Chelsea z najgorszą serią od 114 lat. „Nie do zaakceptowania”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

22 kwietnia 2026, 14:29 • 5 min czytania 0

Reklama
Chelsea z najgorszą serią od 114 lat. „Nie do zaakceptowania”

Prowadzona przez Liama Roseniora Chelsea zaliczyła piątą porażkę z rzędu i w żadnym z tych meczów nie strzeliła gola. Ostatni raz taką serię The Blues zanotowali… kilka miesięcy po zatonięciu Titanica. Po końcowym gwizdku szkoleniowiec Chelsea przejechał się po swoich zawodnikach. Stwierdził choćby, że musi znaleźć takich piłkarzy, którzy będą wykazywać odpowiedni poziom.

Reklama

Prawdziwy zakład bez ryzyka! Stawiasz 113,64 zł i w przypadku porażki dostajesz zwrot 100 zł na konto główne (bez obrotu i można od razu wypłacić) – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczyComeOn - baner promocji na start

Chelsea z najgorszą serią od 1912 roku

Seria czterech porażek, z którą Chelsea udawała się na marcową przerwę reprezentacyjną, dla kibiców The Blues nowym zjawiskiem nie była, bo takową przeżyli już w kwietniu 2023 roku. Wtedy zresztą stanęło na sześciu porażkach z rzędu. Serii z kadencji Franka Lamparda piłkarze Liama Roseniora nie powtórzyli, bowiem po przerwie na kadrę ograli w ćwierćfinale Pucharu Anglii 7:0 spadające do League Two Port Vale. Powtórzyli za to marcową serię trzech porażek, gdyż kolejne trzy mecze Chelsea to trzy przegrane i to bez zdobycia choćby jednej bramki.

W ostatnim meczu Liam Rosenior został rozbity przez swój były klub, Brighton, aż 0:3. Po raz pierwszy od listopada 1993 roku The Blues przegrali pięć ligowych meczów z rzędu. Wspominaliśmy o świeżej w pamięci kibiców Chelsea serii sprzed trzech lat, natomiast tej, którą przedstawiła Opta, przeżyć już nie mieli możliwości. Chelsea po raz pierwszy od listopada 1912 roku przegrała pięć ligowych meczów bez strzelonego gola. Aby uświadomić sobie, jak dawno temu to było, ledwie siedem miesięcy wcześniej zatonął Titanic.

Reklama

Rosenior nie szczędził krytyki

Opta dodaje, że pierwszą połowę Chelsea skończyła z xG na poziomie 0,04, co za kadencji Enzo Mareski, nie miało miejsca w żadnej ze 114 połów ligowego meczu. Bramkarz Brighton, Bart Verbruggen, zachował tego wieczora 20. czyste konto w Premier League bez konieczności podjęcia się choćby jednej interwencji. Chelsea oddała sześć strzałów, ale żaden nie był celny. Rosenior po końcowym gwizdku nie próbował kolorować rzeczywistości. W pomeczowych wypowiedziach menedżer The Blues przejechał się po swojej drużynie za występ w Brighton.

– To nie do przyjęcia pod każdym względem. Ciągle wychodzę i bronię zawodników, ale dzisiejsza gra była nie do obrony. Sposób, w jaki straciliśmy bramki, przegrane pojedynki… Coś musi się radykalnie zmienić, tu i teraz. Musimy spojrzeć w lustro. Ja muszę spojrzeć w lustro. Ale nie mogę tu ciągle wychodzić i bronić niektórych rzeczy, które widać gołym okiem. Wynik z Manchesterem United [0:1 trzy dni wcześniej] nie był dobry, jednak czułem, że wychodzimy na prostą.

Reklama

– Ogólne nastawienie i duch gry okazały się niewystarczające. Determinacja trzech czy czterech z wyjściowej jedenastki to zdecydowanie za mało dla tego klubu. To był nieakceptowalny na każdym poziomie występ (…) Można mówić o braku pewności siebie albo o tym, że wyniki nie są po naszej myśli. Nigdy nie chciałbym zobaczyć niektórych rzeczy, których byłem świadkiem i mam nadzieję, że już nigdy więcej nie zobaczę. Zabrakło profesjonalizmu. To była najtrudniejsza noc, nawet nie dla tego wspaniałego klubu, ale w mojej karierze.  

– Jeśli grasz dla tak elitarnego klubu, czy jakiegokolwiek innego, to oskarżenie o poddanie się jest niedopuszczalne. Cierpię, czuję się otępiały. To coś, co mnie nie reprezentuje i w żaden sposób nie reprezentuje klubu. To musi się zmienić, począwszy od półfinału Pucharu Anglii (…) Wybiorę drużynę, która będzie reprezentować klub w odpowiedni sposób. Zespół, który dziś wystawiliśmy, jest o wiele lepszy niż jego zaangażowanie (…) Chelsea reprezentuje walkę, ducha walki i determinację. Tego nie było w żadnym aspekcie.

Reklama

– To był niezwykle ważny mecz i nie udało nam się osiągnąć celu. Od teraz każdy mecz do końca sezonu jest niezwykle ważny i nasza gra musi to oddawać (…) Rozumiem, dlaczego kibice są sfrustrowani. Ponoszę za to odpowiedzialność, to moja rola. Też jestem sfrustrowany naszą grą. Muszę po prostu dalej ciężko pracować ze sztabem, z zawodnikami. Muszę naprawdę przyjrzeć się temu, jak podchodzimy do meczów, komu mogę zaufać i na kim mogę polegać w trudnych momentach, bo dziś nie pokazało tego wystarczająca liczba zawodników.

– To było po prostu niedopuszczalne. Podkreślam – niedopuszczalne. Przegraliśmy 80% pojedynków. Nie wygraliśmy ani jednej główki. Dwa gole padły, bo nie potrafiliśmy główkować, a to podstawa. Jeśli popełniasz takie błędy i nie angażujesz się w grę, nie wygrasz meczu na żadnym poziomie. Nie chodzi o granie dla mnie. Chodzi o grę dla tego klubu, o jego koszulkę. Chodzi o to, by wygrywać mecze. Mogę mówić tylko o tym, co widziałem dziś wieczorem. Można z tego wyczytać, co się chce, niezależnie od tego, czy grają dla mnie, czy nie.

Reklama

– Ten występ był druzgocący. To było sprzeczne z tym, w co wierzyłem. Zobaczymy, czy piłkarze zareagują. Dotąd ich nie krytykowałem. Broniłem ich, bo na to zasługiwali. Zawsze wychodzę i mówię prawdę, ale nie chodzi tylko o obwinianie zawodników. Jestem częścią tego procesu, obwiniam też siebie (…) Nie zamierzam nikogo obarczać winą. Gramy dla Chelsea, jestem jej menedżerem. Krytyka i presja to nieodłączną część. Jeśli sobie z tym nie radzisz, nie powinno cię tu być. To proste. I tym trzeba się zająć. Trzeba to rozwiązać długofalowo.

Najbliższy mecz Chelsea rozegra w niedzielę o godzinie 16 czasu polskiego. Na Wembley powalczy z Leeds o finał Pucharu Anglii. W lidze zostały jej jeszcze cztery mecze. Jeśli Bournemouth pokona dziś Leeds, The Blues osuną się na ósme miejsce. Następny ligowy mecz Chelsea rozegra o nietypowej dla nas porze – w poniedziałek 4 maja o 16 czasu polskiego. Ten dzień w Wielkiej Brytanii będzie wolnym od pracy.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama