Zeszło z nocki #5 – Wpadka Urugwaju i najlepszy mecz na mundialu

Aleksander Rachwał

16 czerwca 2026, 06:43 • 11 min czytania 0

Reklama
Zeszło z nocki #5 – Wpadka Urugwaju i najlepszy mecz na mundialu

Cztery mecze – cztery remisy. Brzmi jak nie najciekawszy zestaw, ale to pozory. Najmniej emocji dostarczył mecz Hiszpanów, którzy negatywnie zaskoczyli remisując bezbramkowo z Republiką Zielonego Przylądka. Największym zaskoczeniem pozytywnym było za to starcie Iranu z Nową Zelandią, mocny kandydat do miana najlepszego spotkania jakie w ogóle obejrzeliśmy do tej pory na mistrzostwach świata.

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka 0:0

Co tu dużo gadać: wstyd. Wiadomo, że turniej będzie długi, wyjątkowo zresztą, wiadomo też, że mistrzowie świata potrafią rozkręcać się powoli – wie o tym choćby Hiszpania, która w 2010 nawet nie zremisowała pierwszego meczu, tylko ze Szwajcarią przegrała – natomiast jednak nie wypada nie strzelić żadnego gola totalnemu outsiderowi. Nawet po 1:0 czy 2:0 byłoby słychać narzekania, że za mało, nie tak, jak trzeba, przecież Niemcy się nie cackali, ale wciąż robota byłaby zrobiona.

Tutaj nie była i choć wielu uspokaja, że Hiszpania i tak się rozkręci, to zaczęło się od robienia dobrej miny do bardzo przeciętnej gry. A najgorsze chyba jest to, że La Furia Roja po pierwszej kiepskiej połowie powinna się jakoś zreflektować, napędzić, podejść poważniej, a tu w drugiej części tak naprawdę stworzyła dużo mniej zagrożenia.

Kozak i badziewiak meczu Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka

Na plus należy wyróżnić Vozinhę, czterdziestolatka z drugiej ligi portugalskiej. Nie był to bramkarski mecz w stylu Artura Boruca, który z Austrią albo Niemcami dokonywał cudów, ale Vozinha był bardzo solidny i dawał swoim kolegom pewność. Obronił siedem strzałów, część z nich nie było wymagających, natomiast przy dwóch musiał się sprężyć. Sprzyjało mu też szczęście, gdy Torres pieprznął w poprzeczkę.

No gdyby mu ktoś powiedział w trakcie dmuchania czterdziestu świeczek przed dwoma tygodniami, że zachowa czyste konto z Hiszpanią, to pewnie stwierdziłby, że woli pokój na świecie. Bardziej realny.

Reklama

Na minus cała ofensywa Hiszpanów z wyraźnym zaznaczeniem Oyarzabala i Torresa. Panowie wyglądali tak, jakby zaraz mieli przejść do Piasta Gliwice i kopać się po czole.

Co się działo w meczu Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka?

Współkomentujący to spotkanie Adam Marciniak stwierdził, że „Hiszpania największe sukcesy miała grając bez typowego napastnika”. Fernando Torres i David Villa posmutnieli, do tej pory wierząc, że ich gole trochę się liczyły.

Reklama

Vozinha („Babcia”) zagrał mecz życia i został celebrytą. Punkt zadedykował dziadkom, bo to z nimi się wychowywał. Rozpłakał się po końcowym gwizdku, a potem fala fanów zalała jego Instagram – wsrosło mu followersów od kilkudziesiąt tysięcy do ponad 3 mln.

Ciekawa statystyka z meczu Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka

Oyarzabal nie dotknął piłki przez 30 minut tego meczu, mógł się więc na niego spóźnić pół godziny i nikt by nie zauważył, a przynajmniej nie zapisałby się w statystycznej historii, bo mundial takiego cudactwa nie widział od 1966 roku.

Reklama

Ten wynik miałby sens na przykład wtedy, gdyby Lewandowski nie miał żadnego kontaktu w starciu z Argentyną (przy założeniu, że mecz zaczynaliby Argentyńczycy). Ale Oyarzabal przeciwko outsiderowi grając dla Hiszpanów? Absurd!

A jak już jesteśmy przy 1966, to Kabowerdeńczycy popełnili… tylko jeden faul w meczu, to najmniejsza liczba odnotowana właśnie od mistrzostw w Anglii. Oni ich nie kosili, bronili mądrze i czysto.

Reklama

Hiszpania coś na mundialach po tryumfie w 2010 roku częściej nie wygrywa (9) niż wygrywa (3). I to tak zdecydowanie.

A tu jeszcze liczba followersów golkipera, który już stał się legendą. Cały czas rośnie.

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Belgia – Egipt 1:1

  • 0:1 – Emam Ashour (asysta Mohamed Salah) 20′
  • 1:1 – Mohamed Hany (bramka samobójcza) 66′

Ktoś spojrzy na wynik, pomyśli – kurczę, Belgia słabo zaczęła, może być niezadowolona. A wcale nie. To Egipt przy remisie powinien bardziej pluć sobie w brodę. A Belgowie niech się cieszą, że mają punkt. W pierwszej połowie niewiele im wychodziło. W sumie to nic. Za to Egipt uzyskał prowadzenie po petardzie Emama Ashoura. A potem miał kilka naprawdę niezłych okazji. Wcale nie Belgia była bliżej wyrównania, tylko Egipt podwyższenia prowadzenia po uderzeniu Ziko, który z trudem odbił Courtois.

W drugiej połowie akcja przenosiła się z jednej strony na drugą, Belgia trochę się ożywiła. Kevin De Bruyne trafił w słupek z rzutu wolnego, ale kluczowe było wejście Lukaku, który naciskiem na obrońców już 22 sekundy po wejściu przyczynił się do wyrównania. Jedną piękną paradą popisał się bramkarz Egiptu po strzale z główki Mechele, ale Egipcjanie też mieli trochę z gry. Świetną szansę miał Ashour po dobitce strzału Salaha, który przeskoczył obrońców w polu karnym i sprawił kłopoty Courtois. Ostatecznie remis, ale ze wskazaniem na mądrzej grający Egipt.

Reklama

Kozak i badziewiak meczu Belgia – Egipt

Jeremy Doku potrafi czarować dryblingami jak nikt w Europie i mijać rywali jak tyczki, a tu naprzeciwko stanął niejaki Mohamed Kany i nie dał skrzydłowemu się rozpędzać. Pierwsza połowa Doku była kosz-mar-na, w drugiej nieco się obudził. Dryblingiem zyskał jeden rzut wolny w groźnym miejscu, ale… to tyle. By nie było mu smutno, niech dzieli bycie badziewiakiem z Nathanem Ngoyem, który raz podał do Marmousha, innym razem dał mu się łatwo minąć. Albo na prawej stronie obiegł go Ashour. Rozgrywał elegancko, ale bronił kiepsko.

Kozak? Po takiej bramce to Emam Ashour. Ale… powinien mieć nawet dwie, tylko tak się podpalił przy dobitce, że kopnął w aut. Pomagał też pracą w obronie, bo odzyskał piłkę sześciokrotnie.

Reklama

Co się działo w meczu Belgia – Egipt

No na pewno warto zobaczyć ładną bramkę Ashoura:

I od razu reakcję selekcjonera Hossama Hassana. Calma, calma.

Reklama

Obeliks nie był zadowolony z postawy Belgów.

Reklama

A w taki sposób Lukaku „wymusił” samobója:

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Belgia – Egipt

22 sekundy. Tyle na boisku był Romelu Lukaku i znacznie wpłynął tym na gola. Początkowo wydawało się chyba wszystkim, że to on strzelił.

Samobój Hany’ego sprawił, że już mamy więcej takich goli niż na całym mundialu w Katarze. Bo ten gol Katarczyków w 94. minucie to był swojak Muheima, gdybyście przegapili.

Reklama

Mistrzostwa świata 2026. Arabia Saudyjska – Urugwaj 1:1

  • 1:0 – Abdulelah Al Amri 41′
  • 1:1 – Maximiliano Araujo 80′

Do 30. minuty można było drzemać, potem zaczęły się emocje. Arabia Saudyjska w gruncie rzeczy ograniczyła się w ataku do dwóch rzutów rożnych w bardzo krótkim odstępie, ale to wystarczyło. Muslera w pierwszym przypadku obronił trudny strzał Al-Amriego. W drugim był już bezradny, gdy stoper Saudyjczyków dobijał uderzenie swojego partnera z obrony Hassana Altambaktiego.

Urugwajczycy dopiero po takim kuble zimnej wody wzięli się do roboty. Marcelo Bielsa dokonał trafnych zmian i druga połowa to już była gra całkowicie do jednej bramki. Aż trudno uwierzyć, że mając tyle sytuacji, podopieczni argentyńskiego szkoleniowca zdołali jedynie zremisować. Kolejna niespodzianka na tym mundialu stała się faktem.

Kozak i badziewiak meczu Arabia Saudyjska – Urugwaj

Mohammed Al-Owais zaczął od nie do końca pewnej interwencji po próbie z dystansu Maxiego Araujo. Przy straconym golu pewnie mógł zrobić więcej po pierwszej interwencji. Zawczasu nieco odsłonił bliższy róg, spodziewając się zagrania do środka, a tu jednak padł zaskakujący strzał. Ale ileż razy ratował on swoją drużynę! Kapitalnie bronił zwłaszcza w samej końcówce, gdy jego koledzy z pola myśleli już wyłącznie o dowiezieniu wyniku i każda piłka wstrzelona w ich pole karne oznaczała alarm.

W szeregach Urugwaju kompletnie zawiódł Darwin Nunez. Jeden kiepski strzał, zaledwie osiem kontaktów z piłką, w zasadzie zero pożytku z jego obecności na boisku. Nic dziwnego, że na drugą połowę już nie wyszedł. Widać, że od lutego nie powąchał boiska w Al-Hilal. Poszedł tam w totalną odstawkę, gdy ściągnięty został Karim Benzema.

Reklama

Co się działo w meczu Arabia Saudyjska – Urugwaj?

Nim doszło do wyrównania, Urugwaj najbliżej szczęścia był nie po jakiejś koronkowej akcji, a po strzale z dystansu. Manuel Ugarte kopnął soczyście, piłka leciała po ziemi, ale bramkarz Saudyjczyków zdołał ją musnąć i ta odbiła się od słupka.

Ciekawa statystyka z meczu Arabia Saudyjska – Urugwaj

Urugwaj po przerwie miał 75% posiadania piłki i oddał aż 22 strzały (najwięcej w jednej połowie MŚ od meczu NRD z Chile w 1974 roku), przy zaledwie dwóch próbach przeciwnika. Miał 12 rzutów rożnych, wymienił blisko trzy razy więcej podań.

Reklama

Totalna dominacja, która jednak ledwo dała wyrównanie.

Mistrzostwa świata 2026. Iran – Nowa Zelandia 2:2

  • 0:1 – Elijah Just (asysta Chris Wood) 7′
  • 1:1 – Ramin Rezaeian 32′
  • 1:2 – Elijah Just (asysta Chris Wood) 54′
  • 2:2 – Mohammad Mohebi (asysta Ramin Rezaeian) 64′

Najlepszy jak dotąd mecz na mistrzostwach świata? Bardzo możliwe. Mecz Iranu z Nową Zelandią o trzeciej w nocy zapowiadał się jako spotkanie dla koneserów, a okazał się świetnym widowiskiem.

Reklama

Czuć było w tym meczu trochę klimat podwórkowego grania, ale za to kochamy piłkę, szczególnie w wydaniu mundialowym. Nie było przesadnej dyscypliny taktycznej, była za to jazda od jednego pola karnego do drugiego i – co najważniejsze – piękne bramki. Nowozelandczycy dwukrotnie wychodzili na prowadzenie po kapitalnych akcjach, a Irańczycy dwukrotnie odpłacali się w nie mniej efektowny sposób.

Kozak i badziewiak meczu Iran – Nowa Zelandia

Wskazanie w tym meczu tylko jednego kozaka to szalenie trudne zadanie. Nie będziemy sobie dla zasady utrudniać życia – wskażemy trzech. Elijah Just i Chris Wood to duet, który dwukrotnie rozklepał irańską obronę, dwukrotnie czyniąc to w stylu, po którym ręce same składały się do oklasków. Po stronie Iranu znakomite zawody zagrał zaś Ramin Rezaeian, który rozpoczął i wykończył akcję na 1:1, a potem asystował przy golu na 2:2.

Trudno też wskazać kogoś, kto wyraźnie zasłużył na miano badziewiaka. Aby nikogo nie krzywdzić indywidualnym „wyróżnieniem” postawimy na duet stoperów Iranu Ali Nemati – Shoja Khalilzadeh, który nie nadążał momentami za dobrze dysponowanymi Woodem i Justem oraz duet bocznych obrońców Nowej Zelandii Tim Payne – Liberato Cacace, który zaliczył dość przeciętny występ w defensywie i ofensywie.

Co się działo w meczu Iran – Nowa Zelandia?

Tu akurat mamy wynik, który mówi wszystko o przebiegu meczu – o tym, jaki był wyrównany, dynamiczny i obfitujący w piękne trafienia. Obrazkiem do zapamiętania jest gol Nowozelandczyków na 1:0, gdy Chris Wood pokazał ile znaczy dla drużyny klasowy napastnik, który potrafi nie tylko strzelać gole.

Reklama

Obrazkiem z drugiej połowy będzie z kolei celebracja gola na 2:2 przez Mohammada Mohebiego. Wiemy jak napięta jest sytuacja między Iranem a USA, tymczasem Irańczyk zaprezentował cieszynkę, w której inscenizował wystrzały z pistoletu.

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Iran – Nowa Zelandia

Nie jest to ciekawostka z samego meczu, ale podsumowująca kolejkę. Wynik 2:2 w spotkaniu Iranu z Nową Zelandią był czwartym remisem w poniedziałkowo-wtorkowej serii gier. Sytuacja, w której podczas jednego dnia mistrzostw świata padły wyłączenie remisy poprzednio miała miejsce w 1958 roku i był to jedyny taki przypadek w historii turnieju. Co ciekawe, było to dokładnie rok temu, 15 czerwca.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Grupa F

Niepokojące obrazki z udziałem Kubo. To koniec mistrzostw?

Maciej Piętak
7
Niepokojące obrazki z udziałem Kubo. To koniec mistrzostw?