post Avatar

Opublikowane 26.05.2019 20:28 przez

redakcja

Martin Konczkowski to typ zawodnika, którego chyba każdy trener lubi. Spokojny, niekonfliktowy, profesjonalnie podchodzący do zawodu, niezadający zbędnych pytań, ze świetną wydolnością i dość uniwersalny. A że umiejętności też ma całkiem niezłe, wychodzi nam przepis na ligowca idealnego. Wychowanek Wawelu Wirek Ruda Śląska może być jednym z największych wygranych mistrzowskiego sezonu Piasta. 

Wydaje się bowiem, że Konczkowskiemu wreszcie udało się wyjść ponad zwykłą solidność i pewną szarzyznę, w której dotychczas przebywał. W Ekstraklasie oglądamy go od sześciu lat, szmat czasu. Był już autorem interwencji miesiąca, gdzieniegdzie w głosowaniu po danej rundzie wybierano go nawet najlepszym prawym obrońcą w lidze, a Andrzej Twarowski jesienią 2016 roku napisał o nim, że spośród ligowców ma najlepszą wrzutkę w pełnym biegu i w tym względzie jest regularny jak stempel na poczcie. Mimo to jego ogólne postrzeganie się nie zmieniało: nie był uważany za kogoś, komu pisane jest szybkie pójście wyżej i sprawdzenie się w naprawdę poważnym graniu.

Gdy rozmawialiśmy z nim w lutym, zgodził się, że prawdopodobnie nadchodzi dla niego kluczowy okres w karierze, który zdecyduje, czy jeszcze uda mu się wypłynąć na szersze wody. – To już ostatni dzwonek. Rok czy dwa lata temu ktoś stwierdził pół żartem, pół serio, że rekord Łukasza Surmy w liczbie ekstraklasowych meczów może być zagrożony. Nie byłby to dla mnie żaden powód do wstydu, wręcz przeciwnie. Mnóstwo zawodników pragnęłoby być na moim miejscu, a nie mogą. Doceniam ten fakt, ale nie chcę do końca kariery być jedynie „tym solidnym”. Chciałbym osiągnąć coś więcej, więc muszę to pokazywać na boisku – jakąś bardziej spektakularną akcją, większymi konkretami w ofensywie. Mam tylko dwa gole w Ekstraklasie, asyst ostatnio notowałem 4-5 na sezon, czyli nie tak źle, ale może być lepiej. Wiadomo, nie wszystko zależy wyłącznie od ciebie, statystyki z asystami czasami są mylące. Możesz bardzo dobrze dogrywać, a nie będzie to zamieniane na gole. Airam Cabrera w ostatnim meczu Cracovii powinien mieć cztery asysty i… nie miał żadnej – mówił.

Runda jesienna wcale nie zwiastowała przełomu. Latem przeciągały się jego problemy zdrowotne i koniec końców nie rozegrał żadnego sparingu. Do normalnych treningów wrócił dopiero na tydzień przed startem sezonu. Swoje musiał odsiedzieć. W pierwszych jedenastu kolejkach tylko dwa razy wystąpił w podstawowym składzie. Dopiero po październikowej przerwie reprezentacyjnej na stałe wskoczył do wyjściowej jedenastki. Od tej pory prawie nie schodził z boiska. Odzyskanie placu nadal jednak nie było przełomem. On nadszedł dopiero wiosną. Po inauguracyjnej porażce z Cracovią, Waldemar Fornalik przesunął Konczkowskiego na prawą pomoc. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Martin zaliczył asystę po idealnym dośrodkowaniu na głowę Piotra Parzyszka, który dał gospodarzom prowadzenie w starciu z Lechem. Wydaje się, że ten mecz nie tylko zbudował mistrzowskiego Piasta jako drużynę (to początek znakomitej passy gliwiczan), ale kilku zawodników napędził indywidualnie, jak Jorge Felixa czy właśnie Parzyszka z Konczkowskim.

Po tak udanym występie Konczkowski większość meczów do końca sezonu rozegrał w pomocy. Sprawdzał się świetnie. Nadal gwarantował solidność w tyłach, a przy okazji miał wiele do zaoferowania w ofensywie. Również pod tym względem za nim najlepszy sezon w karierze. Zaliczył aż osiem asyst (sześć wiosną) i cztery kluczowe podania. Do pełni szczęścia zabrakło jakiejś bramki. 25-latek ma już na koncie prawie 200 meczów w Ekstraklasie, ale do siatki rywali trafił ledwie dwa razy.

Pilka nozna. Puchar Polski. Piast Gliwice - Legia Warszawa. 30.10.2018

Rekompensuje to sobie dośrodkowaniami. Jak już wspominaliśmy, to jego znak firmowy, choć tylko on wie, ile pracy kosztowało go osiągnięcie wysokiej precyzji. – Nie urodziłem się z takim dośrodkowaniem. Byłem już w pierwszej drużynie Ruchu i delikatnie mówiąc, moje wrzutki stały na niskim poziomie. Najczęściej nie przechodziły pierwszego obrońcy w polu karnym – przyznawał. – W końcu kiedyś trener Jan Kocian wziął mnie na bok i dokładnie zaprezentował, którą częścią stopy uderzać, żeby dośrodkowanie było mocne i wysokie. Wtedy sobie postanowiłem, że będę to regularnie ćwiczyć. Szlifowałem ten element po treningach przy każdej możliwej okazji. Z miesiąca na miesiąc coraz lepiej mi to wychodziło i od jakichś dwóch lat można powiedzieć, że prezentuję już zadowalający poziom. Ale nie nasyciłem się tym, nadal w każdym tygodniu staram się wszystko „utrwalać” i doskonalić.

Dowód na to, że talent talentem, ale wiele rzeczy w piłce można zwyczajnie wyćwiczyć. Potrzeba jedynie samozaparcia i konsekwencji. W Chorzowie Konczkowski doskonalił wrzutki z Michałami Helikiem i Kojem. W Piaście najczęściej towarzyszy mu Marcin Pietrowski, a odbiorcami dośrodkowań są Parzyszek, Damian Byrtek czy nawet dość niski Patryk Dziczek.

Tak przebojowego Martina jak w ostatnich miesiącach jeszcze nie widzieliśmy i nie jest to przypadek. Piłkarz, w dużej mierze pod wpływem swojego otoczenia, pod każdym względem stał się bardziej przebojowy. – Gram teraz na prawej pomocy, więc siłą rzeczy trochę łatwiej o śrubowanie statystyk, ale asysty z Lechem i Arką wzięły się również z mojego przygotowania od strony mentalnej. W przerwie zimowej usiedliśmy spokojnie z agentami, przeanalizowaliśmy wszystkie aspekty. Doszedłem do wniosku, że warto bardziej się otworzyć na media i być odważniejszym na boisku. Jestem teraz pewniejszy siebie, mocniej ryzykuję, nie gram już głównie piłek na alibi, żeby tylko nie stracić i mieć czyste papcie. Nie boję się zrobić czegoś więcej – tłumaczył nam.

Przesunięcie na nową pozycję to zresztą dla niego nie pierwszyzna. Gdy w lutym 2013 roku zadebiutował na najwyższym szczeblu w barwach Ruchu Chorzów, Jacek Zieliński wystawił go na lewej obronie. Wymusiły to problemy kadrowe. Trener podczas obozu w Turcji zapytał, czy byłby to dla niego problem. Piłkarz odpowiedział, że nie, choć w głębi duszy wcale tak nie myślał. Wiedział jednak, że jeśli odpowiedziałby przecząco, następnego pytania mógłby się nie doczekać. W sparingu wypadł obiecująco i tak zadebiutował przeciwko Lechowi Poznań w starciu o punkty. Ruch dostał baty 0:4, niejeden mógłby w siebie zwątpić. W następnej kolejce jednak „Niebiescy” obili Widzew 3:0 i jakoś poszło.

Konczkowski przez pierwsze dwa sezony w Ekstraklasie dość często grał po lewej stronie defensywy. Dopiero od sezonu 2014/15 już na dobre został prawym obrońcą i na dobre wywalczył sobie plac w Chorzowie. Wówczas też osiągnął optymalny poziom przygotowania fizycznego, czego wcześniej mu brakowało. Stał się też pełnym profesjonalistą poza boiskiem. Zaczął zwracać większą uwagę na dietę i dodatkowo trenować na siłowni. W jego przypadku najważniejsza jest jednak odpowiednia regeneracja. Bardzo dba o wysypianie się, najpóźniej o 23:00 znajduje się już w objęciach Morfeusza. Śpi po 9-10 godzin. Drzemki za dnia częściej są niż ich nie ma.

Piłkarz jest zdania, że to odpowiednia regeneracja decyduje o jego formie, a nie skrajnie rygorystyczna dieta. – Jeśli miałbym wybrać stuprocentową dietę przygotowaną pode mnie i sześć godzin snu czy jedzenie w miarę zdrowe i rozsądne, ale bez liczenia kalorii plus dziewięć godzin snu, to bez wahania stawiam na drugi wariant. Przy takiej intensywności jaką mamy dziś w zawodowej piłce, trudno spalone kalorie nadrobić samym ryżem czy makaronem. Gdybym jadł w stu procentach zdrowo według jakichś podręcznikowych założeń, mógłbym mieć problem, żeby spożyć odpowiednią dla mnie liczbę kalorii. (…) Gdy osiągasz określony poziom wytrenowania organizmu, nie zaszkodzisz sobie żywieniowym odstępstwem od czasu do czasu. Nie chodzi też o to, żeby zawodnicy się katowali i odmawiali sobie czterech kostek czekolady, bo skutki będą jeszcze odczuwali przez następny tydzień. Bywa, że zjedzenie czegoś mniej zdrowego pomaga w tak prozaicznej sprawie jak zaśnięcie po meczu. To przyjemność również psychiczna, ułatwia rozluźnienie. Dieta jest istotna, pewne granice są obowiązkowe, ale to nie zastąpi samego wytrenowania.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Lech Poznan. 19.05.2019

Warto docenić chłopaka, bo mówimy o kimś, kto na początku kariery w ciągu niewiele ponad dwóch lat zanotował przeskok od A-klasy do Ekstraklasy. Po ukończeniu szesnastego roku życia Konczkowski przez kilka miesięcy grał dla seniorów Wawelu Wirek, a potem poszedł do juniorów Ruchu. Nim zaczął się dla niego lepszy czas, miał poważne wątpliwości, czy coś z tego będzie. – Miałem problem, żeby znaleźć się w meczowej osiemnastce. Możliwe, że przez pierwszą rundę nawet nie doczekałem debiutu. Stawało się to frustrujące. Wtedy jeszcze nie nastawiałem się, że muszę grać w piłkę zawodowo, że to będzie mój sposób na życie. Bardziej cieszyłem się z samego grania i głównie na nim mi zależało. W ME tego grania nie dostawałem. Zacząłem się zastanawiać, czy nie lepiej odejść do IV ligi, gdzie chciał mnie znajomy trener i po prostu sobie kopać, mieć z tego frajdę. Zacisnąłem jednak zęby, najbliżsi pomogli mi przyjąć taką postawę. Powtarzali, że obecność w Ruchu oznacza dużą szansę na rozwój, na wybicie się, więc trzeba dalej robić swoje i dać sobie więcej czasu – wspominał. Cierpliwość została nagrodzona.

Przy Cichej przeżył i wiele chwil pięknych, i wiele trudnych. Najtrudniejsze nadeszły na sam koniec. Konczkowski z bólem serca złożył najpierw wezwanie do zapłaty, a później wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu. Nikt mu jednak nie mógł zarzucić, że nie był lojalny. W Ruchu dawał z siebie wszystko do ostatniej ekstraklasowej kolejki.

W Chorzowie większość meczów rozegrał pod wodzą Waldemara Fornalika. W Gliwicach ich drogi szybko ponownie się skrzyżowały. On sam nie uważa się jednak za pupilka byłego selekcjonera. – Przylgnęła do mnie taka łatka, kilka razy słyszałem takie opinie. Ale jednak w Piaście to ja byłem pierwszy, nie dostałem się po znajomości (śmiech). Plusem jest fakt, że doskonale znam sposób pracy trenerów Fornalików. W Piaście na początku to ja demonstrowałem chłopakom, jak należy wykonać jakieś ćwiczenie czy zagranie, gdy coś było niejasne. Trener wiedział, że wiem, o co chodzi, robiłem więc za manekin treningowy. I to tyle z przywilejów. Początek tego sezonu pokazał, że nie cieszę się żadnymi specjalnymi względami – piłkarz przypomina, że do października siedział na ławce.

Konczkowski może być jednym z tych, których trudno będzie Piastowi zatrzymać. Sam zainteresowany nie ukrywa, że docelowo chciałby grać w topowej lidze europejskiej – najlepiej w Bundeslidze. W Niemczech ma sporo rodziny, za młodu regularnie jeździł do niej na wakacje, jest osłuchany z językiem. Wujek zabierał go na mecze FC Kaiserslautern. Trudno o lepszy moment na transfer, ale tak samo pewnie powie dziś większość zawodników nowego mistrza Polski.

A propos Niemiec. Na początku jedyne, z czego kojarzyliśmy tego zawodnika, to nietypowe imię, jakim jest Martin. Nasuwało ono skojarzenie, że chodzi o kogoś o polskich korzeniach, urodzonego i dorastającego w Niemczech. Prawda wygląda jednak inaczej. – To była świadoma decyzja moich rodziców. Bardzo długo było to dla mnie naturalne, że jestem Martin, nie widziałem w tym nic wyjątkowego. Dopiero, gdy trafiłem do Ekstraklasy i ludzie się czasami dziwili, zapytałem rodziców, dlaczego akurat tak, a nie Marcin. A chodziło o to, że podczas jednej z wizyt u rodziny w Niemczech dostali w prezencie body dla noworodka z napisem „Martin”. Tak im się spodobało, że postanowili, że jeśli będzie chłopiec, to tak go nazwą. Nie jest to jakieś dziwadło, normalne imię, tyle że nie typowo polskie, dlatego wzbudzało trochę zainteresowania – opowiadał.

Wracając do Bundesligi. Konczkowski uważa, że pod względem fizycznym i wydolnościowym jest gotowy do gry na Zachodzie. O umiejętności też byśmy się zbytnio nie martwili, więc… zbliżające się lato może być dla niego ciekawe. Mówimy o gościu, któremu naprawdę trudno źle życzyć. Skromny, spokojny, religijny, z odpowiednim charakterem i mentalnością, cały czas robiący postępy. To się po prostu musi dobrze skończyć.

Fot. newspix.pl

***

DYNASTIA PIASTÓW

dynastia konczkowski

Waldemar I Mistrzowski – CZYTAJ

Frantisek Objawiony – CZYTAJ

Jakub Cierpliwy – CZYTAJ

Jakub Niezniszczalny – CZYTAJ

Bogdan Wilk (Dynastia Piastów Extra) – CZYTAJ

Aleksandar Niewzruszony – CZYTAJ

Mikkel OdmienionyCZYTAJ

Opublikowane 26.05.2019 20:28 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020