Meksyk daje się poznać w trakcie tych mistrzostw jako niezwykle radosny kraj. Niestety, radosne podejście ma też do tematu organizacji. Europejczyk bawiący się na mistrzostwach stwierdzi: tu nic nie działa. Latynos powie: amigo, tranquilo.
Kibic przyzwyczajony do standardów z zachodnich miast był mocno zdziwiony tym, ile czasu zajęła w dniu meczu otwarcia podróż na Estadio Azteca. Arena pierwszego spotkania mistrzostw jest położona na obrzeżach wielkiej metropolii, jaką jest miasto Meksyk. W całej aglomeracji tego ośrodka żyje ponad 22 milionów osób.
Mistrzostwa Świata 2026. Meksyk – organizacja mundialu
Na stadion nie dało się dojechać samochodem. Z użytku wyłączono ulice w promieniu kilku kilometrów. Powodem była chęć uniknięcia wielkich zatorów w okolicy obiektu (miasto Meksyk już bez mundialu jest najbardziej zakorkowanym miastem świata) i paraliż, jaki spowodowali protestujący. Według niektórych źródeł, w okolicach stadionu mogło odbywać się nawet aż dwadzieścia różnych demonstracji. W Meksyku panuje bardzo duże niezadowolenie wobec rządzących. Głośno mówi się o korupcji, bierności i powiązaniach z kartelami. Nic więc dziwnego, że wiele grup chciało wykorzystać mundial jako okazję do zmuszenia polityków, by wreszcie przejęli się ich losem.
Jedyną drogą dojazdu na stadion było więc metro, które jednak w dniu meczu i w dniu przed meczem działało w sposób wybiórczy. Drogę na linii centrum-stadion musieliśmy pokonać cztery razy. Po akredytację, powrót, na mecz, powrót. Tylko raz udało nam się w tym czasie załapać na działające metro.
Pozamykane stacje kolejki podziemnej wywołały wielki paraliż. Wielu kibiców wracało z meczu piechotą, co nie jest fajną okolicznością w momencie, gdy stadion położony jest piętnaście kilometrów od centrum. – Metro będzie ładniej wyglądać, ale dlaczego nie usprawnią wagonów? Dlaczego nie dokupią kolejek? – dziwi się młody chłopak, gdy pytamy go o prace modernizacyjne na jednej ze stacji. Od kiedy wylądowaliśmy w mieście Meksyk, widzieliśmy nerwówkę, by dokończyć wszystkie remonty w metrze przed meczem otwarcia. To swoisty paradoks – robotnicy spieszyli się, by zdążyć z upiększeniem stacji na ostatnią chwilę, żeby w dniu premierowego spotkania metro… prawie w ogóle nie działało.
Pracę na stadionie skończyliśmy kilka godzin po meczu, więc mieliśmy szczęście, że ulice zostały odblokowane. Mogliśmy zamówić przejazd przez jedną z aplikacji. Ceny jednak powalały. Za transport do centrum trzeba było zapłacić około trzystu złotych. Alternatywą było przejście przez biedne osiedle – co nie musiało być do końca bezpieczne – i zamówienie przejazdu z innego miejsca za rozsądniejszą cenę.
Głos młodego chłopaka z metra to głos wielu Meksykanów, którzy twierdzą, że Meksyk przeznaczył duże pieniądze (w zależności od źródła, mówi się o wydatkach na poziomie 2-3 miliardów dolarów) na upiększenie kraju, a nie naprawienie go. Często były to środki spożytkowane w nie najmądrzejszy sposób, o czym powiedzą nam fioletowe – przez chwilę! – barierki, które stały się memem.
Meksykanie stwierdzili bowiem, że przemalują barierki wokół dróg na fioletowo, tak by współgrały z identyfikacją wizualną całego mundialu. Cała stolica została wymalowana generalnie na ten kolor. Dlaczego jednak to drogowe ogrodzenie jest symboliczne? Bo po tym, jak barierki zostały przemalowane, okazało się, że to… niezgodne z przepisami drogowymi. Ogrodzenia w Meksyku muszą posiadać jaśniejsze kolory, tak by były widoczne dla kierowców.
Barierki trzeba było więc pomalować na nowo. Wielu mieszkańców uważało, że miasto wydaje pieniądze na malowanie, podczas gdy ma bardziej przyziemne problemy: dziury w drogach czy zalania ulic. Te drugie są wbrew pozorom dużym problemem, zwłaszcza w Guadalajarze, gdzie natrafiliśmy na ulewę, która wręcz podtapiała samochody. Gdy przestało padać, musieliśmy odczekać kilkadziesiąt minut, zanim drogi będą przejezdne. W Meksyku trwa właśnie pora deszczowa, więc lokalsi mają takie atrakcje na co dzień.
Meksyk – państwo, które nie ma kontroli
Kontrolę nad wieloma terenami – choć nie tam, gdzie odbywał się mundial – mają kartele, które współpracują z lokalnymi władzami i policją. – W stanie Jalisco mamy całkowity brak zaufania do policji, która stała się częścią zorganizowanej przestępczości. Dostajemy wiele zgłoszeń o porwaniach, których dokonali policjanci. Oni wykonują rozkazy karteli. Wielu policjantów jest też wynajętych do obserwowania terytoriów. Gdy dzieje się coś, co może zainteresować bandytów, dają ich znać. Takich funkcjonariuszy nazywamy halcones – opowiada nam Jaime Aguilar, członek kolektywu Guerreros Buscadores de Jalisco, zajmującego się poszukiwaniem zaginionych.
Skorumpowana jest również władza i sądy. – Wiele osób w systemie sprawiedliwości – prokuratorzy i być może też sędziowie – są powiązani z kartelami narkotykowymi. Władza Meksyku nie chce walczyć z przestępczością. Rząd i prezydent Sheinbaum wciąż mają wystarczająco dużo władzy, aby odzyskać kontrolę nad państwem. Ale muszą podjąć natychmiastowe działania, zwłaszcza na najniższych szczeblach w kraju. W Meksyku mamy rząd federalny, stanowy i miejski. Najwięcej problemów jest na tym najniższym poziomie. To tam kartele są najsilniejsze – mówi nam Humberto Guerrero, koordynator programu praw człowieka w organizacji Fundar.
Trudno spodziewać się więc, że będzie działała meczowa logistyka, skoro nie działa tak naprawdę całe państwo. Szczęście Meksyku polega na tym, że nie przybędzie do niego aż tak wielu przybyszów z różnych krajów, jak można się tego spodziewać. W dniu meczu otwarcia obłożone było zaledwie sześćdziesiąt procent miejsc noclegowych w mieście Meksyk. Podczas starcia Czechów z Koreą Południową w Guadalajarze współczynnik ten był jeszcze mniejszy (55%). Hotelarze i restauratorzy zdecydowali się znacznie większego obłożenia. À propos, przez kilka dni przed meczem otwarcia całkowicie wyłączone było ścisłe centrum miasta Meksyk, skupione wokół placu Zocalo. Powodem był protest nauczycieli. Lokalne władze wolały zamknąć najbardziej oblegane uliczki w mieście, by nie dotarli na nie demonstrujący.
Jedyne, co działa w Meksyku podczas mundialu, to uśmiech. Żywiołowa energia Meksykanów potrafi wynagrodzić wszelkie organizacyjne niedogodności.