Grupa J – Potrójne A znakiem gwarancji emocji

Aleksander Rachwał

10 czerwca 2026, 12:27 • 12 min czytania 0

Reklama
Grupa J – Potrójne A znakiem gwarancji emocji

Tak jak AAA w świecie finansów oznacza najwyższy rating, tak potrójne A, za którym kryją się Austria, Argentyna i Algieria, oznacza bardzo wysoki poziom emocji w grupie J. Ciężko cokolwiek w tej grupie przywidywać. Jak wypadnie urzędujący mistrz świata i ostatni taniec jego wielkiej gwiazdy? Jak na jego tle zaprezentuje się austriacka maszyna do pressingu? Na co stać trudną do odszyfrowania Algierię? Właściwie jedyne, czego można się spodziewać, to to, że mundialowe progi mogą okazać się trochę za wysokie dla debiutantów z Jordanii.

Reklama

Austria – ekipa Rangnicka potwierdzi swoją jakość?

Większość reprezentacji z europejskiej piłkarskiej klasy średniej chciałaby być w tym miejscu, co Austria. Das Team ma bowiem wszystko, czego od takiej ekipy można by oczekiwać – zgrany, doświadczony zespół, kilku wyróżniających się liderów i selekcjonera, który oprócz wizji ma też wyniki.

reprezentacja Austrii

Kiedy zatrudniasz Ralfa Rangnicka, nie zatrudniasz tylko trenera. Zatrudniasz osobę, która chce mieć duży wpływ nie tylko na samą drużynę, ale całą organizację, która za nią stoi. Z tej perspektywy Austria mogła być zaskoczona, że udało jej się przekonać do pracy z kadrą człowieka, który mógł przebierać w ofertach stanowisk dyrektorskich czołowych klubów na kontynencie. A z drugiej strony mogła być zaskoczona tym, jak dobrze Niemiec przeniósł swoją filozofię na grunt piłki reprezentacyjnej.

Austria już przed Rangnickiem była solidna – kwalifikowała się na mistrzostwa Europy, była w stanie wyjść na nich z grupy. Ale dopiero z tym trenerem u sterów zaczęła grać tak, że aż chce jej się kibicować. I sam szkoleniowiec przyznaje, że to być może jego największy sukces.

Reklama

– Przede wszystkim, myślę, że podbiliśmy serca kibiców naszym sposobem gry. Jesteśmy proaktywni, zarówno w posiadaniu piłki, jak i bez niej. Myślę, że można wyczuć team spirit. Kiedy widzisz tę drużynę, czujesz, że nie gra schematycznego futbolu, żeby wygrywać mecze w byle jaki sposób – mówił Rangnick w rozmowie z portalem FIFA.com.

Trudno odmówić mu racji. Na Euro 2024 zespół pozostawił po sobie świetne wrażenie, walcząc jak równy z równym z Francją i ogrywając Holendrów. No i oczywiście boleśnie piorąc Polskę.

Dlatego po odpadnięciu z turnieju już na etapie 1/8 finału pojawił się spory niedosyt. Rangnick jednak od razu po przegranym meczu z Turcją zapowiedział: – Idziemy w dobrym kierunku. Mamy ogromną szansę zakwalifikować się na mundial.

Cóż, nie rzucał słów na wiatr. Austria pewnie wygrała grupę eliminacyjną, ponosząc po drodze tylko jedną porażkę (i tracąc zaledwie cztery gole w ośmiu meczach). Na mundialu los skierował ją do trudnej grupy, ale ta ekipa pokazała już, że nie musi się bać nikogo.

Reklama

Zgranie, wyrazisty styl gry i doświadczenie to z pewnością atuty Das Team, jednak trudno uznać, że sytuacja kadrowa Austriaków jest optymalna. Nie mówimy już nawet o wieloletnim liderze zespołu, Davidzie Alabie, który od dawna walczy ze zdrowiem – do jego niedyspozycji można było się już przyzwyczaić. Na Euro 2024 nie był w stanie pomóc drużynie, a ta i tak poradziła sobie bardzo dobrze. Właściwie, biorąc pod uwagę, że tym razem piłkarz Realu Madryt ma być gotowy do gry, można mieć wątpliwości, czy po tych wszystkich perturbacjach i nieregularnej grze powrót zawodnika do kadry będzie rzeczywiście dużym wzmocnieniem (patrząc oczywiście od strony piłkarskiej).

Znacznie bardziej może niepokoić brak Christopha Baumgartnera, jednego z ofensywnych liderów drużyny, którego kontuzja wykluczyła na ostatnią chwilę z udziału w mundialu. Powracającym regularnie pytaniem jest z kolei kwestia napastnika. Marko Arnautović ma już 37 lat, co przy intensywności gry preferowanej przez Rangnicka nie jest bez znaczenia. W tym aspekcie lepiej może się sprawdzić nieco młodszy Michael Gregoritsch, który jednak daje mniej atutów czysto piłkarskich.

Są też oczywiście w austriackiej kadrze punkty bardzo mocne. Do nich należy przede wszystkim Konrad Laimer, który ma za sobą świetny sezon w Bayernie Monachium. Ogromną rolę wciąż odgrywa Marcel Sabitzer (a przy kontuzji Baumgartnera prawdopodobnie ona jeszcze wzrośnie). Xaver Schlager, który stracił Euro 2024 z powodu poważnej kontuzji, teraz będzie miał okazję się wykazać.

W kadrze pojawił się też element młodości. Nie jest to rzecz oczywista, bo Paul Wanner i Carney Chukwuemeka to dwaj zawodnicy „przechwyceni” z młodzieżówek innych reprezentacji. Pierwszy, 20-letni pomocnik PSV Eindhoven, wcześniej grał dla Niemiec. Drugi z pomocników, dwa lata starszy gracz Borussii Dortmund – dla Anglii. Obaj jednak od marca zakładają trykoty Austrii. Wanner to wielki ofensywny talent – kreatywny, techniczny zawodnik, który może być przyszłością austriackiej kadry. Chukwuemeka ze swoją fizycznością i dynamiką z kolei wydaje się idealnie pasować pod profil Rangnicka.

Reklama

Argentyna – Messi już nic nie musi. Ale jeszcze może

Albicelestes jadą na turniej z zupełnie innym rodzajem presji niż cztery lata temu. To pokolenie piłkarzy ma już swój upragniony tytuł, nikt nie musi zadawać pytań, czy to wreszcie będzie „ten” turniej Leo Messiego. Ale to, że presja jest inna, nie znaczy, że jej nie ma – bo Argentyńczycy jadą przecież na turniej w roli jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu.

reprezentacja Argentyny

Z tego względu pojawiają się inne pytania. Czy nie mając już nic do udowodnienia Argentyńczycy złapią większy luz, co przełoży się na dobrą grę? A może zespół mistrzów nie znajdzie już w sobie tyle ognia, by powtórzyć sukces?

Faktem jest, że Argentyńczycy posyłają na mundial jeden z najbardziej doświadczonych zespołów, patrząc na średnią liczbę występów w kadrze narodowej. Spośród liczących się w walce o najwyższe cele drużyn nawet najbardziej doświadczoną, bo zawodnicy Lionela Scaloniego pod tym względem ustępują tylko Katarowi i Panamie.

Reklama

Scaloni nie przebudowywał zespołu. Z postaci, które stanowiły o sile Argentyny podczas mundialu w Katarze brakuje tylko dwóch zawodników – Marcosa Acunii i Angela Di Marii. Trzon zespołu pozostał jednak niezmienny – to wciąż Emiliano Martinez, Nicolas Otamendi, Cristian Romero, Nicolas Tagliafico, Nahuel Molina, Alexis Mac Allister, Rodrigo de Paul, Enzo Fernandez, Julian Alvarez, no i oczywiście Leo Messi.

Narrację po turnieju już można sobie wyobrazić. Jeśli Argentyńczycy zwyciężą – nagłówki będą krzyczeć, że mistrzostwie pokazali klasę. Jeśli im się nie powiedzie, pojawią się rozważania, czy tej kadry nie należało wcześniej odmłodzić. W ostatnich latach doświadczone, mistrzowskie reprezentacje raczej nie schodziły ze sceny pięknie – Włosi, Hiszpanie i Niemcy, czyli zwycięzcy w latach 2006-2014, jako obrońcy tytułu nawet nie wychodzili z grupy.

Może receptą na to będą jednak nowe twarze, bo tych w ostatnim czasie trochę się w argentyńskiej kadrze pojawiło. 21-letni Nico Paz błyszczy w Como, co sprawiło, że Real Madryt zapragnął ściągnąć swój talent z powrotem do siebie. Giuliano Simeone był w minionym sezonie kluczową postacią Atletico Madryt. Za wielki talent uchodzi Valentin Barco, który niedawno debiutował u Scaloniego i być może dostanie swoje szanse wobec dużej liczby meczów na turnieju. Są też postaci, które są w kadrze od pewnego czasu, ale jak dotąd nie miały aż tak dużego wpływu na wynik – na swój wielki moment czeka przede wszystkim Lautaro Martinez, który cztery lata temu z uwagi na problemy zdrowotne nie odegrał aż tak istotnej roli. Drugi z Martinezów, Lisandro, nie był pierwszym wyborem w Katarze, ale teraz to jemu może przypaść miejsce na środku obrony.

O ile w ofensywie selekcjoner może mieć pozytywny ból głowy, tak w defensywie pojawiają się wątpliwości. Przede wszystkim dotyczące Cristiana Romero, który przez uraz stracił końcówkę sezonu w Tottenhamie. Obrońca jest gotowy na turniej, grał w ostatnich sparingach, pytanie jednak, czy kontuzja odbije się na jego formie. Inny stoper – Leonardo Balerdi, już na zgrupowaniu w USA doznał kontuzji mięśniowej i wiadomo, że na mundialu nie zagra.

Reklama

Trzeba też wspomnieć o Messim. Nawet jeśli mówimy o najlepszym zawodniku w historii dyscypliny, nie da się uciec od tego, że wkrótce skończy 39 lat, a od 2023 roku gra w Stanach Zjednoczonych, gdzie intensywność gry jest znacznie mniejsza. Tylko czy w przypadku gracza obdarzonego tak wielkimi umiejętnościami ma to w ogóle znaczenie? To wciąż piłkarz, który jednym nieszablonowym zagraniem może wygrać drużynie mecz. Liczby, nawet jeśli to tylko MLS, wciąż wykręca wyśmienite. Sztuka może polegać bardziej na odpowiednim zarządzaniu jego siłami podczas potencjalnie długiego turnieju, ale z drugiej strony – Messi zawsze był bardziej typem artysty niż pracusia, więc prawdopodobnie sam wie najlepiej, jak to zrobić.

Algieria – Petković gwarantem wyjścia z grupy?

Algieria to z pewnością jedna z mocniejszych reprezentacji Afryki, która jednak tylko raz zdołała wyjść z grupy na mundialu. Nie dziwi więc, że zdecydowała się zatrudnić Vladimira Petkovicia – trenera, który smak awansu do fazy pucharowej zna doskonale.

reprezentacja Algierii

Petković z reprezentacją Szwajcarii trzykrotnie wychodził z grupy na wielkich turniejach – raz na mistrzostwach świata i dwukrotnie na mistrzostwach Europy. Na swoim ostatnim Euro z Helwetami dotarł do ćwierćfinału. Jego początek pracy z kadrą Algierii sugeruje, że i tym razem może wrócić z imprezy później niż po trzech meczach.

Reklama

Prowadzona przez Szwajcara Algieria drużyna pewnie awansowała na mundial. Petković w eliminacjach zanotował bilans sześć zwycięstw, remis i porażka, co przy dwóch wygranych pozostawionych mu przez poprzednika, Djamela Belmadiego, dało pierwsze miejsce w grupie. Lisy Pustyni przyzwoicie poradziły sobie też w Pucharze Narodów Afryki, gdzie z kompletem zwycięstw wyszły z grupy i dotarły do 1/4 finału. Tam jednak okazały się wyraźnie słabsze od późniejszego brązowego medalisty turnieju – Nigerii.

Widać, że algierska federacja ma duże zaufanie, co do kierunku, w którym zmierza kadra pod wodzą Petkovicia – jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw świata podpisała z nim nowy kontrakt obowiązujący do 2028 roku. Umowa ta raczej nie zmniejszy zarobków szkoleniowca, które wynosiły 135 tys. euro miesięcznie, co oznacza, że Petković pozostanie najlepiej opłacanym trenerem w Afryce. Wydaje się jednak, że trener na to zaufanie zasłużył – z 28 spotkań, w których prowadził kadrę, wygrał 21. Do tego cztery zremisował i tylko trzy przegrał.

Tu jednak pojawia się spora niewiadoma, bowiem przez te już ponad dwa lata Algierczycy rzadko kiedy mieli okazję sprawdzić się na tle rywali z Europy. Takie mecze były tylko dwa – ze Szwecją w czerwcu 2025 (przegrana 3:4) i z Holandią… tydzień temu. Trudno z przedmundialowego sparingu wyciągać daleko idące wnioski, ale odnotujmy, że Lisy Pustyni ograły Oranje 1:0.

Niemniej na pewno nie jest to drużyna, której nie stać na postawienie się najlepszym. Zwłaszcza, że indywidualnie zawodnicy europejską piłkę znają doskonale – zdecydowana większość z nich występuje na Starym Kontynencie, z czego dwunastu w minionym sezonie było zawodnikami drużyn z lig z TOP 5.

Reklama

Gwiazdą zespołu pozostaje jednak gracz, którego w Europie nie oglądamy już od trzech lat. Riyad Mahrez (występujący obecnie w saudyjskim Al-Ahli) mimo 35 lat na karku wciąż jest główną postacią w ofensywie algierskiej kadry. Były skrzydłowy Manchesteru City potrzebuje już jednak wsparcia młodszych kolegów – jego ostatni mecz w reprezentacji w pełnym wymiarze czasowym to styczeń 2024.

Generalnie trzon drużyny bazuje na doświadczeniu – podstawowy duet stoperów tworzą Aissa Mandi (Lille) i Ramy Bensebaini (Borussia Dortmund), którzy w kadrze są odpowiednio od 2014 i 2017 roku. W środku pola znów może zagrać Nabil Bentaleb, który od czasu problemów z sercem rzadziej łapał się do kadry.

Ważnymi ogniwami są jednak także zawodnicy z nieco mniejszym stażem. Mohamed Amoura z Wolfsburga w eliminacjach zanotował dziesięć bramek i zaliczył cztery asysty. W Pucharze Narodów Afryki z dobrej strony pokazał się 20-letni Ibrahim Maza z Bayeru Leverkusen. Anis Hadj Moussa z Feyenoordu ostatnio stał się etatowym zmiennikiem Mahreza. Na kogo jeszcze warto zwrócić uwagę? Lewy obrońca Rayan At-Nouri może nie ma za sobą wybitnego sezonu, ale nie ma przypadku w tym, że Manchester City wydał na niego prawie 40 mln euro. Fares Chaibi jedzie na mundial po sezonie, w którym zanotował trzy gole i dziesięć asyst w barwach Bayeru Leverkusen.

Wspomnijmy jeszcze tylko, że algierskiej bramki strzec będzie Luca Zidane. Syn legendy reprezentacji Francji zdecydował się na grę dla kraju swoich przodków i od 2025 roku zaliczył siedem spotkań w narodowych barwach. Były poważne obawy co do jego występu na mundialu, gdy pod koniec sezonu w wyniku zderzenia z rywalem doznał złamania kilku kości twarzy. Wrócił jednak do zdrowia, a w sparingu z Holandią potwierdził, że kontuzja raczej nie zostawiła wyraźnych śladów na jego formie.

Reklama

Jordania – gwiazda i kontry jedyną nadzieją debiutanta

Jak już debiutować na mundialu to tak, żeby poczuć go w pełnym tego słowa znaczeniu. W tym sensie Jordania może się cieszyć, że trafiła do jednej grupy z Argentyną i całkiem mocnymi Austrią i Algierią. Sportowo oznacza to jednak, że szanse ekipy z Bliskiego Wschodu na awans są raczej niewielkie.

reprezentacja Jordanii

Niewielkie nie oznacza jednak, że żadne. Bo Jordania to zespół, którego największą bronią są fazy przejściowe, a takim stylem gry niżej notowane zespoły nie raz nie dwa napsuły krwi mocniejszym rywalom.

Za takie, a nie inne zorganizowanie drużyny odpowiada Jamal Sellami, mało znany w Europie szkoleniowiec, który do objęcia Jordanii latem 2024 roku nie pracował poza ojczyzną, zaś jego doświadczenia z zespołami narodowymi ograniczają się do epizodów w roli asystenta i tymczasowego szkoleniowca rodzimej reprezentacji oraz trenera kadr młodzieżowych. Skąd pomysł, by to akurat Sellami objął kadrę Maroka? Władzom jordańskiej federacji zależało na zachowaniu ciągłości po kadencji poprzedniego selekcjonera, Husseina Ammouta, także Marokańczyka, który doprowadził zespół do finału Pucharu Azji, a potem znakomicie zakończył drugą rundę eliminacji do mundialu, po czym złożył rezygnację z powodów osobistych.

Reklama

Sellami miał być kontynuatorem myśli poprzednika i z tej roli wywiązał się bez zarzutu. W trzeciej rundzie eliminacji wywalczył bezpośrednio historyczny awans na mistrzostwa świata, zajmując w grupie drugie miejsce, za Korea Południową. Następnie trener doprowadził zespół do finału Arab Cup, gdzie lepsze okazało się Maroko. Podkreślmy tu jednak, że Jordania była w mniejszości drużyn, które wystawiły na turniej swoją najmocniejszą kadrę (w przeciwieństwie do wspomnianego Maroka).

Wydaje się, że nieco więcej o rzeczywistym potencjale drużyny mówią mecze towarzyskie. W nich, na przestrzeni roku, Jordanię ogrywały Boliwia, Albania, Tunezja oraz ostatnio Szwajcaria i Kolumbia. Remisy udało się wywalczyć w meczach z Mali, Kostaryką i Nigerią. Z taką postawą może być trudno o coś więcej niż trzy spotkania na mundialu.

Największą nadzieją dla Jordańczyków na sprawienie niespodzianki jest Musa Al-Taamari, jedyny zawodnik z tej kadry grający w Europie. Skrzydłowy francuskiego Rennes zanotował w minionym sezonie siedem goli i jedenaście asyst we wszystkich rozgrywkach. To bez wątpienia klasowy piłkarz, jednak może być mu ciężko wciągnąć drużynę do fazy pucharowej na własnych barkach.

Dużą stratą dla zespołu jest natomiast kontuzja Yazana Al-Naimata. Napastnik katarskiego Al-Arabi SC dobrze sprawdzał się w taktyce nastawionej na kontrataki i znakomicie współpracował z Al-Taamarim. Jak wielkie to osłabienie dla reprezentacji Jordanii najlepiej świadczą słowa jej selekcjonera, który stwierdził wprost: – Yazan to piłkarz, którego nie da się zastąpić.

Reklama

Terminarz grupy J

17 czerwca 2026, 03:00 – Argentyna – Algieria
17 czerwca 2026, 06:00 – Austria – Jordania
22 czerwca 2026, 19:00 – Argentyna – Austria
23 czerwca 2026, 05:00 – Jordania – Algieria
28 czerwca 2026, 04:00 – Algieria – Austria
28 czerwca 2026, 04:00 – Jordania – Argentyna

W naszym cyklu „Przewodnik po Mundialu” prezentujemy wszystkie grupy mistrzostw świata. Poniżej znajdziecie wszystkie teksty z tej serii:

Grupa A – Gospodarze i… walka za ich plecami?
Grupa B – Ciągle ci sami Szwajcarzy, kanadyjskie marzenia
Grupa C – Z jednej strony powroty, z drugiej grająca zawsze Brazylia
Grupa D – Wielkie marzenia vs futbolowy pragmatyzm
Grupa E – Rozczarowujący Niemcy vs dwie najmłodsze ekipy. I Kopciuszek
Grupa F – To powinniśmy być my…
Grupa G – Grupa marzeń i nadziei

Grupa H – rozgrzewka dla Hiszpanii i Urugwaju?
Grupa I – Norwegia wraca do gry. Rywale mówią: sprawdzam

O mundialu przeczytasz również w najnowszym wydaniu Magazynu Zero. Znalazło się w nim ponad 100 stron o mistrzostwach świata – z plakatem zawierającym terminarz i drabinkę turnieju. Magazyn zamówisz tutaj.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama