Od tytułu wywalczonego w 2014 roku Niemcy… ani razu nie zdołali wyjść z grupy na mistrzostwach świata. Brzmi zdumiewająco, skoro mówimy o drużynie, która od 1982 roku ani razu nie zaszła na mundialu bliżej niż do ćwierćfinału, a w latach 2002-2014 za każdym razem lądowała w strefie medalowej. W obecnej formule turnieju brak awansu byłby jeszcze większą katastrofą niż w poprzednich edycjach. Co nie znaczy jednak, że faworytom będzie łatwo.
Niemcy – w poszukiwaniu dawnego blasku
Piłka nożna to gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy? Dziś to powiedzenie raczej należałoby zaktualizować, wymieniając Niemców choćby na Hiszpanów lub Francuzów, natomiast w grupie, przy tym zestawie, nie spodziewamy się sensacji.

Patrząc na miniony sezon Bayernu Monachium, zadanie dla Juliana Nagelsmanna wydawało się proste – wziąć tylu niemieckich zawodników z ekipy mistrza Niemiec, ilu się da, a będzie dobrze. W teorii… Bo dwóch zawodników, którzy z pewnością odegraliby dużą rolę – Serge Gnabry i Lennart Karl – doznało urazów, które wykluczyły ich z wyjazdu na turniej. Przy innych liderach, choć są zdrowi, pojawiają się wątpliwości. Joshua Kimmich, inaczej niż w klubie, gra w reprezentacji na prawej obronie, a nie w środku pomocy. Leon Goretzka w kadrze ma pierwszy plac, ale w Monachium był dopełnieniem składu. Jamal Musiala to największy niemiecki talent ostatnich lat, ale dopiero co wrócił po poważnej kontuzji i jeszcze szuka optymalnej dyspozycji.
To są jednak wątpliwości z kategorii: i tak nie jest źle. Pewniakiem do bloku obronnego jest inny gracz Bawarczyków, Jonathan Tah, podobnie jak Aleksandar Pavlovic do środka pola. No i jest też wątek, którego absolutnie nie można pominąć – do bramki Niemców wraca Manuel Neuer! Długo legendarny golkiper zapierał się, że reprezentacja to dla niego zamknięty rozdział, ale po sezonie, w którym udowodnił, że mimo czterdziestu lat na karku wciąż prezentuje wielką klasę, ostatecznie dał się namówić na ostatni taniec. Bo i chyba lepszego bramkarza po prostu nie ma.
Nie trzeba też odwoływać się do zawodników Bayernu, by znaleźć piłkarzy, którzy mają za sobą udany sezon klubowy. Tah stworzy duet środkowy obrońców z Nico Schlotterbeckiem, który w Borussii Dortmund (najlepsza defensywa Bundesligi – najmniej straconych bramek) grał wszystko, o ile tylko był zdrowy. Do zdrowia zdążył wrócić inny zawodnik BVB – Felix Nmecha, który może być kluczową postacią środka pola niemieckiej kadry.
Turniej w Ameryce Północnej będzie też okazją dla Floriana Wirtza, by udowodnić swój status gwiazdy. Rozkręcił się były gracz Bayeru po niemrawym początku w Liverpoolu, ale nadal nie pokazał jeszcze pełni tego, czego oczekuje się po piłkarzu sprowadzanym za 125 milionów euro.
Najwięcej do udowodnienia ma jednak Julian Nagelsmann. Środowisko wydaje się powoli zmęczone selekcjonerem, jego wypowiedziami i decyzjami. Nie czuć już pozytywnego klimatu zbudowanego wokół kadry w trakcie Euro 2024, gdy wydawało się, że Die Mansnchaft po przejściu wymiany pokoleniowej znów będą wielcy. Jeśli Niemcom nie powiedzie się na mundialu, wielu kibiców prawdopodobnie przyjmie ewentualną zmianę trenera z ulgą.
No bo w przypadku drużyny o takim potencjalne jak Niemcy nie oceniamy samego awansu na mundial, tylko raczej styl, w jakim to zrobili. A tutaj cieniem kładzie się wpadka ze Słowacją czy wymęczone 1:0 na wyjeździe z Irlandią Północną, nawet jeśli przypudrowano to ostatnią serią dziewięciu kolejnych zwycięstw.
Ekwador – czarny koń turnieju?
Ekwador drugą siłą Ameryki Południowej? Jeśli mielibyśmy przyjąć za wyznacznik tabelę eliminacji do mundialu strefy CONMEBOL, tak trzeba by to ująć. Ekwadorczycy zajęli w niej miejsce tylko za Argentyńczykami. Nad Kolumbią, Urugwajem, Brazylią i Paragwajem mieli oczko przewagi mimo, że startowali z trzema ujemnymi punktami będącymi konsekwencją sprawy Byrona Castillo (chodziło o nieprawidłowości dotyczące kwestii pochodzenia piłkarza).

Siłą Ekwadoru w eliminacjach była żelazna obrona – w 18 meczach La Tri stracili… tylko pięć bramek. To aż o pięć mniej niż drugie pod tym względem Argentyna i Paragwaj. Rzut oka na defensywę wyjaśnia jednak, skąd ta wyśmienita postawa w tyłach się wzięła. Za destrukcję w szeregach drużyny Sebastiana Beccacecego odpowiadają Willian Pacho z PSG, Piero Hincapie z Arsenalu, Joel Ordonez z Club Brugge i Pervis Estupinan z Milanu. No nie są to anonimy, to na pewno.
Pierwszy – dwukrotny zdobywca Ligi Mistrzów. Drugi – finalista Champions League i świeżo upieczony mistrz Anglii. Trzeci – mistrz Belgii wyceniany na ponad 30 milionów euro. Czwarty – do niedawna ważny zawodnik klubów La Liga i Premier League, obecnie grający w klubie z czołówki Serie A (choć oczywiście dotkniętym kryzysem). No całkiem przyzwoity zestaw, musicie przyznać.
Największa gwiazda drużyny to jednak człowiek, który operuje przed nimi. Moises Caicedo to absolutnie kluczowy piłkarz w każdym elemencie gry – defensywie, rozegraniu i ofensywie. To lider z krwi i kości, nie tylko środka pola, ale i całej drużyny. To piłkarz, który najlepiej odbiera piłkę w Premier League. Bo w sezonie 2025/26 takich odbiorów zaliczył najwięcej – 59 (ex aequo z Jamesem Garnerem).
Inny z liderów zaliczy swój trzeci mundial z rzędu. Enner Valencia to już legenda. Ma 36 lat, ale wciąż stanowi o sile ekwadorskiego ataku. Zawodnik meksykańskiej Pachuki wraz z 39-letnim bramkarzem Hernanem Galindezem mocno zawyżają średnią wieku zespołu, natomiast i tak jest ona druga najniższa spośród wszystkich drużyn na turnieju. Ekwador mocno postawił na szkolenie kilka lat temu w Independiente Del Valle i zbiera tego owoce.
Za największego pechowca uznać można natomiast Patrika Mercado. Pomocnik ekwadorskiego – a jakże – Independiente del Valle w marcu zerwał więzadła krzyżowe, co wykluczyło jego wyjazd na mundial (reprezentanci wykonali nawet gest wsparcia dla kolegi przed towarzyskim meczem z Holandią). Pod znakiem zapytania stanął też transfer zawodnika do Sevilli, który miał się dokonać po zakończeniu sezonu. Hiszpański klub informował o wstępnym porozumieniu w tej sprawie, jednak w obliczu poważnej kontuzji piłkarza niewykluczone, że spróbuje wycofać się z transakcji.
Ekwador to z pewnością ciekawy zespół i nie dziwimy się, że spośród drużyn z Ameryki Południowej to właśnie tę ekipę The Athletic wskazuje jako czarnego konia mundialu. Mecze grupowe tej drużyny mogą być jednak nieco ciężkostrawne. Aż siedem z dziewiętnastu spotkań Ekwadoru pod wodzą Beccacecego kończyło się wynikiem 0:0, w czterech padł tylko jeden gol, taka sama liczba meczów kończyła się z dwoma bramkami.
Ciekawym smaczkiem jest natomiast obecność w kadrze Johna Yeboaha, znanego nam z występów w Śląsku Wrocław i Rakowie Częstochowa. Obecnie to zawodnik Venezii, z którą właśnie awansował do Serie A. I to awansował nie jako postać drugoplanowa, a gwiazda rozgrywek.
Wyjechał z Polski i jest gwiazdą Serie B. Dziś awansował
Wybrzeże Kości Słoniowej – siła młodości
Od kadry z drugą najniższą średnią wieku na mundialu przechodzimy płynnie do tej najmłodszej. W parze z tym idzie stosunkowo niewielkie doświadczenie zawodników Wybrzeża Kości Słoniowej (wyrażone średnią liczbę meczów w narodowych barwach), natomiast talent? Tego na pewno jest pod dostatkiem.

Znamienne, że być może największym dysponuje właśnie najmłodszy z nich. Yan Diomande po znakomitym sezonie w RB Lipsk znalazł się na radarach największych klubów Starego Kontynentu. 20-letni skrzydłowy był łączony z Liverpoolem, gdzie miałby zastąpić Mohameda Salaha, jednak według najnowszych doniesień bliżej mu do PSG. Dobry występ na mundialu może mocno podbić cenę, jakiej klub z Lipska zażąda od potencjalnego nabywcy.
O bogactwie, jakie selekcjoner Emerse Fae ma w doborze zawodników ofensywnych niech świadczy fakt, że podczas ostatniego Pucharu Narodów Afryki w pięciu meczach na pozycji środkowego napastnika wystawił czterech różnych piłkarzy, a trzech z nich nie załapało się do kadry na mundial. Spośród napastników szkoleniowiec nieprzerwanie darzy zaufaniem Evanna Guessanda z Crystal Palace (choć ten ma za sobą raczej przeciętny sezon, w końcówce którego zmagał się z kontuzją), natomiast w ostatnich sparingach stawiał na Elye’a Wahiego (Nicea) i Simona Adingrę (AS Monaco).
Jeszcze jakiś czas temu pewniakiem do obsady skrzydeł poza wspomnianym Diomande byłby Amad Diallo, jednak 23-latek również nie powalał ostatnio na kolana w Manchesterze United. Tutaj selekcjoner prawdopodobnie postawi na doświadczonego Nicolasa Pepe, który z kolei miał bardzo udany finisz sezonu w Villarrealu.
W środku pola niepodważalną pozycję wciąż ma Franck Kessie, któremu towarzyszyć będą prawdopodobnie defensywnie usposobiony Ibrahim Sangare z Nottingham Forest lub Seko Fofana z FC Porto. Trener może też jednak postawić na 20-letniego Christa Inao Oulaiego, którego chętnie obdarza minutami. Dla 20-latka z Trabzonsporu mistrzostwa również mogą być oknem wystawowym.
Mocnym punktem Iworyjczyków w trakcie eliminacji do mundialu była defensywa. Obsada bloku obronnego często się zmieniała (choć jest w nim kilka mocnych punktów, jak Evan Ndicka z Romy czy Odilon Kossounou z Atalanty), a mimo to zespół trenera Fae nie stracił w grupie ani jednej bramki. Mając takie predyspozycje (solidna defensywa i groźne skrzydła), trudno spodziewać się, by drużyna z Afryki nie nastawiała się na grę z kontrataku.
Na koniec jeszcze parę słów o selekcjonerze Emerse Fae, bo historia tego, jak zaczął swoją pracę z kadrą jest warta, by przypominać ją przy każdej okazji. Szkoleniowiec przejął zespół w styczniu 2024 roku po tym, jak federacja zwolniła Jean-Louisa Gasseta… podczas trwającego Pucharu Narodów Afryki. Iworyjczycy, gospodarze imprezy, zaliczyli wówczas porażkę z Nigerią (0:1), a kompromitujące 0:4 z Gwineą Równikową wydawało się dla nich końcem turnieju. Wyniki innych meczów sprawiły jednak, że jedno zwycięstwo odniesione w pierwszym meczu nad Gwineą Bissau wystarczyło do wyjścia z grupy. Następnie, już pod wodzą Fae, gospodarze rozpoczęli marsz po tytuł, zakończony zrewanżowaniem się Nigerii 2:1 w finale.
Zupełnie się nie dziwimy, że trener z takim szczęściem pracuje z kadrą Wybrzeża Kości Słoniowej do dziś.
Curacao – rekordzista Advocaat i najmniejszy kraj w historii mundiali
Awans Curacao na mundial to bez dwóch zdań jedna z ciekawszych historii tegorocznego mundialu. Z jednej strony z uwagi na to, jak malutkie to państwo, z drugiej ze względu na postać trenera Dicka Advocaata. Już samo to, że słynny Holender wprowadził debiutanta na mistrzostwa świata było sporym wydarzeniem, tymczasem opowieść ta dostała jeszcze dodatkowy kontekst.
Cor Pot: Na mecze Curaçao przychodziło po 100 osób [WYWIAD]
Advocaat bowiem tuż po awansie zrezygnował z prowadzenia kadry ze względów prywatnych. Reprezentację Curacao przejął jego rodak, Fred Rutten, po czym… odszedł z niej po dwóch spotkaniach. Zawodnicy rzekomo nalegali na powrót Advocaata, gdy tylko jego sytuacja rodzinna uległa poprawie i pojawiły się pogłoski, że Holender mógłby jednak pojechać z kadrą na mundial. Advocaat w tej sytuacji zgodził się na powrót i tym samym w wieku 78 lat zostanie najstarszym trenerem w historii mistrzostw świata.

Co można powiedzieć o samej kadrze Curacao? Cóż, próżno szukać w niej zawodników z lig z TOP 5, co nie znaczy, że nie znajdziemy tam zawodników z solidnymi CV. Curacao wchodzi w skład Królestwa Niderlandów, zespół tworzą więc głównie zawodnicy urodzeni i wychowani w Holandii, legitymujący się odpowiednim pochodzeniem. Korzenie korzeniami, natomiast… to nie jest tak, że na prawo i lewo rozglądali się w poszukiwaniu takowych wzmocnień.
Cor Pot, asystent Advocaata, tak mówił w Weszło: – Po naszym awansie na mundial dzwonią piłkarze, którzy chcieliby grać dla Curacao, ale my ich nie chcemy, bo oni nie są wystarczająco dobrzy. (…) Holandia i Curacao są ze sobą całkowicie połączone. Pracujemy razem. Wyspa jest pod jurysdykcją rządu Holandii. Podobnie inne wyspy na Karaibach jak Surinam, Sint Marteen, Aruba i tak dalej. Rozwijamy sport w Curacao tak samo jak inne dziedziny. Jeśli chodzi o wzajemny stosunek, relacje są perfekcyjne.
Za legendę kadry można uznać 34-letniego Leandro Bacunę, który swego czasu zaliczył prawie sto występów na poziomie Premier League w barwach Aston Villi i Cardiff City. Innym zasłużonym zawodnikiem jest Eloy Room – 37-letni bramkarz grał ostatnio w USA (ale nie na poziomie MLS), w CV ma blisko dwieście występów w Eredivisie. W kadrze mamy też brata Leandro, Juninho – także pomocnika – który również liznął gry Premier League (jako gracz Huddersfield), a poza tym dobił do prawie dwustu występów w Championship.
Są więc tacy, którzy siłę piłkarską Curacao budowali od dawna, ale też tacy, którzy pojawili się w niej niedawno. Wśród nich są choćby Tahith Chong – pomocnik z przeszłością w Manchesterze United (dziś jest zawodnikiem Sheffield United) czy Sontje Hansen, który po przejściu przez młodzieżowe reprezentacje Holandii nie zrobił kariery na miarę dorosłej kadry.
Podkreślmy jednak, jakikolwiek punkt zdobyty przez Curacao trzeba będzie traktować w kategorii niespodzianki. Awans po zwycięstwach nad Bermudami czy Jamajką to jednak nie to samo, co poziom mundialowy. Ostatnie mecze to wciry od Chin, Australii i Szkocji (i wygrana z Arubą, inną wysepką z Królestwa Niderlandów – na poprawę humorów), więc i na turnieju spodziewamy się raczej wysokich porażek. A już na starcie czekają Niemcy…
Terminarzy grupy E
14 czerwca, 19:00 – Niemcy – Curacao
15 czerwca, 01:00 – Wybrzeże Kości Słoniowej – Ekwador
20 czerwca, 22:00 – Niemcy – Wybrzeże Kości Słoniowej
21 czerwca, 02:00 – Ekwador – Curacao
25 czerwca, 22:00 – Curaçao – Wybrzeże Kości Słoniowej
25 czerwca, 22:00 – Ekwador – Niemcy
W naszym cyklu „Przewodnik po Mundialu” prezentujemy wszystkie grupy mistrzostw świata. Poniżej znajdziecie wszystkie teksty z tej serii:
Grupa A – Gospodarze i… walka za ich plecami?
Grupa B – Ciągle ci sami Szwajcarzy, kanadyjskie marzenia
Grupa C – Z jednej strony powroty, z drugiej grająca zawsze Brazylia
Grupa D – Wielkie marzenia vs futbolowy pragmatyzm
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix