Relacja na linii Lionel Messi – koledzy z kadry Argentyny wymyka się standardom. Traktują go jak święty Graal – chcą go słuchać, pracować dla niego, podawać mu, chronić go, wygrywać dla niego. To wręcz sekta. Kiedy Messi przemawia w szatni, milczy nawet selekcjoner. Gdy Messi mówi, że macie tak brzydko nie nazywać kolegi, to nikt potem już tak na niego nie mówi. A jeżeli Messiego ktoś kopnie, to zaraz zbiera się wokół niego kilku argentyńskich zakapiorów. Bo kopać króla nie wolno. O co chodzi w kulcie Messiego w szatni? Czym na to zapracował?
Rodrigo de Paul ochroniarzem numer jeden
17 listopada 2023 roku Argentyna mierzyła się z Urugwajem w eliminacjach do mundialu. Nie mogło być spokojnie, biorąc pod uwagę temperament jednych i drugich. W utarczkę słowną i przepychankę wdał się Rodrigo de Paul, który szyderczo uśmiechał się do przeciwnika, Mathiasa Olivery. Wtem wparował w środek sam Lionel Messi i postanowił pobrudzić sobie ręce. Niecodzienna to sytuacja, ale odepchnął Oliverę i był gotów… sam nawalać się z Urugwajczykami. To on był de facto tutaj Rodrigo de Paulem.
Wtedy też Manuel Ugarte pokazał słynny, obsceniczny gest w kierunku de Paula (tego prawdziwego). Zasugerował, że… jakby to delikatnie ująć – jest on zabawką oralną dla Lionela Messiego. – To są kwestie boiskowe, które powinny pozostać na boisku – komentował to później Urugwajczyk. Ale przekaz był jasny. Rodrigo de Paul to największy paź i sługus Lionela Messiego. A jemu to schlebia, traktuje tę funkcję z dumą.
W Miami Messi ma osobistego ochroniarza, Yassine Cheuko. Rekomendował go sam David Beckham. Podobno jest byłym żołnierzem US Navy SEALs z doświadczeniem w Iraku i Afganistanie, a także ekspertem w mieszanych sztukach walki (MMA). Rola Cheuko polega na tym, że kiedy tylko jakiś kibic zbliża się do Argentyńczyka lub dzieje się coś niespodziewanego, to reaguje. Musi patrzeć w prawo, w lewo, za plecy i być bardzo czujnym. Zyskał wielkie uznanie w mediach społecznościowych dzięki swoim szybkim interwencjom.
Ale od 2026 roku Messi ma w Miami także innego osobistego ochroniarza, Rodrigo de Paula. Samozwańczego, bo nikt mu za to nie płaci. Zresztą, sam pomocnik umie to skwitować uśmiechem i ironią. Tutaj na przykład wstawił wspólne zdjęcie… z rzeczywistym ochroniarzem Messiego, sugerując, że teraz będzie miał ich dwóch.
📸Rodrigo De Paul with Lionel Messi’s bodyguard Yassine Cheuko 😂😂😂 pic.twitter.com/lr2F4IAzl5
— Inter Miami News Hub (@Intermiamicfhub) November 28, 2025
De Paul miał przeciętny sezon, trudno mu się grało w Miami, nie umiał wejść w buty Busquetsa. Szło mu tak kiepsko, że nawet sam Lionel Scaloni w marcu wydał ostrzeżenie: – Miesiąc miodowy dobiegł końca. Bycie mistrzem świata to świetna sprawa, ale musicie być w szczytowej formie, by sprostać wyzwaniom przyszłości. No to trzeba było się zawziąć. Pomocnik razem z Messim zaczęli trenować indywidualnie. Narzucili sobie dodatkowy reżim, oprócz codziennych wymagań Interu Miami i przez kilka miesięcy dodatkowo pracowali.
Nie uważa się za nie wiadomo kogo. Ba, nawet bagatelizuje swoją rolę. Ma głównie biegać i ułatwiać grę Messiemu. Powiedział o sobie, że jest tym trzecim do zestawu, który dobrze wygląda, kiedy ma obok dwóch innych pomocników. De Paul pełni w kadrze taką rolę, że sobie nawet nie wyobrażacie. To on otworzył Messiego na innych. Jest ekstrawertykiem, podczas gdy Messi stoi z tyłu. To jak ogień i woda, a może właśnie dzięki temu tak się dopasowali? Zaczęli łupać w karty, truco, dyskutować o muzyce, pasjach. I naprawdę gdyby nie było de Paula, to nie byłoby takiego Messiego.
Znany jest jako „prawa ręka” Leo w reprezentacji. Gdy ten przesuwa się w stronę środka boiska, de Paul rozszerza mu miejsce, wypełniając lukę i po prostu zajmuje prawą stronę. Kiedy tylko Messi piłkę traci, wówczas natychmiast wywiera presję, aby spowolnić kontratak. Charówka kolegi-ochroniarza pozwala kapitanowi oszczędzać energię w decydujących momentach. Dlatego tym bardziej szokujące było to, że Scaloni zrezygnował z tego zabezpieczenia, ale przeciwko Anglikom Giuliano Simeone podobnie gryzł trawę.

Nawet Inter Miami sięgnął po sprawdzone rozwiązanie.
De Paul ma też bardzo bliską relację osobistą z Messim. Tak mówił o nim (i nie tylko) w 2023 roku:
– Messi to ten, który się mną opiekuje; przychodzi i mówi mi: »Chodź tutaj«, »zrób to inaczej«, a wcześniej było odwrotnie. Jestem w pobliżu, bo go kocham… dużo rozmawiamy. Ciągle okazuje mi czułość. Byłem na jego gali i powiedział mi: »Jak się masz, twoje nogi są w lepszym stanie? Przyjacielu, teraz czuję się lepiej«. To niesamowite. Uwielbiam spędzać z nim czas, świetnie się bawimy z naszymi dzieciakami, ale ogólnie mamy wspaniałą grupę. My, z tymi viralami, jesteśmy trochę idiotami. Chwalimy siebie nawzajem, śmiejemy się. Mamy swoją małą grupę, która opowiada o wydarzeniach z mistrzostw świata.
Pojawiła się nawet taka internetowa pasta, viral czy jakkolwiek by to nazwać i wiele osób wierzy, że Rodrigo de Paul – narąbany po finale MŚ – przyszedł do łóżka swojej żony, ona odparła czule, że go kocha, a on miał odpowiedzieć: „Ja ciebie też, Messi”. Ta relacja jest tak bliska, że ludzie mają prawo w taką zmyśloną historyjkę uwierzyć.
De Paul praktycznie nie odstępuje Messiego na krok. I jak widać, nawet w szatni potrafią sobie z tego pożartować. Tutaj na przykład Leandro Paredes postanowił dwie papużki rozdzielić. To oczywiście zwykła błahostka, ale sympatyczna.
Paredes qui voulait séparer De Paul et Messi. Regardez la réaction de Messi 😂 pic.twitter.com/7iWhBwgJmP
— . (@MoustiFCB) July 17, 2026
Paredes nie mógł patrzeć na łzy Messiego
De Paul to jedno, ale w tej drużynie jest mnóstwo zakapiorów, którzy podbiegają zaraz do akcji, kiedy tylko widzą, że coś się dzieje. Leandro Paredes, Cristian Romero, Enzo Fernandez, Alexis Mac Allister, Lisandro Martinez, w bramce znienawidzony wariat Emiliano Martinez. Każdy z nich wydłubałby oczy za Messiego. Najbardziej chyba Leandro Paredes, ochroniarz z tej drugiej flanki. Tu też mamy do czynienia z viralową historią. Kiedy zobaczył łzy Messiego w finale Copa America, to postanowił dla niego wygrać.
Powiedzielibyście – łe, pewnie taka teoria pod ładne obrazki. Niekoniecznie, bo Paredes specjalnie odwracał wzrok od swojego lidera, żeby się nie rozbeczeć. Tak to wspominał po turnieju: – Starałem się na niego nie patrzeć, żeby się nie wzruszyć. Powiedziałem mu, żeby nie płakał i zachował spokój, bo dał z siebie wszystko i że jest przykładem. Osiągnęliśmy cel. To, co de Paul powiedział, że chcemy wygrać „dla Messiego”, jest tym, co wszyscy wtedy czuliśmy. Jest naszym kapitanem i chcieliśmy sprawić mu radość.
Le jour où Paredes a vu Messi en larmes après sa blessure en finale de la Copa América contre la Colombie et a décidé d’entrer sur le terrain pour lui remettre le trophée. pic.twitter.com/YaJEo4dFWz
— .🇳🇴 (@Ndiayee0) July 5, 2026
Paredes wszedł na boisko w dogrywce i czyścił wszystko. To on popisał się także kluczową asystą do Lautaro Martineza. Messi tym razem płakał, ale z radości.
Kiedy Messi mówi, reszta słucha
Gdy Lionel Messi przeprowadził fantastyczną akcję z Anglią z przewróceniem Harry’ego Kane’a, kanałem założonym Gordonowi i został ostro wycięty przez Elliota Andersona, to po tym faulu w mniej niż sekundę do sędziego dobiegli: Mac Allister, Paredes i Fernandez. Nie zdążylibyście mrugnąć, a namnożyło się jeszcze kilku innych – Simeone, Molina, a Lisandro Martinez podszedł do kapitana i pomógł mu wstać. Team spirit wokół Messiego i aura jest niebywała. Siedmiu chłopa w mig się przy nim pojawiło. Spróbujcie go nam kopać…
Before WC, I didn’t understand why every store in the US was filled with MESSI merch. Little American kids running around wearing Messi jerseys. Frankly, it annoyed me.
I’ve watched this entire tournament, and after the England game last night I get it now. Totally legit. Dude… pic.twitter.com/LwPsDr3gTu
— T_Rizzle (@T_Rizzle77) July 16, 2026
Pokazuje to zresztą też inny przykład. Wszyscy w szatni zawsze czekają na swojego kapitana. Messi idzie pierwszy, w środku, najczęściej po bokach ma dwóch największych ochroniarzy – Paredesa i de Paula.
Argentina players coming out of the tunnel with Messi in the center feels like they’re going to WAR. Unreal aura! #ARGEGY pic.twitter.com/F2HAEXzviC
— CFC Wasi (@CFCWasi) July 7, 2026
Mac Allister nie jest takim typowym Argentyńczykiem. Oczywiście, urodził się w tym kraju, szkolił w Argentinos Juniors, natomiast jego nazwisko brzmi bardziej jak szkockie, a właściwie to korzenie ma irlandzkie, co wyjaśniał w wywiadzie z 2024 roku (pisownia nazwiska została zmieniona z McAllister). The Athletic podawał z kolei, że dwa pokolenia wcześniej rodzina Alexisa przeniosła się ze Szkocji do Irlandii. No więc Mac Allister – niby przecież Argentyńczyk – nie miał łatwego wejścia.
W szatni nazywali go „colo”. Tak potocznie określa się rudzielca. Nie jest to słowo nacechowane pozytywnymi wibracjami, dlatego nie każdemu się musi podobać. James Collins z West Hamu był nazywany kiedyś „ginger Pele”, a poza tym potem golił się na łyso, więc jemu się pewnie podobało, natomiast Mac Allisterowi już tak niekoniecznie, ale wiadomo – nie będzie się przecież buntował i obrażał. No i się trochę naśmiewali z kolegi, znaleźli słaby punkt, dopóki… nie odezwał się Messi.
– Pamiętam, że wszyscy nazywali mnie „Colo”, co w Argentynie oznacza po prostu rudego. Naprawdę nie przepadam za tym określeniem, a Messi powiedział to kolegom z drużyny. „On nie lubi, jak się go nazywa Colo, więc nie nazywajcie go tak!”.
Od tej pory nikt już tak na niego nie mówił.
🔙🎥: Alexis Mac Allister revealed that Lionel Messi stepped in during Argentina’s camp after he said he disliked being called “Colo” [Ginger] by teammates. Messi asked the them to stop, and from then on, no one used the nickname again. Nobody goes against Messi.
VIDEO ⬇️ pic.twitter.com/REk8hgtjbe
— Culers Pro (@CulersPro) July 12, 2026
Messi może posturą nie przypomina lidera, ale aurą, podejściem i talentem już zdecydowanie. Emiliano Martinez opowiadał, że kiedy ich kapitan przemawiał, to on sam miał… dreszcze. Latem 2021 roku Messi zdobył dopiero pierwsze trofeum w seniorskiej reprezentacji swojego kraju. Tak krzyknął i zagrzał kolegów, że podobno wszyscy mieli gęsią skórkę. Opowiadał o tym Martinez Benowi Fosterowi.
– Kiedy mówi, to każdy musi się zamknąć. Każdy. Trener, prezydent Argentyny… wszyscy muszą się zamknąć.
Dlaczego tak szanują Messiego? Jest ich inspiracją
Piłkarze jednak nie ochraniają Messiego za darmo. Żeby ktoś miał taki respekt, musi po pierwsze robić różnicę, a po drugie – i chyba ważniejsze – dawać przykład swoim podejściem i zachowaniem. A Leo pozostaje skromny i naprawdę dba o partnerów z drużyny, jednoczy ich, scala, pyta. Trudno w ogóle sobie wyobrazić, co będzie bez niego. Jest Słońcem, wokół którego istnieje cały Układ Słoneczny, punktem odniesienia.
Jest też często idolem tych wszystkich ludzi na boisku, którzy mogą się poczuć jakby mieli po kilkanaście lat i przed sobą żywy plakat. A po kilku sytuacjach stał się jeszcze większą inspiracją. Mac Allister, kiedy pierwszy raz go zobaczył, poczerwieniał, nie był w stanie wydukać słowa, zawstydził się, że ktoś taki w ogóle przed nim stoi. Messi całkowicie to napięcie rozładował.
Kiedy Lautaro był krytykowany, miał problemy ze strzelaniem goli i mocno z nim jechano, że nie nadaje się na atak reprezentacji Argentyny, to dłoń wyciągnął do niego Messi. Albicelestes mieli rzut karny przeciwko Gwatemali, Messi nakazał go strzelać Lautaro. Później powiedział w wywiadzie, że ten gest zmienił u niego w głowie wszystko. Publicznie docenił Messiego. To było w 2024 roku, Lautaro na całym mundialu nie trafił do siatki, ogólnie w siedemnastu kolejnych meczach miał na koncie zaledwie jedną bramkę. To był dramat.
Po geście Messiego strzelił raz jeszcze w tym samym spotkaniu. A następnie w trzech kolejnych. Lautaro był gwiazdą Interu, a w kadrze grał na jakiejś psychicznej blokadzie. Dziś jako joker wyeliminował Anglię, wcześniej przypieczętował awans ze Szwajcarią. Messi zbudował go tamtym karnym w 2024 roku. Lautaro trafił i od razu pokazał palcem, komu tego gola zawdzięcza.
A to był przecież tylko zwykły, banalny mecz towarzyski, nic nadzwyczajnego.
Tak samo było z Nicolasem Otamendim w 2026 roku. Wielu kibiców przecież powątpiewało i nadal to zresztą robi, czy aby na pewno 38-latek to ktoś, kto powinien być jeszcze powoływany do reprezentacji i czy to w ogóle jest ten poziom, a nie na przykład bilet za zasługi. Otamendi mógł się wobec tego zastanawiać, czy w ogóle do tej paczki się jeszcze nadaje. Messi też postanowił zadziałać z karnym i nakazał strzelić jedenastkę Nicolasowi Otamendiemu. Owszem, zdarzało mu się w sezonie 2025/26 wykonywać je w Benfice, ale w Argentynie, gdzie jest tyle gwiazd?! Messi go nawet specjalnie zawołał – gościu, dawaj tutaj, przybiegnij z obrony, będziesz strzelał.
Messi po prostu chce, żeby inni też czuli się dobrze, więc zadaje pytania, dopytuje się, nie sprawia, że dystans się zwiększa. Stara się sam go skracać. Stąd ma tylu ochroniarzy i dlatego jest to taka maszyna. Maszyna, która może nie gra najlepiej w piłkę, ale charakteru, woli walki i ducha jedności mogą jej zazdrościć wszyscy. No i ma 39-letniego geniusza, któremu cały naród dmucha w plecy, a czuć się może wielki, bo stoi z nim ramię w ramię 25 kumpli z drużyny. To oni go budują. A on się najpiękniej odwdzięcza.
- Jego wpływ jest wszystkim. Jest bardzo towarzyski i zawsze dostępny dla swoich kolegów z drużyny – chętnie słucha, służy radą. To wspaniały człowiek i oczywiście jest moim idolem – zawsze to powtarzałem, to dla mnie ogromny autorytet – mówił Enzo Fernandez jeszcze przed rozpoczęciem mundialu dla oficjalnej strony klubowej Chelsea.
Kiedy „Cuti” Romero strzelił gola z przewrotki przeciwko Newcastle, to powiedział, że to… dzięki Messiemu, bo podpatrzył to u niego na treningach.
Giuliano Simeone, który otrzymał niespodziewaną szansę w półfinale, po meczu płakał rzewnymi łzami. Płakał, bo… widział płaczącego Lionela Messiego. Nie mógł pojąć, że człowiek, który tyle wygrał w życiu, ma jeszcze taką pasję do futbolu: – Prawda jest taka, że on mnie wzrusza. Leo ma 39 lat, wygrał wszystko, o czym piłkarz mógłby marzyć, a wciąż walczy jak najlepszy. Została nam tylko jedna rzecz: dać z siebie wszystko, biegać dla niego i dla całej Argentyny! – mówił w pomeczowym wywiadzie.
Giuliano Simeone, emotional talking about Messi:
„Leo is 39 years old, he has everything a footballer could dream of and is still fighting like as the best. So for us, there’s only one thing left, give everything we have, run for him and for Argentina.” pic.twitter.com/PX2aO7fjIh
— All About Argentina 🛎🇦🇷 (@AlbicelesteTalk) July 16, 2026
Kiedy Nicolas Tagliafico trafił kartę Lionela Messiego, to ucieszył się tak, jakby miał 10 lat.
https://www.youtube.com/shorts/ck_6G4p6aKI
Jakoś tak niesamowicie to działa, że Messi ich wszystkich porusza, wzrusza, jednoczy, scala, spaja i – co najważniejsze – nie paraliżuje.
Scaloni cieszy się każdą chwilą
Lionel Scaloni pamięta początki swojego najlepszego piłkarza. Nie rozegrał on wielu spotkań w kadrze, ale akurat na MŚ 2006 pojechał, wystąpił w jednym meczu i dość blisko trzymał się z Messim. Ładne są obrazki, kiedy 18-letni Lionel strzela swojego pierwszego gola na mundialu, a po końcowym gwizdku ściska go właśnie Scaloni. Dziś ten sam człowiek często po prostu nie wierzy, że jest mu dane czegoś podobnego doświadczać.
Nie cieszy się, nie skacze, nie szaleje. Po kolejnych golach po prostu zatyka usta, łapie się za głowę, powstrzymuje łzy, tłumi w sobie emocje. Jakby nie wierzył, że Bóg dał mu możliwość przeżywania takich chwil w tym miejscu.
🚨🚨🚨🚨Scaloni’s calm in the moment of Lautaro Martínez’s killer goal! 🥶 pic.twitter.com/EDP7a6BZTI
— Tiger eye 👁️ (@Tigereye_ball) July 15, 2026
Scaloni jest nie tylko selekcjonerem, a każdym z nas. Dodajmy jednak dla uściślenia, że potrafi też wybuchnąć. Kiedy Messi strzelił gola na 2:2 z Egiptem, to i Scaloni nie był w stanie przyjąć tego bez jakiejkolwiek radości i zaczął podekscytowany wymachiwać rękami. Teraz po prostu sugeruje, by cieszyć się Messim. Patrzeć, podziwiać i doceniać, że jest.
– Leo jest już prawdziwą historią. To legenda. Dotarcie do finału w wieku 39 lat to coś niewiarygodnego. Musimy się nim cieszyć. Brakuje nam Diego Maradony, ale Messi wciąż jest z nami. Jest historią, legendą i razem z tą grupą ludzi, którzy dali nam te wspaniałe lata, zawsze będziemy go pamiętać.
Fot. Newspix