Jeden z czterech w ogóle i zarazem jeden z dwóch azjatyckich debiutantów na tegorocznym mundialu. Awans Jordania wywalczyła kolejkę przed końcem trzeciej rundy eliminacji. Na mistrzostwa świata Rycerskich wprowadził Jamal Sellami, choć droga do historycznego sukcesu zaczęła się pod wodzą Husseina Ammouty. Choć Jordania drugą rundę, od której startowała w eliminacjach, rozpoczęła od punktu w dwóch meczach, w kolejnych czterech spotkaniach zdobyła komplet punktów i wygrała grupę, w której była Arabia Saudyjska Roberto Manciniego.
Jordania – 63. miejsce w rankingu FIFA

Jeden z czterech w ogóle i zarazem jeden z dwóch azjatyckich debiutantów na tegorocznym mundialu. Awans Jordania wywalczyła kolejkę przed końcem trzeciej rundy eliminacji. Na mistrzostwa świata Rycerskich wprowadził Jamal Sellami, choć droga do historycznego sukcesu zaczęła się pod wodzą Husseina Ammouty. Choć Jordania drugą rundę, od której startowała w eliminacjach, rozpoczęła od punktu w dwóch meczach, w kolejnych czterech spotkaniach zdobyła komplet punktów i wygrała grupę, w której była Arabia Saudyjska Roberto Manciniego.
W międzyczasie Ammouta wykręcił historyczny wynik w Pucharze Azji. Jordania po raz pierwszy dotarła do finału tego turnieju, mimo że z grupy wyszła dzięki rankingowi zespołów z trzecich miejsc. W doliczonym czasie drugiej połowy meczu 1/8 finału odwróciła wynik i wygrała 3:2. W półfinale zrewanżowała się zaś Korei Południowej za wypuszczenie prowadzenia w 90. minucie na etapie fazy grupowej. Po drugiej rundzie eliminacji Ammouta musiał jednak zrezygnować z prowadzenia kadry przez kwestie rodzinne. Zastąpił go rodak – rzeczony Sellami.
Droga na mundial
Jordania była trzecim azjatyckim zespołem, który zapewnił sobie wyjazd do Ameryki Północnej. Awans na mundial Rycerscy wywalczyli na kolejkę przed końcem trzeciej rundy eliminacji. Pomogli im w tym Koreańczycy, którzy pyknęli Irak, a piłkarze Sellamiego w międzyczasie pokonali Oman. Tym samym zwiększyli przewagę nad trzecim Irakiem do czterech punktów i bezpośrednie starcie w finałowej serii gier było już tylko o pietruszkę. Przegrali zresztą przed własną publicznością ten mecz 0:1. Wcześniej ulegli jedynie Korei Południowej – też u siebie.
Druga runda:
- vs Tadżykistan – 1:1 (wyjazd), 3:0 (dom)
- vs Arabia Saudyjska – 0:2 (dom), 2:1 (wyjazd)
- vs Pakistan – 3:0 (wyjazd), 7:0 (dom)
Trzecia runda:
- vs Kuwejt – 1:1 (dom), 1:1 (wyjazd)
- vs Palestyna – 3:1 (wyjazd), 3:1 (dom)
- vs Korea Południowa – 0:2 (dom), 1:1 (wyjazd)
- vs Oman – 4:0 (dom), 3:0 (wyjazd)
- vs Irak – 0:0 (wyjazd), 0:1 (dom)
Największa gwiazda – Musa Al-Taamari

Tylko dwóch z 26 powołanych przez Sellamiego zawodników gra w Europie. Pierwszy to 20-letni napastnik Lokomotivy Zagrzeb, czyli klubu filialnego Dinama, Ibrahim Sabra. Drugim jest Musa Al-Taamari, który ma za sobą trzy sezony w Ligue 1. Zimą 2025 roku za 8 milionów euro zamienił spadające do Ligue 2 Montpellier na Stade Rennais. U świeżo zatrudnionego wtedy Habiba Beye zaczął w pierwszym składzie, ale w pozostałych ośmiu meczach sezonu trener tylko cztery razy wystawił go w podstawie. Jordańczyk strzelił w tym czasie raptem jednego gola.
Choć jest ofensywnym zawodnikiem, Beye dalej wystawiał go na prawej stronie defensywy, z czym sobie nie radził. Przełom nastąpił dopiero pod koniec października, gdy zagrał z Tuluzą na skrzydle i strzelił pierwszego gola w sezonie. W kolejnym meczu Al-Taamari zaliczył asystę i na dobre wrócił do wyjściowej jedenastki. Minione rozgrywki skończył z dorobkiem siedmiu bramek i ośmiu asyst, lecz niemal połowę tego dorobku ustanowił dopiero w trzynastu ostatnich meczach sezonu, po zwolnieniu Beye. Po 23 występach na koncie miał trzy gole i pięć asyst.
Senegalczyk poleciał kilka dni po pucharowej porażce z Marsylią, w trakcie której ponoć zrugał w szatni Jordańczyka za jego postawę. 48-latek zaprzeczał jednak doniesieniom francuskich mediów – twierdził, że jedynie podawał swojemu zawodnikowi instrukcje. Pierwszy występ po zwolnieniu Beye Al-Taamari skończył z bramką z PSG na 1:0. Czerwono-Czarni sensacyjnie wygrali 3:1, przełamując tym samym serię pięciu meczów bez zwycięstwa. W następnych tygodniach, już pod wodzą Francka Haise’a 28-latek dołożył kolejne trzy gole i trzy asysty.
fot. Newspix