Ale bym obejrzał Curacao takie z Wybrzeżem Kości Słoniowej! Możemy chyba zaryzykować tezę, że ten mecz trzeciej kolejki grupy E jest mocnym faworytem do miana najbardziej bezbarwnego spotkania tegorocznego mundialu. Mecz bez historii – paradoksalnie – zapisał się jednak w historii. WKS zwycięstwem po dublecie Nicolasa Pepe nad karaibskim kopciuszkiem przypieczętował pierwszy w dziejach awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Nie udało się w czasach Didiera Drogby czy Yayi Toure, a udało się teraz!
Czy stracilibyśmy wiele, gdyby z 90 minut wyciąć tylko dwie akcje bramkowe? Odpowiedź brzmi: absolutnie nie. Co tu dużo mówić, piłkarze Curacao i Wybrzeża Kości Słoniowej, delikatnie rzecz ujmując, stronili od fajerwerków na boisku. Więcej zwłaszcza spodziewaliśmy się po przedstawicielach Czarnego Lądu, którzy dopiero co o mały włos nie pokonali Niemców. Tym razem jednak podopieczni Emerse’a Fae z karaibskim kopciuszkiem postanowili grać w trybie eco. I to w zupełności wystarczyło.
Spotkanie od początku układało się po myśli Iworyjczyków. Już po siedmiu minutach cieszyli się z pierwszego gola. Indywidualny błąd w defensywie Curacao wykorzystał błyskotliwy Yan Diomande, który natychmiast obsłużył podaniem lepiej ustawionego w polu karnym Nicolasa Pepe, a temu nie pozostało nic innego, jak po prostu dostawić stopę.
𝐍𝐢𝐜𝐨𝐥𝐚𝐬 𝐏𝐞𝐩𝐞 daje prowadzenie Wybrzeżu Kości Słoniowej w meczu z Curacao!
🔴📲 Transmisja online meczu Curacao vs WKS ▶️ https://t.co/GO3WzTMPc1 pic.twitter.com/ljQ7yjGjRl
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 25, 2026
Curacao tym razem bez niespodzianki. Historyczny awans WKS-u
Można byłoby się spodziewać, że szybko strzelony gol rozochoci Afrykanów. Nic z tych rzeczy. Zamiast pójść za ciosem, woleli mądrze gospodarować siłami, będąc już myślami w kolejnej rundzie. Curacao próbowało się odgrywać indywidualnymi zrywami i strzałami z dystansu, no ale z czym do ludzi… Z całą sympatią do bandy Dicka Advocaata, różnica w jakości piłkarskiej była aż nadto widoczna.
WKS w pierwszej połowie miał 70% posiadania piłki i taki pomysł, że skoro nie ma jej rywal, to nic nie zrobi. I my też nie musimy. Jeden celny strzał wystarczył, choć wcześniej dobrą szansę miał też Amad Diallo i kopnął obok słupka. Nie brakło mu wiele.
Afrykański zespół po prostu cierpliwie czekał na swój moment, by definitywnie zamknąć mecz. Doczekał się w 64. minucie, gdy ponownie błysnął Pepe. Ibrahim Sangre obsłużył prostopadłym podaniem wychodzącego na wolne pole napastnika Villarreal, a ten znów zrobił swoje.
O ofensywnym zapale Iworyjczyków bodaj najlepiej świadczy fakt, że Eloy Room był praktycznie bezrobotny. W poprzednim meczu z Ekwadorem bramkarz Curacao wybronił rekordowe 15 strzałów, podczas gdy w starciu z WKS-em musiał interweniować… tylko raz. Żeby było ciekawie, statystycznie gracze z Karaibów częściej uderzali na bramkę rywali (11 do 7 w strzałach). Najbliżej szczęścia byli w 55. minucie, kiedy to Floranus huknął z dystansu tuż nad poprzeczką.
I… to by było na tyle. W wyrachowanym stylu Wybrzeże Kości Słoniowej przyklepało swój pierwszy w dziejach awans do fazy pucharowej. W 1/16 finału Iworyjczycy, którzy finiszowali na drugim miejscu w grupie E, zmierzą się ze zwycięzcą grupy I – Francją lub Norwegią.
Curacao natomiast żegna się z podniesioną głową. Pierwszy mundial w historii dla karaibskiej wysepki należy mimo wszystko zaliczyć do udanych, bo jak inaczej nazwać historycznego gola z Niemcami oraz sensacyjny remis z Ekwadorem w wykonaniu 82. reprezentacji w rankingu FIFA? No i Eloy Room został legendą.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix