Cor Pot: Na mecze Curaçao przychodziło po 100 osób [WYWIAD]

Kamil Rogólski

03 lutego 2026, 08:24 • 9 min czytania 4

Cor Pot: Na mecze Curaçao przychodziło po 100 osób [WYWIAD]

Cor Pot od wielu lat jest prawą ręką słynnego holenderskego szkoleniowca Dicka Advocaata. Zaczynał w 2006 roku jako jego asystent w Zenicie Sankt Petersburg. Obaj zadziwili Europę wygrywając Puchar UEFA oraz Superpuchar UEFA. Następnie Pot pracował m.in. jako selekcjoner reprezentacji Holandii U-21. W listopadzie 2025 roku jako asystent Advocaata awansował z reprezentacją Curaçao na mistrzostwa świata, która stała się najmniejszym uczestnikiem w historii tej imprezy pod względem powierzchni i populacji. Holender w rozmowie z Weszlo.com opowiedział o kulisach pracy na wyspie o powierzchni 444 kilometrów kwadratowych. 

Reklama

Zastanawialiście się na czym polega fenomen reprezentacji Curaçao? Tak się składa, że wywiadu udzielił nam asystent selekcjonera Curaçao Dicka Advocaata, czyli 75-letni Cor Pot. Tym oto sposobem rozpoczynamy naszą  wyliczankę i zabieramy was w cykl „Weszło na mundial”. To ekskluzywne rozmowy Kamila Rogólskiego z przedstawicielami krajów, które zagrają na mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku.

Cor Pot, asystent Dicka Advocaata: Holandia i Curaçao są ze sobą całkowicie połączone

Kamil Rogólski: Jesteś asystentem Dicka Advocaata w reprezentacji Curaçao od 2024 roku. Czy od początku był jasny cel, żeby awansować mundial?

Reklama

Cor Pot: Tak naprawdę awans na mundial stał się celem, gdy zobaczyliśmy, na ile nas stać. Pierwszym sukcesem Dicka i moim był awans na Złoty Puchar CONCACAF 2025. W poprzedniej edycji Curaçao było nieobecne, więc już sam awans coś znaczył. W grupie zremisowaliśmy z Salwadorem, z Kanadą i na koniec przegraliśmy w końcówce z Hondurasem. To było za mało, żeby wyjść z grupy, ale narodziła się drużyna. W eliminacjach do mundialu zagraliśmy 10 meczów i nie przegraliśmy ani jednego, więc to niech mówi samo za siebie. 

Przed Dickiem Advocaatem w Curaçao swoich sił próbowały wielkie postaci holenderskiego futbolu. Patrick Kluivert i Guus Hiddink. Jednak z jakichś powodów im się nie powiodło. Wiem, że Dick Advocaat postawił warunek, że jeśli ma zostać selekcjonerem Curaçao, ta federacja musi uporządkować zaległości finansowe wobec piłkarzy. Czy wraz z waszym przyjściem nastąpił proces profesjonalizacji struktur?

Pomysł, żeby Dick Advocaat poprowadził reprezentację Curaçao wyszedł ze strony mojego syna Roberta, który jest licencjonowanym agentem FIFA. Khalid Sinouh został dyrektorem technicznym. Miał on różne pomysły. Trenerem Curaçao miał zostać Louis van Gaal, ale odmówił. Taka sama sytuacja była z Fredem Ruttenem i innymi dobrymi holenderskimi szkoleniowcami. Dopiero mój syn wyszedł z inicjatywą, żeby zadzwonić do Advocaata. Oczywiście jestem z Dickiem blisko, więc wiem, jak zareagował.

Był zainteresowany, ale potem usłyszeliśmy o problemach finansowych Federacji Curaçao i Dick wyraził się wprost. Uporządkujcie kwestie finansowe na przyszłość i wtedy możemy rozmawiać. Mają być pieniądze na samoloty, hotele i dla piłkarzy. W pół roku wszystko było uporządkowane i wtedy Dick Advocaat mógł zostać selekcjonerem Curaçao. Ja dzięki temu też byłem zainteresowany tą pracą i mogłem ustalić warunki kontraktu. Ale rzeczywiście, przez problemy organizacyjne zaczęliśmy pracę później, niż byśmy mogli.

Pamiętam mecz Feyenoord – FC Utrecht na zakończenie sezonu Eredivisie 2020/2021. Dick Advocaat po ostatnim gwizdku pożegnał się z kibicami Feyenoordu i ze łzami w oczach zszedł do tunelu De Kuip. To miał być koniec jego kariery, ale wrócił i został najpierw selekcjonerem Iraku, gdzie również byłeś jego asystentem. 

Dick Advocaat jest profesjonalistą i kocha piłkę nożną. Bardzo trudno było mu się z nią żegnać i widziałem z bliska, jak bardzo to przeżywa. Już z dziesięć razy mówił, że kończy i za każdym razem wracał do pracy. 

Pracujesz z Advocaatem od 2006 roku. W Zenicie Sankt Petersburg mieliście wielki czas. Triumf w Pucharze UEFA, zdobyty Superpuchar UEFA, mistrzostwo Rosji i pierwszy sezon w Lidze Mistrzów w historii klubu. Obserwujesz Advocaata już 20 lat z perspektywy asystenta. Jakim on jest trenerem i człowiekiem? Mnie się zawsze wydawał surowy.

Charakter trenerów zmienia się na przestrzeni lat. Dick Advocaat jest wychowankiem wielkiego Rinusa Michelsa. Pracował jako jego asystent w reprezentacji Holandii. Michels był bardzo ostry i miał dominujący charakter. W pewnym stopniu Dick zaadaptował tę cechę w swojej pracy. Był ostry, ale w ostatnich latach złagodniał. Więcej rozmawia z piłkarzami, ma w sobie więcej empatii wobec różnych charakterów w szatni.

Dziesięciu piłkarzy z pierwszej jedenastki Curaçao z meczu z Jamajką grało wcześniej dla młodzieżowej reprezentacji Holandii. Jak wygląda proces rekrutacji zawodników? Czy macie coś takiego jak skauting? 

Mamy kontakt ze wszystkimi. Mamy swoich skautów, ja sam wykonuję tę robotę i mój syn Robert też dużo obserwuje. Najpierw patrzymy na piłkarzy, którzy urodzili się w Curaçao. Zakończyliśmy proces rekrutacji wśród piłkarzy urodzonych na wyspie, bo już ich więcej nie znamy. Mamy wyselekcjonowaną grupę 25, może 26 piłkarzy i to wystarczy. 

Jakie wymagania formalne musi spełnić piłkarz urodzony w Holandii, żeby grać dla Curaçao? Widziałem dwie wersje. Jedna mówi, że wystarczy holenderski paszport, bo to wasze terytorium zamorskie. Druga wersja mówi, że konieczne są więzy krwi. 

Piłkarz musi mieć chociaż jednego przodka urodzonego w Curaçao albo z obywatelstwem Curaçao. Nie wystarczy po prostu holenderski paszport (Curaçao nie wydaje własnych paszportów, są to obywatele holenderscy przyp. red.). Więzy krwi są konieczne. 

Czytałem wypowiedź Juninho Bacunii od was z drużyny. Powiedział, że chciał grać razem ze starszym bratem dla Curaçao, żeby rodzina była dumna. Z kolei Kenji Gorre z dumą podkreśla swój związek z wyspą. Czy piłkarze mówią ci o swoich motywacjach?

W głównej mierze motywacje wyglądają tak samo i wcześniejsze reprezentowanie Holandii nie jest tutaj problemem, o ile nie blokuje to później reprezentowania Curaçao. Powiem więcej. Jak byłem trenerem młodzieżowej reprezentacji Holandii, Juninho Bacuna i Leonardo Bacuna grali u mnie. Wszystko jest w porządku, dopóki spełniasz zasady FIFA i możesz grać dla Curaçao. Jak zagrasz więcej niż trzy mecze dla reprezentacji Holandii, to wtedy musisz pisać podanie do FIFA i oni muszą wyrazić zgodę. 

Czy po awansie na mundial z Curaçao dzwonią do ciebie nowi potencjalni reprezentanci?

Tak. Po naszym awansie na mundial dzwonią piłkarze, którzy chcieliby grać dla Curaçao, ale my ich nie chcemy, bo oni nie są wystarczająco dobrzy. Nowi piłkarze dołączyli na ostatnie mecze z Trynidadem i Tobago oraz Jamajką i nie chcemy już nikogo więcej. 

W Polsce trudno sobie wyobrazić, że młodzieżowi reprezentanci Polski mają opcję B, która jest za Atlantykiem 8000 kilometrów od Warszawy, ponieważ nie mamy historii odkryć geograficznych oraz kolonializmu. 

Holandia i Curaçao są ze sobą całkowicie połączone. Pracujemy razem. Wyspa jest pod jurysdykcją rządu Holandii. Podobnie inne wyspy na Karaibach jak Surinam, Sint Marteen, Aruba i tak dalej. Rozwijamy sport w Curaçao tak samo jak inne dziedziny. Jeśli chodzi o wzajemny stosunek, relacje są perfekcyjne.

Zdecydowana większość reprezentantów Curaçao to wychowankowie akademii Ajaksu, PSV i Feyenoordu. Zakładam, że to jest znak jakości i piłkarze, którzy do was trafiają, mają już określone cechy, których poszukujecie. Jurgen Locadia był kiedyś uważany za wielki talent w PSV. Armando Obispo gra z tym klubem w Lidze Mistrzów. 

Nie mamy topowych zawodników, ale mamy dobrych. Rzecz, o której wspomniałeś, ma duże znaczenie w kontekście integracji drużyny. Chłopcy znają się z młodzieżowej reprezentacji Holandii albo z akademii holenderskich klubów. Ja jako trener widzę to za każdym razem jak ze sobą rozmawiają, czy jak śpiewają po zwycięstwach. Dla Curaçao trzeba grać sercem.

Trzeba też grać nogami. Jakbym miał was scharakteryzować, dyscyplina w obronie, konstruktywne posiadanie piłki i szybcy skrzydłowi. Miałeś już coś takiego, że patrzysz na swojego piłkarza i myślisz: “Wow, jak to dobrze, że on jest z nami”?

Oczywiście. Każdy trener ma swoich ulubionych zawodników, ja również. Gra u nas Livano Comenencia, który w FC Zurich jest obrońcą, ale dla nas występuje jako defensywny pomocnik. Bardzo go lubię. Jest bardzo dobrym i wciąż młodym piłkarzem. Mamy też wcześniej wspomnianych braci Bacuna. To są szczególni zawodnicy. Leonardo ma już 34 lata, ale nadal jest fantastycznym piłkarzem dla drużyny. Jurgena Locadię trenowałem w młodzieżowej reprezentacji Holandii. Trzeba do nas przyłożyć odpowiednią miarę. Mamy trochę dobrych piłkarzy, ale mamy też dużo takich, którzy grają w niższych ligach. Nie jesteśmy na poziomie Niemiec, Holandii czy Polski.

Ostatnie minuty waszego meczu z Jamajką były nerwowe. Remis dał wam awans na mundial. Świat obiegły obrazki z waszej radości. A jak ty to zapamiętałeś?

Dicka Advocaata wtedy nie było, bo sprawy rodzinne zatrzymały go w Holandii. Przy linii byłem ja i Dean Gorre (dyrektor futbolu Curaçao – red.), ale to ja jestem prawą ręką Dicka, więc cała odpowiedzialność spadła na mnie. To nie jest łatwe. Kiedy jest dobrze, nikt mi nic nie mówi. Ale kiedy nie jest dobrze, to wszyscy się na mnie rzucą, rozumiesz? Jestem bardzo cichą osobą. Nawet nie było mnie na zdjęciach. Stanąłem sobie z boku i cieszyłem się w duchu. Potem udzieliłem kilku wywiadów dla holenderskiej telewizji i radia. To wszystko. Wróciliśmy czarterem z Jamajki do Curaçao i tam była wielka impreza.

Powiesz z ręką na sercu, że mieszkańcy Curaçao interesują się piłką nożną?

Teraz bardziej. Kiedy zaczęliśmy pracę w reprezentacji, na mecze przychodziło 100 osób. Na koniec eliminacji widzów było już 11000. To jest duża różnica.

Jaką infrastrukturą dysponujecie w Curaçao jako reprezentacja?

Mamy boisko ze sztuczną nawierzchnią. Trudno jest tutaj wyhodować naturalną ze względu na pogodę, która panuje na Karaibach. Po prostu codziennie jest bardzo słonecznie, upalnie. Ale jest OK. Od niedawna mamy nowe boisko i tam trenujemy. Jeśli chodzi o kwestie inwestycji, to nie jest moja sprawa. Mnie interesuje pierwsza reprezentacja.

Pytam o to, ponieważ FIFA przekazała półtora miliona dolarów dla każdej reprezentacji na przygotowania. Domyślam się, że w waszym przypadku to opcja zagraniczna.

Wszyscy nasi piłkarze grają w Europie albo w USA. Będziemy mieli zgrupowanie w Holandii. Pierwszy sparing zagramy ze Szkocją na Hampden Park. Potem nie wiem, z kim zagramy. Najprawdopodobniej z Republiką Zielonego Przylądka. 22 marca lecimy do Australii. Zagramy z Chinami w Sydney, a potem w Melbourne z Australią.

Trafiliście do grupy z Niemcami, Wybrzeżem Kości Słoniowej i Ekwadorem. Czego można się spodziewać po Curaçao oprócz tego, że dacie z siebie wszystko?

Trudno powiedzieć, bo wiemy, że normalnie Niemcy czy Ekwador to bardzo silne drużyny, lepsze od nas. Ale niespodzianki zawsze się zdarzają. Niedawno Macclesfield z szóstego poziomu wyeliminowało Crystal Palace z Pucharu Anglii. Zawsze będę powtarzał piłkarzom, że wszystko jest możliwe. Możemy mieć bardzo dobry dzień, a rywal bardzo słaby dzień. Dlaczego nie? Nigdy tego nie wiesz. 

rozmawiał KAMIL ROGÓLSKI 

4 komentarze

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama
Reklama