post Avatar

Opublikowane 10.06.2019 16:16 przez

red6

Jesteś tak dobry, jak dobry jest twój najsłabszy piłkarz. Mniejsza już o to, kto wypowiedział te słowa i przy jak wielu drużynach mają one zastosowanie. Przy Piaście Gliwice akurat mają. Przynajmniej takie mamy wrażenie, że szeroka i w gruncie rzeczy wyrównana kadra była jednym z kluczy do zdobycia mistrzostwa Polski. No bo załóżmy, że tym najsłabszym zawodnikiem był Damian Byrtek, który na problemy zdrowotne jakoś szczególnie nie narzekał, a w drodze po tytuł nazbierał okrągłe zero ligowych występów (dorzucając 90 minut w PP). Cóż, znamy kilka klubów, w których taki Byrtek spokojnie by sobie grał i jeden, a może ze dwa, w których byłby najlepszym stoperem. 

To co, jesteś tak dobry, jak dobry jest twój najsłabszy piłkarz?

Ale wbrew pozorom nie o Byrtku będzie dziś mowa. W ramach cyklu „Dynastia Piastów” przedstawiliśmy już niemal wszystkich bohaterów, którzy poprowadzili gliwicki zespół do tytułu, dlatego dziś chcielibyśmy zająć się tymi, którzy grali mało, ale – w przeciwieństwie do Byrtka – grali. I swoją cegiełkę do mistrzostwa dołożyli. Takich nazwisk jest kilka:

Aleksander Jagiełło (16 ligowych występów),
– Patryk Sokołowski (12 występów),
– Tomasz Mokwa (5 występów),
– Denis Gojko (5 występów),
– Paweł Tomczyk (4 występy),
– Karsten Ayong (1 występ),
– Karol Stanek (1 występ).

No dobra, wybaczcie, ale o dwóch ostatnich w zasadzie tyle, bo to ledwie 10 minut z Koroną Kielce w przypadku Ayonga i tylko dwie minuty Stanka w końcówce starcia z Legią Warszawa. Formalnie oczywiście panowie są mistrzami Polski, brawa choćby za podnoszenie jakości zespołu na treningach, no ale historii tu żadnych nie ma. Zresztą Czecha już nawet nie ma w samych Gliwicach, bo zimą wylądował w Dunajskiej Stredzie, gdzie też, tak na marginesie, zaliczył tylko jeden występ.

GLIWICE 26.04.2019 MECZ 32. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN GLIWICE: PIAST GLIWICE - CRACOVIA KRAKOW NZ. TOMASZ MOKWA (PIAST) PAWEL TOMCZYK (PIAST) RADOSC FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

– Liczebnie mamy taką kadrę jak wiele innych klubów. Ba, niektóre kluby mają ją znacznie większą. Powiedziałbym, że nasza kadra jest symetryczna, rozsądnie zbudowana. Nikt w niej nie znajduje się po to, żeby zgadzała się tylko liczba zawodników – mówił nam niedawno Bogdan Wilk, dyrektor sportowy Piasta, i w sumie trudno znaleźć lepsze stwierdzenie, by przedstawić pozostałą piątkę mistrzów Polski z dalszego szeregu.

Zacznijmy od Pawła Tomczyka, jedynego zimowego transferu Piasta. Chociaż i to za dużo powiedziane, bo mowa przecież o gościu, który do Gliwic trafił na wypożyczenie z Lecha – z góry wiadomo było, że nie zostanie na dłużej, a jednym z powodów, dla których w ogóle zdecydował się na przeprowadzkę, była chęć jak najlepszego przygotowania się do mistrzostw Europy do lat 21. Z samym dogadaniem transakcji też były problemy i w pewnym momencie w Gliwicach pogodzeni byli już z tym, że do drużyny nie dołączy nikt. Tomczyka, w trakcie zimowego zgrupowania w Turcji, na wypożyczenie osobiście namawiał Waldemar Fornalik, gwarantując przy okazji odegranie roli w jego zespole, ale samemu piłkarzowi bliżej było do propozycji ze strony Arki Gdynia. I napastnik, który jesienią strzelił dwa gole w lidze dla Lecha, pewnie wylądowałby nad morzem i walczył z nową drużyną o utrzymanie, gdyby nie fakt, że informacja trochę za wcześnie została upubliczniona i nie spotkała się z miłym przyjęciem w gdyńskim środowisku (chodziło o zapisy zapewniające grę i fakt, że przyjście Tomczyka oddali od składu Rafała Siemaszkę, ulubieńca kibiców).

Tak więc spokojnie można powiedzieć, że Tomczyk to mistrz z przypadku.

I długo trudno było też ten ruch jakoś pojąć, bo mimo zapewnień trenera Fornalika wyglądało to tak, że chłopak przesiadł się z trybun/ławki w Poznaniu na trybuny w Gliwicach. No, średnia podmianka. Przełomem był dopiero mecz z Koroną w 30. kolejce, gdy Tomczyk po raz pierwszy zmieścił się na ławce. A nawet wszedł na boisko, zastępując Parzyszka w 85. minucie, choć zwykle czynił to Papadopulos. I być może Tomczyk zostałby kolejnym Ayongiem czy Stankiem, gdyby nie fakt, że w tym krótkim czasie zdołał strzelić bramkę i wywalczyć rzut karny (zmarnowany przez Sedlara).

– Często myślałem sobie: „chłopie, nawet jak dostaniesz minutę, to można zdobyć bramkę”. I szukałem w internecie, kto i kiedy strzelał tak szybko po wejściu – powiedział później oficjalnej stronie Lecha. A Waldemar Fornalik w końcu dostrzegł jego starania, bo już w fazie finałowej Tomczyk doskoczył do Papadopulosa na pozycję napastnika numer dwa i na placu pojawiali się w zasadzie na zmianę. Ale to młodszy z nich potrafił dorzucić kolejną bramkę jako dżoker (na 3-1 z Cracovią).

Jasne – 49 minut na boisku w rundzie wiosennej to wciąż wynik słabiutki, szczególnie w kontekście deklaracji Michniewicza, który zapowiedział, że piłkarzy, którzy nie grają w klubach, na Euro raczej nie weźmie. Przy nazwisku Tomczyka stanął duży znak zapytania, ale różnicę zrobiło chyba właśnie to, że wchodząc z ławki na chwilę potrafił się pokazać (na Euro, jeśli w ogóle, odegra zapewne podobną rolę). No i to, że głównymi rywalami do wyjazdu byli Oskar Zawada i Patryk Klimala. – Pawka to… Pawka. Może zrobić dwie żonglerki, trzecią na wślizgu, ale jak trzeba strzelić gola, to nie zawiedzie. Kto trafia najczęściej na treningach? Pawka.  Może mu brakować błyskotliwej techniki, ale ma instynkt i umiejętność odnalezienia się w polu karnym. To najważniejsza cecha napastnika, dlatego jest z nami – mówił niedawno w Przeglądzie Sportowym Czesław Michniewicz.

Przy przenosinach Tomczyka do Piasta sporo było przypadku, ale to samo powiedzieć trzeba o szansie, którą wiosną otrzymał Tomasz Mokwa. Jesienią, przy konkurencji Konczkowskiego i Pietrowskiego w zasadzie nie miał szans na grę, nieczęsto łapał się nawet na ławkę. Pierwszy i długo jedyny występ zaliczył trzy dni przed Wigilią, gdy jeden z rywali próbowany był już trochę wyżej, a drugi musiał opuścić boisko jeszcze w pierwszej połowie. Kolejna szansa? Dopiero w kwietniu, przeciwko Wiśle. I chyba zmarnowana, bo drużyna nie wygrała, prawy obrońca zagrał słabo i Fornalik ściągnął go z boiska już po godzinie. I w zasadzie pewnie byłby to dla niego koniec sezonu, gdyby nie fakt, że Pietrowskiemu dzień przed meczem z Lechią Gdańsk… urodziło się dziecko. Zawodnik Piasta szybko spakował manatki i wrócił na Śląsk, a na głęboką wodę został rzucony zmiennik, który chwilę wcześniej zawiódł. Tym razem pokazał, że potrafi pływać, cały Piast zagrał zresztą jak z nut. I pokazał do tego stopnia, że Pietrowskiego posadził na ławce na dwa kolejne mecze.

Dotychczasowa kariera prawego obrońcy – delikatnie rzecz ujmując – nie układa się bajkowo. Pochodzi z Pomorza, bezskutecznie przebijał się w Arce Gdynia, a na Śląsk trafił z przystankami w Kaliszu i Świnoujściu. To jeden z sześciu piłkarzy Piasta (obok Szmatuły, Koruna, Pietrowskiego, Badii i Maka), który zdobywał również wicemistrzostwo w sezonie 2015/16. U Radoslava Latala grał znacznie więcej (20 spotkań w tamtych rozgrywkach), ale jeśli mamy być szczerzy, zapamiętaliśmy go głównie z podobieństwa do Ondreja Dudy. I tego, że mylił nam się z Moskwikiem. Jemu samemu rola aktora trzecioplanowego chyba też nie do końca odpowiadała, bo w sezonie 2017/18 przeniósł się do GKS-u Katowice. Liga niżej, ale szanse na regularną grę jakby większe. W teorii, bo w praktyce sześć występów to wynik poniżej jakichkolwiek oczekiwań. Nie był tylko wypożyczony, dlatego jego powrót do ekstraklasowego Piasta był w tej sytuacji niespodzianką. Wymowne jest to, że piłkarz doskonale w Gliwicach znany musiał zaliczyć przed nim… trzytygodniowe testy.

Nie miał zbyt mocnej pozycji, żeby wybrzydzać, więc wziął się do pracy, wypadł lepiej niż konkurenci i przekonał do siebie Fornalika. I został mistrzem Polski.

GLIWICE 19.05.2019 MECZ 37. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN GLIWICE: PIAST GLIWICE - LECH POZNAN PIAST GLIWICE MISTRZEM POLSKI NZ. PATRYK SOKOLOWSKI (PIAST) PATRYK DZICZEK (PIAST) RADOSC FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Nieco podobnym przypadkiem do Mokwy w przyszłości może być Denis Gojko. W tym sensie, że wyfrunął z Piasta do pierwszej ligi (na rundę wiosenną, tym razem już na zasadzie wypożyczenia), ale poziom niżej wcale furory nie zrobił. Zagrał tylko w siedmiu meczach dla Stali Mielec i choć trzy bramki strzelił (dwie w „strzelaninach o pietruszkę”), to trzeba powiedzieć, że też pewnie wszyscy liczyli na więcej.

Bogdan Wilk taką rundę w wykonaniu chłopaka tłumaczył w ten sposób: – Doznał jakiejś kontuzji akurat wtedy, gdy był szykowany do pierwszego składu. Ponadto kilka tygodni temu wziął ślub w terminie meczu i też nie był brany pod uwagę przy ustalaniu składu.

I dodał, że trzeba się będzie zastanowić, co dalej z chłopakiem zrobić. Naszym skromnym zdaniem zapewne zostanie, a powody widzimy przynajmniej dwa. Pierwszy – jest z rocznika 1998, więc w przyszłym sezonie będzie mógł pełnić rolę obowiązkowego młodzieżowca. Nawet jeśli nie do pierwszego składu, to warto mieć taką alternatywę. Drugi – jeśli się mocniej skupicie, to przypomnicie sobie, że Gojko ma potencjał i pokazywał go na poziomie Ekstraklasy. Konkretnie chodzi nam końcówkę sezonu 2016/17, gdy dostał szansę od Dariusza Wdowczyka. Szybko strzelił debiutancką bramkę i zaliczył pierwszą asystę, w zasadzie w każdym z sześciu występów grał dobrze. Później pojawiły się problemy, nie rozwinął się tak, jak można by wtedy pomyśleć, ale to niestary piłkarz, więc może jeszcze będą z niego ludzie.

Na pewno młody nie jest za to Patryk Sokołowski. Przypominamy, bo kilka razy takie stwierdzenie wyrwało się komentatorom różnych stacji telewizyjnych. Wynika to rzecz jasna z tego, że Sokołowski, który po wakacjach skończy 25 lat, wcześniej był piłkarzem dość anonimowym. Zapewne nawet dzisiaj mógłby przesiedzieć pół dnia w gliwickiej galerii Forum, a i tak mistrza Polski rozpoznałoby niewiele osób. Nie rzuca się w oczy, przy czym wcale nie mówimy, że to coś złego.

To gdzie się podziewał przez te wszystkie w lata? Urodził się w Warszawie i kilkanaście lat spędził w… Legii. Cierpliwie przebijał się przez juniorskie drużyny i rezerwy stołecznego klubu, ale najważniejsza ekipa ciągle była dla niego czymś odległym. – Mój wiek biologiczny, zwłaszcza po zakończeniu gry w juniorach, był niższy niż u rówieśników. To wpłynęło na moje szanse przebicia się, na to, że musiałem szukać alternatywnej drogi – tłumaczył dla portalu laczynaspilka.pl.

Ta alternatywna droga wiodła przez zejście niżej. Ale kolorowo też nie było. Sokołowski wylądował na wypożyczeniu w Olimpii Elbląg i miał problemy z regularną grą w starej drugiej lidze. Później już w nowej drugiej lidze był tylko rezerwowym w Zniczu Pruszków, więc wiosną wrócił do Elbląga. Do trzeciej ligi… – Przypomina mi się gra w trzeciej lidze w Elblągu, gdy siadałem na ławce, a jechaliśmy na mecz do Szczuczyna czy Grajewa… Tam boiska wyglądały jak łąki, nie było stadionu i zza linii bocznej patrzysz, jak koledzy grają na tym poziomie. Myślałem sobie: czy robię właśnie to, co chcę robić? – mówił o chwilach zwątpienia we wspominanym wywiadzie.

Momentem przełomowym było przejście do pierwszoligowych Wigier Suwałki. Nie jako gwiazda, tylko po testach, ale pracujący wtedy w klubie Artur Skowronek szybko dostrzegł w nim potencjał i zrobił z niego podstawowego gracza drużyny. Byli w tej ekipie gracze, którzy mocniej rzucali się w oczy (jak Gąska, Radecki czy Klimala), ale Sokołowski też na swój błyskawiczny awans poziom wyżej solidnie zapracował.

Nie można powiedzieć, że poszło już  z górki. Sokołowski – wyłączając mecze pucharowe – grał tylko ogony. Swoją obecność zaznaczył na pewno w spotkaniu z Legią, choć to idealny przykład tzw. mieszanych uczuć. Z jednej strony strzelił gola w końcówce dogrywki i pozwolił on Piastowi przystąpić do serii rzutów karnych. Z drugiej – Sokołowski jedną z jedenastek zmarnował i gliwiczanie pożegnali się z rozgrywkami.

Kolejna poważna szansa też przyszła na Legii, bo w meczu przy Łazienkowskiej już w 12. minucie musiał zastąpić Tomasza Jodłowca. Nie do końca sobie poradził, ale jedno trzeba uczucie przyznać – gdy rywalizujesz, z reguły o dwa miejsca, z Hateley’em, Dziczkiem i Jodłowcem nie może być łatwo. Ale Sokołowski, przynajmniej naszym zdaniem, wiosną dawał wartościowe zmiany. Nie powiemy, że kolejny sezon będzie należał do niego, ale nie zdziwimy się, jeśli po odejściu Dziczka dostanie poważną szansę. Chyba zasłużył.

Naszą stawkę Pożytecznych Rezerwowych uzupełnia kolejny piłkarz związany z Legią. Jakkolwiek to zabrzmi – „Messi z Jelonek”. No nie przepadamy za takimi określeniami, ale – abstrahując od tego, że Jagiełło sam go sobie nie nadał – to również w jakimś stopniu pokazuje, że w chłopaku widziano wielki potencjał. Potencjał, którego w stolicy nie potrafił pokazać. Musiał szukać szczęścia gdzieś indziej, między innymi na wypożyczeniach. I pierwsze kroki w Ekstraklasie stawiał w Podbeskidziu, z którego można było zapamiętać go z dwóch rzeczy.

Pierwsza: jako demon szybkości miał ogromne problemy w pojedynku biegowym z Bartoszem Ślusarskim.
Druga: strzelił bramkę Legii, w samej końcówce spotkania, i jego drużyna wygrała 1-0.

Po latach mówi Przeglądowi Sportowemu: – W Podbeskidziu szło mi dobrze, ale najdziwniejsze było to, że chociaż wreszcie grałem w Ekstraklasie i to praktycznie we wszystkich spotkaniach od początku, to już tyle o mnie nie pisano. Zrobiło się głośno dopiero, gdy w meczu z Legią strzeliłem gola. Gola, który z perspektywy czasu okazał się moim przekleństwem, bo dzięki niemu wcześniej wróciłem do Legii. Może powinienem zostać na wypożyczeniu w Bielsku? Trudno było mi jednak nie wracać, w końcu jestem wychowankiem tego klubu, marzyłem, by grać przy Łazienkowskiej, czułem, że miałem szansę. Myliłem się. Znów wszyscy dookoła pytali: „To kiedy debiut, Olek?” Pojechałem z Legią na obóz, po którym nagle trafiłem do rezerw. Zabolało.

No i rozpoczął się tour po Polsce: Lechia Gdańsk, Arka Gdynia, Dolcan Ząbki, Znicz Pruszków i w końcu Piast Gliwice. Nie powiemy, że to bezpieczna przystań, bo w Gliwicach też różnie bywało i bywa. O ile jeszcze jesienią Jagiełło był blisko składu (15 występów, 6 od pierwszej minuty), o tyle już wiosną zagrał tylko raz i tyle go widzieliśmy. Na pewno nie przekonuje do siebie efektywnością, rzućcie okiem na te liczby: 2 sezony, 27 siedem ligowych gier, 0 goli i 3 asysty. Od skrzydłowego mistrza Polski trzeba wymagać więcej.

Ale niezależnie od tego, jak potoczy się przyszłość każdego z nich, nawet jeśli za dwa dni rzucą piłkę, tytuł mistrza Polski zostanie z nimi na zawsze. Będzie o czym opowiadać dzieciom.

V0y7R8ur

To był ostatni odcinek „Dynastii Piastów”, wszystkie znajdziecie poniżej:

Waldemar I Mistrzowski – CZYTAJ

Frantisek Objawiony – CZYTAJ

Jakub Cierpliwy – CZYTAJ

Jakub Niezniszczalny – CZYTAJ

Bogdan Wilk (Dynastia Piastów Extra) – CZYTAJ

Aleksandar Niewzruszony – CZYTAJ

Mikkel Odmieniony – CZYTAJ

Martin Asystujący – CZYTAJ

Marcin Solidny – CZYTAJ 

Joel Przesunięty – CZYTAJ 

Gerard I Zakochany. Z wzajemnością – CZYTAJ

Tom II Lepszy – CZYTAJ

Patryk Odsodowany – CZYTAJ

Tomasz Pracowity – CZYTAJ

Jorge Finansista – CZYTAJ

Piotr Odrodzony – CZYTAJ

Michal Pomocny – CZYTAJ

Mateusz Rodzinny – CZYTAJ

Uros Z Cienia – CZYTAJ

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 10.06.2019 16:16 przez

red6

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Jaki będzie dzisiaj Poznań? Zielony, niebieski, a może czerwony?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że różne grupy kibicowskie w Polsce lubią dowalić do pieca. Zrobić jakąś głupotę, przekroczyć granicę dobrego smaku. Rozumiemy, że małe wojenki są dla fanów po dwóch stronach barykady chlebem powszednim, ale kilku chłopa w Poznaniu trochę się zagalopowało. Derby derbami, będzie ciekawie, bo obie ekipy żyją w tabeli niemal po sąsiedzku. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Bruk-Bet pewniakiem, Rygaard hitem transferowym. Ankieta trenerów przed wiosną w 1. lidze

Kto lepiej zna realia zaplecza Ekstraklasy niż trenerzy, którzy jeszcze przed chwilą na tym poziomie pracowali? Chyba nikt, więc to do nich zwróciliśmy się z kilkoma pytaniami przed startem ligowej wiosny. Krzysztof Dębek, Szymon Grabowski, Tomasz Kafarski, Ireneusz Mamrot oraz Dominik Nowak typują dla nas potencjalnych wygranych drugiej rundy rozgrywek. Kto jest pewniakiem do awansu, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Dwaj zgryźliwi tetrycy. Dlaczego Warta nie nadaje się na film, a Hyballa dąży do perfekcji

Dwaj zgryźliwi tetrycy, czyli Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz, witają wiosnę uśmiechem, więc zamiast tradycyjnego narzekania – tym razem chwalą. W ich objęcia wpadli między innymi przesympatyczni zawodnicy Warty Poznań wraz z równie sympatycznym trenerem Tworkiem, ale dość dużo ciepłych słów padło również pod adresem trenera Hyballi. Jeśli jesteście ciekawi, jakie warzywa sortował w Anglii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

„W Warcie nie ma liderów. Każdy buduje naszą swojską bandę”

– Na pewno teraz mam spokojniejszą głowę. Mogłem bronić bardzo dobrze i tylko dlatego, że nasz nominalny młodzieżowiec Aleks Ławniczak złapał uraz, to musiałem usiąść na ławce, bo Daniel Bielica – bramkarz – był drugim młodzieżowcem do gry. Nie chciałem robić zgrzytów w szatni, nie chciałem chodzić i marudzić. Więc zacisnąłem zęby i co mi […]
26.02.2021
Weszło
25.02.2021

Ogromne męki Milanu, Slavia wykopała Leicester, fart Olympiakosu

Kiedy wicelider Serie A do awansu w dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad potrzebował rzutu karnego i fury szczęścia, to mamy prawo mówić o kompromitacji. Co więcej, Rossoneri w obydwu spotkaniach przez długi czas grali w przewadze jednego zawodnika. I co? I mimo to nie potrafili Serbom zagrozić. W rewanżu na San Siro o wynik drżeli dosłownie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sousa ma kolejny problem. Grosicki już na pewno nigdzie się nie ruszy

– Za mną jedna z najważniejszych decyzji w karierze. Zostaję w WBA i walczę o pierwszy skład oraz grę w Premier League i grę w reprezentacji Polski. Sytuacja nie jest łatwa, ale ja nigdy nie pękam i nigdy się nie poddaje – napisał dziś Kamil Grosicki na Twitterze. Wszystkie furtki są zamknięte. Czy pomocnikowi przejdzie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zieliński kręci sezon życia, grad bramek w Anglii i Szkocji, norweska niespodzianka

Który to już raz w tym sezonie mówimy, że Piotr Zieliński staje na wysokości zadania? No, przynajmniej kilka razy w ostatnich miesiącach tak się zdarzyło. Jasne, dla samego Napoli ten wieczór nie był zbyt szczęśliwy, ale polski pomocnik może być ze swojej postawy zadowolony. To samo może czuć kilka ekip, które zdobyły już awans do […]
25.02.2021
Weszło FM
25.02.2021

Piątek w Weszło.FM! Co na naszej antenie?

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a skończymy „Hyde Parkiem”. W ciągu dnia dużo piłki, żużla i innych sportów! Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Adam Kotleszka i Michał Łopaciński. Nie zabraknie humoru, horoskopów i zapowiedzi meczów Ekstraklasy. 10-11:30: „Dwóch Zgryźliwych Tetryków” Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz jak co tydzień w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

QUIZ: 3 NA 1! CZY ROKI OGOLI KOWALA, OLKIEGO I BIAŁKA, KTÓRZY ZAGRAJĄ W JEDNEJ DRUŻYNIE?

Dzisiaj wyjątkowy Quiz. Quiz, którego nie powinien wygrać Roki, bo będzie się mierzył z trzema przeciwnikami: Kowalem, Olkim i Białkiem. Ale czy nie wygra? To już naprawdę trudno przewidzieć. A może łatwo… Zapraszamy od 19:30! 
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Odpalamy szklaną kulę. Wróżby przed powrotem pierwszej ligi

Pierwsza liga wróciła zaległymi meczami w ostatni weekend, choć jeszcze nie wszystko zostało nadrobione. Niektórzy z pierwszoligowców już ponad dwa tygodnie temu mieli okazję, by zaprezentować się w Pucharze Polski. Inaugurujący rozgrywki mecz miał zostać rozegrany z Niepołomicach, choć jego gospodarzem jest Resovia, a ostatecznie piłkarze zagrają w Rzeszowie na sztucznej murawie. Czy wszyscy nadążają? […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Pozwólcie, że wrócę do historii. Bo co to by był za cykl felietonów coczwartkowych, gdybym nie rzucił wam czasem w twarz jakimiś zakurzonymi archiwaliami. W czasach, gdy piłka nożna to był jeden mecz Ligi Mistrzów na czternastocalowym Sanyo, strona 201 w Telegazecie i, jak się udało wyżebrać u rodziców, jakaś „Piłka Nożna”, istniał piłkarz imieniem […]
25.02.2021
Anglia
25.02.2021

Poznajcie Brentford. Ekipę, która w końcu jest gotowa na Premier League

Na dobrą sprawę poważnie spróbowali dwa razy. Rok temu, gdy zajęli miejsce numer trzy i w sezonie 2014/15, gdy udało się finiszować na pozycji piątej. Poza tym średnio – a to byli jedenaści, a to dziewiąci. A jednak przez cały ten czas, który minął od awansu Brentford do Championship, kiełkuje myśl, że to projekt obliczony […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zoran Arsenić w Rakowie – ruch mało szałowy, ale zrozumiały

Zoran Arsenić w Rakowie Częstochowa to jeden z ciekawszych ruchów kadrowych klubów Ekstraklasy w ostatnim dniu zimowego okienka. Czy to w takim razie pokazuje, jak nudny był na naszym podwórku finisz transferowy? Trochę tak. I choć powrót Arsenicia do polskiej ligi nawet minimalnie nie zwiększył u nas poziomu ekscytacji, to z perspektywy drużyny Marka Papszuna […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Powrót Napoli, Arsenal za burtą? Szukamy niespodzianek i okazji w Lidze Europy

Liga Europy powoli staje się coraz bardziej konkretna. Dziś poznamy zespoły, które przejdą do kolejnej rundy, więc stawka rośnie, bo to nie tylko prestiż, ale i spore pieniądze. Najciekawsze spotkania? Wybraliśmy dla was cztery mecze, na które warto zwrócić uwagę. A przede wszystkim – w których możemy znaleźć szansę na ogranie bukmacherów. Sprawdźcie nasze typy […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sędziowie wcale nie są karani za podejście do monitora

„Przegląd Sportowy” na dzisiejszej okładce bije w oczy tytułem o absurdzie VAR-u. Tekst z „PS” kreuje obraz rzeczywistości, w której sędziowie mogą się bać podejścia do monitora, bo to obniży ich notę w arkuszu obserwatora. I jeśli faktycznie by tak było, to mielibyśmy problem i nazywanie tego „absurdem VAR” byłby uzasadnione. Problem w tym, że […]
25.02.2021