To miał być ostatni taniec Leo Messiego na mistrzostwach świata. Może zwycięski, może nie, ale na pewno romantyczny, wzruszający i piękny. Niestety, zamiast boiskowej magii, Argentyńczycy zaprezentowali w finale mundialu dwugodzinny pokaz mordowania futbolu i to ze szczególnym okrucieństwem. Dość powiedzieć, że pierwszy strzał na bramkę strzeżoną przez Unaia Simona oddali… dopiero w dogrywce. Oczywiście znamy wyświechtane powiedzonko o finałach, których się nie rozgrywa, tylko wygrywa. Jednak są jakieś granice przyzwoitości, które w niedzielę zostały przez Albicelestes przekroczone. Dlatego całe szczęście, że Puchar Świata zgarnęli Hiszpanie. Po prostu na to zasłużyli.
Zwycięstwo 1:0 po dogrywce naprawdę nie mówi wszystkiego o skali dominacji mistrzów Europy nad mistrzami Ameryki Południowej. Argentyna chciała wyłącznie kopać po kostkach, gryźć, prowokować i przeszkadzać. Hiszpania chciała – zwyczajnie – grać w piłkę. Na szczęście w finale MŚ 2026 wygrał futbol, a nie antyfutbol.
Ale od początku.
Finał MŚ 2026. Paździerz Argentyny w pierwszej połowie
Pierwsza faza spotkania – co tu kryć – czterech liter nie urywała.
Hiszpania była zdecydowanie lepsza, dłużej kontrolowała piłkę, wykreowała sobie dwie niezłe okazje – obie sknocił Lamine Yamal – ale to by w zasadzie było na tyle, jeśli chodzi o takie konkretne boiskowe wydarzenia godne specjalnej wzmianki. Poza tym, oglądaliśmy klasyczny mecz walki, na co zresztą ewidentnie liczyli Argentyńczycy. Niestety obrońcom tytułu nie za bardzo przeszkadzał Slavko Vinčić, który nie zabrał ze sobą na boisko kartek. Bo tylko tak jesteśmy w stanie wytłumaczyć fakt, że nie napomniał Alexisa Mac Allistera za ostry wjazd w nogi Daniego Olmo. Trudno o bardziej oczywiste przewinienie na żółtko.
Was Alexis Mac Allister fortunate to escape a booking for his challenge on Dani Olmo? pic.twitter.com/N6frMjYuP7
— The Athletic | Football (@TheAthleticFC) July 19, 2026
Jak wylicza Opta, Leo Messi po pierwszym kwadransie meczu miał na koncie jeden kontakt z piłką – było nim rozpoczęcie gry od środka. To mówi w zasadzie wszystko o postawie Albicelestes, którzy przed przerwą zagrali mniej więcej tak, jak cztery lata temu w Katarze zagrała przeciwko nim reprezentacja Polski. Albo i jeszcze gorzej. Jasne, rozumiemy – głupotą byłoby iść z Hiszpanami na otwartą wymianę ciosów. Ale żeby w finale mundialu zaprezentować aż tak rąbankę? No nie przystoi.
„Tylko grają lagę i bronią” – mówił Karol Czubak o Wiśle Płock Mariusza Misiury. Równie dobrze mógłby tak podsumować postawę Argentyny w pierwszej połowie.
Statystyki Argentyny po 1. połowie finału MŚ 2026:
- 0,00 xG
- 0 strzałów
- 0 kontaktów z piłką w polu karnym Hiszpanii
- 0 rzutów rożnych
- 0 dośrodkowań
Owszem, mistrzowie Europy także nie zagrali swojego najlepszego futbolu przed zmianą stron. Ale jeśli ktoś przynajmniej próbował rozruszać widowisko, to właśnie podopieczni Luisa de la Fuente. Argentyńczycy wyglądali na zespół, który nie obrazi się na 0:0 po bezbarwnej i od pierwszego gwizdka sędziego myśli o karnych.
3 – The three shots so far in #ESPARG are the fewest on record (since 1966) in the first half of a FIFA World Cup final, while it’s also the first time since 1966 Argentina haven’t had a single shot in the first half of any World Cup match.
Circumspect. pic.twitter.com/ieeM2JyeKO
— OptaJoe (@OptaJoe) July 19, 2026
Hiszpania – Argentyna. Obrońcy tytułu grali na przetrwanie
O halftime show nie będziemy się rozpisywać. Poświrowali, potańczyli – w amerykańskim stylu. Oby ostatni raz. Faktem jest natomiast , że informacje przekazywane przez FIFA okazały się po prostu nieprawdziwe. Przerwa nie potrwała 18 minut tylko – jak podaje Tim Reynolds z The Associated Press – 27 minut i 18 sekund.
Czyli prawie pół godziny, tak jak wstępnie przewidywały media.
Ten czas nie wystarczył jednak, by Argentyńczycy znaleźli jakiś pomysł na rozpracowanie hiszpańskiej defensywy. I widać było po obrońcach tytułu rosnącą frustrację. Krótko po przerwie zagrzał się Leandro Paredes, który obejrzał żółty kartonik za odepchnięcie przeciwnika dosłownie pod samym nosem arbitra. Przewinienie nieodpowiedzialne, niepotrzebne i najzwyczajniej w świecie bardzo głupie. Ale też świadczące o narastającym poczuciu bezradności u Argentyńczyków.
