łzy napływają mu na myśl, że jego drużynie udało się zjednoczyć kibiców. Kiedy gra reprezentacja, klubowe animozje odchodzą na bok:

– Nie sposób nie wzruszyć się, widząc wszystko, co dzieje się z naszymi kibicami. Gramy dla nich, odzyskaliśmy coś bardzo cennego – ludzi stojących przed telewizorem i obejmujących kibica innego klubu. Dobrze jest okazywać emocje, to część życia i tego, kim jesteśmy. To czyni nas bardziej ludzkimi. Sztab szkoleniowy jest dozgonnie wdzięczny tym zawodnikom. Niełatwo jest rywalizować na tym poziomie przez tyle lat. To coś wspaniałego. Mamy nadzieję, że wygramy. Ta droga była niesamowita i stanowi przykład dla wszystkich.

Scaloni stwierdził, że dotarcie Argentyny do finału robi jeszcze większe wrażenie, ponieważ rywale dobrze znają jego zespół. Dodał jednak, że działa to także w drugą stronę. 47-latek uważa, że zarówno obrońcy tytułu, jak i Hiszpanie zasłużyli, by znaleźć się w tym miejscu. Drugiego z rzędu finału z pewnością nie byłoby, gdyby nie Leo Messi. Scaloni oddał kapitanowi swojej drużynie co cesarskie:

Reklama

– Dotrzeć do finału tak, jak Leo, na obecnym etapie życia, w wieku 39 lat, jest niesamowite. Musimy docenić to, co robi, a także historię i legendę, którą on i ta grupa zawodników reprezentują, dzięki którym przeżyliśmy wspaniałe lata.

W niedzielę Scaloni stanie naprzeciw Luisa de la Fuente, który w 2017 roku był jego nauczycielem podczas kursu zorganizowanego przez hiszpańską federację. Wtedy Argentyńczyk był dopiero dwa lata po zakończeniu piłkarskiej kariery i stawiał pierwsze krok w trenerce jako asystent Jorge Sampaoliego. Albicelestes piętnasty raz w historii zmierzą się z Hiszpanami, a po raz drugi na mundialu. Poprzednie starcie tych drużyn w ramach mistrzostw świata miało miejsce w 1966 roku w fazie grupowej. Latynosi wygrali wówczas na Villa Park 2:1.

Reklama

 

fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama