Historyczna chwila. Polska na 10. miejscu w rankingu UEFA

Jan Broda

Autor:Jan Broda

15 sierpnia 2026, 19:11 • 3 min czytania 8

Reklama
Historyczna chwila. Polska na 10. miejscu w rankingu UEFA

Mokry sen wszystkich zapalonych „rankingorzy” oficjalnie stał się faktem! Polska po raz pierwszy w dziejach awansowała na na 10. miejsce w rankingu klubowym UEFA. Jeśli taki stan rzeczy utrzyma się do końca rozgrywek, to – uwaga – mistrz Polski sezonu 2027/2028 będzie miał gwarantowany bezpośredni udział w fazie Ligowej Ligi Mistrzów! 

Reklama

Dla tych, którzy pamiętają bolesną epokę eurowpierdoli w wykonaniu polskich klubów, może wydawać się to nie do pomyślenia. Zwłaszcza, że jeszcze w 2020 roku Polska zajmowała 30. miejsce w rankingu UEFA – najniższe w historii. Sześć lat w futbolu to jednak wieczność. Bogowie futboli zesłali nam Ligę Konferencji.

Od tamtej pory nasz kraj przestał być już etatowym chłopcem do bicia na arenie międzynarodowej i regularnie wprowadza po kilka drużyn do faz grupowych/ligowej i nawet pucharowych europejskich rozgrywek. Niewątpliwie sporo pomogło w tym utworzenie nowych rozgrywek, przez niektórych nazywanej pogardliwie „Pucharem Biedronki” (pozdrowienia dla Kamila Kosowskiego), ale kto by się tym teraz przejmował.

Fakty są bowiem następujące: Polska jest na 10. miejscu w rankingu krajowym UEFA. Stało się to możliwe dzięki zwycięstwu Lecha 5:0 nad farerskim KI Klaksvik. Tym samym nasz kraj dopisał do swojego dorobku 0,200 pkt i oficjalnie przeskoczył w tabeli Czechy. Różnice są jednak minimalne. W tej chwili nasi południowi sąsiedzi tracą ledwie 0,100 pkt, by nas z powrotem prześcignąć.

Reklama

Polska na 10. miejscu w rankingu UEFA! Wielki triumf rankingorzy

Wszystko wskazuje zatem na to, że tegoroczny sezon w europejskich pucharach upłynie pod znakiem polsko-czeskiej rywalizacji o miejsce w TOP 10, które m.in. automatycznie gwarantuje udział mistrza kraju w fazie ligowej Ligi Mistrzów z pominięciem eliminacji. Zachowanie tego stanu rzeczy na koniec rozgrywek będzie bezpośrednio uzależnione od liczby klubów, które uda nam się ostatecznie wprowadzić do faz ligowych poszczególnych pucharów, a także ich późniejszych wyników w tychże.

Eliminacje wkraczają w decydującą fazę. Polska jest już pewna udziału co najmniej dwóch przedstawicieli. Lech i Jagiellonia na pewno zagrają na jesień w europejskich pucharach. Jedyną niewiadomą pozostaje, czy będzie to Liga Europy, czy też Liga Konferencji. Kolejorz w IV rundzie el. LE zmierzy się z mistrzem Szwajcarii, FC Thun, Jaga z kolei podejmie gruzińską Iberię Tbilisi.

Reklama

Nik Prelec ładujący gola Rangersom na wagę awansu. 

Raków i Górnik nie mają natomiast marginesu błędu. Częstochowianie w fazie play-off kwalifikacji LK zagrają z Hajdukiem Split, a Zabrzanom przyjdzie stawić czoła słynnemu AS Monaco. W idealnym świecie oczywiście chcielibyśmy, żeby cała czwórka znalazła się w fazach ligowych, lecz trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nikt przecież nie oczekuje od Górnika, by miał wyeliminować klub z poziomu Ligue 1. Nie wierzy w to sam trener Gasparik. Optymalnie i realnie zatem możemy myśleć o trzech miejscach.

Sęk w tym, że Czesi nie zamierzają tanio sprzedawać skóry. Wciąż mają w grze wszystkich swoich pięciu przedstawicieli. Co więcej, Slavia Praga ma już zapewniony udział w fazie ligowej Ligi Mistrzów, zaś Sparta Praga – w Lidze Europy. Do grona pewniaków na jesień w Europie należy również dorzucić Viktorię Pilzno, która w IV rundzie el. LE zmierzy się wprawdzie z Crveną zvezdą, ale nie musi się martwić przesadnie o swoją przyszłość, bo nawet w przypadku porażki w dwumeczu zaliczy miękkie lądowanie do Ligi Konferencji.

Ligi Konferencji, do bram której pukają dwa czeskie kluby. Hradec Kralove i Jablonec nie będą mieli jednak łatwej przeprawy w fazie play-off eliminacji. Ci pierwsi zmierzą się z Panathinaikosem, a drudzy – z Rangers FC. Rzecz jasna, nikomu nie życzymy źle, lecz nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by to Grecy i Szkoci grali na jesień w pucharach. Taki scenariusz jeszcze bardziej nadałby pikanterii polsko-czeskiej rywalizacji i uczyniłby ją bardziej wyrównaną.

Reklama

Mimo to, według Piotra Klimka, piłkarskiego statystyka, szanse Polski na utrzymanie 10. miejsca w rankingu krajowym UEFA do końca tego sezonu są niewielkie. Jak sam stwierdził na portalu X, ocenia je na 15 proc., a całą misję określa jako „cholernie ciężką”.

Fot. Newspix

8 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama