Chyba nikogo specjalnie nie zaskoczy, że jedynym planem Paragwaju w meczu z Francją była defensywa, defensywa i jeszcze raz defensywa. Ta odkrywcza taktyka nawet nieźle sprawdzała się drużynie La Albirroja przez większość spotkania, ale żeby zakończyła się pełnym sukcesem – czyli doprowadzeniem do rzutów karnych przy bezbramkowym remisie – Paragwajczycy musieli być bezbłędni. Nie byli, i jedna kluczowa pomyłka zaważyła, że faworyci z Europy rozstrzygnęli sprawę w 90 minut.
Można nie być przekonanym do wskaźnika xG, ale w tym przypadku akurat idealnie nadaje się on, by zwięźle podsumować to, co zobaczyliśmy w pierwszej połowie. Paragwaj wykręcił go na zawrotnym poziomie 0,05 i jest to sporo, biorąc pod uwagę, że ekipa z Ameryki Południowej oddała dwa strzały – oba w jednej akcji, oba zza pola karnego i oba niecelne. Tę pierwszą próbę zatrzymał rywal, druga minęła bramkę o dobrych kilka metrów.
Paragwaj – Francja 0:1. Paragwajczycy chcieli awansować nie grając w piłkę
U Francuzów było jakieś trzy razy lepiej, bo na przerwę zeszli z równie imponującym wynikiem 0,15. Również były to głównie próby z dalszej odległości, niecelne lub zablokowane. No przyznamy, zdarzało nam się obejrzeć bardziej widowiskowe połówki spotkań.
Trudno się jednak Paragwajowi dziwić, że nie dbał o nasze wrażenia wzrokowe, skoro to ekipa, która do tego meczu zdobyła na turnieju trzy gole, a mierzyła się z drużyną, która trzy gole ładuje średnio w każdym meczu. Zespół z Ameryki Południowej rzadko zapuszczał się na połowę rywala, ale na swojej skutecznie uprzykrzał życie Mbappe i spółce. Francuscy pomocnicy szukali więc okazji w uderzaniach z za pola karnego, a z tego zagrożenia było tyle co nic. I dokładnie o to Paragwajczykom chodziło.
Możliwe jednak, że Francuzi po prostu oszczędzali siły mając na uwadze ekstremalne warunki (termometry w Filadelfii pokazywały 38 stopni Celsjusza). Gdy po przerwie całą powierzchnię boiska pokrył cień, podopieczni Deschampsa stopniowo zaczęli podkręcać tempo. Kluczowe okazało się jednak wejście Desire Doue – zaledwie kilka minut na boisku wystarczyło skrzydłowemu PSG, by wpaść z piłką w pole karne i dać się sfaulować. Sędzia w pierwsze tempo uznał, że Francuz symulował, ale po obejrzeniu sytuacji na monitorze nie miał wątpliwości, że Diego Gomez przekroczył przepisy. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Mbappe i pewnie pokonał Gilla.
I tak marzenia Paragwajczyków o korzystnym rezultacie legły w gruzach. Francuzi mieli co chcieli, nie musieli już forsować tempa, a rywal nie miał w zanadrzu nic na ewentualność, że będzie musiał gonić wynik. Drużyna Gustavo Alfaro nieznacznie przekroczyła 20 procent posiadania piłki, zanotowała tylko nieco ponad sto celnych podań (niemal połowa nie trafiała do adresata), jedyny celny strzał, niezbyt groźny, oddała w samej końcówce meczu po stracie rozluźnionych Francuzów. Przy takiej bezradności w ofensywie Francuzom nie mogła stać się krzywda. Do tego trudno było im choć odrobinę kibicować przez nieustające zaczepki, którymi starali się prowokować rywali. A często też po prostu ordynarnie faulowali, na co sędzia ewidentnie za rzadko i za mało zdecydowanie reagował.
Natomiast co do Francuzów – nie był to w ich wykonaniu dobry mecz i to łagodnie mówiąc. Ciężko stwierdzić czy to pogoda, dyspozycja dnia czy antyfutbol narzucony przez rywala, ale nie mieli Trójkolorowi pomysłu na sforsowanie nisko ustawionej defensywy Paragwaju. Liczne uderzenia z dystansu w znakomitej większości nie zmuszały nawet Orlando Gilla do wysiłku, a tych naprawdę dobrych okazji zawodnicy Deschampsa stworzyli niewiele. Kiedy już je jednak mieli, byli strasznie nieskuteczni. Sam Mbappe dwa razy znalazł się w sytuacji, gdy miał przed sobą tylko bramkarza – za pierwszym razem nie opanował piłki, za drugim razem dwukrotnie trafił w golkipera. W lepszej formie Francuzi pewnie skończyli by ten mecz z wynikiem dwa albo trzy do zera.
No ale nawet taki gorszy występ wystarczył na żenujący Paragwaj, Les Bleus zrobili swoje, a Mbappe nawet grając przeciętny mecz zdołał się zrównać w klasyfikacji strzelców z Leo Messim. Teraz zacieramy już ręce na ćwierćfinał, w którym Francuzów czeka starcie z Marokiem.
Atrakcyjność meczu: 1,5/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix