Anglików, jak co każdy wielki turniej, stawia się w roli jednego z kandydatów do końcowego triumfu. Nie inaczej było tym razem. Podopieczni Tuchela w półfinale mundialu musieli uznać jednak wyższość reprezentacji Argentyny, która wyrwała im zwycięstwo w ostatnich minutach. Po tej porażce na niemieckiego szkoleniowca spadła ogromna krytyka za murowanie dostępu do bramki. Ostatecznie Anglia zdobyła pierwszy medal mistrzostw świata od 60 lat i to jest dla Tuchela najważniejsze, choć wrócił też do samego półfinału.
Do 85. minuty półfinału z Argentyną Anglicy prowadzili 1:0. Kilka chwil później z awansu do finału cieszyli się jednak Albicelestes. Tuchel wprowadził na boisko m.in. Dana Burna, a pozostawił Kane’a, który i tak pełnił tylko rolę obrońcy. Anglicy zostali zepchnięci we własne pole karne, a Niemiec ograniczał się do samych defensywnych zmian.
Anglicy górą w starciu o brąz. Tuchel wrócił do meczu z Argentyną
W mediach zaczęto kwestionować zbyt pragmatyczne podejście trenera, spadła na niego ogromna krytyka. Przygnębiający nastrój panował też na konferencji prasowej poprzedzającej mecz o trzecie miejsce z reprezentacją Francji. W nim obaj trenerzy posadzili na ławce kilku podstawowych zawodników.
Znacznie lepiej wyszła na tym Anglia, która schodziła na przerwę z aż czterobramkowym prowadzeniem. W drugiej połowie Francuzi prawie odrobili straty, ale skończyło się zwycięstwem Synów Albionu 6:4 i pierwszym medalem mistrzostw świata od 1966 roku.
– Szczerze mówiąc, wczorajsza konferencja prasowa sprawiała wrażenie, jakbyśmy odpadli z fazy grupowej bez żadnego zwycięstwa. A 24 godziny później odnieśliśmy największy sukces od 60 lat – mówił po meczu Thomas Tuchel. – Staramy się nie załamywać i podchodzić do tego z entuzjazmem. Dołek po tym, co wydarzyło się przeciwko Argentynie, był bardzo przygnębiający, ale to część tego wszystkiego. Najlepsze, co możemy zrobić, to starać się na boisku i walczyć o kolejne zwycięstwa. Cała reszta to tylko gadanie. Gadanie nie da ci zwycięstwa. Musisz to przecierpieć, być silnym i wierzyć. Cieszę się, że zareagowaliśmy w odpowiedni sposób. Ta reakcja była bardzo imponująca.
„The biggest success in 60 years”
Thomas Tuchel asked whether 'criticism has been unfair’ following England’s semi-final World Cup exit. pic.twitter.com/WbhnLkzECQ
— Sky Sports News (@SkySportsNews) July 19, 2026
Głośno zrobiło się jeszcze przed meczem, kiedy na stadionie w Miami wyczytywane były nazwiska zawodników i trenerów. Angielscy fani wygwizdali wówczas Tuchela. Niemiec nie uważa jednak, by kibice się od niego odwrócili.
– Nie sądzę, żebyśmy stracili zaufanie kibiców. Nie sądzę, żebym ja stracił zaufanie przez to, co wydarzyło się w drugiej połowie meczu z Argentyną. Cokolwiek wydarzyło się w ostatnich 10 minutach, byliśmy blisko finału. Moim zadaniem jest podejmowanie decyzji. Moje decyzje, zmiany nie przyniosły oczekiwanego efektu. Muszę się z tym pogodzić. To dla mnie bardzo bolesne, ponieważ działałem w dobrej wierze i miałem jasny plan. Nie wyszło. Biorę więc odpowiedzialność na siebie – stwierdził trener.
Brąz na tym mundialu to dopiero drugi medal, jaki reprezentacja Anglii wywalczyła na mistrzostwach świata. Mają więc tyle krążków, co… Polska. Ten pierwszy Synowie Albionu zdobyli w 1966 roku, kiedy przed własną publicznością jedyny raz w swojej historii sięgnęli po mistrzostwo świata.
– To pierwszy medal od 60 lat, pierwszy medal mistrzostw świata na obcej ziemi, więc mam nadzieję, że kiedyś zawodnicy będą mogli być z niego dumni. Jesteśmy bardzo mocni. Teraz prawie nie pozwalamy sobie na dumę z trzeciego miejsca. Osiemnaście miesięcy temu postawiliśmy sobie najwyższy cel i marzenie, i byliśmy bardzo, bardzo ambitni w dążeniu do finału. To bardzo bolesne, że nie możemy wziąć w nim udziału. Ból i blizny pozostaną w nas na jakiś czas. Tak to już jest w sporcie na wysokim poziomie – podsumował Tuchel.
🥉 England collect their bronze medal at 2026 World Cup. pic.twitter.com/RhqxACXjFB
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) July 18, 2026
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix