Chcieliśmy emocji w meczu otwarcia i je dostaliśmy. Co prawda piłkarsko Republika Południowej Afryki nie dowiozła, ale za to sprawiła, że mieliśmy historyczny mecz. W drużynie RPA wykluczonych z gry zostało dwóch zawodników, a dzięki faulowi Cesara Montesa w doliczonym czasie gry zbliżyliśmy się do rekordu pod względem liczby czerwonych kartek w jednym meczu mundialu, który padł w pamiętnym boju Portugalii z Holandią. Po jednym meczu mamy już ich tyle, co w całym turnieju w Katarze. Jeżeli przeliczymy liczbę wykluczeń na rozegrane na mistrzostwach świata mecze, to Bafana Bafana stali się właśnie najbrutalniejszą reprezentacją w historii mistrzostw świata.
Tylko raz w historii mundiali w jednym meczu padło więcej czerwonych kartek niż w spotkaniu Meksyku z RPA
Aż do 1970 roku na mistrzostwach świata wykluczenie zawodnika z gry sędziowie sygnalizowali jedynie słownie. Dopiero nieco ponad pół wieku temu wprowadzono ostrzeżenie w postaci żółtej kartki oraz odesłanie do szatni poprzez pokazanie winowajcy czerwonego kartonika.
Ale już wcześniej można było wylecieć z boiska. W ćwierćfinale mistrzostw we Francji w 1938 roku, zwanym „Bitwą o Bordeaux” spotkały się Brazylia z Czechosłowacją. Południowoamerykańska drużyna tydzień wcześniej pokonała 6:5 Polskę po jednym z najciekawszych spotkań w historii mundiali. Już w pierwszym kwadransie ćwierćfinału z boiska za skopanie rywala wyleciał Zeze Procopio. Później węgierski sędzia przestał panować nad sytuacją. Z boiska ze względu na kontuzję musiało zejść aż pięciu graczy.
W końcówce meczu wykluczeni zostali kolejni zawodnicy – Martim oraz Jan Riha. Był to pierwszy przypadek w historii, by w jednym meczu arbiter wyrzucił aż trzech piłkarzy. Mecz zakończył się remisem i musiał zostać powtórzony po dwóch dniach. Tym razem wygrała Brazylia.
Kolejne wykluczenie w spotkaniu na mundialu miało miejsce dopiero szesnaście lat później. I od razu wyrzucono trzech graczy w jednym meczu. Złota węgierska jedenastka była wówczas niepokonana od dwóch lat. W Bernie mierzyła się w ćwierćfinałowym meczu z Brazylią. Gdy angielski sędzia Arthur Ellis podyktował jedenastkę dla Węgrów, na boisko wkroczyli niezadowoleni brazylijscy działacze i dziennikarze. Choć udało się przywrócić grę, na boisku trwała istna bijatyka. Za wymianę ciosów po chwili arbiter wyrzucił z boiska Bozsika i Niltona Santosa.
Kilka minut później Humberto kopnął rywala i także musiał zejść z boiska. Ostatecznie Węgrzy wygrali 4:2, ale to nie był koniec emocji. W szatni brazylijski lekarz próbował trafić szklaną butelką słynnego Puskasa. Chybił i trafił swojego zawodnika. Gdy ten się odwrócił, ktoś krzyknął: „To Puskas!” i wtedy się zaczęło. W bijatyce podobno uczestniczyło nie tylko dwudziestu graczy obu drużyn, ale także węgierska służba bezpieczeństwa, która pilnowała w Szwajcarii swoich piłkarzy.

Wchodzisz – schodzisz
Po tamtym meczu sytuacja uspokoiła się na prawie pół wieku. Trzy wykluczenia miały miejsce ponownie dopiero w 1998 roku, a więc już po wprowadzeniu czerwonych kartek. W meczu Danii z RPA na boisko w drugiej połowie wszedł Alfred Piri. Zawodnik z Południowej Afryki w 65. minucie zobaczył żółtą, a trzy minuty później – czerwoną kartkę. Wcześniej, w 58. minucie szansę gry otrzymał Duńczyk Milkos Molnar. Osiem minut później był już w szatni. W końcówce występ zaliczył także znany z Celtiku Morten Wieghorst. Po trzech minutach zobaczył czerwoną kartkę.
Sędzia John Toro Rendon z Kolumbii chyba nie przepadał za zmianami. Po meczu Benni McCarthy, którego rzekomo sfaulował Duńczyk, powiedział: „On mnie prawie nie dotknął. To była bardzo głupia decyzja arbitra”.
De Rossi wraca by zdobyć mistrzostwo świata
Prawdziwy wysyp kartek mieliśmy jednak w ciągu ośmiu gorących dni czerwca 2006 roku. Zaczęło się w meczu USA z Włochami. W 28. minucie Daniele De Rossi wbił się łokciem w twarz Briana McBride’a, za co został wyrzucony z boiska. Amerykanin długo musiał być opatrywany, bo zalał się krwią. Złożono mu nawet szwy. De Rossi został przez FIFĘ wykluczony z czterech kolejnych spotkań i wrócił na… finał mundialu, w którym wykorzystał jedenastkę w serii rzutów karnych.
Drużyna Bruce’a Areny nie wykorzystała wtedy okazji. Pod koniec pierwszej połowy Mastroeni (to wbrew pozorom nie był Włoch) wjechał wyprostowanymi nogami w Andreę Pirlo i także otrzymał czerwoną kartkę. Na początku drugiej połowy Eddie Pope został ukarany drugim żółtym kartonikiem i tym razem to Amerykanie mieli na boisku mniej graczy od rywali.
Trzy żółte kartki dla jednego gracza
Pięć dni później w 85. minucie meczu Chorwacji z Australią drugą żółtą kartkę otrzymał Dario Simic. Dwie minuty później to samo spotkało Bretta Emertona, a po kilku chwilach – Josipa Simunicia, który… jak gdyby nigdy nic, grał dalej. Sędzia Graham Poll zapomniał o tym, że pół godziny wcześniej Simunić dostał już ostrzeżenie. Mało tego, w doliczonym czasie gry ten sam Chorwat trzeci raz popełnił wykroczenie, za które otrzymał żółtko. Tym razem musiał już opuścić boisko.
Rzeź w Norymberdze
Minęły trzy dni i zaznaliśmy najbardziej brutalnego meczu w historii mistrzostw. W meczu 1/8 finału między Portugalią a Holandią sędzia Walentin Iwanow wręczył zawodnikom szesnaście żółtych i cztery czerwone kartki. Już na początku Boulahrouz faulował Cristiano Ronaldo tak, że ten wkrótce musiał opuścić boisko. W pierwszej połowie Costinha został drugie upomnienie za idiotyczne zagranie ręką w środku placu gry. Przebił go później Deco, gdy został wyrzucony za to, że nie chciał oddać piłki, po gwizdku sędziego. Boulahrouz uderzył też Luisa Figo i musiał udać się do szatni. A na koniec, by siły się wyrównały murawę opuścił też Giovanni van Bronckhorst.
Tamte wydarzenia na tyle uspokoiły piłkarzy, że przez kolejne dwie dekady nie zdarzył się żaden mecz z trzema wykluczeniami. Aż do spotkania otwierającego tegoroczny mundial. Czerwone kartki zobaczyli najpierw Yaya Sithole i Themba Zwane z RPA, a następnie Cesar Montes z drużyny gospodarzy. To tyle samo co podczas… całych mistrzostw w Katarze, kiedy to ukarani zostali Walijczyk Hennessey, Kameruńczyk Aboubakar oraz Marokańczyk Cheddira. Denzel Dumfries dostał wtedy kartkę, ale już po zakończeniu spotkania.

Najbrutalniejszy zespół w historii mundiali
Łącznie piłkarze Bafana Bafana otrzymali już w historii mundiali cztery czerwone kartki. Oprócz wczorajszych dwóch i wspomnianego wcześniej Alfreda Piri w 1998 roku, spotkało to także Itumelenga Khune w meczu z Urugwajem w 2010 roku. Z tą statystyką gracze RPA nie plasują się w jakiejś ścisłej czołówce światowej. Dziewięć razy z boiska wylatywali bowiem gracze Urugwaju i Kamerunu, dziesięć – Argentyny, a aż jedenaście – Brazylii. Jednak te kraje rozgrywały na mistrzostwach znacznie więcej meczów.
Jeżeli przeliczymy otrzymane wykluczenia na rozegrane mecze, okazuje się, że RPA stało się wczoraj światowym liderem. Częściej niż raz na trzy mecze czerwoną kartką karani byli bowiem dotąd tylko zawodnicy Kamerunu (9 kartek w 26 meczach – przeciętnie 0,35 na mecz) oraz właśnie Republiki Południowej Afryki (4 kartki w 10 meczach – przeciętnie 0,4 na mecz). Pod względem średniej liczby czerwonych kartek na mecz nie mają więc sobie równych w historii mistrzostw świata.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix.pl
