Problemy Tudora, szczelna defensywa rywali. Kroczek tłumaczy

Antoni Figlewicz

07 sierpnia 2026, 09:39 • 2 min czytania 2

Reklama
Problemy Tudora, szczelna defensywa rywali. Kroczek tłumaczy

Trudny to był pewnie wieczór dla Frana Tudora, który rywalizację w meczu z Hammarby zakończył już w pierwszej połowie z powodu urazu. Po spotkaniu trener Dawid Kroczek przyznał, że kapitan Rakowa bardzo chciał zagrać w tym spotkaniu, ale teraz już wiadomo, że przed powrotem na boisko będzie potrzebował trochę więcej czasu. I może przegapić rewanż w Sztokholmie.

Reklama

Uraz przywieziony przez Tudora z Malty okazał się jednak zbyt poważny. – Fran chciał zrobić bardzo dużo, żeby wystąpić w tym meczu. Zagrał na środkach przeciwbólowych, ale to siła wyższa, nie mógł kontynuować spotkania. Mam nadzieję, że szybko postawimy go na nogi, ale jeśli mam być szczery – nie wiem, czy będzie w stanie zagrać w rewanżu – prognozuje trener Kroczek i wydaje się, że faktycznie czeka Tudora nieco dłuższa przerwa.

Słabe punkty? Trener Kroczek zwraca uwagę na zadania swoich piłkarzy

Uwagę skupiali też inni piłkarze Rakowa, o których dziennikarze dopytywali trenera Medalików. Sztycha nie miał w starciu z obroną Hammarby Mahir Emreli, który, zdaniem Dawida Kroczka, ma na tyle dużo jakości, by nawet pozostając w cieniu przez większość meczu, dać o sobie znać w najważniejszym momencie.

Nie mogę się zgodzić, że zaliczył bezbarwny występ. W całej swojej dynamice dawał nam bardzo dużo w utrzymaniu i zmianie środka gry. Nie jest prosto wejść w strukturę, w której przeciwnik broni sześcioma piłkarzami. Liczyliśmy jednak na walkę w trzeciej tercji i dlatego Mahir został na boisku do końca – ma jakość i wierzyliśmy, że może nam pomóc w wykończeniu – tłumaczył Kroczek.

Podobnie bronił występu Władysława Koczerhina, który dziś najczęściej meldował się pomiędzy obrońcami Rakowa i nie błyszczał w grze ofensywnej.

Reklama

Zbiegał do czwórki w obronie, tam prowadził swoje działania, rozgrywał piłkę. Pod względem taktycznym zagrał tak, jak powinien. Oczywiście wiemy, że może dawać więcej, ale po urazie dochodzi dopiero do swojej dyspozycji. Jak będziemy cierpliwy, to niedługo zobaczymy jego najlepszą grę – przekonuje opiekun Rakowa.

Może już za tydzień w Sztokholmie? Sprawa awansu jest przecież nadal otwarta, choć w lepszym położeniu są bez wątpienia Szwedzi, którzy zagrają przed własną publicznością.

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama