post Avatar

Opublikowane 05.06.2019 17:33 przez

redakcja

Wrzesień 2018 roku, Mateusz Mak wypełnia ankietę Canal+. „Ostatnio śniło mi się…” 

– Że zdobyliśmy z Piastem mistrza Polski.

Dopowiada Mak. Piast był świeżo po porażce 1:4 ze Śląskiem Wrocław, a choć szło mu w lidze nieźle, tak szaleństwem byłoby wówczas twierdzić, że to kandydat do tytułu.

A jednak Mateusz wyśnił sensacyjne mistrzostwo, dokładając do niego swoją cegiełkę.

Screen Shot 06-05-19 at 09.26 AMStan ligi w momencie proroctwa Maka. Źródło: 90minut.pl

Największy spóźnialski? Tomasz Jodłowiec. Na bakier z techniką? Uros Korun.

Bliźniacy w Ekstraklasie to niezła historia. Oczywiście nie tak dobra, jak bliźniacy syjamscy w Ekstraklasie, ale i tak wielce ekscytująca. Dlatego bracia Mak, praktycznie od pierwszego ligowego kopnięcia, zerwali z anonimowością. A że wsparli się świetną grą w debiutanckim sezonie, oczekiwania poszybowały w górę:

Reprezentacja Polski? Zapewne niebawem.

Wyjazd zagraniczny? Bankowo już wkrótce.

Dzisiaj, lata po pierwszych błyskach, na karierę muszą patrzeć innymi kategoriami. I według tych kategorii, za nimi bardzo udany sezon, bo okraszony tym, czego do tej pory wielce brakowało: medalami.

Kompilacja sprzed siedmiu lat, z dzisiejszej perspektywy interesujący wgląd w piłkarskie początki braci. Dużo pełnych polotu akcji i szukanie siebie na boisku

Już osiem lat temu byli na testach w Hercie Berlin, pojechali do stolicy Niemiec prosto z Radzionkowa. Niemcy byli zadowoleni z chłopaków, mieli monitorować ich kolejne występy – monitorować było co, bo jesienią Mateusz strzelił dziewięć bramek dla Ruchu, dołożył trzy asysty, a potem przyszła obiecująca wiosna w ekstraklasowym Bełchatowie, z Mateuszem strzelającym swoją pierwszą bramkę w drugim występie (w debiucie dostał minutę, o tym także warto pamiętać). Liga też została utrzymana.

Mieli po dwadzieścia lat, przed sobą cały świat. Być może jednak w tym momencie zabrakło transferu, bo kolejne lata w Bełchatowie to stagnacja, zamiast trampoliny do większego, ważniejszego od naszej kopaniny futbolu.

Nie pomogły kontuzje – drugi sezon w GKS-ie to uraz pleców Mateusza, potem niemal rok dochodzenia do zdrowia, w międzyczasie klub spadł. Na pierwszoligowych boiskach Mak ponownie błysnął, wydatnie pomagając robić awans równą grą, jedenastoma asystami i trzema golami, ale dwa lata minęły: w dzisiejszym futbolu dwie cyferki w PESEL-u to już przepaść.

Przepaść może jeszcze do zasypania, ale nie w obliczu gigantycznego pecha: powrót na ligowe boiska, świetny start i poważna kontuzja. Mateusz w praktyce stracił sezon.

Screen Shot 06-05-19 at 09.46 AM

źródło: transfermarkt.pl

Rozstanie z GKS-em było stosunkowo burzliwe. Wywiad z Jackiem Krzynówkiem dla 2×45.pl:

– Do odejścia nie był przewidziany Mateusz Mak, ale sam się na to zdecydował, gdy zobaczył, w jakim kierunku zmierza klub. Byliście rozczarowani jego postawą?

– Jeszcze przed spadkiem słychać było, że on i jego brat źle się czują w Bełchatowie. Co chwila pojawiały się jakieś informacje transferowe. Z niewolnika nie ma pracownika, nie dramatyzujmy, Mateusz Mak polskiej piłki nie zbawi. Taka jest kolej rzeczy. Jedni odchodzą, drudzy przychodzą.

Mak odpowiadał:

Czyli trochę zniechęcił cię kierunek, który wybrali Ulatowski i dyrektor sportowy Jacek Krzynówek?
 – Może nie zniechęcił, ale nie do końca pokrywało się to z moimi ambicjami. Bełchatów niekoniecznie musi od razu wrócić do Ekstraklasy, a ja chcę w niej grać. Rehabilitacja już praktycznie za mną. W ciągu 2-3 tygodni powinienem być gotowy do normalnych treningów z drużyną. Najpierw jednak muszą ją znaleźć.

Mateusz został wolnym zawodnikiem. Rękę wyciągnął do niego Piast, sporo ryzykując. Piłkarz odwdzięczył się najlepiej jak tylko umiał, stanowiąc ważny element ekipy Latala, która wydawało się, że osiąga maksimum tego, co w Gliwicach da się wycisnąć. To było przecież sensacyjne wicemistrzostwo, z meczem o tytuł w końcówce, z fenomenalnym wówczas Vackiem, Nesporem, ale i szalejącym na skrzydle „Maczkiem”, który zrobił siedem bramek i sześć asyst.

Ale tak to już u tego piłkarza jest, że gdy tylko pojawia się światełko w tunelu, zaraz przychodzi cios obuchem. Kolejny rok, już drugi w karierze, stracił z powodu urazu. Kontuzji doznał w rewanżu z IFK Goteborg. Znowu absurd, bo dwumecz z IFK był rozstrzygnięty w pierwszym spotkaniu, a tutaj taki dramat. W wywiadzie dla PiastTV opowiadał:

– Czemu i co mogło być, gdyby tej kontuzji nie było? Pierwsze myślenie, że szkoda, bo mogłeś być w inny miejscu. A tu cofasz się o wiele kroków. Życie piłkarza nie jest takie proste, jak się kibicowi wydaje, że tylko robimy sobie zdjęcia, rozdajemy autografy. Czasami, gdy przychodzi kontuzja, o tobie zapominają, bo ktoś inny twoją szansę wykorzysta. Gdy chcesz wrócić, musisz pracować dwa, trzy razy ciężej na treningu. Niektórzy sobie myślą, że miał kontuzję, wróci po kontuzji i będzie tak samo grał. Jeśli nie przepracujesz odpowiednio, to nie ma szans.

Co istotniejsze, to wywiad z lutego 2016, czyli kiedy Mak był zdrowy, a najpoważniejsza kontuzja była dopiero przed nim. Już jednak miał świadomość z czym to się je, nauczony doświadczeniami z Bełchatowa. Oficjalnej stronie Piasta mówił:

– Życie doświadczyło mnie kilkukrotnie, ale w każdej sytuacji potrafiłem wrócić. Od zawsze mam jeden cel: dopóki będę mógł to będę walczył i robił to, co kocham, czyli grał w piłkę. Miałem chwilę zwątpienia i zadawałem sobie pytanie, czy będę w stanie wrócić do formy sprzed kontuzji? Czy ten uraz nie spowoduje, że będę musiał grać asekuracyjnie? Odpowiedź przychodziła podczas pierwszego przetarcia po powrocie do gry, bo wchodzi się w trening i czuje się, że jest dobrze. Nie boli cię to, haratasz w piłkę.

I innym razem:

– Upadki też są potrzebne. Gdyby życie usłane było samymi różami, byłoby zbyt banalnie i nudno. Czasami jest też tak, że człowiek wyzwala w sobie najwięcej energii i jest najbardziej zmotywowany do pracy właśnie po porażce. Z każdego niepowodzenia czy nawet swojego błędu można wynieść coś dla siebie.

Mak wracał do siebie długo, kontuzje powracały, ale w Gliwicach wciąż mu ufano na tyle, by mimo średniego sezonu w 2018 przedłużyć z nim kontrakt. To dobry duch zespołu, a także – ponownie – nieoceniony wróżbita, czego dowód daje tutaj, przewidując triumf  Koroną na bazie… trafieniu do ust podrzuconego kawałka owocu.

Tutaj z kolei, zaraz na początku przygody z Piastem, przyjął zaproszenie do gry z ampfutbolistami.

Fornalik widział go u siebie, czekając aż Mateusz poradzi sobie z kolejnymi urazami. Wymowne, że Mak, choć wiosną sezonu 17/18 zmagał się z urazami, wskoczył do składu na dwa ostatnie, decydujące mecze. W wygranym meczu o wszystko z Termaliką zaczął w pierwszym składzie.

Mistrzowski sezon, jak to u Maka, był w kratkę. Zaczął się świetnie, kiedy grał w każdym spotkaniu. Do czternastej kolejki tylko jedno spotkanie przesiedział na ławie, Piast wyglądał przez ten czas dobrze, Mak był istotnym elementem zespołu. Potem na jego miejsce wskoczył Martin Konczkowski, a Mak został zdegradowany do roli dżokera. Bywały trudniejsze chwile: zapytany przed meczem z Legią w rundzie finałowej powiedział, że dla takich chwil zostaje się piłkarzem. Później nie zagrał ani minuty. Nie zmienia to jednak faktu, że miał pełne prawo cieszyć się z mistrzostwa, nie był na doczepkę: dwadzieścia spotkań ma swoją wymowę, medal na szyi był zasłużony.

Maki to historia wielce rodzinna od początku do końca. Pamiętamy jak przeżywali to, że przestaną grać ze sobą w jednej drużynie. Pamiętamy jak w znakomitym wywiadzie Izy Koprowiak opowiadali, że dzwonią do siebie dwa, trzy razy dziennie, a także o siostrze Magdzie, która poświęciła młodzieńcze życie na ich wychowanie; pamiętamy też jak również w tej rozmowie stawało się jasne, że silnych więzi są nauczeni od dziecka: na ich mecze do Krakowa, gdzie stawiali pierwsze poważniejsze kroki, przyjeżdżały mama i siostry. Ewenement, bo z Suchej Beskidzkiej kawałek miały. Tata? Miewał lepsze i gorsze chwile, te gorsze związane z nadużywaniem alkoholu.

Najgorszy moment w życiu?

Rak mamy, która poświęciła wszystko dla ich szansy w piłce, czasem pożyczając pieniądze od znajomych, by chłopcy mieli na dojazd czy bursę. Mama odchodziła kilka lat, dziś jej już nie ma wśród nas, podobnie jak ojca, która załamał się i pogrążył w nałogu po odejściu żony. Mateusz w wywiadzie dla oficjalnej strony Piasta mówił tak:

– Kilka lat temu straciłem rodziców. Najpierw mamę, a później tatę i to po części dla nich chcę walczyć. Wiem, że ‚na górze’ trzymają za mnie kciuki.

Tyle przeżyłeś, a wciąż chodzisz uśmiechnięty. Jak ty to robisz?
– Nie pasuje, co? (śmiech) Taki po prostu jestem. Chcę być dobry, bo wierzę, że to do mnie powróci. Życie dało mi w kość, ale w taki sposób byłem wychowywany. Rodzice uczyli mnie, aby być dobrym, otwartym, pozytywnie nastawionym oraz nie zazdrościć, nikomu źle nie życzyć i pomagać drugiej osobie. Warto korzystać z tych wartości, bo świat się staje wtedy lepszy.

W piłce nie wyszło do końca tak, jak mogło wyjść. Ale jeśli ktoś umie doceniać to, co ma, jeśli dla kogoś szklanka nie jest cały czas w połowie pusta, to na pewno dla nich. Mimo wciąż młodego wieku przeżyli już dość by nauczyć się, że w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. I jakkolwiek piłka do najmniej ważnych dla piłkarza nie należy, bo to jego zawód, jego chleb, tak wiedzą, że na piłce świat się nie kończy, i niekoniecznie piłka jest miarą sukcesu.

Rodzina, zdrowe relacje z bliskimi, fajne podejście do ludzi, mądrość życiowa – to jest cenniejsze niż sto medali.

Ckliwe? Może, ale prawdziwe. Nawet w ankiecie Canal+ macie potwierdzenie: „Największy wpływ ma na mnie…”

Moja rodzina.

Opublikowane 05.06.2019 17:33 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
03.03.2021

PRASA. Arbiter skazany za korupcję wrócił do pracy. Znowu sędziuje mecze

W dzisiejszej prasie wyróżnia się felieton Antoniego Bugajskiego. Dziennikarz zwraca uwagę, że jeden ze skazanych za korupcję sędziów wrócił do zawodu. – Arbiter skazany kiedyś prawomocnym wyrokiem za przyjmowanie łapówek w ustawionych meczach znowu sędziuje w ligowych rozgrywkach. Nazywa się Hieronim Twardosz i reprezentuje Poznań. Działacze bezradnie rozkładają ręce – nie mogą mu zabronić, skoro […]
03.03.2021
Anglia
02.03.2021

Manchester City dokonał egzekucji Wilków

Manchester City jest ostatnio w takim gazie, że nawet gdyby miał zagrać mecz w niedzielę rano, a jego piłkarze wyszliby na boisko z syndromem dnia poprzedniego, to i tak spotkanie zakończyłoby się ich wygraną. Dziś po prostu wybrali się na polowanie, ustrzelili Wolverhampton, choć wcale nie była to dla nich przyjemna rozgrywka. W drugiej odsłonie […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lech Poznań i trofea – para wybitnie niedobrana

Gdy Lech grał w Lidze Europy, słabszą formę w Ekstraklasie można było tłumaczyć tym, że gra na trzech frontach. A że nawet po odpadnięciu z fazy grupowej LE w lidze nadal poznaniakom szło jak po grudzie, zespół Żurawia postanowił pójść krok dalej. I odprawił się z kolejnego frontu. Tym samym zaprzepaścił szansę na zdobycie jakiegokolwiek […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Raków wybił Lechowi z głowy Puchar Polski. „Kolejorz” właśnie przegrał sezon?

Lech Poznań miał uratować sezon poprzez Puchar Polski, ale wyszły z tego blade cztery litery. Już z Radomiakiem cudem wygrał serię rzutów karnych, psim swędem meldując się w ćwierćfinale. Raków jednak bezlitośnie „Kolejorza” wyjaśnił. A w zasadzie to znów wyjaśnił, bo już trzy lata temu, jeszcze jako pierwszoligowiec, zespół Marka Papszuna eliminował lechitów z PP. […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Do trzech razy sztuka. Trójmiasto w końcu sprostało Puszczy

Puszcza Niepołomice w Pucharze Polski dorobiła się miana drużyny niewygodnej, a może nawet „pogromców”. Za kadencji Tomasza Tułacza, która trwa od 2015 roku, skromny pierwszoligowiec już trzeci raz zameldował się w ćwierćfinale tych rozgrywek, na rozkładzie mając między innymi takie firmy jak Korona Kielce (ekstraklasowa), Lechia Gdańsk (dwukrotnie) czy Wisła Płock. W tym sezonie los […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Środa w Weszło FM: pucharowy mecz Legii z komentarzem Kowala oraz magazyny klubowe

Środa w WeszłoFM upłynie pod znakiem ćwierćfinałów Pucharu Polski. Będziemy relacjonować oba spotkania, ale będą też premiery „TSW”, „TriGapy”, „Stacji Poznań” czy „Głosu Portowców”. Szczegóły znajdziecie poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – o dobry nastrój o poranku zadbają Monika Wądołowska i Wojciech Piela. Wśród materiałów, które usłyszycie – echa wtorkowego meczu Manchesteru […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

1312, czyli jak dziennikarz podjął próbę zrozumienia ducha ultras

– Dla niej wszyscy młodzi, łysi, tacy sami: ścierwo – twierdziła legendarna pani Janina, której przemyślenia opisał w utworze „Każdy ponad każdym” raper Sokół. Starsza kobieta z warzywniaka reprezentowała opinię nie setek czy tysięcy, ale milionów ludzi na całym świecie, nie ma co do tego cienia wątpliwości. Sam przecież czytałem to milion razy pod swoimi […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Pirelli znika z koszulek Interu. Koniec pewnej ery

Zanosiło się na to od dawna, tajemnicą nie było, ale jednak głośnym echem rozeszła się wczorajsza wypowiedź CEO Pirelli, Marco Tronchettiego Provery, który potwierdził oficjalnie, że nazwa koncernu zniknie z koszulek Interu Mediolan. Pirelli nierozłącznie widniało na strojach nerazzurri przez dwadzieścia siedem lat. W zasadzie dla całych pokoleń kibiców, trudno sobie wyobrazić te stroje bez […]
02.03.2021
Inne sporty
02.03.2021

Mateusz Gamrot wraca! Druga walka Polaka w UFC już w kwietniu

Po przegranym w kontrowersyjnych okolicznościach debiucie w UFC Mateusz Gamrot wraca do klatki. Już 10 kwietnia zmierzy się ze Scottem Holtzmanem (14-4, 5 KO). To, że ma walczyć akurat z Amerykaninem, świadczy o dwóch rzeczach. Po pierwsze, nie ma zamiaru odpuszczać i nie boi się wyzwań. Po drugie w federacji wierzą w umiejętności Polaka i […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Taras Romanczuk: – Nie umiałem grać w piłkę

– Przed przyjazdem do Polski taktycznie nie umiałem podstawowych rzeczy. Nie miałem żadnych treningów taktycznych na dużym boisku. Nie wiedziałem w tym temacie nic – z Tarasem Romanczukiem z Jagiellonii Białystok rozmawiamy o jego niebanalnej ścieżce kariery. Jak blisko był, by zostać w Ameryce, gdzie pracował fizycznie. O przyjeździe do Polski, gdzie trafił w Legionovii […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Dla Lecha Poznań każdy mecz jest jak finał

Znacie te powiedzonka, nie? Finisz ligi, zostaje parę kolejek, różnice punktowe na szczycie tabeli są minimalne. Wychodzi trener wicelidera i oznajmia: dla nas każdy kolejny mecz jest jak finał, w każdym remis czy porażka mogą oznaczać utratę tytułu. Co to ma wspólnego z dzisiejszym spotkaniem Pucharu Polski? Dla Lecha Poznań też każdy mecz jest jak […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Lato: – Kazimierz Górski był tylko jeden i to się nigdy nie zmieni

– Wszyscy darzyli Kazimierza Górskiego olbrzymim szacunkiem. Nie zdarzało się, żeby ktoś mu pyskował, ktoś mu podskoczył. Nikt nie stawiał się trenerowi. Miał dwóch współpracowników – Jacka Gmocha i Andrzeja Strejlaua. Jeden mówił swoje, drugi mówił swoje, a czerpał trochę od jednego, trochę od drugiego, a i tak robił po swojemu. Wszyscy zastanawiali się, co […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

„Stoch powiedział, że zadzwoni do FIFA i zgłosi mnie do nagrody Puskasa”

Patryk Szysz, zawodnik Zagłębia Lubin: – Myślę, że prawe skrzydło jest moją optymalną pozycją. Tam mogę pokazać najwięcej. W roli napastnika muszę stać tyłem do bramki, a w aktualnym wariancie mam pole do popisu. Mogę się tutaj trochę pościgać, szukać sytuacji 1 na 1, próbować dośrodkowań. Choć, jeśli będzie taka potrzeba, zagram też na „dziewiątce”. […]
02.03.2021
Kanał Sportowy
02.03.2021

Djurdjević: Nie mam pretensji do sędziów. Jedyne, czego mi brakuje, to dystansu

Porozmawialiśmy z Ivanem Djurdjeviciem na temat sędziowskich kontrowersji z ostatniego meczu pomiędzy Chrobrym Głogów i Koroną Kielce. Czy czuje się skrzywdzony decyzjami arbitra? Czego brakuje naszym piłkarzom oraz trenerom? Transfer Jakuba Araka to mit? A może rzeczywiście było coś na rzeczy? Czy Maksymilian Banaszewski będzie prezentował się jeszcze lepiej niż jesienią? Dlaczego szkoleniowiec Chrobrego ma […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

Legia do Przesmyckiego: „Wnioskujemy o niewyznaczanie sędziego Frankowskiego do naszych meczów”

Nie milkną echa skandalicznego występu sędziego Bartosza Frankowskiego w ostatnim meczu Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze. Arbiter dopuścił do niezwykle ostrej gry, na czym szczególnie ucierpieli zawodnicy „Wojskowych”, przede wszystkim wielokrotnie (i często bezkarnie) poturbowany Luquinhas. Do sprawy w specjalnym oświadczeniu postanowili się odnieść mistrzowie Polski. Pismo podpisane przez prezesa Dariusza Mioduskiego, a skierowane do […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

ROKI WYJAŚNIA: Pompowanie Rakowa Częstochowa

„No i gdzie jest ten wasz wielki Raków, który tak pompowaliście?”. Na początku rundy wiosennej pytanie to pada tak często i z tak wielu stron, że Mateusz Rokuszewski postanowił sprawdzić, czy Raków Częstochowa to rzeczywiście pieszczoch mediów. A jeśli tak, to odpowiedzieć też na pytanie, z czego te chody u dziennikarzy wynikają. To pierwszy odcinek […]
02.03.2021
Weszło
02.03.2021

PRASA. Setna rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. „Tata żył rytmem rozkładu PKP”

We wtorkowej prasie wiele tekstów z okazji setnej rocznicy urodzin Kazimierza Górskiego. Jest też kilka rzeczy poligowych i recenzja książki o Diego Maradonie, która zdecydowanie nie jest cukierkowa.  PRZEGLĄD SPORTOWY Kamil Kosowski uważa, że Cracovia potrzebuje nowego impulsu. Na boisku Cracovia wygląda jak zespół w rozsypce. Aż się prosi, by osoba z zewnątrz weszła do […]
02.03.2021
Kanał Sportowy
02.03.2021

Jakub Kuzdra: – Jako drużyna mamy największe serce w Ekstraklasie

Jakub Kuzdra był gościem najnowszego odcinka programu „Weszłopolscy” w Kanale Sportowym. – Rozmawiamy z przeciwnikami po meczach i przyznają, że mega ciężko się z nami gra. Na papierze pewnie mamy jedną ze słabszych kadr w lidze, ale serce jako drużyna mamy, myślę, największe w Ekstraklasie – powiedział piłkarz Warty Poznań. Zapraszamy do lektury zapisu wywiadu […]
02.03.2021