Grupa H – rozgrzewka dla Hiszpanii i Urugwaju?

Aleksander Rachwał

09 czerwca 2026, 15:11 • 10 min czytania 1

Reklama
Grupa H – rozgrzewka dla Hiszpanii i Urugwaju?

Niewiele jest grup, w których los wszystkich drużyn wydawałby się podobnie przewidywalny. Jakikolwiek inny scenariusz niż awans z grupy Hiszpanów i Urugwaju będzie olbrzymią niespodzianką. Ale być może w związku z tym walka o miejsce trzecie będzie nie mniej emocjonująca.

Reklama

Hiszpania – nowa generacja mistrzów?

Od razu odhaczmy oczywistości – Hiszpanie to jeden z głównych faworytów do mistrzostwa świata. Być może nawet główny (choćby Opta w swoich wyliczeniach daje im największe szanse na tytuł). To jasne, że dysponują znakomitymi zawodnikami, potrafią grać fenomenalną piłkę i kiedy złapią luz, mało kto może się z nimi równać. Wiedząc to, należy się raczej zastanowić, gdzie właściwie leżą słabe strony La Furia Roja.

reprezentacja Hiszpanii

Ciężko powiedzieć, że jest nią trener. Luis de la Fuente może mieć delikatnie na pieńku ze sztabem i kierownictwem Barcelony (pojawiały się pretensje o nadmierne eksploatowanie zawodników), czy ze środowiskiem Realu Madryt (za niepowołanie na mundial żadnego zawodnika Królewskich) ale z pewnością jest ceniony przez piłkarzy, których powołuje. I to wydaje się kluczowym atutem w przypadku selekcjonera Hiszpanów – umiejętność scalenia grupy, budowanie odpowiednich relacji, dbanie o atmosferę, by wielcy gracze jak najlepiej współpracowali ze sobą na boisku. Siłą de la Fuente jest konsekwencja w dokonywaniu autorskich, odważnych wyborów, przy świadomości, że znakomitych piłkarzy jest tylu, że zawsze ktoś będzie się czuł pokrzywdzony.

Inni powiedzą, że to wada. Że przesadnie ufa „swoim” – tym, których zna z reprezentacji młodzieżowych. Tyle że na razie wyniki Hiszpanów nie dają żadnych argumentów, by sądzić, że kierunek, który obrał 64-latek jest niesłuszny.

Reklama

Na jedną rzecz de la Fuente nie ma jednak wpływu: zdrowie piłkarzy. Pomijając nawet kwestię kontuzji Fermina Lopeza, która wykluczyła go z wyjazdu do Ameryki Północnej, to w przededniu mundialu zdecydowanie największe zmartwienie La Roja. Selekcjoner przekonuje, że Lamine Yamal może być gotowy już na pierwszy mecz z Republiką Zielonego Przylądka, ale pewności, że tak będzie, nie ma. Nie wiadomo, w jakiej formie będzie Rodri, MVP Euro 2024, który nie dość, że ma za sobą poważny uraz, który odebrał mu większość poprzedniego sezonu, to i w tym nie oszczędzały go kontuzje. Urazy trapiły też choćby Nico Williamsa, choć i tu panuje przekonanie, że skrzydłowy będzie gotowy na turniej. Niby więc wszystko jest pod kontrolą, a jednak wątpliwości jest sporo.

Z drugiej strony, głębia składu Hiszpanów jest ogromna. Jeśli któryś z podstawowych zawodników z jakichkolwiek powodów nie będzie dostępny, jego zastępca z pewnością nie zaniży poziomu, a jeśli tak, to nieznacznie (no dobra, Yamala może być trudno zastąpić). Do Francji przylgnęło stwierdzenie, że byłaby w stanie wystawić dwie równorzędne jedenastki, ale o Hiszpanii można by właściwie powiedzieć to samo.

Ktoś mógłby wskazać, że problemem Hiszpanów jest brak klasycznej „dziewiątki”, natomiast czy w ich przypadku to rzeczywiście problem? To zespół, w którym jakości piłkarskiej jest wystarczająco dużo, by obejść się bez piłkarza o charakterystyce typowego napastnika. Zdecydowanie bardziej odczuwalny byłby ewentualny brak Yamala – piłkarza zawsze gotowego stworzyć coś z niczego w dowolnym momencie meczu.

Pytanie też, czy de la Fuente pozostanie konsekwentny w kwestii bramkarza i postawi na Unaia Simona. Bramkarz Athleticu Bilbao do tej pory był „jedynką” u selekcjonera, ale trudno przejść obojętnie wobec genialnej dyspozycji Davida Rayi (bramkarz Arsenalu wskazywany był przez wielu nawet jako najlepszy zawodnik sezonu w Premier League) i Joana Garcii. Każdy ewentualny błąd Simona z pewnością będzie mocnym paliwem w dyskusji na temat wyborów szkoleniowca.

Reklama

Urugwaj – czy jest życie po Suarezie?

Jeśli o de la Fuente powiemy, że świetnie radzi sobie z utrzymywaniem dobrych relacji z zawodnikami, to na drugim biegunie będzie Marcelo Bielsa w kadrze Urugwaju. Jesienią 2024 roku potężne działa w kierunku słynnego szkoleniowca odpaliła legenda Los Charruas, Luis Suarez.

reprezentacja Urugwaju

– Proszę kibiców, by nie wyładowywali się na zawodnikach, gdy coś pójdzie nie tak. Bielsa podzielił całą drużynę sposobem, w jaki prowadzi zespół – mówił Suarez, już po tym jak ogłosił, że kończy z grą w narodowych barwach.

Suarez zarzucał Bielsie chłodne traktowanie piłkarzy, problemy relacjach z liderami. Mówił, że trener nie pozwala pracownikom witać się z zawodnikami, czy jeść z nimi przy wspólnym stole, a nawet, że… nie mówi piłkarzom dzień dobry. Zapowiedział też, że część piłkarzy poważnie myśli o zrezygnowaniu z gry w reprezentacji.

Reklama

Mamy jednak 2026 rok, zaraz mistrzostwa świata, Bielsa nadal jest trenerem, a wielkiej fali odejść z kadry nie było. W zasadzie z istotnych postaci, który byłe w kadrze na Copa America 2024 – poza Suarezem – brakuje tylko Nahitana Nandeza, natomiast i on jeszcze przez rok przyjeżdżał na kadrę. No dodatek, jakby na przekór opiniom, że nie traktuje legend z odpowiednim szacunkiem, Bielsa postanowił zabrać na mundial Fernando Muslerę, 39-letniego bramkarza, który u Bielsy wydawał się skreślony.

Sam Suarez ostatecznie przed samym mundialem stwierdził, że i on w sumie chętnie by się na turniej przejechał. Bielsa jednak go w kadrze nie widział.

– Odbieram jego gotowość do powrotu do kadry jako wartościową i szczerą deklarację. Nie mam problemu z Luisem Suarezem. Nie jest mi winien przeprosin – stwierdził selekcjoner.

Tym samym jedynie Muslera pozostaje więc pomostem między czasami Suareza i Cavaniego, a obecną kadrą, zbudowaną wokół zawodników takich jak Fede Valverde, Ronald Araujo czy Manuel Ugarte. Jaka rzeczywiście jest dziś atmosfera w zespole Los Charruas? Trudno stwierdzić. Na pewno Bielsa zapowiedział, że po mundialu kończy swoją przygodę z urugwajską kadrą.

Reklama

Argentyńczyk oczekuje od swojej drużyny, że będzie grać według jego filozofii – na wysokiej intensywności, wysokim pressingiem, z agresją w obronie. Czy do tej pory to się w Urugwaju sprawdzało? Trzecie miejsce na Copa America to niezły wynik, ale już eliminacje Urugwajczycy mieli raczej przeciętne (choć początek był obiecujący, były choćby wygrane z Brazylią i Argentyną).

Sporą niewiadomą w kwestii urugwajskiej kadry jest Jose Maria Gimenez. Obrońca ze względu na uraz opuścił końcówkę sezonu w Atletico Madryt. Pytanie więc czy będzie gotowy na czas, a jeśli tak, to czy będzie w optymalnej formie.

Przed mundialem pewnym można być w zasadzie jednego: Bielsa na pewno nic nie zmieni w swoim nastawieniu.

Na koniec mamy jeszcze absolutny hit – na mundial jedzie Rodrigo Zalazar. Pamiętamy go z absolutnie beznadziejnych występów w barwach Korony Kielce w latach 2019/20, tymczasem od tego czasu pomocnik zrobił dużą karierę, czego efektem jest transfer z Bragi do Sportingu za 30 mln euro (to rekord transferowy klubu z Lizbony!). Jeśli jeszcze na mistrzostwach świata odegra ważna rolę, będzie to jedna z najciekawszych historii z ekstraklasowym wątkiem ostatnich lat.

Reklama

Republika Zielonego Przylądka – debiutant sprawi sensację?

Patrząc na Republikę Zielonego Przylądka, widzimy przede wszystkim historię maleńkiego państwa, które zadebiutuje na mundialu, co samo w sobie powinno zostać uznane za sukces. Pytanie, czy ta historia musi się zakończyć na trzech meczach w grupie.

reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka

Jasne, że mówimy o totalnym outsiderze, ale jednak takim, który zajął pierwsze miejsce w swojej grupie eliminacyjnej i wygrał w niej siedem z dziesięciu meczów. Wyprzedził Kamerun, który w XXI wieku czterokrotnie dostawał się na mundial i dysponuje gwiazdami, jak Bryan Mbeumo, Frank Anguissa czy Carlos Baleba. No i przede wszystkim – nie jest to pierwszy taki wystrzał – Republika Zielonego Przylądka choćby w 2023 roku dotarła do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki, w poprzedniej edycji do 1/8. Dobrze spisała się już w eliminacjach do poprzedniego mundialu, gdzie w grupie o dwa punkty wyprzedziła ją Nigeria. Trudno więc mówić o przypadku.

Oczywiście awans na mistrzostwa świata nie jest efektem kabowerdeńskiego systemu szkolenia. Kadra oparta jest na zawodnikach ukształtowanych piłkarsko za granicą. Stąd też reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka jest jedną z tych mniej doświadczonych, jeśli idzie o liczbę spotkań, jakie jej zawodnicy rozegrali w narodowych barwach, mimo że jest jedną z najstarszych. No nie jest to drużyna, w której promują się młodzi – jest jedną z dwóch na mundialu, w której nie znalazł się żaden zawodnik poniżej 23. roku życia.

Reklama

Kabowerdeńczycy muszą liczyć, że doświadczenie takich zawodników jak Vozinha (40-letni bramkarz, obecnie występujący w drugiej lidze portugalskiej), Jamiro Monteiro (32-letni pomocnik PEC Zwolle, ma na koncie ponad setkę meczów na poziomie Eredivisie) czy przede wszystkim Ryan Mendes (36-letni kapitan drużyny, skrzydłowy z przeszłością w Ligue 1 czy Championship) okaże się cenne.

Jeśli jednak na czymś opierać nadzieje na dobre wyniki to raczej na zawodnikach nieco młodszych. Stoper Logan Costa w sezonie 2024/25 był podstawowym zawodnikiem Villarrealu, z którym awansował do Ligi Mistrzów. Problem w tym, że niemal całą minioną kampanię 25-latek leczył kontuzję, więc jego forma obecnie może nie być najwyższa. Kibice liczę też z pewnością na Dailona Livramento, bohatera eliminacji (cztery gole w grupie, w tym jeden na wagę zwycięstwa z Kamerunem), 25-letniego napastnika portugalskiego Case Pia.

Drużyna prowadzona przez Pedro Leitao Brito, znanego lepiej jako Bubista (to były reprezentant kraju), raczej będzie bazować na fizyczności i defensywie, choć zawodnicy deklarują, że będą chcieli pokazać też atuty typowo piłkarskie. A czy są w ogóle w stanie coś ugrać, czy też jadą do USA raczej po to, by – jak również zapowiadają – dobrze się bawić? Cóż, Opta daje im zdecydowanie najmniejsze szanse na awans z grupy, natomiast jej szanse na trzecie miejsce wcale nie są drastycznie niższe niż Arabii Saudyjskiej. Jakieś pole do sprawienia sensacji więc jest.

Arabia Saudyjska – zmiana trenera uratuje mundial?

Dla Saudyjczyków, od lat inwestujących potężne pieniądze w futbol, pierwsze wyjście z grupy w XXI wieku byłoby dużą sprawą. Tyle że poza obecnością Republiki Zielonego Przylądka niewiele za tym przemawia.

Reklama

reprezentacja Arabii Saudyjskiej

W Katarze pozostawili po sobie całkiem niezłe wrażenie. Rozpoczęli od zwycięstwa nad Argentyną, w meczu z nami też wypadli przyzwoicie (jasne, przegrali 0:2, ale przypominamy, że Wojciech Szczęsny musiał nas ratować przy rzucie karnym), do ostatniej kolejki byli w grze o awans, a ich bramka w końcówce meczu z Meksykiem sprawiła, że nie musieliśmy liczyć żółtych kartek, by rozstrzygnąć kwestię awansu. No, ale to dobre wrażenie ostatnio mocno się zatarło.

W przededniu mundialu reprezentacja Arabii Saudyjskiej jawi się bardziej jako jedna wielka niewiadoma niż stabilnie rozwijany projekt. A plany były przecież ambitne. Gdy niedługo po mundialu z pracy z kadrą zrezygnował chwalony zewsząd Herve Renard (odszedł, by poprowadzić francuską kadrę kobiet na igrzyskach olimpijskich w Paryżu), jego miejsce zajął Roberto Mancini.

Włoch został obsypany złotem, ale kadry w złoto nie zamienił. Pod jego wodzą dotarła do 1/8 finału Pucharu Azji, a tam w dramatycznych okolicznościach odpadła z Koreą Południową (Saudyjczycy prowadzili przez większość drugiej połowy, Koreańczycy wyrównali dopiero w doliczonym czasie gry). Sama porażka nie pogorszyła notowań Manicniego tak, jak jego szeroko komentowane zejście do szatni jeszcze przed zakończeniem serii jedenastek. W międzyczasie Włoch otwarcie skrytykował zawodników, którzy nie chcieli stawić się na turniej.

Reklama

Przez eliminacje zespół też nie szedł jak burza, a remis 0:0 z Bahrajnem na własnym stadionie był ostatnim z Mancinim za sterami. W tych okolicznościach Saudyjczycy wrócili do opcji sprawdzonej, czyli Herve’a Renarda. Ceniony w Arabii Francuz wrócił do reprezentacji niemal na białym koniu, jednak i on nieco ponad dwa lata później wyjeżdżał z podkulonym ogonem. Saudyjczycy rzutem na taśmę (zdecydował jeden gol) wywalczyli awans w czwartej rundzie eliminacji (unikając dwumeczu o udział w barażach interkontynentalnych), potem nie najlepiej spisywali się w meczach towarzyskich. Po alarmującej porażce 0:4 z Egiptem i kolejnej 1:2 z Serbią (ale podobno też w związku z plotkami dotyczącymi potencjalnego objęcia przez 57-latka reprezentacji Ghany), tamtejsze władze zdecydowały się na opcję atomową, czyli rozstanie z Renardem na dwa miesiące przed mistrzostwami świata.

Jego miejsce zajął Georgios Donis – ojciec Christosa Donisa z Radomiaka. To trener z dużym doświadczeniem w lidze greckiej i saudyjskiej, ale zerowym w roli selekcjonera. Jak to wypali? W debiucie Donis przegrał 1:2 z Ekwadorem, więc czarodziejem raczej nie jest.

Terminarz grupy H

15 czerwca, 18:00 – Hiszpania – Republika Zielonego Przylądka
16 czerwca, 00:00 – Arabia Saudyjska – Urugwaj
21 czerwca, 18:00 – Hiszpania – Arabia Saudyjska
22 czerwca, 00:00 – Urugwaj – Republika Zielonego Przylądka
27 czerwca, 02:00 – Hiszpania – Urugwaj
27 czerwca, 02:00 – Republika Zielonego Przylądka – Arabia Saudyjska

W naszym cyklu „Przewodnik po Mundialu” prezentujemy wszystkie grupy mistrzostw świata. Poniżej znajdziecie wszystkie teksty z tej serii:

Reklama

Grupa A – Gospodarze i… walka za ich plecami?
Grupa B – Ciągle ci sami Szwajcarzy, kanadyjskie marzenia
Grupa C – Z jednej strony powroty, z drugiej grająca zawsze Brazylia
Grupa D – Wielkie marzenia vs futbolowy pragmatyzm
Grupa E – Rozczarowujący Niemcy vs dwie najmłodsze ekipy. I Kopciuszek
Grupa F – To powinniśmy być my…

 

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mistrzostwa Świata 2026

Reklama