Po finale mistrzostw świata bardzo dużo się o nim mówiło. Jednak z pewnością nie w takim kontekście, w jakim by tego oczekiwał. Po finale wyszło na jaw, że przez trzy ostatnie mecze grał z poważną kontuzją, a w niektóre dni miał nawet problemy z oddychaniem. Kilkadziesiąt minut po przegranym meczu znalazł się natomiast w centrum wielkiej awantury.
Trzy mecze z pękniętym żebrem
Leandro Paredes miał rozegrać trzy ostatnie spotkania mistrzostw świata z pękniętym żebrem. Informację ujawnił argentyński dziennikarz Martin Arevalo, który przekazał, że pomocnik zmagał się z urazem podczas meczów ze Szwajcarią, Anglią i Hiszpanią. Według jego relacji kontuzja była na tyle bolesna, że zdarzały się dni, w których zawodnikowi trudno było nawet oddychać.
Problem miał być utrzymywany w tajemnicy z bardzo konkretnego powodu. Argentyńczycy obawiali się, że rywale będą próbowali celowo atakować kontuzjowane miejsce i wykorzystywać słabość Paredesa. Nie chodziło więc wyłącznie o ochronę informacji przed mediami, ale również o to, by przeciwnicy nie dostali jasnej wskazówki, gdzie można szczególnie mocno uderzyć.
🇦🇷❌ Leandro Paredes disputó los ÚLTIMOS TRES PARTIDOS con una FISURA EN UNA COSTILLA.
⛔️ Hubo días donde incluso le COSTÓ RESPIRAR.
⚠️ Esta noticia NO TRASCENDIÓ para evitar que los rivales vayan a buscarlo.
vía @arevalo_martin pic.twitter.com/biWoy40ywX
— JS (@juegosimple__) July 20, 2026
Antybohater finału
W przegranym 0:1 po dogrywce finale z Hiszpanią Paredes rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na boisku pojawił się na początku drugiej połowy, zmieniając Nico Gonzaleza. Sama obecność pomocnika w tak trudnym momencie turnieju pokazuje, jak dużą rolę miał u trenera Scaloniego.
Kontuzja nie sprawiła jednak, że jego występ w finale przeszedł bez kontrowersji. Wręcz przeciwnie. Paredes był jednym z najbardziej widocznych uczestników awantury, do której doszło już po końcowym gwizdku.
Utrata kontroli i awantura z Hiszpanami
Po zwycięstwie Hiszpanii na murawie doszło do przepychanek między zawodnikami obu drużyn. Paredes starł się z Erikiem Garcią, a później włączył się również w konflikt z Gavim.
Jego zachowanie spotkało się z ostrą krytyką. Byli piłkarze i eksperci podkreślali, że porażka w finale może boleć, ale nie usprawiedliwia przemocy po zakończeniu spotkania. Trudno się dziwić takim komentarzom. Paredesowi po prostu „odcięło prąd”.
Nic nie usprawiedliwia jego zachowania
Informacja o grze z pękniętym żebrem bez wątpienia zmienia spojrzenie na wysiłek Paredesa podczas końcówki mundialu. Trudno ignorować fakt, że przez trzy mecze miał występować z poważnym urazem, który według relacji momentami utrudniał mu oddychanie. To pokazuje ogromne poświęcenie dla reprezentacji.
Nie można jednak używać kontuzji jako usprawiedliwienia dla wydarzeń po finale. Paredes mógł zagrać z bólem i dać z siebie wszystko na boisku, ale po końcowym gwizdku jego zachowanie było osobną sprawą. Jedno nie kasuje drugiego.
Dwa oblicza Paredesa
W efekcie mundial Paredesa ma dziś dwa zupełnie różne oblicza. Z jednej strony jest historia zawodnika, który miał przez trzy spotkania grać z pękniętym żebrem i mimo problemów fizycznych pomagać Argentynie w walce o tytuł. Z drugiej, widzimy obraz piłkarza, który po przegranym finale dał się wciągnąć w przepychanki i zakończył turniej w fatalnym stylu, tak jak i jego kadra.
Fot. Newspix