Zeszło z nocki #3 – Brazylia w grze, wielki mecz Australii

Antoni Figlewicz

14 czerwca 2026, 08:50 • 8 min czytania 2

Reklama
Zeszło z nocki #3 – Brazylia w grze, wielki mecz Australii

Od kompromitacji Szwajcarów po bijącą głową w mur Turcję, która oddała 30 strzałów, a przegrała. Niewiarygodne sceny na mundialu i dalsze problemy ekip z Europy – rywalizacja zaczyna nabierać rumieńców, a do gry weszli też przecież Brazylijczycy, który starli się z (wice)mistrzami Afryki. Działo się za oceanem, więc zbieramy wszystko do kupy – zapraszamy na podsumowanie kolejnego dnia mistrzostw świata! Oto bramki, podsumowania, statystyki – taka pigułka. 

Reklama

Jeśli ktoś obejrzał wszystkie te cztery mecze – gratulacje, naprawdę. A teraz proszę iść spać, bo organizm po takim maratonie musi być wycieńczony. Od Szwajcarii z Katarem aż po dzielne Kangury z Turcją. To był wyczerpujący maraton.

Mistrzostwa świata 2026. Katar – Szwajcaria 1:1

  • 0:1 – Breel Embolo (rzut karny, faulowany Remo Freuler)
  • 1:1 – Boulaem Khoukhi (as. Homam Al-Amin)

Helweci są mundialowym symbolem solidności, zwłaszcza w fazie grupowej. A Katarczycy cztery lata temu nie byli w stanie zdobyć u siebie choćby punktu. Na papierze faworyt był tylko jeden i samo spotkanie też pokazało, że zespół z Europy górował w aspektach piłkarskich nad rywalem z Azji.

Problem Szwajcarów polegał jednak na tym, że gol Breela Embolo z rzutu karnego i późniejszy festiwal nieskuteczności nie wystarczył. W doliczonym czasie gry marnowanie akcji w ataku mocno się zemściło i za sprawą gola Boualema Khoukhiego padł remis 1:1. Podział punktów sensacyjny zarówno z przebiegu meczu, jak i z zapowiedzi przedmeczowych.

Reklama

Kozak i badziewiak meczu Katar – Szwajcaria

Na plus na pewno należy wyróżnić katarskiego bramkarza, Mahmuda Abunadę. Właściwie tylko dzięki niemu Katarczycy dotrwali do doliczonego czasu gry z zaledwie jednym straconym golem, dodatkowo z rzutu karnego. Zawodnik zanotował pięć skutecznych interwencji i nawet jeśli gola na remis strzelił kto inny, to śmiało może określić się mianem ojca sukcesu swojej drużyny.

Na drugim biegunie znalazł się natomiast pomocnik Kataru, Jassem Gaber. Wyglądał fatalnie i został zmieniony jako pierwszy, choć dziw  bierze, że dopiero w 60. minucie. W godzinę zdołał ogarnąć… jedno celne podanie. Szaleństwo.

Co się działo w meczu Katar – Szwajcaria?

Oprócz wydarzeń na boisku, uwagę wszystkich kibiców zwróciło także to, co działo się… na niebie. A to za sprawą faktu, że stadion San Francisco Bay Arena jest położony w bliskim sąsiedztwie lotniska.

Reklama

W trakcie rozgrywanego w środku słonecznego dnia meczu, nagle ni stąd, ni zowąd nad głowami wszystkich fanów i zawodników przeleciał samolot. Przyznacie, że to dość niecodzienne obrazki.

Ciekawa statystyka z meczu Katar – Szwajcaria

Choć Katar jest triumfatorem dwóch poprzednich edycji Pucharu Azji, to poziomem zdecydowanie nie powala. Cztery lata temu u siebie nie zdobył nawet punktu, a również i w meczu ze Szwajcarią właściwie przez cały czas wyglądał jak drużyna z innej, słabszej ligi. To, że zremisował, zawdzięcza przede wszystkim katastrofalnej nieskuteczności Helwetów.

Reklama

Na potwierdzenie tych słów statystyka od naszego redakcyjnego kolegi, AbsurDB. Otóż według ranking Elo (stan przed startem MŚ), Katar to najsłabsza drużyna w historii, która kiedykolwiek zdobyła punkt na mundialu. Mocne osiągnięcie!

Mistrzostwa Świata 2026. Brazylia – Maroko 1:1

  • 0:1 – Ismail Saibari (asysta Brahim Diaz)
  • 1:1 – Vinicius Junior (asysta Bruno Guimaraes)

Maroko cztery lata temu jako pierwszy przedstawiciel Afryki dotarło do półfinału i dziś dostaliśmy potwierdzenie, że nie był to przypadek. Hakimi i spółka najwyraźniej nie zamierzają zejść z tej drogi.

Reklama

Przez pierwsze pół godziny niemal całkowicie dominowali nad Brazylią, która sprawiała wrażenie ospałej i zdezorientowanej. Marokańczycy w tym czasie zasłużenie objęli prowadzenie po pięknej akcji. Dopiero po golu wyrównującym inicjatywę przejęli ci, po których od początku się tego spodziewano. Alisson miał już spokój, nie licząc samej końcówki, kiedy musiał się wykazać podwójną interwencją.

Kozak i badziewiak meczu Brazylia – Maroko

W szeregach Maroka kilku piłkarzy bardzo nam się podobało, ale trudno nie uznać kozakiem meczu Viniciusa. Bez niego Brazylia praktycznie nie istniałaby w ofensywie. As Realu Madryt nadrabiał za kolegów i robił z przodu za dwóch.

To on po świetnej akcji i kapitalnym strzale doprowadził do wyrównania, kiedy niewiele na to wskazywało. Od tego momentu Canarinhos wrócili do względnej równowagi i Maroko przestało sobie tak swobodnie poczynać. To również Vinicius wypracował dobre sytuacje Igorowi Thiago i Raphinhi. Koledzy nie zrobili należytego użytku z jego podań.

I to właśnie Thiago jest badziewiakiem spotkania. Ma 22 gole za ostatni sezon Premier League, a w tym meczu wyglądał jak ciało obce. Zmarnował dwie okazje (miał jeszcze szansę po szybkim wyrzucie z autu), a oprócz tego było z niego zero pożytku. Jeśli na mundialu pod kątem transferu obserwują go wielkie kluby, to fatalnie się zareklamował.

Reklama

Co się działo w meczu Brazylia – Maroko?

W Katarze irytującym celebrytą był ten gość, który w dziwnych pozach sypał sól na steki. Teraz za pajaca robi youtuber IShowSpeed.

Trzeba mu oddać, że umie się wkręcić w zacne towarzystwo. Najpierw był w telewizyjnym studio z Ibrahimoviciem i Henrym, a potem na trybunach meczu Brazylii z Marokiem witał się z właścicielem PSG, Nasserem Al-Khelaifim i Ronaldo. Ktoś jednak go tam wpuścił.

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Katar – Szwajcaria

18-letni Ayyoub Bouaddi wyglądał jak król środka pola. Przy nim Casemiro i Paqueta sprawiali wrażenie oldbojów. Pomocnik Lille grał dojrzale i pewnie, pressing przeciwnika w ogóle go nie deprymował. Z większości takich sytuacji wychodził z dużą łatwością.

Liczby potwierdzają bardzo dobre wrażenie, które sprawił w teście oka:

  • 9/13 w pojedynkach na ziemi
  • 3/5 w dryblingach
  • 6 odbiorów

Nie przez przypadek łączy się go już z PSG, Bayernem i Arsenalem. Warto zapamiętać to nazwisko.

Mistrzostwa Świata 2026. Haiti – Szkocja 0:1

  • 0:1 – McGinn

Dwie drużyny, których ostatnie występy na mundialu pamiętają tylko najstarsi górale. Szczególnie zagadką była reprezentacja Haiti. Grenadierzy pokazali jednak, że nie awansowali na mistrzostwa świata przez przypadek.

Reklama

Pierwsza połowa dosyć wyrównana. Różnicą był jednak fakt, że dogodniejsze sytuacje bramkowe tworzyli sobie Szkoci. Jedną z nich wykorzystał w 28. minucie McGinn. Druga odsłona słabsza. Dużo fauli i szarpanej gry. Haitańczycy do końca próbowali zdobyć bramkę wyrównującą, jednak bezskutecznie.

Kozak i badziewiak meczu Haiti – Szkocja

Zdecydowanie najwięcej wiatru powodował Ben Gannon-Doak. Szkocki skrzydłowy napędzał w zasadzie każdą akcję ofensywną swojej reprezentacji. Jeśli zawodnik Bournemouth będzie tak samo aktywny w pozostałych starciach i dołoży do tego liczby, z pewnością zainteresują się nim skauci topowych europejskich drużyn. Zdecydowanie kozak meczu.

Po drugiej stronie biegunu znajduje się Wilson Isidor. Napastnik Sunderlandu zdecydowanie nie zaliczy tego spotkania do udanych. Tyle samo oddanych strzałów, co prób symulowania. Zdecydowanie wyróżniał się wśród swoich kolegów. Tamci walczyli o każdą futbolówkę, ten natomiast wolał liczyć na to, że arbiter spotkania w końcu nabierze się na jedną z jego marnych prób wywalczenia rzutu karnego.

