Reprezentacja Korei Południowej udanie rozpoczęła zmagania na mistrzostwach świata w Ameryce Północnej. W inauguracyjnym meczu pokonała Czechy 2:1, a bohaterem azjatyckiej ekipy został Hyeon-gyu Oh. Napastnik zdobył zwycięską bramkę w końcówce spotkania, choć jego występ do samego końca stał pod znakiem zapytania.
Oh wow! Grał z gorączką, ale zapewnił zwycięstwo
Zwycięstwo Koreańczyków w Guadalajarze wcale nie przyszło łatwo. To Czesi prowadzili po trafieniu głową Ladislava Krejciego w drugiej połowie. Niedługo później do wyrównania doprowadził In-beom Hwang, a wynik ustalił Oh, który pojawił się na boisku nieco ponad dziesięć minut wcześniej. Zawodnik do ostatniej chwili nie wiedział jednak, czy w ogóle zamelduje się na murawie.
– Szczerze mówiąc, przed dzisiejszym meczem czułem się naprawdę bardzo źle. Po obiedzie nagle dostałem bardzo wysokiej gorączki. Temperatura wzrosła aż do 38 stopni. Pojawiły się spore wątpliwości, czy będę w stanie zagrać i czy podołam temu wyzwaniu. Na szczęście, dzięki niesamowitej opiece całego sztabu i zespołu medycznego, mogłem nie tylko wyjść na boisko, ale i strzelić zwycięskiego gola. Wszyscy się mną niesamowicie zaopiekowali – wyznał napastnik reprezentacji Korei Południowej.
Dla Oha mecz z Czechami był debiutem na mistrzostwach świata. Cztery lata temu w Katarze znalazł się jedynie w szerokiej kadrze i z boku obserwował, jak jego koledzy pokonują Portugalię i grają w fazie pucharowej. W końcu, w Guadalajarze, jego marzenie mogło się spełnić.
– Szczerze mówiąc, absolutnie niczego nie pamiętam. Nie mam pojęcia, jak grałem przez cały ten czas i w jaki sposób w ogóle strzeliłem tego gola. Dopiero gdy obejrzałem powtórki, uświadomiłem sobie: „O rany, to ja zdobyłem tę bramkę!”. Najwyraźniej musiałem tak bardzo zachorować właśnie po to, żeby móc strzelić tego gola – stwierdził Koreańczyk.
– Sama możliwość gry na mundialu jest czymś wzruszającym, za co jestem dozgonnie wdzięczny. Trener dał mi szansę, a ja ją wykorzystałem. Jako napastnik czuję po prostu ulgę i ogromną wdzięczność – dodał w rozmowie z mediami tuż po spotkaniu.
Teraz przed Koreańczykami dwa kolejne starcia. Najpierw zmierzą się z reprezentacją Meksyku, która pokonała Republikę Południowej Afryki 2:0, a następnie zagrają z afrykańską kadrą.
– Przeniesiemy dobrą energię z tego zwycięstwa na kolejny mecz, zachowując przy tym pokorę. Skoro to Meksyk gra u siebie, musimy dokładnie przeanalizować rywala i dać z siebie 100 procent, a nawet więcej, by wygrać – podsumował.
Oh na co dzień występuje w tureckim Besiktasie, do którego dołączył zimą z belgijskiego Genku. W narodowych barwach rozegrał w sumie 28 meczów, w których zdobył siedem bramek.
*Przy obstawianiu meczów warto wiedzieć, gdzie obstawiać Mistrzostwa Świata 2026. Pomocny będzie ranking bukmacherów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix