6. Kolejka

Meksyk

2
-
3
Zakończone

Anglia

Julian Quinones 42"
Raúl Jiménez 69"
Jude Bellingham 36"
Jude Bellingham 38"
Harry Kane 60"

CO. ZA. MECZ. Anglicy przetrwali na Estadio Azteca!

Michał Kołkowski

06 lipca 2026, 05:25 • 5 min czytania 4

Reklama
CO. ZA. MECZ. Anglicy przetrwali na Estadio Azteca!

Mundialowy klasyk w dniu premiery: to chyba najlepsze podsumowanie starcia Meksyku z Anglią w 1/8 finału mistrzostw świata. Ależ to było kapitalne, ekscytujące widowisko! Ile w nim było szokujących momentów, ile niesamowitych zwrotów akcji! Ostatecznie na Estadio Azteca 3:2 zatriumfowali Anglicy, ale oni sami najlepiej widzą, ile ich to kosztowało. Musieli pozostawić na murawie każdą, nawet najdrobniejszą cząstkę energii, by w końcowej fazie meczu wytrzymać jakoś szaleńczy napór gospodarzy, niesionych dopingiem własnej publiczności.

Reklama

Udało im się to, mają ćwierćfinał. Jednak o regenerację po tak wymagającej potyczce naprawdę nie będzie łatwo.

100 sekund Bellinghama. Dwa gole gwiazdy Realu Madryt

A zaczęło się tak niepozornie…

Można było odnieść wrażenie, że z minuty na minutę potwierdzają się kolejne przedmeczowe obawy angielskiej prasy, która rozpisywała się o niełatwych warunkach pogodowych, o położeniu Estadio Azteca i wreszcie o gorzkich wspomnieniach Synów Albionu, związanych z tą kultową areną. Podopieczni Thomasa Tuchela nie byli w stanie przejąć kontroli nad spotkaniem, narzucić gospodarzom swojego tempa gry. Starcie było więc chaotyczne, często przerywane faulami, ale to Meksykanie lepiej sobie radzili w tym boiskowym zamieszaniu. Efekt? Bardzo groźne uderzenie Raula Jimeneza, które z największym trudem wybronił Jordan Pickford.

Do pierwszej przerwy na nawodnienie wyspiarze nie zdołali wykreować właściwie żadnego zagrożenia pod meksykańską bramką.

Reklama

No ale, jak to często bywa podczas tych mistrzostw, chwila wytchnienia przy wodopoju i szybka narada ze sztabem szkoleniowym pozwoliły na diametralną odmianę przebiegu meczu. Anglicy, którzy mieli naprawdę poważne problemy z przedostawaniem się w okolice szesnastki rywala, nagle zaczęli wyprowadzać potężne ciosy. I dwa z tych uderzeń sięgnęły meksykańskiej szczęki. Ich autorem był Jude Bellingham, który trafił do siatki w 36. i 38. minucie meczu, najpierw wykorzystując znakomite dośrodkowanie w wykonaniu Bukayo Saki, a potem chyba jeszcze lepsze otwierające podanie od Harry’ego Kane’a.

To był coś niebywałego. Równy mecz, nawet z delikatną przewagą Meksyku, na przestrzeni 100 sekund został po prosti przejęty przez Anglię.

Reklama

Nikt się nie mógł czegoś podobnego spodziewać. A już na pewno nie gospodarze.

Harry Kane nie pomylił się z karnego. I… sam sprokurował jedenastkę

Zastanawialiśmy się czy Meksyk zdoła w ogóle odpowiedzieć na te dwa gole. Umówmy się bowiem, że w takich okolicznościach niełatwo jest podźwignąć się z desek i zachować wiarę w zwycięstwo. Ale ekipa Javiera Aguirre w kryzysowym momencie zareagowała wręcz fenomenalnie. Natychmiast odebrała Synom Albionu inicjatywę, przyparła ich do muru i już po paru chwilach zredukowała ich przewagę. Do siatki trafił Julian Quinones, niekwestionowany bohater meksykańskiej ekipy na MŚ 2026.

A na tym nie koniec. Meksyk ruszył jak szalony po wyrównujące trafienie i był naprawdę bliski szczęścia jeszcze przed przerwą.

Reklama

Mecz walki zmienił się zatem w spektakularny, piłkarski spektakl.

Jakby mało było tych wszystkich wrażeń, to już na starcie drugiej odsłony spotkania czerwoną kartkę (po słusznej interwencji VAR) obejrzał Jarell Quansah. Co oczywiście dodatkowo nakręciło będących na musiku gospodarzy, prawda? A guzik! Już za moment stadionowy zegar na Azteca wskazywał wynik 3:1 dla reprezentacji Anglii. Anthony Gordon wywalczył rzut karny, a Harry Kane zapanował nad emocjami i zamienił jedenastkę na arcyważne trafienie. Czym wreszcie uspokoił sytuację na murawie, zgadza się? A guzik! Ten sam Kane po chwili… przewinił pechowo we własnym polu karnym i tym razem Alireza Faghani podyktował karnego dla El Tri.

Reklama

Raul Jimenez także stanął na wysokości zadania. Meksykanie ponownie doskoczyli więc do Anglików na jedną bramkę straty, a my zaczęliśmy się zastanawiać, ile jeszcze zwrotów akcji może pomieścić jedno spotkanie. Widać było, że zawodnicy obu zespołów dali się ponieść emocjom, że wytyczne odnośnie taktyki zeszły na dalszy plan.

Ależ to się oglądało!

Wielkie emocje w końcówce. Anglia przetrwała i zagra z Norwegią

Dopiero po drugiej przerwie na nawodnienie osłabieni wyspiarze przestawili wajchę radykalnie w kierunku głębokiej defensywy. To była klasyczna gra o przetrwanie: bez jakichkolwiek ofensywnych akcentów, z długimi wykopami na uwolnienie i obroną całym zespołem w okolicach własnej szesnastki. Tymczasem Meksyk szukał słabych punktów. Uparcie wiercił dziury w tym brytyjskim murze. Posyłał jedno dośrodkowanie za drugim, licząc na faul lub jakąś obcinkę jednego ze zmęczonych angielskich defensorów. Gdy pan Faghani doliczył 11 minut do podstawowych 90, meksykańska publiczność ucieszyła się tak, jakby ich ulubieńcy już wyrównali.

Reklama

Każda wrzutka elektryzowała trybuny. Gol na 3:3 wisiał w powietrzu.

Wisiał, wisiał i… finalnie nie padł. Wprawdzie dwa czy trzy razy Meksyk był bliski szczęścia, lecz – co do zasady – Anglicy, mimo radzenia sobie w dziesiątkę, zdołali skutecznie uszczelnić defensywę w kulminacyjnym momencie rywalizacji. Sprawdziły się zmiany dokonane przez Thomasa Tuchela, choć Niemiec zagrał w zasadzie va banque – gdyby gospodarze mimo wszystko wyrównali, to Anglia przystąpiłaby do dogrywki niemal pozbawiona argumentów w ataku.

No ale takimi spekulacjami selekcjoner Synów Albionu przejmować się rzecz jasna nie musi. Anglicy zrobili swoje: pozostają w grze o mistrzostwo świata, a Meksykanie utonęli we łzach. Trzeba im jednak oddać, że z turniejem pożegnali się godnie, po naprawdę zacnym widowisku.

Choć zapewne poczucie rozczarowania będzie wśród nich jeszcze przez jakiś czas nieznośne. Anglia nie była dziś poza ich zasięgiem.

Reklama

Meksyk – Anglia 2:3 (1:2)

  • 0:1 – Jude Bellingham 36′ (as. B. Saka)
  • 0:2 – Jude Bellingham 38′ (as. H. Kane)
  • 1:2 – Julian Quinones 42′
  • 1:3 – Harry Kane 60′ (rzut karny)
  • 2:3 – Raul Jimenez 69′ (rzut karny)

czerwona kartka: Jarell Quansah (Anglia)

Ocena atrakcyjności meczu: 5.5/6

2 -
Rangel
5
Gallardo
4
Vasquez
4
Montes
3
Sanchez
5
Romo
6
Lira
3
Mora
7
Quinones
1
5
Jimenez
1
5
Alvarado
Alireza Faghani 3

Zmiany:

icon-swap
Edson Alvarez
5
Cesar Montes
icon-swap
Brian Gutierrez
5
Luis Romo
icon-swap
Santiago Gimenez
5
Gilberto Mora
icon-swap
Alvaro Fidalgo
Jorge Sanchez
icon-swap
Guillermo Martinez
Julian Quinones

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

fot. NewsPix.pl

Reklama
4 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
poniedziałek, 06 lipca 2026 03:00
Sędzia:
Alireza Faghani

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Kacper Korpak
66
Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu

Kacper Korpak
66
Haaland poczekał, Haaland uderzył, Haaland jest wielki! Brazylia wraca do domu
Mundial 2026

To jakieś jaja i kpiny. Biały Dom dzwoni, Infantino posłusznie kiwa głową

Patryk Idasiak
79
To jakieś jaja i kpiny. Biały Dom dzwoni, Infantino posłusznie kiwa głową