Co się działo w meczu Haiti – Szkocja?

Z pewnością długo w pamięci pozostanie nam widok szkockiego kibica, który na mecz zabrał swoje dudy. Tak, dobrze przeczytaliście. Niektórzy przemycają na stadiony środki pirotechniczne, ten kibic poszedł jednak krok dalej.

Reklama

Podobno kibice z całego świata już dzwonią do Szkota, aby zdradził im swoje „techniki”.

Ciekawa statystyka z meczu Haiti – Szkocja

Haiti nie uczestniczyło na mundialu przez ponad pół wieku. Szkoci na mundialowe spotkania również czekali dosyć długo. Ostatni ich występ to mistrzostwa świata w 1998 roku. Jeśli jednak mamy poszukać, kiedy Szkoci wygrali w swoim pierwszym meczu na mundialu musimy cofnąć się aż do roku 1982. Wtedy na mistrzostwach świata w Hiszpanii pokonali Nową Zelandię 5:2. Jedną z bramek dla reprezentacji Szkocji zdobył wtedy legendarny napastnik Liverpoolu – Kenny Dalglish.

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026. Australia – Turcja 2:0

  • 1:0 – Nestory Irankunda (asysta Paul Okon-Engstler)
  • 2:0 – Connor Metcalfe

Nad Bosforem szok. Trudno dziwić się osłupiałym spojrzeniom piłkarzy z Turcji, bo i my przez cały mecz czuliśmy swąd bliskie gola dla podopiecznych trenera Montelli, a ten ostatecznie nie padł. Australijczycy ustawili mur nie do przejścia i dwukrotnie, szybkimi atakami, ukąsili swoich rywali.

Trudno po takim spotkaniu nie rozpływać się nad postawą Kangurów. Miały swój plan na mecz, doskonale go zrealizowały i teraz zasłużenie cieszą się z wielkiego triumfu. Kawał dobrej roboty za nimi, przed nimi jeszcze starcia ze Stanami Zjednoczonymi i Paragwajem. A nie można wykluczyć, że potem także faza pucharowa. Jednym meczem Australijczycy pokazali, że chyba trzeba się będzie z nimi liczyć.

Kozak i badziewiak meczu Australia – Turcja

Trudno go było przeoczyć i to z dwóch powodów. Po pierwsze to kawał chłopa, bo mierzy aż 198 centymetrów. Po drugie – zagrał świetne zawody i to on dyrygował niesamowicie solidną defensywą Australijczyków. Harry Souttar proszę państwa! Takie występy jak ten, pamięta się przez całe życie. Kawał dobrej roboty, brawo.

A skoro na wyróżnienie zasłużył stoper Socceroos, to ganić winniśmy kogoś z linii ofensywnej Turków. Nasz wybór padł na biednego dziś Kerema Akturkoglu, który przy obrońcach drużyny przeciwnej wyglądał jak dzieciak. I z racji wzrostu – wspomnianego Souttarowi sięgał ledwie do pachy – i z racji pecha, który zdominował wszystkie poczynania Turcji w ataku. Akturkoglu miał jedną wręcz wyborną szansę, ale z piątego metra trafił prosto w bramkarza. Nie szło mu jak całemu jego zespołowi.

Reklama

Co się działo w meczu Australia – Turcja?

W samym meczu działy się przede wszystkim zmasowane ataki Turków, ale zobaczcie, ile to zwycięstwo znaczy dla kibiców oglądających mecz swoich ulubieńców w Australii. Takie sceny to sól piłki nożnej, radość w swojej najczystszej postaci.

Trudno się też kibicom Kangurów dziwić, bo obraz meczu wręcz wymuszał tak emocjonalną reakcję. Ciągłe oblężenie bramki Beacha, kupa nerwów. A na koniec najpiękniejsza z nagród.

Reklama

Ciekawa statystyka z meczu Australia – Turcja

30. Tyle strzałów oddali reprezentanci Turcji. Tu nawet nie trzeba już nic więcej pisać. 30 strzałów i żadnego gola. Materiału do analizy przed kolejnym meczem aż nadto.

Fot. Newspix

2 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Grupa C

Vinicius docenia Ancelottiego. „Robię dla niego o wiele więcej”

Braian Wilma
3
Vinicius docenia Ancelottiego. „Robię dla niego o wiele więcej”

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Grupa C

Vinicius docenia Ancelottiego. „Robię dla niego o wiele więcej”

Braian Wilma
3
Vinicius docenia Ancelottiego. „Robię dla niego o wiele więcej”