Zeszło z nocki #1. Łzy Jimeneza, czerwone RPA i koreańska wygrana

Sebastian Warzecha

12 czerwca 2026, 07:24 • 6 min czytania 2

Reklama
Zeszło z nocki #1. Łzy Jimeneza, czerwone RPA i koreańska wygrana

Za nami pierwszy dzień mundialu! Na start dostaliśmy tylko dwa mecze, ale dzięki temu przynajmniej można się było trochę przespać, bo w najbliższych dniach snu będzie, oj będzie nam brakowało. Mistrzostwa zaczęły się starciem Meksyku z RPA i o ile gracze z Afryki rozczarowali, o tyle jedni z gospodarzy turniej zdecydowanie nie. Potem z kolei dostaliśmy spotkanie Korei Południowej z Czechami, w którym to Azjaci – choć potrzebowali do tego wiadra zimnej wody – ostatecznie okazali się lepsi. Ale co konkretnie działo się meksykańskich boiskach, gdy w Polsce była noc?

Reklama

Meksyk – Republika Południowej Afryki 2:0

Niby mecz otwarcia, ale mieliśmy po nim szczerą nadzieję, że prawdziwe emocje na tym mundialu to dopiero się zaczną. Wynik może na to nie wskazywać, ale to naprawdę było spotkanie gołej dupy z batem. Gdyby tylko Meksykanie chcieli mocniej podkręcić tempo, rozjechaliby ekipę RPA znacznie wyżej. No ale gospodarze woleli – i pewnie jest w tym słuszność – oszczędzać siły na potyczki z bardziej wymagającymi oponentami. Tych ogóreczków rozpykali, choć długimi fragmentami sami grali na stojąco.

Oczywiście futbol zna przypadki cudownych odrodzeń zespołów w trakcie turnieju, ale bylibyśmy szczerze zdumieni, gdyby reprezentacja RPA zdobyła na tym mundialu jakiś punkt. Jeżeli strzelą gola, to już będzie cud. Na tle Meksyku wyglądali jak zgraja amatorów.

Kozak i badziewiak meczu Meksyk – RPA

Zaczniemy od badziewiaka, bo tutaj kandydatura jest oczywista. Yaya Sithole faktycznie robił sobie w tym meczu jaja z nadziei kibiców z RPA na dobry wynik podczas tego mundialu. Skompromitował się przy golu na 0:1, zaraz po przerwie obejrzał czerwoną kartkę, a to w sumie dla niego i tak najniższy wymiar kary, bo miał jeszcze kilka kuriozalnych wybryków, które nie zostały przez gospodarzy wykorzystane. Goncalo Feio wiedział co robi, gdy sadzał go na ławie na finiszu sezonu w Tondeli.

Reklama

A kozak? Julián Quiñones, autor bramki na 1:0 dla Meksyku. Łzy Raula Jimeneza po golu były ujmujące, ale Quiñones miał jednak dużo więcej do zaoferowania w dryblingu.

Co się działo w meczu Meksyk – RPA?

35-letni Raul Jimenez zdobył premierową bramkę w swoim siódmym występie na mistrzostwach świata.

Reklama

Natomiast ceremonią otwarcia zawładnęła Shakira.

Ciekawe statystyki meczu Meksyk – RPA

Trzech piłkarzy wyleciało z boiska z czerwonymi kartkami na koncie.

Reklama

Quiñones rozpoczął strzelanie na mistrzostwach świata najszybciej od czasu Philippa Lahma i jego bramki z Kostaryką na MŚ 2006.

Reklama

Korea Południowa – Czechy 2:1

Przez pierwszych 45 minut zadawaliśmy sobie pytanie, czy aby na pewno warto było dla tego meczu spać tylko nieco ponad trzy godziny i podnosić się, gdy nawet większość ptaków smacznie spała jeszcze w gniazdach i dopiero szykowała się do ćwierkania. Koreańczycy coś tam niby próbowali kreować, ale wychodziło im to średnio, Czesi za to nie mieli argumentów w ogóle. Druga połowa wynagrodziła jednak wory pod oczami, bo najpierw to gracze z Dalekiego Wschodu kilka razy zaatakowali, ale radził sobie w bramce Matej Kovar.

A potem nagle – po wyrzucie z autu! – bramkę wsadzili Czesi. I to finalnie obudziło Koreańczyków. Ci podkręcili tempo, kilkoma prostopadłymi podaniami rozmontowali obronę rywali, a dwa z nich zakończyły się bramkami. Paradoksalnie jednak – nasi południowi sąsiedzi byli bliscy prowadzenia (zadecydowało jakieś pół metra, bo o tyle na spalonym był Tomas Soucek), a najlepszy fragment meczu zagrali w końcówce, gdy wydawało się, że Koreańczycy już ich rozłożyli.

Bramki na wagę remisu jednak nie zdobyli.

Kozak i badziewiak meczu Korea Południowa – Czechy

Kozaków było w sumie dwóch. Świetnie rozgrywał i kreował Kang-In Lee, ale ostatecznie decydujący był jego kolega – Hwang In-Beom. I to właśnie temu drugiemu trzeba przyznać miano największego kozaka. Najpierw wykorzystał podanie Lee właśnie, zwodem wywiódł w pole i obrońcę, i bramkarza, po czym celnym strzałem wyrównał stan meczu. Potem ruszył po prawej stronie do kolejnego podania, zagrał idealnie do środka i do gola dołożył asystę. Był kluczowy dla obu akcji bramkowych Korei, a co za tym idzie – dla jej wygranej.

Reklama

Badziewiak? Nie było tu tak oczywistego kandydata  jak w meczu Meksyku z RPA, ale trzeba było jednak ostatecznie wyróżnić kogoś z czeskiej obrony, bo im dalej w mecz, tym bardziej ta przeciekała. Owszem, Czesi mieli więcej słabych ogniw, ale ostatecznie postawiliśmy na Robina Hranaca, który ani nie trzymał najlepiej linii spalonego, ani nie był w stanie upilnować mobilnych rywali. Duża część akcji Korei to właśnie sytuacje kreowane jego sektorami boiska.

Co się działo w meczu Korea Południowa – Czechy?

Pavel Sulc, jeden z liderów Czechów, wielkiego meczu nie rozegrał, ale to moment z jego udziałem pewnie obiegnie światowe media. Walki w spotkaniu nie wytrzymała bowiem – i to zadziwiająco łatwo – jego koszulka.

Reklama

Son Heung-min wielkiego meczu dziś nie rozegrał, zresztą został zmieniony przy 1:1 (a Oh, który wszedł za niego, dał Korei zwycięstwo), ale przede wszystkim – nie mógł się wstrzelić. To znaczy w bramkę. Ustrzelił bowiem, i to solidnie, jedną z… osób na trybunach.

Do bramki trafili za to – dwukrotnie, ale raz ze spalonego – Czesi i trzeba przyznać, że chyba zaglądali w ostatnich latach do Niepołomic. Zresztą – z Czech tam stosunkowo niedaleko, a jak widać, najlepsze tradycje Puszczy odżyły właśnie na mundialu, bo nasi południowi sąsiedzi gola zdobyli bezpośrednio z autu.

Reklama

Ciekawe statystyki meczu Korea Południowa – Czechy

Rekord mundialu ustanowił w tym spotkaniu selekcjoner Czechów, Miroslav Koubek. Pobił rekord… ustanowiony kilka godzin wcześniej przez Hugo Broosa, trenera RPA. A sam swój straci, gdy do gry wejdzie Curacao i 78-letni Dick Advocaat.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Grupa A

Trzy czerwone kartki. RPA najbrutalniejszą drużyną wszech czasów

AbsurDB
0
Trzy czerwone kartki. RPA najbrutalniejszą drużyną wszech czasów
Grupa A

Pierwszy dzień MŚ za nami. Rekord został pobity dwukrotnie

Maciej Piętak
3
Pierwszy dzień MŚ za nami. Rekord został pobity dwukrotnie

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Grupa A

Trzy czerwone kartki. RPA najbrutalniejszą drużyną wszech czasów

AbsurDB
0
Trzy czerwone kartki. RPA najbrutalniejszą drużyną wszech czasów
Grupa A

Pierwszy dzień MŚ za nami. Rekord został pobity dwukrotnie

Maciej Piętak
3
Pierwszy dzień MŚ za nami. Rekord został pobity dwukrotnie