Zabójczy kwadrans Chicago Fire. Lewandowski bez błysku

Aleksander Rachwał

17 sierpnia 2026, 09:02 • 2 min czytania 5

Reklama
Zabójczy kwadrans Chicago Fire. Lewandowski bez błysku

Chicago Fire kontynuuje dobrą passę. W nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu zespół Roberta Lewandowskiego pokonał 2:1 Portland Timbers i tym samym zanotował piąte zwycięstwo z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Kapitan reprezentacji Polski ponownie znalazł się w wyjściowym składzie Fire, ale tym razem nie zdołał wpisać się na listę strzelców.

Reklama

O zwycięstwie ekipy z Chicago przesądził znakomity początek spotkania. Już po 15 minutach podopieczni Gregga Berhaltera prowadzili 2:0 i nie wypuścili przewagi do końca meczu. Rywale złapali kontakt dopiero w ostatnich minutach.

Chicago Fire znów zwycięskie. Robert Lewandowski tym razem bez gola

Pierwszego gola zdobył w 9. minucie Robin Lod. Fin został obsłużony znakomitym długim podaniem przez Andrew Gutmana, a następnie w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza Portland.

Reklama

Zaledwie pięć minut później prowadzenie gospodarzy podwyższył Dje D’Avilla. Akcja, po której padł gol była zarazem jedną z najlepszych okazji bramkowych Roberta Lewandowskiego. Polak otrzymał podanie w polu karnym i na drodze do bramki stał mu tylko golkiper gości. Ułamek sekundy, który „Lewy” poświęcił na przyjęcie piłki wystarczył jednak, aby obrońcy zdążyli z interwencją.

Robert Lewandowski - Chicago Fire

Strzał Polaka został zablokowany, piłka trafiła jednak pod nogi Marena Haile-Selassie. Szwajcar zaś pokonał bramkarza efektownym uderzeniem zza pola karnego.

Reklama

„Lewy” natomiast miał jeszcze kilka okazji. Tuż po zdobytym golu wystarczyło tylko, aby odpowiednio dostawił nogę do piłki dośrodkowanej przez Zinckernagela. Minął się jednak z futbolówką.

Reklama

Na początku drugiej części meczu próbował też zaskoczyć Jamesa Pantemisa strzałem z ok. 15 metra, ale golkiper Portland stanął na wysokości zadania.

Polski napastnik zakończył swój udział w meczu w 60. minucie, został wówczas zmieniony przez Jonathana Bambę. Na kilka minut przed końcem spotkania Finn Surman trafił na 2:1, ale nie zmieniło to losów meczu.

Reklama

Wygrana z Portland była dla Chicago Fire piątą z rzędu, biorąc pod uwagę MLS i Leagues Cup. Po osiemnastu rozegranych meczach zespół ze stanu Illinois zajmuje trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej Major League Soccer. Do drugiego Interu Miami traci sześć punktów, a do prowadzącego Nashville SC aż jedenaście oczek. Obie te drużyny rozegrały natomiast jedno spotkanie więcej.

Fot. Newspix

5 komentarzy
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Betclic 1. Liga

Szoka zabrał głos ws. Piaseckiego. „Potrzebujemy ludzi, którzy chcą tutaj grać”

Braian Wilma
3
Szoka zabrał głos ws. Piaseckiego. „Potrzebujemy ludzi, którzy chcą tutaj grać”
Polecane

Raków ma czego żałować. Napastnik szaleje w nowym klubie

Mikołaj Duda
4
Raków ma czego żałować. Napastnik szaleje w nowym klubie
Ligue 1

Świetny debiut Polaków w Lens. Ograli PSG w starciu o Superpuchar!

Braian Wilma
4
Świetny debiut Polaków w Lens. Ograli PSG w starciu o Superpuchar!

Inne ligi zagraniczne

Reklama