Tymczasem Hiszpanie karmili się tymi problemami rywala. Metodycznie dokręcali oponentom śrubę.
Statystyki Argentyny po 2. połowie finału MŚ 2026:
- 0,00 xG
- 0 strzałów
- 2 kontakty z piłką w polu karnym Hiszpanii
- 1 rzut rożny
- 2 dośrodkowania
Scaloni próbował swoją ekipę pobudzić zmianami – już w 70. minucie gry wykonał czwartą oraz piątą. Inna sprawa, że kontuzje obrońców nie ułatwiały selekcjonerowi Albicelestes życia. W pierwszej połowie uraz wykluczył z gry Lisandro Martineza, a po drugiej przerwie na nawodnienie na boisko nie wrócił Cristian Romero. W takich okolicznościach dotrwanie z zerem z tyłu do dogrywki stało się jeszcze trudniejszym zadaniem. Zwłaszcza że Argentyńczycy bronili się de facto cały czas. Całym zespołem, choć trzeba uczciwie zaznaczyć, że udział Leo Messiego w pracy w destrukcji był – delikatnie ujmując – symboliczny. Jak zwykle.
W 90. minucie spotkania licznik strzałów na koncie obrońców trofeum dalej wskazywał okrągłe ZERO. Niebywałe.
To był pokaz naprawdę ohydnego futbolu. Niegodnego finału MŚ.
Ferran Torres jak Andres Iniesta. „Rekin” pożarł Argentyńczyków
Albicelestes najwyraźniej liczyli na cud. Co w sumie miało odrobinkę sensu, skoro posiadają w składzie największego cudotwórcę w dziejach futbolu. Tylko że wspomniany Messi w finale nie czarował. To nie był „ostatni taniec” 39-latka, a raczej „ostatni spacer”. Tempo narzucone przez Hiszpanię całkowicie weterana przerosło. A jakby mało było wszystkich tych problemów, w trzeciej minucie doliczonego czasu gry drugą żółtą kartkę za kretyński faul otrzymał Enzo Fernandez.
Enzo Fernández is SENT OFF 😱🟥 pic.twitter.com/MkmWcbL2NF
— B/R Football (@brfootball) July 19, 2026
Wiecie co?
W sumie, to w tym finale faktycznie doszło do cudu. Było nim dotrwanie przez Argentynę do dogrywki przy wyniku 0:0.
Mało tego, pierwszą połowę dogrywki ekipa Scaloniego także przetrwała bez utraty gola. Ale w 106. minucie rywalizacji argentyński mur wreszcie pękł. I, jak na ironię, przełamał go ten, który dotychczas mocno hiszpańskich kibiców irytował swoją nieskutecznością – Ferran Torres. Co oczywiście sprawia, że wszystkie spartolone przez niego wcześniej sytuacje odchodzą w zapomnienie. Jedynie ten gol przejdzie do legendy. Tak jak trafienie Andresa Iniesty w finale mundialu w 2010 roku.
𝐓𝐨𝐫𝐫𝐞𝐬! 𝐓𝐨𝐫𝐫𝐞𝐞𝐞𝐬! 𝐓𝐨𝐨𝐨𝐨𝐨𝐨𝐨𝐫𝐫𝐞𝐬! HISZPANIA O KROK…! 🏆
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/KYt0VVV4kH pic.twitter.com/GjWvtSoeyL
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 19, 2026
Spodziewaliśmy się, że bramka gracza Barcelony zakończy w tym meczu emocje. Ewentualnie – że Argentyńczycy rzucą się w desperacji do ataku, a Hiszpanie zmasakrują ich kontrami i przypieczętują swój triumf. Ale nie do końca tak to wyglądało. W samej końcówce dogrywki Albicelestes narobili jeszcze trochę zamieszania w polu karnym ekipy z Półwyspu Iberyjskiego. Ale na odwrócenie losów spotkania nie wystarczyło im już sił. No i precyzji w wykończeniu.
***
Cóż, nie na takie pożegnanie z mistrzostwami świata liczył Leo Messi. Z drugiej strony, 39-latek i tak rozegrał fenomenalny turniej. Nie potrafimy się oprzeć wrażeniu, że za jego sprawą Argentyna osiągnęła na tym mundialu wynik mocno ponad stan, bo na tle Hiszpanii wyglądała jeszcze gorzej niż Francja.
Dość jednak o pokonanych, oddajmy chwałę triumfatorom turnieju.
Triumfatorom – powtórzmy – w stu procentach zasłużonym. Hiszpania była na tych mistrzostwach wielka, gigantyczna. Nieuchwytna. Zmiażdżyła Francuzów, momentami wręcz deklasowała Argentyńczyków. Luis de la Fuente zbudował nadzwyczajną drużynę. Najlepszą w Europie. Najlepszą na świecie.
Hiszpania – Argentyna 1:0 (0:0) p.d.
- 1:0 – F. Torres 106′ (as. N. Williams)
czerwona kartka: E. Fernandez 90+3′ (Argentyna)
Ocena atrakcyjności meczu – 2/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl