post Avatar

Opublikowane 26.05.2019 20:28 przez

redakcja

Martin Konczkowski to typ zawodnika, którego chyba każdy trener lubi. Spokojny, niekonfliktowy, profesjonalnie podchodzący do zawodu, niezadający zbędnych pytań, ze świetną wydolnością i dość uniwersalny. A że umiejętności też ma całkiem niezłe, wychodzi nam przepis na ligowca idealnego. Wychowanek Wawelu Wirek Ruda Śląska może być jednym z największych wygranych mistrzowskiego sezonu Piasta. 

Wydaje się bowiem, że Konczkowskiemu wreszcie udało się wyjść ponad zwykłą solidność i pewną szarzyznę, w której dotychczas przebywał. W Ekstraklasie oglądamy go od sześciu lat, szmat czasu. Był już autorem interwencji miesiąca, gdzieniegdzie w głosowaniu po danej rundzie wybierano go nawet najlepszym prawym obrońcą w lidze, a Andrzej Twarowski jesienią 2016 roku napisał o nim, że spośród ligowców ma najlepszą wrzutkę w pełnym biegu i w tym względzie jest regularny jak stempel na poczcie. Mimo to jego ogólne postrzeganie się nie zmieniało: nie był uważany za kogoś, komu pisane jest szybkie pójście wyżej i sprawdzenie się w naprawdę poważnym graniu.

Gdy rozmawialiśmy z nim w lutym, zgodził się, że prawdopodobnie nadchodzi dla niego kluczowy okres w karierze, który zdecyduje, czy jeszcze uda mu się wypłynąć na szersze wody. – To już ostatni dzwonek. Rok czy dwa lata temu ktoś stwierdził pół żartem, pół serio, że rekord Łukasza Surmy w liczbie ekstraklasowych meczów może być zagrożony. Nie byłby to dla mnie żaden powód do wstydu, wręcz przeciwnie. Mnóstwo zawodników pragnęłoby być na moim miejscu, a nie mogą. Doceniam ten fakt, ale nie chcę do końca kariery być jedynie „tym solidnym”. Chciałbym osiągnąć coś więcej, więc muszę to pokazywać na boisku – jakąś bardziej spektakularną akcją, większymi konkretami w ofensywie. Mam tylko dwa gole w Ekstraklasie, asyst ostatnio notowałem 4-5 na sezon, czyli nie tak źle, ale może być lepiej. Wiadomo, nie wszystko zależy wyłącznie od ciebie, statystyki z asystami czasami są mylące. Możesz bardzo dobrze dogrywać, a nie będzie to zamieniane na gole. Airam Cabrera w ostatnim meczu Cracovii powinien mieć cztery asysty i… nie miał żadnej – mówił.

Runda jesienna wcale nie zwiastowała przełomu. Latem przeciągały się jego problemy zdrowotne i koniec końców nie rozegrał żadnego sparingu. Do normalnych treningów wrócił dopiero na tydzień przed startem sezonu. Swoje musiał odsiedzieć. W pierwszych jedenastu kolejkach tylko dwa razy wystąpił w podstawowym składzie. Dopiero po październikowej przerwie reprezentacyjnej na stałe wskoczył do wyjściowej jedenastki. Od tej pory prawie nie schodził z boiska. Odzyskanie placu nadal jednak nie było przełomem. On nadszedł dopiero wiosną. Po inauguracyjnej porażce z Cracovią, Waldemar Fornalik przesunął Konczkowskiego na prawą pomoc. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Martin zaliczył asystę po idealnym dośrodkowaniu na głowę Piotra Parzyszka, który dał gospodarzom prowadzenie w starciu z Lechem. Wydaje się, że ten mecz nie tylko zbudował mistrzowskiego Piasta jako drużynę (to początek znakomitej passy gliwiczan), ale kilku zawodników napędził indywidualnie, jak Jorge Felixa czy właśnie Parzyszka z Konczkowskim.

Po tak udanym występie Konczkowski większość meczów do końca sezonu rozegrał w pomocy. Sprawdzał się świetnie. Nadal gwarantował solidność w tyłach, a przy okazji miał wiele do zaoferowania w ofensywie. Również pod tym względem za nim najlepszy sezon w karierze. Zaliczył aż osiem asyst (sześć wiosną) i cztery kluczowe podania. Do pełni szczęścia zabrakło jakiejś bramki. 25-latek ma już na koncie prawie 200 meczów w Ekstraklasie, ale do siatki rywali trafił ledwie dwa razy.

Pilka nozna. Puchar Polski. Piast Gliwice - Legia Warszawa. 30.10.2018

Rekompensuje to sobie dośrodkowaniami. Jak już wspominaliśmy, to jego znak firmowy, choć tylko on wie, ile pracy kosztowało go osiągnięcie wysokiej precyzji. – Nie urodziłem się z takim dośrodkowaniem. Byłem już w pierwszej drużynie Ruchu i delikatnie mówiąc, moje wrzutki stały na niskim poziomie. Najczęściej nie przechodziły pierwszego obrońcy w polu karnym – przyznawał. – W końcu kiedyś trener Jan Kocian wziął mnie na bok i dokładnie zaprezentował, którą częścią stopy uderzać, żeby dośrodkowanie było mocne i wysokie. Wtedy sobie postanowiłem, że będę to regularnie ćwiczyć. Szlifowałem ten element po treningach przy każdej możliwej okazji. Z miesiąca na miesiąc coraz lepiej mi to wychodziło i od jakichś dwóch lat można powiedzieć, że prezentuję już zadowalający poziom. Ale nie nasyciłem się tym, nadal w każdym tygodniu staram się wszystko „utrwalać” i doskonalić.

Dowód na to, że talent talentem, ale wiele rzeczy w piłce można zwyczajnie wyćwiczyć. Potrzeba jedynie samozaparcia i konsekwencji. W Chorzowie Konczkowski doskonalił wrzutki z Michałami Helikiem i Kojem. W Piaście najczęściej towarzyszy mu Marcin Pietrowski, a odbiorcami dośrodkowań są Parzyszek, Damian Byrtek czy nawet dość niski Patryk Dziczek.

Tak przebojowego Martina jak w ostatnich miesiącach jeszcze nie widzieliśmy i nie jest to przypadek. Piłkarz, w dużej mierze pod wpływem swojego otoczenia, pod każdym względem stał się bardziej przebojowy. – Gram teraz na prawej pomocy, więc siłą rzeczy trochę łatwiej o śrubowanie statystyk, ale asysty z Lechem i Arką wzięły się również z mojego przygotowania od strony mentalnej. W przerwie zimowej usiedliśmy spokojnie z agentami, przeanalizowaliśmy wszystkie aspekty. Doszedłem do wniosku, że warto bardziej się otworzyć na media i być odważniejszym na boisku. Jestem teraz pewniejszy siebie, mocniej ryzykuję, nie gram już głównie piłek na alibi, żeby tylko nie stracić i mieć czyste papcie. Nie boję się zrobić czegoś więcej – tłumaczył nam.

Przesunięcie na nową pozycję to zresztą dla niego nie pierwszyzna. Gdy w lutym 2013 roku zadebiutował na najwyższym szczeblu w barwach Ruchu Chorzów, Jacek Zieliński wystawił go na lewej obronie. Wymusiły to problemy kadrowe. Trener podczas obozu w Turcji zapytał, czy byłby to dla niego problem. Piłkarz odpowiedział, że nie, choć w głębi duszy wcale tak nie myślał. Wiedział jednak, że jeśli odpowiedziałby przecząco, następnego pytania mógłby się nie doczekać. W sparingu wypadł obiecująco i tak zadebiutował przeciwko Lechowi Poznań w starciu o punkty. Ruch dostał baty 0:4, niejeden mógłby w siebie zwątpić. W następnej kolejce jednak „Niebiescy” obili Widzew 3:0 i jakoś poszło.

Konczkowski przez pierwsze dwa sezony w Ekstraklasie dość często grał po lewej stronie defensywy. Dopiero od sezonu 2014/15 już na dobre został prawym obrońcą i na dobre wywalczył sobie plac w Chorzowie. Wówczas też osiągnął optymalny poziom przygotowania fizycznego, czego wcześniej mu brakowało. Stał się też pełnym profesjonalistą poza boiskiem. Zaczął zwracać większą uwagę na dietę i dodatkowo trenować na siłowni. W jego przypadku najważniejsza jest jednak odpowiednia regeneracja. Bardzo dba o wysypianie się, najpóźniej o 23:00 znajduje się już w objęciach Morfeusza. Śpi po 9-10 godzin. Drzemki za dnia częściej są niż ich nie ma.

Piłkarz jest zdania, że to odpowiednia regeneracja decyduje o jego formie, a nie skrajnie rygorystyczna dieta. – Jeśli miałbym wybrać stuprocentową dietę przygotowaną pode mnie i sześć godzin snu czy jedzenie w miarę zdrowe i rozsądne, ale bez liczenia kalorii plus dziewięć godzin snu, to bez wahania stawiam na drugi wariant. Przy takiej intensywności jaką mamy dziś w zawodowej piłce, trudno spalone kalorie nadrobić samym ryżem czy makaronem. Gdybym jadł w stu procentach zdrowo według jakichś podręcznikowych założeń, mógłbym mieć problem, żeby spożyć odpowiednią dla mnie liczbę kalorii. (…) Gdy osiągasz określony poziom wytrenowania organizmu, nie zaszkodzisz sobie żywieniowym odstępstwem od czasu do czasu. Nie chodzi też o to, żeby zawodnicy się katowali i odmawiali sobie czterech kostek czekolady, bo skutki będą jeszcze odczuwali przez następny tydzień. Bywa, że zjedzenie czegoś mniej zdrowego pomaga w tak prozaicznej sprawie jak zaśnięcie po meczu. To przyjemność również psychiczna, ułatwia rozluźnienie. Dieta jest istotna, pewne granice są obowiązkowe, ale to nie zastąpi samego wytrenowania.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Lech Poznan. 19.05.2019

Warto docenić chłopaka, bo mówimy o kimś, kto na początku kariery w ciągu niewiele ponad dwóch lat zanotował przeskok od A-klasy do Ekstraklasy. Po ukończeniu szesnastego roku życia Konczkowski przez kilka miesięcy grał dla seniorów Wawelu Wirek, a potem poszedł do juniorów Ruchu. Nim zaczął się dla niego lepszy czas, miał poważne wątpliwości, czy coś z tego będzie. – Miałem problem, żeby znaleźć się w meczowej osiemnastce. Możliwe, że przez pierwszą rundę nawet nie doczekałem debiutu. Stawało się to frustrujące. Wtedy jeszcze nie nastawiałem się, że muszę grać w piłkę zawodowo, że to będzie mój sposób na życie. Bardziej cieszyłem się z samego grania i głównie na nim mi zależało. W ME tego grania nie dostawałem. Zacząłem się zastanawiać, czy nie lepiej odejść do IV ligi, gdzie chciał mnie znajomy trener i po prostu sobie kopać, mieć z tego frajdę. Zacisnąłem jednak zęby, najbliżsi pomogli mi przyjąć taką postawę. Powtarzali, że obecność w Ruchu oznacza dużą szansę na rozwój, na wybicie się, więc trzeba dalej robić swoje i dać sobie więcej czasu – wspominał. Cierpliwość została nagrodzona.

Przy Cichej przeżył i wiele chwil pięknych, i wiele trudnych. Najtrudniejsze nadeszły na sam koniec. Konczkowski z bólem serca złożył najpierw wezwanie do zapłaty, a później wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. Nikt mu jednak nie mógł zarzucić, że nie był lojalny. W Ruchu dawał z siebie wszystko do ostatniej ekstraklasowej kolejki.

W Chorzowie większość meczów rozegrał pod wodzą Waldemara Fornalika. W Gliwicach ich drogi szybko ponownie się skrzyżowały. On sam nie uważa się jednak za pupilka byłego selekcjonera. – Przylgnęła do mnie taka łatka, kilka razy słyszałem takie opinie. Ale jednak w Piaście to ja byłem pierwszy, nie dostałem się po znajomości (śmiech). Plusem jest fakt, że doskonale znam sposób pracy trenerów Fornalików. W Piaście na początku to ja demonstrowałem chłopakom, jak należy wykonać jakieś ćwiczenie czy zagranie, gdy coś było niejasne. Trener wiedział, że wiem, o co chodzi, robiłem więc za manekin treningowy. I to tyle z przywilejów. Początek tego sezonu pokazał, że nie cieszę się żadnymi specjalnymi względami – piłkarz przypomina, że do października siedział na ławce.

Konczkowski może być jednym z tych, których trudno będzie Piastowi zatrzymać. Sam zainteresowany nie ukrywa, że docelowo chciałby grać w topowej lidze europejskiej – najlepiej w Bundeslidze. W Niemczech ma sporo rodziny, za młodu regularnie jeździł do niej na wakacje, jest osłuchany z językiem. Wujek zabierał go na mecze FC Kaiserslautern. Trudno o lepszy moment na transfer, ale tak samo pewnie powie dziś większość zawodników nowego mistrza Polski.

A propos Niemiec. Na początku jedyne, z czego kojarzyliśmy tego zawodnika, to nietypowe imię, jakim jest Martin. Nasuwało ono skojarzenie, że chodzi o kogoś o polskich korzeniach, urodzonego i dorastającego w Niemczech. Prawda wygląda jednak inaczej. – To była świadoma decyzja moich rodziców. Bardzo długo było to dla mnie naturalne, że jestem Martin, nie widziałem w tym nic wyjątkowego. Dopiero, gdy trafiłem do Ekstraklasy i ludzie się czasami dziwili, zapytałem rodziców, dlaczego akurat tak, a nie Marcin. A chodziło o to, że podczas jednej z wizyt u rodziny w Niemczech dostali w prezencie body dla noworodka z napisem „Martin”. Tak im się spodobało, że postanowili, że jeśli będzie chłopiec, to tak go nazwą. Nie jest to jakieś dziwadło, normalne imię, tyle że nie typowo polskie, dlatego wzbudzało trochę zainteresowania – opowiadał.

Wracając do Bundesligi. Konczkowski uważa, że pod względem fizycznym i wydolnościowym jest gotowy do gry na Zachodzie. O umiejętności też byśmy się zbytnio nie martwili, więc… zbliżające się lato może być dla niego ciekawe. Mówimy o gościu, któremu naprawdę trudno źle życzyć. Skromny, spokojny, religijny, z odpowiednim charakterem i mentalnością, cały czas robiący postępy. To się po prostu musi dobrze skończyć.

Fot. newspix.pl

***

DYNASTIA PIASTÓW

dynastia konczkowski

Waldemar I Mistrzowski – CZYTAJ

Frantisek Objawiony – CZYTAJ

Jakub Cierpliwy – CZYTAJ

Jakub Niezniszczalny – CZYTAJ

Bogdan Wilk (Dynastia Piastów Extra) – CZYTAJ

Aleksandar Niewzruszony – CZYTAJ

Mikkel OdmienionyCZYTAJ

Opublikowane 26.05.2019 20:28 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Widzew narobił sobie problemów, ale sam z nich wybrnął

Przyjemny to był piąteczek z pierwszą ligą. Momentami kuriozalny, momentami atrakcyjny, ale koniec końców – działo się sporo. Zwłaszcza w hicie kolejki, bo tak trzeba nazwać mecz Widzewa z Radomiakiem. Mieliśmy tu „kiera”, mieliśmy pechowego samobója, ale przede wszystkim mieliśmy sporo emocji, bo choć początkowo łodzianie wpakowali się w kłopoty, to potem bohatersko z nich […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Kurzawa i Kosecki, czyli kupowanie wspomnień

Ostatnim dniem okienka w poważnych ligach można się ekscytować, bo tam są naprawdę duże pieniądze i często dochodzi do hitów, ale u nas sytuacja jest inna. To znaczy są transfery, natomiast mam wrażenie, że wtedy wpada tutaj największy szrot. Jak ktoś nie ma gdzie się zahaczyć, to już wpadnie do Polski, nawet na pół roku, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI: Czy Pyrdoł i Lewandowski wiedzą, ile goli ma Tuszyński?

W drugim odcinku nowej serii, zatytułowanej Egzamin Dojrzałości i powstałej przy współpracy z PKO Bankiem Polski, w której testujemy wiedzę ekstraklasowych młodzieżowców na temat polskiej i światowej piłki, wystąpili Mateusz Lewandowski i Piotr Pyrdoł z Wisły Płock. Zapraszamy.
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tylko u nas: epilog książki „Spalony”

W nowym wydaniu książki „Spalony” znaleźć można jeden nowy rozdział. A przynajmniej takie były obietnice – oczywiście jak to w życiu, nic z tych obietnic nie wyszło, bo… jednak będą dwa nowe rozdziały. Jeden z nich, króciutki, napisany dzisiaj i obejmujący to, co wydarzyło się już po zamknięciu książki, postanowiliśmy zamieścić już teraz. Będzie on […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Filip Szymczak: „Moja obunożność została zakodowana w Warcie Poznań”

Gdzie nauczył się tak dobrze grać obiema nogami? Czym po kilku tygodniach zaimponował mu Johansson? Kiedy zapuści brodę taką jak Michael Ishak? Czego nauczył się w Warcie Poznań? Co łączy go z Jamalem Musialą? W czym pomogły mu kontuzje? Czy myślał o wypożyczeniu? Dlaczego Lech grał tak słabo na początku tego roku? Na te pytania […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Mgnienia z życia Łukasza Trałki

Łukasz Trałka mówił u nas: –  Chętnie klikniesz w tekst, że Trałka zwolnił trenera. A w ten, że Trałka to fajny chłopak, nikt nie wejdzie. No to sprawdźmy, bo przed derbami Poznania wybraliśmy kilka mgnień z życia Łukasza Trałki, które były i są kluczowe w jego karierze, ale też pokazują go w pozytywnym świetle. Zapraszamy. […]
26.02.2021
Anglia
26.02.2021

Euro 2021 tylko w Anglii? Dlaczego nie?

Chyba trzeba powoli pożegnać się z dziwaczną wizją rozgrywania Euro w aż dwunastu krajach. Pandemia koronawirusa nie ustępuje, więc UEFA rozważa nowe rozwiązania. Chociaż póki co to tylko nieoficjalne pogłoski, pojawiła się informacja – którą podał włoski dziennikarz, Tancredi Palmeri. Możliwe jest przeniesienie całego turnieju do Anglii. Uwaga, uwaga – z kibicami na trybunach.  Oczywiście […]
26.02.2021
Inne sporty
26.02.2021

Komu złoto, kto zawiedzie? 10 rzeczy, które mogą się wydarzyć na MŚ w Oberstdorfie

Mistrzostwa świata w Oberstdorfie już ruszyły, ale to, co interesuje nas najbardziej, dopiero się wydarzy. Dziś kwalifikacje, a jutro konkurs skoczków na normalnej skoczni. To tam w pierwszej kolejności Polacy mają walczyć o medale. Ale nie tylko oni. Kandydatów do zwycięstwa jest, oczywiście, więcej. Czy więc złoto zdobędzie Kamil Stoch? A może obroni je Dawid […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Znak czasów – AC Milan kontra Manchester United w 1/8 finału Ligi Europy

Znamy pary 1/8 finału Ligi Europy. Trzeba przyznać, że niektóre dwumecze zapowiadają się naprawdę ekscytująco. Przede wszystkim ostrzymy sobie zęby na konfrontację Manchesteru United z Milanem. Dla „Czerwonych Diabłów” oraz Rossonerich sezon 2020/21 jest generalnie najlepszym od dawna, jeżeli chodzi o rezultaty osiągane w rozgrywkach ligowych. Istnieje zatem pewna szansa, że także i na europejskiej […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021