Nieprzyjemna wiadomość dla Polski z ME w Birmingham. Dwa lata temu Wojciech Nowicki do swojego już i tak imponującego dorobku dopisał złoto mistrzostw Europy – było to już trzecie w jego karierze. W tym roku tak dobrze nie jest. Nasz mistrz olimpijski notuje kiepski sezon, czego potwierdzeniem był brak awansu do finału. 74.49 m dało mu dopiero 13. lokatę. Nowicki odpadł w kwalifikacjach.
Wojciech Nowicki to złoty i brązowy medalista olimpijski, pięć razy stał na podium mistrzostw świata, trzy razy był mistrzem Europy. To oczywiście jeden z najbardziej rozpoznawalnych, doświadczonych i utytułowanych polskich lekkoatletów w ostatnich latach. Nie dziwiło więc, że na mistrzostwa Europy został – razem z Natalią Bukowiecką – wybrany na kapitana reprezentacji Polski. Problemem Polaka była forma, bo jego season best to zaledwie 75.27 m. To marny rezultat, nawet nie daje on TOP 40 w 2026 roku.
Nowicki w kwalifikacjach nie rzucił nawet tyle. To oznacza, że nie obroni tytułu wywalczonego dwa lata temu. A wydawało się, że 74.14 m w pierwszej próbie to dobra rozgrzewka, że był jeszcze spory zapas i Nowickiego stać na kilka metrów więcej. Nic bardziej mylnego, poprawił się tylko o ponad 30 centymetrów i to było zdecydowanie za mało. Do finału dostał się za to Paweł Fajdek i zrobił to z piątym wynikiem – 77.35 metra. Ale też było sporo nerwówki, bo dokonał tego w trzeciej, ostatniej próbie.
Wojciech Nowicki nie obroni tytułu mistrza Europy. Nasz zawodnik odpadł w eliminacjach, zajął 13. miejsce. Do awansu zabrakło jednak sporo.
W finale zobaczymy Pawła Fajdka, który będzie jednym z kandydatów do medalu. Poza finałem też Marcin Wrotyński i Dawid Piłat.… pic.twitter.com/bOoszqWWG3
— Sporty Olimpijskie – Łukasz Gagaska (@Igrzyska2024) August 10, 2026
Ten wynik to nie jest żadna niespodzianka
Wojciech Nowicki nie był żadnym faworytem, w zasadzie to też do końca nie wiedzieliśmy na co go stać. 2025 rok to dla niego koszmar – przez kontuzję opuścił wiele startów, nie było mu dane wystąpić w mistrzostwach świata czy Diamentowej Lidze.
W Memoriale Ireny Szewińskiej w maju rzucił malutko, tylko 70,19 m. To był jego najgorszy wynik od kilkunastu lat, ale on się cieszył, że w ogóle miał siódemkę z przodu. – Wracam po kontuzji. Treningi zacząłem dopiero w połowie kwietnia. Straciłem wiele miesięcy przez uraz nogi. Walczyłem z dużym bólem i miałem problem z trenowaniem – mówił wówczas. Od listopada noga bolała tak, że nie był w stanie nic robić. Stwierdzono u niego nawet częściowy zanik mięśnia.
Bardzo zależało mu na zbudowaniu formy na MŚ, tylko że kontuzja kolana pokrzyżowała jego plany. Nie chciał jechać „na wycieczkę”, więc po prostu tego nie zrobił. No i niestety po uporaniu się z kontuzją nie zbudował odpowiedniej formy na mistrzostwa Europy. Tu już problemem nie był bezpośredni ból, ale po prostu mistrz olimpijski nie jest w stanie wejść na swój rytm, o czym sfrustrowany mówił w wywiadzie dla TVP Sport:
– Pomimo tego, że fizycznie wróciłem, to jakoś nie zbiega się to z techniką. To jest smutne dla mnie. Nie mam czucia w ogóle. Nie mogę tego rozpędzić tak, jak powinienem i ten młot po prostu nie leci. Z pokorą muszę to wziąć, przełknąć. Nie ukrywam, że bardzo chciałem wrócić po kontuzji, dobrze się zaprezentować przed państwem… Tak w sporcie jest.
Nowicki chce jeszcze wystartować na igrzyskach olimpijskich w 2028 roku. Będzie miał wtedy 39 lat.
Fot. Newspix