Jedna akademia, setki talentów. Ekwador pięknie rośnie!

Szymon Janczyk

26 czerwca 2026, 18:11 • 5 min czytania 1

Reklama
Jedna akademia, setki talentów. Ekwador pięknie rośnie!

Jeśli w ostatniej serii gier fazy grupowej mundialu trzymałem za kogoś kciuki, to za Ekwador. Można było go wrzucić do szufladki drużyn nieskutecznych, ale nie dało się zestawić go z sąsiadem w niej – Turcją. Ekwadorczycy byli energetyczni, ekscytujący i odważni. Zasłużyli na to, żeby pozostać na mistrzostwach.

Reklama

Trzymanie kciuków za Ekwador ma jednak nieco szerszy kontekst. Przede wszystkim podoba mi się to, w jaki sposób jeden projekt odmienił piłkarski los tego kraju. Ten projekt to Independiente del Valle, akademia tak silna, że w Europie każdy, kto ma pojęcie o talencie w piłce, zaczął wysyłać tam skautów na w zasadzie każdy turniej.

Przed mundialem w Katarze sporo mówiło się o Aspire Academy, która miała zbudować całe pokolenia reprezentantów kraju. W przypadku Aspire się o tym mówiło, w przypadku Independiente – tak dosłownie było. W kadrze Ekwadoru coraz trudniej znaleźć zawodników, którzy nie mieli styczności z fenomenalną szkółką.

Mistrzostwa Świata 2026. Ekwador – kadra zbudowana na jednym klubie

W Katarze, gdy pisałem o Independiente del Valle po raz pierwszy, klub miał dziesięciu wychowanków i jednego dodatkowego reprezentanta, który nie wykształcił się piłkarsko w akademii, ale spędził w zespole trzy lata we względnie młodym wieku (Micael Estrada, który zaczął grać dla IDV jako 21-latek). Na Mistrzostwa Świata do USA, Meksyku i Kanady Independiente wysłało już piętnastu wychowanków plus dwóch zawodników, którzy na późniejszym etapie kariery mieli styczność z klubem, drużyną seniorów.

Reklama

Liczby imponują jeszcze bardziej, gdy skupimy się tylko na piłkarzach, którzy w dacie urodzenia mają wbity przynajmniej 2000 rok. Czyli takich, którzy mogli mieć styczność z nowoczesnym szkoleniem w Independiente, bo Ennera Valencii połączyć z IDV po prostu się nie dało. W każdym razie okaże się wtedy, że spośród młodzieży nic wspólnego z narodową akademią nie mieli tylko:

  • Danil Castillo – 22-latek, wychowanek LDU Quito,
  • John Yeboah – bo urodził się w Hamburgu,
  • Jeremy Arevalo – bo urodził się w Hiszpanii.

Słowem: w zasadzie każdy młody piłkarz, który dotarł do poziomu reprezentacyjnego, przeszedł przez akademię jednego i tego samego klubu. I mówimy tylko o zawodnikach powołanych na turniej, bo gdyby rozszerzyć to grono do powoływanych na przestrzeni ostatnich miesięcy, okazałoby się, że Independiente wychowało jeszcze siedmiu kadrowiczów, którzy czekają w kolejce na szansę.

Następna na liście Barcelona SC ma takich… trzech.

Ekwador Niemcy 2-1

Reklama

Independiente del Valle – klub, który stworzył monopol na szkolenie talentów

Żeby uświadomić wam, jak wielką rewolucją i sensacją było powstanie tak elitarnej szkółki w Ekwadorze, wystarczy wymienić liczbę tytułów zdobytych przez inne kluby przed momentem pierwszego triumfu Independiente del Valle w lidze. Zanim szkółka sięgnęła po tytuł w piłce seniorskiej, lokalne potęgi miały:

  • 16 mistrzostw – Barcelona SC,
  • 14 mistrzostw – Emelec,
  • 11 mistrzostw – LDU Quito.

IDV wyrosło na ziemi żyznej, ale zagospodarowanej. Ekwador nie był pustynią, miał swoje wielkie, zasłużone kluby, które rządziły w lidze. Zresztą: Independiente ma obecnie na koncie dwa złote medale, więc to też nie tak, że walka o prymat w rozgrywkach ligowych wywróciła się do góry nogami. Rewolucja dotknęła tylko i aż reprezentacji kraju, która zaczęła rosnąć, liczyć się, grać efektowną, ekscytującą piłkę.

Oczywiście Independiente ma swoje sukcesy, także na arenie międzynarodowej. Niemniej wciąż mówimy o klubie, który najbardziej słynie z tego, jak szkoli dzieciaków. Miguel Angel Ramirez, były trener IDV, świetnie wyjaśniał, dlaczego projekt okazał się takim sukcesem:

– Często słyszymy negatywne komentarze o mentalności ekwadorskich piłkarzy. Dzięki Independiente obecna generacja jest znacznie lepiej przygotowana do kariery. Ich poprzednicy byli podobnie utalentowani, ale brakowało im tego wsparcia.

Reklama

Jesteśmy Ekwadorem. Independiente del Valle – historia nowej fabryki talentów

Michel Deller, czyli biznesmen, który stoi za projektem, dodawał:

– Mam prostą wizję. Chcę, żeby mój klub pomagał społeczeństwu, kształtował piłkarzy intelektualnie i sprawiał, że stają się lepszymi ludźmi. Zawsze pasjonował mnie futbol, a kiedy postanowiłem wejść w ten projekt, chciałem, żeby skorzystał na tym cały kraj. Zobaczyliśmy, że na jego mapie jest miejsce na klub, który będzie inny niż reszta, który oferuje coś innowacyjnego.

Mundial 2026. Ekwador gra świetną piłkę, zasłużył na awans

Z takich tekstów zwykle bije prosty wniosek: skoro tam się da, to dlaczego nie u nas? Spokojnie, nie będę silił się na tanie populizmy. W Polsce, przy takiej konkurencyjności, przy naszym rozkładzie sił, powstanie jednej, centralnej akademii, przez którą przewinie się niemal każdy talent w kraju, jest w zasadzie nierealne. Co oczywiście nie znaczy, że nie możemy potraktować tego jako przykładu dla stworzenia trzech, czterech genialnych szkółek, bo skoro da się od zera postawić akademię, która na przestrzeni dekady wyprodukowała niemal całą reprezentację Ekwadoru, to znaczy, że mając pomysł i potrafiąc go wdrożyć, można zyskać naprawdę wiele.

Reklama

Nie o tym jednak chciałem mówić. Zależało mi tylko i aż na docenieniu Ekwadoru. Tego, jaki gra futbol i co prezentuje boisku. To dopiero trzecia drużyna z Ameryki Południowej, która pokonała Niemców na mundialach. Dwie poprzednie – Argentyna i Brazylia – zrobiły to w finałach. Drużyna Sebastiana Beccacece zrobiła to w świetnym stylu, nie pozostawiając wątpliwości, że na wygraną zasługiwała.

W statystykach Opta za cały turniej Ekwador wypada najlepiej pod względem xG po stałych fragmentach gry, ale w innych rubrykach też nie ma się czego wstydzić. Ma na przykład tyle kontaktów z piłką w polu karnym, ile Brazylia. Przy czym spójrzcie na grupę Ekwadorczyków – tam naprawdę nie ma łatwo, tam talent po prostu kipi. Ekwador jest w czołówce pod względem:

  • prostopadłych piłek,
  • wysokich odbiorów,
  • obrony SFG,
  • jakości strzałów rywali (na korzyść Ekwadoru, czyli dobrze bronią),
  • odbiorów.

To naprawdę ciekawy, pozytywny zespół. Małym odkryciem tego mundialu będzie pewnie Pedro Vite. Tak, oczywiście, chłopak z Independiente, ale taki, który nie widział jeszcze Europy – grał w Vancouver Whitecaps, obecnie jest w UNAM Pumas – tymczasem wygląda tak, jakby zjadł zęby na Premier League.

Reklama

Ile takich perełek w najbliższych latach wypuści nam Ekwador i IDV? Oby jak najwięcej.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama