„Największy sukces od 60 lat”. Tuchel trochę zmienił nastrój

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

19 lipca 2026, 11:04 • 3 min czytania 4

Reklama
„Największy sukces od 60 lat”. Tuchel trochę zmienił nastrój

Anglików, jak co każdy wielki turniej, stawia się w roli jednego z kandydatów do końcowego triumfu. Nie inaczej było tym razem. Podopieczni Tuchela w półfinale mundialu musieli uznać jednak wyższość reprezentacji Argentyny, która wyrwała im zwycięstwo w ostatnich minutach. Po tej porażce na niemieckiego szkoleniowca spadła ogromna krytyka za murowanie dostępu do bramki. Ostatecznie Anglia zdobyła pierwszy medal mistrzostw świata od 60 lat i to jest dla Tuchela najważniejsze, choć wrócił też do samego półfinału. 

Reklama

Do 85. minuty półfinału z Argentyną Anglicy prowadzili 1:0. Kilka chwil później z awansu do finału cieszyli się jednak Albicelestes. Tuchel wprowadził na boisko m.in. Dana Burna, a pozostawił Kane’a, który i tak pełnił tylko rolę obrońcy. Anglicy zostali zepchnięci we własne pole karne, a Niemiec ograniczał się do samych defensywnych zmian.

Anglicy górą w starciu o brąz. Tuchel wrócił do meczu z Argentyną

W mediach zaczęto kwestionować zbyt pragmatyczne podejście trenera, spadła na niego ogromna krytyka. Przygnębiający nastrój panował też na konferencji prasowej poprzedzającej mecz o trzecie miejsce z reprezentacją Francji. W nim obaj trenerzy posadzili na ławce kilku podstawowych zawodników.

Znacznie lepiej wyszła na tym Anglia, która schodziła na przerwę z aż czterobramkowym prowadzeniem. W drugiej połowie Francuzi prawie odrobili straty, ale skończyło się zwycięstwem Synów Albionu 6:4 i pierwszym medalem mistrzostw świata od 1966 roku.

– Szczerze mówiąc, wczorajsza konferencja prasowa sprawiała wrażenie, jakbyśmy odpadli z fazy grupowej bez żadnego zwycięstwa. A 24 godziny później odnieśliśmy największy sukces od 60 lat – mówił po meczu Thomas Tuchel. – Staramy się nie załamywać i podchodzić do tego z entuzjazmem. Dołek po tym, co wydarzyło się przeciwko Argentynie, był bardzo przygnębiający, ale to część tego wszystkiego. Najlepsze, co możemy zrobić, to starać się na boisku i walczyć o kolejne zwycięstwa. Cała reszta to tylko gadanie. Gadanie nie da ci zwycięstwa. Musisz to przecierpieć, być silnym i wierzyć. Cieszę się, że zareagowaliśmy w odpowiedni sposób. Ta reakcja była bardzo imponująca.

Reklama

Głośno zrobiło się jeszcze przed meczem, kiedy na stadionie w Miami wyczytywane były nazwiska zawodników i trenerów. Angielscy fani wygwizdali wówczas Tuchela. Niemiec nie uważa jednak, by kibice się od niego odwrócili.

– Nie sądzę, żebyśmy stracili zaufanie kibiców. Nie sądzę, żebym ja stracił zaufanie przez to, co wydarzyło się w drugiej połowie meczu z Argentyną. Cokolwiek wydarzyło się w ostatnich 10 minutach, byliśmy blisko finału. Moim zadaniem jest podejmowanie decyzji. Moje decyzje, zmiany nie przyniosły oczekiwanego efektu. Muszę się z tym pogodzić. To dla mnie bardzo bolesne, ponieważ działałem w dobrej wierze i miałem jasny plan. Nie wyszło. Biorę więc odpowiedzialność na siebie – stwierdził trener.

Reklama

Brąz na tym mundialu to dopiero drugi medal, jaki reprezentacja Anglii wywalczyła na mistrzostwach świata. Mają więc tyle krążków, co… Polska. Ten pierwszy Synowie Albionu zdobyli w 1966 roku, kiedy przed własną publicznością jedyny raz w swojej historii sięgnęli po mistrzostwo świata.

– To pierwszy medal od 60 lat, pierwszy medal mistrzostw świata na obcej ziemi, więc mam nadzieję, że kiedyś zawodnicy będą mogli być z niego dumni. Jesteśmy bardzo mocni. Teraz prawie nie pozwalamy sobie na dumę z trzeciego miejsca. Osiemnaście miesięcy temu postawiliśmy sobie najwyższy cel i marzenie, i byliśmy bardzo, bardzo ambitni w dążeniu do finału. To bardzo bolesne, że nie możemy wziąć w nim udziału. Ból i blizny pozostaną w nas na jakiś czas. Tak to już jest w sporcie na wysokim poziomie – podsumował Tuchel.

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Umarł król, niech żyją królowie. Raphinha i Yamal rozjechali Rayo

Jan Broda
0
Umarł król, niech żyją królowie. Raphinha i Yamal rozjechali Rayo

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”

Braian Wilma
15
Marciniak miał poprowadzić jeszcze jeden mecz MŚ. „Wszyscy byli pewni”