Zderzenie Wieczystej Kraków z Ekstraklasą – biorąc pod uwagę budżet i ambicje tego klubu – było dość brutalne. Dwa mecze, dwie porażki, sporo błędów w defensywie. No i w sobotnim starciu z Piastem Gliwice formacja obronna beniaminka także nie była szczelna, delikatnie rzecz ujmując, jednak tym razem udało się przysłonić te niedociągnięcia popisami pod bramką przeciwnika. Tobias Christensen zapisał na swoim koncie hat-tricka, a klub Wojciecha Kwietnia sięgnął po pierwsze, historyczne trzy punkty na poziomie Ekstraklasy.
Kolejny kamień milowy krakowskiej drużyny. Choć w końcowej fazie meczu zrobiło się dla Wieczystej bardzo nerwowo.
Piast Gliwice – Wieczysta Kraków 3:4. Historyczny mecz beniaminka Ekstraklasy
Jakub Czerwiński – przez lata topowy, okresami może nawet najlepszy stoper Ekstraklasy. Jeden z bohaterów historycznego, mistrzowskiego sezonu Piasta Gliwice. Generalnie – fundamentalna postać dla ekipy z Górnego Śląska w czasach, gdy walczyła ona w lidze o duże cele. Dlaczego o tym wspominamy? Bo jak obserwowaliśmy postawę Czerwińskiego w pierwszej połowie sobotniego starcia z Wieczystą, to wydała nam się ona ponurym symbolem zjazdu Piasta jako całego klubu.
No aż przykro było na 35-latka patrzeć. Wyciągany ze strefy, łamiący linię ofsajdu, ogrywany zwodami, wyprzedzany.
A przede wszystkim: stłamszony przy pierwszej akcji bramkowej gości.
Wieczysta prowadzi w Gliwicach! 🚨 Tobias Christensen wykorzystał nieporozumienie obrony Piasta i głową umieścił piłkę w siatce! ⚽
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/6oV5AGG8EG
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 15, 2026
Tobias Christensen nie musiał się tu nawet za bardzo napracować, żeby wygrać pojedynek z Czerwińskim. Cholera wie, może defensor Piasta spodziewał się, że do tej piłki wybiegnie golkiper. Ale jesteśmy przekonani, że Czerwiński w primie nie czekałby na żadne wsparcie, tylko zmiażdżyłby oponenta w fizycznym starciu.
Jako się rzekło: symboliczny obrazek.
Demolka tuż po przerwie. Piast wylądował na deskach
Trzeba z kronikarskiej uczciwości przyznać, że jeszcze przed przerwą Piast, choć przegrywał, to był dla Wieczystej równorzędnym przeciwnikiem. Spotkanie było dość chaotyczne, szarpane, ale i w miarę wyrównane. Natomiast po zmianie stron na murawie zapanowała już od A do Z ekipa z Krakowa. Naprawdę nie mamy pojęcia, o co Piastowi chodziło. Dlaczego nie podjął rękawicy, dlaczego jak gdyby nigdy nic pozwalał rywalom na swobodne rozgrywanie piłki we własnej tercji obronnej?
Gdzie jakiś doskok, dobrze rozumiana agresja, presja na rywalu? Przecież to elementy piłkarskiego abecadła.
Tymczasem Gliwiczanie kompletnie przeciwnikom odpuścili, a ofensywa ekipy Kazimierza Moskala nabrała dzięki temu wiatru w żagle. I posypały się gole. Hat-tricka skompletował fenomenalnie dysponowany Tobias Christensen, a kolejny z jego strzałów dobił do sieci Miki Villar. Z gospodarzy nie było czego zbierać, a mogło być jeszcze gorzej, bo w międzyczasie piłka po strzałach zawodników Wieczystej obiła dwukrotnie obramowanie bramki strzeżonej przez Domena Grila.
𝐖𝐈𝐄𝐂𝐙𝐘𝐒𝐓𝐀 𝐎𝐍 𝐅𝐈𝐑𝐄! 🔥🔥🔥 𝐇𝐀𝐓-𝐓𝐑𝐈𝐂𝐊 𝐂𝐇𝐑𝐈𝐒𝐓𝐄𝐍𝐒𝐄𝐍𝐀!👊
Jedno trafienie dołożył też Miki Villar!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/U4770bwpVa
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 15, 2026
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest już po meczu. No ale wtedy dały o sobie znać wspomniane na wstępie problemy beniaminka w grze obronnej.
Wieczysta przespała końcówkę. Zrobiło się gorąco
Co tu dużo gadać, podopieczni Kazimierza Moskala za szybko odhaczyli w swoich głowach premierowe zwycięstwo w Ekstraklasie. A drużyna dowodzona przez Daniela Myśliwca postanowiła – i chwała jej za to – do końca walczyć o uratowanie twarzy. No i może sobie Piast pluć teraz w brodę, że na frontalną ofensywę zdecydował się tak późno, bo szybko się okazało, że – co w sumie żadnym sekretem i tak przecież nie było – defensywa Wieczystej pospinana jest na trytytki.
Sygnał do odrabiania strat wysłał w 87. minucie 20-letni Oliwier Maziarz. Zaraz potem do siatki trafił również Czerwiński, częściowo rehabilitując się w ten sposób za swoje wcześniejsze pomyłki. A kolejny atak gospodarzy bramką spuentował Leandro Sanca.
Krakowianom zajrzał w oczy strach.
NIESAMOWITA KOŃCÓWKA MECZU W GLIWICACH! 😱
Gospodarze zdobyli 3 bramki w pięć minut, ale ostatecznie zabrakło im czasu, by odrobić straty! pic.twitter.com/nkEz8Hj5pd
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 15, 2026
Gdyby ten mecz potrwał jeszcze ze dwie-trzy minuty, Wieczysta pękłaby po raz czwarty, jesteśmy o tym przekonani. Jednak zryw Piasta nastąpił za późno.
***
Ma zatem Wieczysta swoją historyczną wygraną w Ekstraklasie, choć coś nam się wydaje, że trener Moskal nie pozwoli swoim piłkarzom na pełne świętowanie po ich wybrykach z końcowej fazy meczu. Natomiast Daniel Myśliwiec ma już naprawdę dużo powodów do niepokoju. Wynik 3:4 nie wygląda może najgorzej (swoją drogą: to kolejna strzelanina w konfrontacji Piasta z beniaminkiem z Krakowa, tylko że tym razem bez happy endu), lecz dwanaście straconych bramek po czterech ligowych kolejkach to koszmarny bilans. I desperacka próba odrobienia strat w końcówce, zwłaszcza że nieudana, tych problemów Gliwiczan nie zatuszuje.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. FotoPyk / NewsPix.pl