Daktyle od progu. Słodki wyraz gościnności Saudyjczyków

Antoni Figlewicz

26 czerwca 2026, 16:19 • 6 min czytania 1

Reklama
Daktyle od progu. Słodki wyraz gościnności Saudyjczyków

Produkcja liczona już w milionach ton. Odmian tyle, że w sumie trudno je wszystkie wymienić z nazwy. Kult daktyla, którego możemy z perspektywy kontynentu europejskiego zwyczajnie nie rozumieć. Arabia Saudyjska słynie z tego słodkiego specjału jak niewiele miejsc na świecie – miejscowi serwują swój przysmak do wszystkiego i o dowolnej porze. W dodatku już od kilku tysięcy lat…

Reklama

To artykuł z mundialowego cyklu „Kilka minut w…”, w ramach którego na parę chwil zabieramy was do krajów-uczestników tegorocznych mistrzostw świata. Opowieści, ciekawostki, wspomnienia – jedna historia na jedną reprezentację marzącą o podbiciu największej futbolowej sceny.

Różne rankingi gatunków daktyli uwzględniają bardzo ważne różnice. Słodkość, rozmiar, kolor, miękkość, gładkość i coś, co najrozsądniej będzie przetłumaczyć na żuwalność, która zdradza nam, jak długo można mielić taki przysmak w ustach. Saudyjczyk od razu powie ci, czy to ajwa, czy sukkary. Bez problemu odróżni też pewnie bardziej podobne do siebie warianty khalas i khudri. A kiedy spróbuje, to w ogóle pozbędzie się wszelkich wątpliwości, przedzierając się przez nuty smakowe z okolic karmelu, miodu, czekolady czy cynamonu. Bo i smak ma tutaj ogromne znaczenie.

Ale nie największe, bowiem najważniejszy zdaje się tu sam zwyczaj i wieloletnia historia, wobec której trudno przejść obojętnie. Palmy daktylowe 22 razy pojawiają się na stronach Koranu. Jedna występuje w saudyjskim godle. W wielu miejscach już na wejściu uraczą was daktylami właściwie bez pytania. Wspaniała sprawa.

Szaleństwo czy wybitny plan? Jak i po co Arabia Saudyjska chce przejąć futbol

Reklama

Słodkość po saudyjsku. Daktyle to kawał historii

Klimat w Arabii Saudyjskiej generalnie nie sprzyja rozwojowi jakichkolwiek upraw. Palmy daktylowe mają jednak swoje supermoce – Przez wieki te odporne drzewa nie tylko przystosowały się do surowego środowiska pustynnego, ale były również niezbędne dla utrzymania gospodarki i tradycji narodu saudyjskiego. Daktyle Arabii Saudyjskiej są świadectwem pomysłowości rolniczej kraju i jego kluczowej roli na globalnym rynku tegoż przysmaku – czytamy w magazynie „Taste Atlas”.

Określenie „przez wieki” nie jest jedynie figurą retoryczną. Daktyle uprawiali od wczesnych lat istnienia swojej cywilizacji Sumerowie. Podobnie Kananejczycy i inne ludy osiedlające się dawniej na Bliskim Wschodzie i w jego okolicach. Już na długo przed narodzinami Chrystusa wiadomo było, że daktylowce są doskonałym źródłem pożywienia dla zamieszkujących regiony suche, charakteryzujące się gorącym latem i niewielkimi opadami. Faktem jest zresztą, że do optymalnego wzrostu roślinie tej potrzeba wysokich temperatur, najlepiej w okolicach 32 stopni Celsjusza.

Palma daktylowa jest właściwie stworzona do miana najważniejszej rośliny na Półwyspie Arabskim

Reklama

Daktyle są jednymi z najstarszych owoców uprawianych przez człowieka, bowiem istnieją dowody na ich zorganizowane zbiory i już w czasach neolitycznych. Trwałość drzew przechodzi także na ich owoce, które psują się relatywnie wolno. Świeże daktyle w lodówce wytrzymają nawet kilka miesięcy, suszone poradzą sobie w takich warunkach nawet rok. Nasiona natomiast… Udało się potwierdzić, że dadzą sobie radę i dwa tysiące lat. W drugiej połowie XX wieku pracujący na Bliskim Wschodzie archeologowie znaleźli stare, mające około dwóch tysięcy lat nasiona daktylowca, którym postanowiono dać drugie życie. Sprawę opisywał magazyn „Science”, w którym dokładnie omówiono eksperyment polegający po prostu na sadzeniu drzew.

Naukowcy namoczyli 34 najbardziej obiecujące nasionka w ciepłej wodzie z płynnym nawozem, a następnie posadzili je w sterylnej ziemi doniczkowej. Sześć nasion wykiełkowało tworząc sadzonki, z których ostatecznie wyrosły palmy daktylowe. Wszystkie udane nasiona miały kilka centymetrów długości i były o 30% większe niż nasiona współczesnych daktyli, co sugeruje, że daktyle sprzed tysięcy lat były większe od współczesnych odmian – czytamy w opracowaniu.

Badacze potwierdzili jednak, że na pierwszy rzut oka nie dało się rozróżnić tych nasion, które mogły dawać nadzieje na kiełkowanie. Te ostatecznie dające plon nie wykazywały się na tle pozostałych gęstością, wagą czy kształtem. Oprócz sześciu szczęśliwych sadzonek był jeszcze ich ojciec, Methuselah, znany u nas raczej jako Matuzalem. On w ramach pilotażowego badania też przekształcił się w pełnoprawną palmę daktylową, przecierając szlak kolejnym.

Reklama

Adam, Jonah, Uriel (od lewej, górny rząd), Boaz, Judith i Hannah (od lewej, dolny rząd). Sześć daktylowych palm, które na swoją szansę czekały dwa tysiące lat… (fot. Sallon, Cherif, Aberlenc [w:] Science Advances)

Smak i kultura. Waga daktyla w Arabii Saudyjskiej

Daktylowce to jednak o wiele więcej niż naukowe eksperymenty. Już Herodot zauważał, że te wyjątkowe drzewa stanowią właściwie podstawę życia – oprócz oczywistych kwestii żywieniowych historyk zwracał uwagę również na inne korzyści płynące z uprawy palm daktylowych. Z owoców już w starożytności robiono cieszące się dużą popularnością wino. Samo drzewo było źródłem włókien na liny i kosze. Jego pnie służyły za inspirację dla architektów. Liście dawały cenne schronienie w pełnym słońcu. I najpewniej witały Jezusa w Jerozolimie.

Dziś przeciętny mieszkaniec Arabii Saudyjskiej raczej nie wyobraża sobie swojego domu bez daktyli. – Wielu Saudyjczyków wciąż zaczyna i kończy swój dzień z tym superowocem – pisze Palavi Kele dla Wanderlust Magazine. Wszystko dlatego, że daktyle mają silne zakorzenienie także w religii muzułmańskiej – miały być choćby źródłem zdrowia proroka Mahometa. Zwyczajowo daktyle są też często głównym posiłkiem przerywającym post w ramadanie. Najlepiej jednak spisują się te owoce jako symbol gościnności, czyli wartości dla Saudyjczyków niezwykle ważnej.

Niezależnie od tego, czy jest to spotkanie towarzyskie, inauguracyjne wydarzenie w galerii sztuki, wesele lub spotkanie biznesowe, zawsze zostaniesz powitany filiżanką saudyjskiej kawy i miską słodkich daktyli, aby zrównoważyć smak – przekonuje Kele, przywołując przy okazji opowieści swoich saudyjskich znajomych, którzy od dziecka mają silną więź z tym owocem. Silną do tego stopnia, że niektórzy spali z daktylami w kieszeniach, żeby następnego dnia rano móc zacząć dzień od ich wyjątkowej słodyczy.

Reklama

Jak wygląda futbol na saudyjskiej prowincji? Dwa dni z życia Al-Fateh

Saudyjczycy mają bzika na punkcie daktyli i chętnie się tym bzikiem dzielą z innymi

Wszystkim, którzy chcieliby zgłębić na miejscu tajniki wiedzy o daktylach zaleca się odwiedziny na jednej z tamtejszych daktylowych farm lub udział w wielkich daktylowych festiwalach. Te nierzadko połączone są z daktylowymi targi, z których jedną opisuje Kele.

Reklama

– Punktem kulminacyjnym sierpniowego festiwalu w prowincji Al-Qassim jest obserwowanie, jak sprzedawcy wykrzykują swoje konkurencyjne oferty potencjalnym nabywcom, stojąc na dachach swoich ciężarówek. Sumaryczna sprzedaż podczas jednego z takich wydarzeń może sięgnąć nawet 5 milionów dolarów w ciągu jednego dnia.

Wybierz swojego ulubieńca. Którym daktylem jesteś?

Słodki czy słodszy? Mięciutki czy wymagający żuchwowego wysiłku? Mający bogatą historię i wielkie znaczenie czy… zwykły? Saudyjczycy mają swoich daktylowych faworytów, ale za najbardziej słynną z odmian należy uznać ajwę. Gatunek pochodzący z medyny ma ciemnobrązowy, wpadający właściwie w odcienie czerni kolor i zaskakuje lekko cynamonową nutą. To właśnie nimi miał się zajadać Mahomet. Owoce są słodkie, miękkie i… cóż, są drogie.

W przeciwieństwie do sukkary – tu akurat mamy do czynienia ze słodkim szaleństwem, a słodycz potęgowana jest jeszcze procesem suszenia. Brak wyjątkowych nut nadrabiają przyjemny dla oka, lekko złocisty kolor i soczystość. Polubić moglibyście też mabroom, czyli daktyle wpadające w paletę kolorów uznawanych przez większość ludzkości za coś podobnego do czerwieni. Lepkie, tylko odrobinę słodkie. Różnią się nieco od reszty, wybijają na niezależność.

Sprawdź, na jakiego daktyla powinieneś się skusić!

Reklama

Generalnie jednak przekazują tę samą wiadomość. – Witaj w moim domu, niezwykle miło mi cię gościć – zdają się mówić podane już od samego progu z pyszną, aromatyczną kawą. I nie ma w tym żadnej fałszywej nuty.

Bo czy słodycze mogą kłamać? Chyba nie…

1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama