Szymon Marciniak sędziował już w swojej karierze największe mecze: finał mistrzostw świata, finał Ligi Mistrzów. Na zakończonym niedawno mundialu poprowadził jednak zaledwie dwa spotkania, oba w fazie grupowej. Później cierpliwie czekał wraz ze swoim zespołem na kolejną nominację, ale się nie doczekał. Polski arbiter zdradził jednak w Kanale Sportowym, że był szykowany do ważnego meczu.
Marciniak znalazł się wśród 15 europejskich sędziów, którzy pojechali na mistrzostwa świata. Pierwszym meczem, jaki na nich poprowadził, było starcie Argentyny z Algierią. Ogromne kontrowersje wywołała wówczas jego decyzja o braku ukarania Leo Messiego za wejście w łydkę rywala.
– Oglądaliśmy sytuację. Jeżeli się obejrzy tę sytuację, przeanalizuje na spokojnie i obejrzy w normalnym tempie, ta sekunda… Ta sytuacja trwa ułamek sekundy. Messi fauluje kolanem przeciwnika. Algierczyk się przed nim przewraca. I Messi musi gdzieś postawić krok. Dotyka jego łydki. Zauważcie, noga parzy. On od razu tę nogę zdejmuje. On czuł, że to po prostu opadając, dotknął go. Zero dociśnięcia. Algierczyk patrzy na niego. Ten podchodzi, podaje mu rękę. Całość trwa, nie wiem, czy nie 7–8 sekund. To ja czekałem tylko na Tomka, bo wiadomo, że VAR musi to sprawdzić. Jak tam gdzieś tam słucham pseudoekspertów: „Marciniak nie dał szansy VAR-owi na sprawdzenie” i tak dalej – mówił Marciniak w Kanale Sportowym.
Arbiter zdradził, że oba mecze w jego wykonaniu zostały ocenione bardzo wysoko.
– Na ten drugi mecz były bardzo duże obawy. Egipt – Iran, on poszedł, jeżeli tak mogę powiedzieć, naprawdę fantastycznie. Tam było trochę tych sytuacji, zawodnicy zachowali się niesamowicie na boisku, a wiemy, że to są naprawdę gorące nacje.
Szymon Marciniak miał poprowadzić jeden z ostatnich meczów
Na turnieju pozostawało coraz mniej arbitrów, jednak do samego końca obecny był zespół z Szymonem Marciniakiem na czele. Mijały jednak kolejne fazy, Polacy czekali, no i się nie doczekali. Nie poprowadzili żadnego meczu w fazie pucharowej. Sędzią finału został mianowany Slavko Vincić, który poradził sobie, jak poradził.
– Nie mam pretensji. Byłbym ostatnim dupkiem, jeżeli mógłbym mieć pretensje czy do Pierluigiego Colliny, czy do Massimo Busacci. Dostałem od nich wszystko, a ja jestem raczej z tej grupy ludzi, z tej generacji, którzy potrafią być lojalni, potrafią grać do jednej bramki i nigdy nie powiem złego słowa – powiedział Marciniak.
Polski sędzia zdradził też, że miał poprowadzić bardzo ważny mecz. Niekorzystnie ułożyła się jednak drabinka turnieju. W półfinałach brały udział Francja i Argentyna, które zmierzyły się w finale poprzedniego mundialu. Marciniak był arbitrem tamtego spotkania.
– Byłem szykowany do półfinału. Byłem już dwa dni w rotacji, więc wszyscy już byli pewni, że mam jeden z półfinałów. Pechowo ułożyły się dla mnie drużyny. Była Francja, która przegrała „ze mną” w finale cztery lata temu. No i była Argentyna. Wiemy dobrze, że jakby był znowu Marciniak i Argentyna, i być może Argentyna by wygrała, to na pewno byłoby to niezbyt korzystne PR-owo, marketingowo dla FIFA – podsumował 45-latek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix