post Avatar

Opublikowane 03.06.2019 16:29 przez

redakcja

Miniony rok był dla niego najtrudniejszy w życiu. Coraz bardziej dusił się w Holandii, a od trenera PEC Zwolle nie dostał wsparcia w najgorszych momentach. Początki w Piaście, mającym być zupełnie nowym rozdziałem, również były frustrujące. To już przeszłość, choć pewnie nadal boli.

Na początku marca 2018 po długiej walce z nowotworem odeszła mama Piotra Parzyszka.

Mama, której zawdzięczał najwięcej, która o jego życie i przyszłość musiała walczyć od samego początku. Ojciec dziecka postawił ją przed skrajnie egoistycznym wyborem: albo dokona aborcji, albo on odchodzi. Wybrała właściwie, a to była tylko jedna z kilku odważnych decyzji. Mając już 34 lata postanowiła wyjechać z 6-letnim synem do Holandii. Sama, bez znajomości języków. Poradziła sobie. Znalazła kochającego męża, była powszechnie szanowana. Na jej pogrzeb przyszło trzy razy więcej osób niż zakładała pogrążona w żałobie rodzina.

Parzyszek miał czas, żeby pożegnać mamę. Jej problemy zdrowotne zaczęły się ponad dekadę temu. Początki niepozorne – trwające od kilku miesięcy uporczywe bóle głowy. Lekarze sądzili, że to migrena. Mimo nacisków, nie chcieli wykonywać dokładnych prześwietleń. Zamiast tego zalecali różne masaże. Pielęgniarka, która zawsze stawiała się w pracy, nie była przyzwyczajona do tego, że w pewnym momencie przestała wytrzymywać. W końcu któregoś dnia wylądowała w szpitalu. Nie potrafiła wstać z łóżka, mogła jedynie ruszać nogami. Oprócz tego żadnych reakcji. 14-letni Parzyszek nie był przygotowany na takie sceny. Wreszcie przeprowadzono badania i okazało się, że doszło do obrzęku mózgu, w którym zbierał się płyn. Pół godziny zwłoki i już wtedy mogło być po wszystkim. Dodatkowo wykryto początki raka mózgu.

Zaczęto niekończącą się walkę z oprawcą. – Raka mózgu zniszczyć nie można, można go tylko uśpić na jakiś czas, spowolnić. Lekarze mówili mamie, że maksymalnie pożyje 25-30 lat, nikt z tą chorobą nie przeżył więcej. Rokowania były dobre. Mieliśmy 5-6 lat spokoju, a potem się zaczęło. Nawrót, operacja, spokojny rok i znowu. Ten ostatni rok to już wyraźne przyspieszenie choroby. Gołym okiem widać było, że mama nie wygląda jak wcześniej, że to gwałtownie postępuje. Gdy teraz pomyślę, że… Na każde Boże Narodzenie jechałem z mamą do Polski. Tym razem po raz pierwszy nie mogłem, jeszcze 21 grudnia graliśmy mecz. Mama powiedziała, że w takim razie też nie jedzie, bo to jest święto i chce być ze mną. No i okazało się, że to były nasze ostatnie wspólne święta. 27 grudnia mama miała atak epileptyczny, znów musiała leżeć w szpitalu. Lekarze po badaniach powiedzieli jej, że pojawiły się przerzuty i ma jeszcze 3-4 miesiące życia. Mogliby operować, ale istniało duże ryzyko, że po niej już by oczu nie otworzyła. Znajoma neurolog nie ukrywała, że będzie dobrze, jeśli doczeka swoich urodzin, które wypadają 21 lutego. Gdy sprawa stała się jasna, mama natychmiast pojechała do Polski, żeby być z rodziną. Ja musiałem być na obozie w Hiszpanii. Gdy do niej dołączyłem, na parterze miała już specjalne łóżko, bo było wiadomo, że szybko będzie się cofać, przestanie chodzić i tak dalej. Nie chciałem tego widzieć, ale z drugiej strony mogłem jej pomagać, być przy niej. Zawsze mi pomagała, w ostatnich chwilach mogłem się jej odwdzięczyć – opowiadał nam piłkarz po paru kolejkach zakończonego właśnie sezonu.

Pretensji do opatrzności nie ma, choć oczywiście polało się wiele łez. – Na początku dużo płakałem. Ale byłem też wdzięczny za czas, który dostaliśmy „ekstra”, za te 10 lat. Poznała moją narzeczoną, widziała, jak zaczyna rosnąć jej wnuczka. To bonus, którego nie musiało być. Jak mówiłem, przebadaliby ją wtedy pół godziny później i straciłbym mamę mając 14 lat. Nie wiem, jak bym na to zareagował. Może zbuntowałbym się przeciwko całemu światu i poszedł zupełnie inną drogą? To był trudny czas, tęsknię za nią i codziennie o niej myślę, ale wiem, że tam na górze ma teraz spokój i nie cierpi. Mi było ciężko, a co dopiero jej? Ciągłe operacje, walka z bólem. Ile człowiek może coś takiego wytrzymać? Przyszedł jej czas na odpoczynek – tłumaczył.

Piast Gliwice - Lech Poznan

Po tych przejściach udało mu się odzyskać wewnętrzny spokój, ale stało się to dopiero w Polsce. Ostatnia runda w Holandii była dla niego koszmarnym okresem. Transfer do PEC Zwolle okazał się nieporozumieniem.

Parzyszek po powrocie do De Graafschap znów błyszczał w drugiej lidze holenderskiej. Zdobył 26 bramek, mógł przebierać w ofertach. Zawsze powtarzał, że chce trafiać do klubów, które mają na niego pomysł i będą potrafiły wykorzystać jego atuty. Od początku był świadomy, co umie, a czego nie. Już w 2012 roku powtarzał, że jest typową „dziewiątką”, uzależnioną od kolegów. – Jestem snajperem. Jeśli dobrze mi dośrodkujesz, w dziewięciu przypadkach na dziesięć strzelam gola. Ale jeśli podasz mi piłkę 50 metrów przed bramką rywala, wtedy wiele nie pokażę. W takim układzie równie dobrze mogę siedzieć na ławce – mówił na 2×45.info.

Decydując się na Zwolle miał przekonanie, że dokonuje właściwego wyboru i wierzył, że drugie podejście do Eredivisie będzie udane. Trener John van’t Ship obiecywał mu, że ze skrzydeł będzie dostawał dużo dośrodkowań. W praktyce okazało się, że boczni obrońcy lub pomocnicy przeważnie schodzili do środka i tam szukali strzału lub wymiany podań. Rola wysuniętego napastnika została zmarginalizowana tak bardzo, jak tylko się dało. Jego zadania polegały na zgrywaniu piłek, robieniu miejsca pomocnikom i rozpoczynaniu pressingu. Strzelanie goli znajdowało się gdzieś na końcu. W ataku co chwila grał ktoś inny. Łącznie 7-8 zawodników, w tym prawy obrońca. Nic dziwnego, że Parzyszek nie mógł się odnaleźć w takich okolicznościach.

Czarę goryczy przelała jednak postawa trenera w momencie odchodzenia mamy piłkarza. Pod koniec lutego, po długim okresie niebytu, Polak wreszcie przebił się do składu. Trafił do siatki Hercalesa Almelo, w następnej kolejce bardzo dobrze wypadł przeciwko Venlo. Dzień później, 5 marca, jego mama zmarła. Mimo to nie opuścił żadnego treningu i przed spotkaniem z Groningen był napakowany jak nigdy. Czuł, że na boisku odda hołd matce wspaniałym występem.

 – Nigdy nie zapomnę tamtego czwartku. Na zajęciach mieliśmy małe gry, czułem niesamowitą formę, to chyba był mój najlepszy trening w sezonie. Miałem pewność, że w niedzielę zagram świetnie. (…) W piątek zawsze odbywały się jakieś taktyczne rzeczy, trener woła mnie do siebie. Myślałem, że chodzi o jakąś drobnostkę, a on zakomunikował: – „Zdecydowaliśmy, że nie będziesz grał w niedzielę. Chcemy na ten mecz inny typ zawodnika w ataku”. Nie chodziło o śmierć mamy, o to, że źle trenowałem. Nie miał znaczenia fakt, że nie zawiodłem w dwóch ostatnich meczach. Po prostu widzą teraz kogoś innego w składzie… W tym momencie coś we mnie pękło. Wróciłem do domu i powiedziałem narzeczonej: koniec! Tyle przeżyłem, walczyłem cały sezon, nic nie mówiłem, ale mam dość. Wtedy zdecydowałem, że latem na pewno odchodzę, bez względu na to, co się potem wydarzy. Nie zamierzałem dłużej pracować z tym trenerem. Agent też od razu się dowiedział.

Parzyszek później zaczął grać więcej, strzelił nawet dwa gole Feyenoordowi i jednego Sparcie Rotterdam, ale nie miało to już dla niego znaczenia. Koniecznie chciał odejść i to zagranicę. Nie ukrywał, że życie w Holandii coraz bardziej zaczynało go męczyć, również przez wszechobecną polityczną poprawność w przestrzeni publicznej. Mimo że jego żona jest Holenderką i ma tam rodzinę, coraz bardziej oswajają się z myślą, że po zakończeniu kariery przez Piotra już tam nie wrócą.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Lech Poznan. 19.05.2019

Piłkarz nie był jednak z góry nastawiony, że przychodzi do Polski. Najpierw otrzymywał sygnały z Danii, później z drugiej ligi tureckiej. Wtedy do gry wkroczył Piast, który chciał Parzyszka już dwa lata wcześniej. Waldemar Fornalik jasno dał mu do zrozumienia, że jest typem napastnika, którego potrzebuje i zamierza na niego stawiać. To go przekonało, choć oczywiście nie tylko. Sam zainteresowany przyznał, że w Gliwicach zarabia dużo więcej niż w Zwolle. Piast się szarpnął, bo pozyskiwał go bez kwoty odstępnego, mimo że miał jeszcze dwa lata do końca kontraktu. Zwolle puściło go za darmo, ale zapewniło sobie kilka bonusów i jeden z nich (50 tys. euro za mistrzostwo) niedawno otrzymało.

Wracając do korzeni urodzony w Toruniu napastnik mimo wszystko sporo ryzykował. W kraju był postacią niemalże anonimową, znaną głównie z tego, że regularnie na 90minut.pl pojawiały się newsy typu „gol Piotr Parzyszka”. Prawie nikt jednak nie widział go na boisku. Jeśli ktoś nie był fanatykiem Eredivisie, wcześniej mógł go zobaczyć w akcji tylko przy okazji meczu reprezentacji młodzieżowej z Litwą (marzec 2014). Była transmisja w Polsacie Sport, Parzyszek rozegrał godzinę. Zmarnował dwie świetne sytuacje. Za niego wszedł Kacper Przybyłko i dwukrotnie trafił do siatki. Biało-czerwoni wygrali 5:0.

Kluby Ekstraklasy od dawna chciały go sprowadzić, podejść wykonano wiele. Gdy zaczynał być gwiazdą drugiej ligi holenderskiej, temat jego pozyskania sondowały Legia Warszawa i Lech Poznań. W kolejnych latach dostawał oferty z Wisły Kraków, Podbeskidzia Bielsko-Biała, Zagłębia Lubin i właśnie Piasta. Dwa ostatnie kluby chciały go latem 2016 roku. Najbliżej było Zagłębie, ale mama piłkarza już wtedy miała problemy zdrowotne, co stanowiło jeden z głównych powodów, dla których odmówił. Później łączono go jeszcze z Wisłą Płock, ale akurat wtedy nie było tematu.

Parzyszek od początku był zachwycony tym, jak dobrze przyjęto go w klubie i w szatni. Wydawało się, że to oczywiste w przypadku nowego piłkarza. Z jego zachodnich doświadczeń wynika jednak co innego. – W piłkarskim świecie często jest inaczej. W duńskim Randers krajowi zawodnicy czuli się zaatakowani obecnością kilku obcokrajowców. Po paru miesiącach zacząłem rozumieć język i nieraz słyszałem, jak na nas nadawali. Nie czułem się tam chciany i akceptowany – wspominał.

Tak naprawdę w pełni sprawdzał się tylko w drugoligowym De Graafschap. Tam w swoim debiutanckim sezonie 2012/13 zdobył 10 bramek. W następnej rundzie był już szał totalny (16 goli) i młodym napastnikiem zaczęło się interesować wiele klubów. Mocno grzany był temat Benfiki. Zawodnik na początku ekscytował się perspektywą pójścia w tym kierunku. Rozmowy jednak nieustannie się przedłużały, a on najpierw miałby trafić do drugiej drużyny. Czuł, że tak naprawdę Portugalczykom jakoś szczególnie na nim nie zależy. Bardziej przekonane do jego osoby wydawało się FC Nantes. Tam rozbiło się o finanse. Francuzi chcieli zapłacić w trzech ratach, Holendrzy żądali całości od razu. Ostatecznie Parzyszek przeszedł do Charltonu, wówczas klubu Championship. Spełnił swoje marzenia o transferze do Anglii. Mógł w niej być już jako 16-latek. Chciała go Aston Villa, lecz De Graafschap zażądało zbyt wiele.

Szybko zadebiutował, wchodząc na trzy minuty z Birmingham. Na tym się jednak skończyło. Nie podołał wyzwaniu, nie był przygotowany fizycznie. Potem wspominał, że na samej masie mięśniowej przybrał w Anglii siedem kilogramów!

Po pół roku odszedł na wypożyczenie do belgijskiego drugoligowca St. Truiden. Poszło mu nieźle, strzelił 11 goli, dołożył sporą cegiełkę do awansu. Obie strony chciały kontynuować współpracę, ale cudować zaczął właściciel Charltonu, miliarder Roman Duchatelet. – Stwierdził, że St. Truiden nie będzie stać na pokrycie mojego wynagrodzenia. A przecież oba kluby były jego! Absurd. Kontrakt z Charltonem miałem do połowy tego roku, jednak bardzo szybko przeszła mi ochota na zostawanie tam. Umowę zresztą rozwiązałem wtedy ostatniego dnia okna transferowego tylko dzięki temu, że szef akurat był na wakacjach i zajął się tym ktoś inny. Uwolniłem się wtedy ja i kilku innych zawodników. Wszędzie znajdą się ludzie, którzy trochę ściemniają, ale są jakieś granice – opowiadał nam Parzyszek.

Między innymi przez tę historię bardzo zraził się do kulis funkcjonowania zawodowego futbolu. – Najchętniej grałbym w piłkę i nie miał nic wspólnego ze światem piłkarskim poza boiskiem. Przekonałem się, że liczą się głównie pieniądze, że każdą obietnicę można złamać, że możesz być tylko pachołkiem, który nie będzie szanowany – stwierdził wprost.

W duńskim Randers wchodził jedynie na końcówki. Gdy jeden jedyny raz zagrał od początku, strzelił zwycięskiego gola i… wrócił na ławkę. O kwasach w szatni wspominaliśmy, więc nic dziwnego, że po jednej rundzie Parzyszek spakował walizki.

Odżył w De Graafschap, dla którego przed spadkiem zdążył strzelić swoje pierwsze dwa gole w Eredivisie. Pod koniec pobytu w Zwolle ocierał się jednak o piłkarską depresję. W Gliwicach znów poczuł radość z piłki, z wyjścia na trening, znów zaczęto do niego dośrodkowywać i w końcu uwolnił się od sztucznych muraw, które ma wiele holenderskich drużyn. Dopiero teraz jest plan, by powoli od nich odchodzić.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Lech Poznan. 19.05.2019

Kiedy jednak pierwszy entuzjazm po zmianie barw minął, zaczęły się problemy. Parzyszek z założenia przychodził jako kluczowy zawodnik, tymczasem tygodnie mijały, a on zaliczał końcówki z ławki, bo nadspodziewanie dobrą formę uzyskał Michal Papadopulos.

 – Mieliśmy świadomość, że nie od razu pokaże nam pełnię możliwości po problemach w ostatnich miesiącach w Holandii, ale zakładaliśmy, że aklimatyzacja zakończy się szybciej, że mniej więcej na przełomie września i października dojdzie do optymalnej formy – przyznawał niedawno dyrektor sportowy Bogdan Wilk.

A tymczasem nowy napastnik właśnie wtedy miał najgorszy okres. Przestał już nawet wchodzić jako zmiennik, chyba zaszkodził mu mecz Pucharu Polski w Jastrzębiu. Tam zagrał do końca i zmarnował stuprocentową sytuację, biegnąc sam na sam przez pół boiska. Parzyszek czuł wtedy, że źle prezentuje się na treningach, co przenosiło się na mecze. Frustracja zaczęła powracać, a wraz z nią różne negatywne myśli.

Trzeba było wykazać się dojrzałością i cierpliwością. – Nie pierwszy raz znajdowałem się w sytuacji, gdy przychodziłem z dużymi nadziejami i nie grałem. Tak było w Charltonie, tak było w duńskim Randers, w Zwolle w połowie sezonu również. Wiedziałem już, jak trzeba się zachować w takich momentach. Będąc młodszym powiedziałbym „pieprzę to, zmieniam klub”, obraziłbym się na cały świat. Teraz zmieniłem podejście. Nie grałem i też się we mnie gotowało, ale winy w pierwszej kolejności szukałem w sobie, że może ja coś robię źle, daję za mało. Wcześniej uciekałem od takiej konfrontacji, tutaj nie miałem zamiaru – mówił.

Rozmowy z Fornalikiem nie potrzebował. – Wiedziałem, co robię źle i że nie daję wszystkiego co powinienem, nikt nie musiał mi tego komunikować. Trenerowi Fornalikowi bardzo zależało na moim sprowadzeniu do Piasta, wtedy rozmawialiśmy. Wiedziałem, że ma do mnie przekonanie i jeśli będę grał na swoim optymalnym poziomie, to na pewno będzie na mnie stawiał – tłumaczył.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Jagiellonia Bialystok. 12.05.2019

No i w końcu zza chmur zaczęło wychodzić słońce. Parzyszek w 13. kolejce po raz pierwszy w Ekstraklasie zagrał w wyjściowej jedenastce i to po jego trafieniu pokonano Wisłę Płock. Jesienią drogę do siatki znalazł jeszcze w Lubinie. Zimą ciężko pracował, ale na inaugurację wiosny usiadł na ławce. Ostateczny przełom – dla niego, kilku innych piłkarzy i chyba całej drużyny – nastąpił tydzień później. Piast zmasakrował Lecha, wygrał 4:0, a bohater tekstu zdobył ładną bramkę i zaliczył asystę. Przed własną publicznością strzelał w czterech meczach z rzędu, trzy razy z rzędu dokładał do tego asystę. Gorzej wyglądało to na wyjazdach, a nie zawsze wytłumaczeniem był brak okazji. W Gdańsku zmarnował kilka świetnych sytuacji, gliwiczanie mimo lepszej gry przegrali 0:2. Parzyszek odczarował sobie stadion Lechii w grupie mistrzowskiej. Wtedy pokazał klasę, nie dając szans Dusanowi Kuciakowi bardzo precyzyjnym strzałem w zamieszaniu w polu karnym.

Przed sezonem, jak zawsze, celem napastnika Piasta była dwucyfrówka. Nie udało się. Mimo to może dziś triumfować. Strzelił dziewięć goli – z czego aż siedem było na 1:0 – i zaliczył cztery asysty. Jego ostatnia bramka przypieczętowała historyczne mistrzostwo dla Piasta. Wiosną był chwilami najlepszą polską „dziewiątką” w Ekstraklasie. Potwierdził i swoje atuty, i swoje wady. Nie jest jednak typowym gościem do dokładania nogi, bo pokazał, że bardzo dobrze spisuje się też tyłem do bramki, odgrywając na jeden kontakt i przyspieszając akcję. W tym względzie przewyższał Papadopulosa.

Sukces wykuwał się w wielkich bólach, ale efekt końcowy przeszedł wszelkie oczekiwania. Parzyszek w Gliwicach znalazł swoje miejsce na ziemi. To bardzo istotne w kontekście ewentualnych letnich ofert. Mówimy bowiem o zawodniku, który musi czuć pełne zaufanie i pełen komfort w klubie, w którym się znajduje. A to oznacza, że niekoniecznie będzie się palił do szybkiego zmieniania czegoś, co dobrze funkcjonuje. Z drugiej strony, w założeniu jego transfer miał być dla Piasta sporą inwestycją na przyszłość. Do końca kontraktu zostały dwa lata, jeśli sprzedawać po optymalnej cenie, to właśnie teraz. Ale coś nam mówi, że to jeszcze poczeka.

Piotr zawsze był wdzięczny matce za jej odwagę w trosce o jego dobro. Dziś wszystko robi nie tylko dla żony i córki, ale również dla mamy. Chce, żeby była z niego dumna. I patrząc na jego ostatnie miesiące na polskiej ziemi, jest na pewno, uśmiechając się z wysoka na widok złotego medalu na szyi syna. Ona przecież już wcześniej wiedziała, że tak to się skończy.

Fot. Michał Chwieduk/400mm.pl/newspix.pl

***

DYNASTIA PIASTÓW

dynastia parzyszek

Waldemar I Mistrzowski – CZYTAJ

Frantisek Objawiony – CZYTAJ

Jakub Cierpliwy – CZYTAJ

Jakub Niezniszczalny – CZYTAJ

Bogdan Wilk (Dynastia Piastów Extra) – CZYTAJ

Aleksandar Niewzruszony – CZYTAJ

Mikkel Odmieniony – CZYTAJ

Martin Asystujący – CZYTAJ

Marcin Solidny – CZYTAJ 

Joel Przesunięty – CZYTAJ 

Gerard I Zakochany. Z wzajemnością – CZYTAJ

Tom II Lepszy – CZYTAJ

Patryk Odsodowany – CZYTAJ

Tomasz Pracowity – CZYTAJ

Jorge Finansista – CZYTAJ

Opublikowane 03.06.2019 16:29 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Suche Info
04.03.2021

„Dlatego klękamy”. Van Aanholt o rasistowskim zachowaniu fana

Dużo dyskutuje się ostatnio o sposobach walki z rasizmem. Od lata piłkarze w wielu ligach klękają przed meczami w geście solidarności z ofiarami dyskryminacji rasowej. Ostatnio jednak nasiliły się głosy krytyki, prawiące o tym, że to puste symbole, które działały na krótką metę, ale nie mają racji bytu w dłuższej perspektywie, bo gdzieś pomiędzy rozmywa […]
04.03.2021
WeszłoTV
04.03.2021

QUIZ: W QUIZIE JEST KOWAL, ZWYCIĘZCĄ BĘDZIE KOWAL?


04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Real bez napastnika? Problemy kadrowe Królewskich przed derbami Madrytu

Już w niedzielę hitowe starcie w lidze hiszpańskiej. Atletico kontra Real na Wanda Metropolitano. Derby Madrytu. I choć historycznie zazwyczaj mecze te wygrywa Real, to w tym roku faworytem wydaje się Atletico. I to nie tylko dlatego, że przewodzi tabeli La Liga, ale również dlatego, że Królewscy pogrążeni są w nieustającym kryzysie kadrowym. Niewykluczone, że do […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Trener Brighton o Moderze: – Dobrze się wpasował

Ostrożnie do regularnej gry w Premier League wprowadzany jest Jakub Moder. Choć z drużyną trenuje od początku roku, to dopiero w minionej kolejce otrzymał sześciominutową szansę na boiskach angielskiej elity. Mimo to Graham Potter, szkoleniowiec Brigton, zdaje się dostrzegać jego talent.  – Podoba mi się Moder. Gołym okiem widać jego umiejętności. Dobrze się wpasował, odnalazł […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Hainer przekonuje, że Bayern stać na Haalanda

Herbert Hainer, w rozmowie ze Sport1, zapowiedział, że Bayern Monachium stać na sprowadzenie Erlinga Brauta Haalanda.  – Chcemy jeszcze mocniej postawić na ścieżkę pozyskiwania młodych zawodników z wybitnymi umiejętnościami. Jesteśmy ekonomicznie bardzo silnym i zdrowym klubem. Zawsze możemy pozwolić sobie na sprowadzenie każdego piłkarza, jeśli jesteśmy w pełni przekonani o tym, że podniesie poziom naszego klubu […]
04.03.2021
Inne sporty
04.03.2021

Nieoczywisty mistrz. Najważniejsze mgnienia Błachowicza w UFC

W nocy z soboty na niedzielę odbędzie się najważniejsze starcie w historii polskiego MMA. Jan Błachowicz stanie do pierwszej walki pasa mistrzowskiego UFC w kategorii półciężkiej. Rywalem Polaka będzie jedna z największych gwiazd tego sportu na świecie – Israel Adesanya, mistrz wagi średniej. Polak – jak zwykle u bukmacherów – nie jest faworytem tego starcia. […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Polish Kit League. Jak z koszulki zrobić małe dzieło sztuki

A gdyby tak zebrać w jednym miejscu najzdolniejszych polskich grafików zajaranych piłką nożną i poprosić ich o… rywalizację na najlepszy projekt koszulki meczowej? Polish Kit League, czyli jedyna polska liga projektowania piłkarskich t-shirtów, powoli wychodzi z czeluści Twittera i coraz mocniej przedostaje się do świadomości polskiego środowiska piłkarskiego. „Mecze” grafików, którzy ścierają się w przyjacielskiej […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Pawelec wypada z gry na miesiąc

Mariusz Pawelec, obrońca Śląska Wrocław, wypadł z gry na miesiąc po kontuzji doznanej w minionej ligowej kolejce. Była 21. minuta spotkania Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin. Portowcy prowadzili 1:0 i przeważali. W pewnym momencie wyszli z kontrą czterech na dwóch i choć musiało skończyć się to bramką, to – klasycznie dla polskiej Ekstraklasy – gospodarzom […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Damian Kądzior z asystą w lidze tureckiej

Damian Kądzior zaliczył asystę w zremisowanym przez Alanyaspor 1:1 spotkaniu z Goztepe.  Polski skrzydłowy popisał się decydującym podaniem przy golu Georgiosa Tzavellasa strzelonym w 54. minucie na wagę remisu. To jego pierwsza asysta w tureckiej Super Lidze. Na zdobycz statystyczną czekał dziewięć spotkań. Wcześniej jednak tylko raz, w starciu z Kayserisporem, dostał szansę wyjścia na […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Liga Mistrzów nadal w Polsacie, Liga Europy na nowej platformie

Tomasz Włodarczyk z serwisu meczyki.pl poinformował, kto będzie transmitował europejskie puchary w ciągu trzech najbliższych lat. Prawa nabyli… Liga Mistrzów – Polsat Liga Europy – firma NENT „NENT” to szwedzka firma, która posiada platformę Viaplay, czyli coś w rodzaju „Playera” czy „Netflixa”. Wcześniej nabyła ona prawa do pokazywania Bundesligi – zaczną one obowiązywać wraz z […]
04.03.2021
Blogi i felietony
04.03.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jeśli zastanawiacie się, co właśnie robi Lucas Lima Linhares „Luquinhas”, to tylko pozornie jest to pytanie trudne. Otóż zachodzi zauważalne prawdopodobieństwo, że Lucas Lima Linhares „Luquinhas” albo aktualnie drybluje, albo jest faulowany. Zarówno jedno, jak i drugie przydarza mu się tak często, że pokusiłbym się o strzał w jedną z tych dwóch czynności. Należy zacząć […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Sousa zainteresowany Kozłowskim. Sensacyjne powołanie?

Według doniesień Piotra Koźmińskiego z „WP Sportowych Faktów”, na celowniku Paulo Sousy znalazł się Kacper Kozłowski. Selekcjoner ma obejrzeć w niedzielę 17-latka z trybun. Po meczu Pogoni z Lechem podejmie decyzję, czy zaprosi młodzieżowca na zgrupowanie. Byłoby to sensacyjne powołanie – mowa przecież o piłkarzu z rocznika 2003, który ma na swoim koncie tylko 15 […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

„Nie ma tematu zwolnienia Bartoszka”

Maciej Bartoszek odniósł się na konferencji prasowej do pogłosek o tym, jakoby miałby stracić pracę. – Trener musi się liczyć z tym, że będzie zwolniony. To wpisane w naszą pracę. Mogę powiedzieć tylko tyle – spotkałem się z przewodniczącym rady nadzorczej, prezesem klubu i dyrektorem sportowym. Nie ma tematu zwolnienia trenera Bartoszka. Przypomnijmy – tę informację […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Odnowiony uraz Pique. Wypada na trzy tygodnie

Wczorajsze zwycięstwo Barcelony nad Sevillą w Pucharze Króla zostało okupione kontuzją Gerarda Pique. Hiszpan wypadnie z powodu urazu kolana na jakiś czas. Wstępna diagnoza mówi o trzech tygodniach pauzy. Obrońca Barcelony może mówić o ogromnym pechu. Przecież dopiero co wrócił do grania kontuzji, która ciągnęła się za nim od listopada. Został wczoraj bohaterem, doprowadzając w […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Rafał Leszczyński podpisał kontrakt z Chrobrym

Rafał Leszczyński rozwiązał wczoraj kontrakt z Podbeskidziem Bielsko-Biała, a dziś związał się z Chrobrym Głogów. Jego umowa będzie obowiązywać do końca sezonu. W bramce Chrobrego pojawił się wakat po kontuzjach Kacpra Bieszczada i Adama Makuchowskiego. Leszczyński ma więc załatać tę dziurę. To doświadczony fachowiec na poziomie pierwszej ligi, gdzie rozegrał prawie 200 spotkań. Najbardziej znany […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Polski skaut Wolfsburga miał zawał w drodze na mecz z Lipskiem

Wolfsburg walczył wczoraj w Lipsku o awans do 1/2 Pucharu Niemiec. Równolegle w szpitalu nieopodal walkę o życie toczył polski skaut Wolfsburga, Rudolf Wojtowicz. Skaut jechał do Lipska na obserwację drużyny Nagelsmanna. Podczas jazdy doznał zawału. Jak informuje „Bild”, karetka reanimowała go przez pół godziny, a później został wprowadzony w śpiączkę kliniczną. Stan jego życia jest zagrożony. […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Chelsea i Wisła Płock – to może być wieczór gości

Czy Stal Mielec – Wisła Płock to mecz godny czwartku i „pucharowej” godziny – 20.30? Jak najbardziej, jeszcze jak. Dlatego to na rodzynek z polskiej Ekstraklasy stawiamy obok spotkania Liverpoolu z Chelsea w ramach naszego przeglądu typów. Mamy dla was kilka propozycji na wieczór – dla ryzykantów oraz dla tych, którzy wolą „pewniaczki”. Czyli każdy […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Defensywa Legii nie działa. Winny system czy indywidualne błędy?

Legia Warszawa ma problem. I nie jest to, o dziwo, problem z ofensywą, a tego się właśnie najmocniej obawiano, gdy Czesław Michniewicz lądował przy Łazienkowskiej. Największą bolączką mistrzów Polski jest tymczasem obecnie gra obronna. Pytanie brzmi – czy to kwestia kiepskiej organizacji całego zespołu, czy raczej absurdalnych wpadek poszczególnych piłkarzy? W ostatnich dziesięciu meczach – […]
04.03.2021