Fatalny Kane, żenująca Anglia odpada. Futbol zostanie w domu!

Szymon Janczyk

16 lipca 2026, 00:23 • 6 min czytania 4

Reklama
Fatalny Kane, żenująca Anglia odpada. Futbol zostanie w domu!

Piłka nożna zostanie w domu. Niezależnie, czy wygra Argentyna, czy Hiszpania – to właśnie tam są fundamenty tego sportu. Anglia może wpompować miliardy w Premier League, zbudować najlepszą ligę świata, postawić na nogi szkolenie, ale korzeni nie oszuka. To rywale mają w DNA jakość i styl prowadzące do wielkości.

Reklama

***

Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.

***

Żadne hasło nie irytuje tak, jak angielskie ględzenie football is coming home. Wyspiarze nie mają żadnych podstaw, żeby nazywać siebie w ten sposób. Historyczne przepychanki o to, kto pierwszy kopnął futbolówkę, odłóżmy na bok. Angielscy marynarze roznieśli piłkę nożną po portach, po świecie? I bardzo dobrze, dzięki temu wzięli się za nią zdolniejsi, lepsi i ten sport też ewoluował w tę stronę.  Od samego początku wygrywają w nim ci, których cechuje zupełne przeciwieństwo angielskich atutów.

Reklama

Dobitnym tego przykładem był półfinał z Argentyną.

Mundial 2026. Anglia nie zasługiwała na finał. Argentyna dała pokaz futbolu

Anglicy ani przez moment nie zasługiwali na zwycięstwo i finał. Nie zaimponowali niczym. Słabo zakładali pressing, zostawiali przestrzeń i pole do popisu rywalom. Grali w defensywie, ale nie w sposób, który pozwolił Hiszpanom ograć Francję. Ich obrona była paniczna, desperacka, oparta na genialnym występie bramkarza. Pomysł, który zaaplikowali po tym, jak wreszcie oddali jakiś strzał z pola karnego – i to w dodatku celny, dający prowadzenie – musiał skończyć się tragicznie. Nikt rozsądny nie pozwala przecież Lionelowi Messiemu kręcić się z piłką przy polu karnym, swobodnie szukając miejsca do podania, dośrodkowania.

Tak wygląda mapa kluczowych podań od momentu, gdy Argentyna musiała gonić wynik. Anglicy nie potrafili nawet wprowadzić piłki w pole karne rywala (bo i rzadko w ogóle mieli ją przy nodze, 12% posiadania piłki!) Messiemu pozwolili to zrobić dwukrotnie, wszystkim rywalom: cztery razy.

Reklama

Thomas Tuchel wpuścił na boisko tylu obrońców, ilu się dało, ale mógłby wstawić ich nawet dziesięciu – nie miało to znaczenia. Jeśli pozwalasz tak klasowemu przeciwnikowi tak często operować piłkę w ostatniej tercji boiska, zostaniesz za to ukarany. Przewaga Argentyny w kreatywności, odwadze w samej tylko drugiej połowie była miażdżąca:

  • 148 podań więcej w ostatniej tercji boiska (dodajmy – skuteczność Anglików na poziomie 56%, Argentyny: 91%);
  • 7 udanych dryblingów więcej (Anglicy zaliczyli tylko jeden).

Można narzekać na sędziego, którego niechęć do pokazywania kartek pozwoliła Argentynie rozegrać to spotkanie na swoich zasadach (agresja w kontakcie to też cecha latynoamerykańskiego futbolu), ale przede wszystkim pozwoliła na to Anglia. Schowana, przestraszona, modląca się o dowiezienie korzystnego wyniku.

Reklama

Harry Kane jak zwykle – zawiódł w najważniejszym momencie. Leo Messi pokazał jak to się robi

Za kluczową przewagę możemy jednak uznać postać lidera. Lionel Messi po strzelonym przez Anglię golu wykonał wszystkie pięć udanych dryblingów ArgentynyWyprodukował najwięcej kluczowych podań. Gdzie był w tym czasie Harry Kane? Kolejny raz okazał się bezużyteczny w kluczowym momencie. W całej karierze miał ogromny problem z błyszczeniem w najważniejszych momentach, ale faza pucharowa mundialu wypada wręcz absurdalnie. Nawet uwzględniając asystę i wykorzystany rzut karny z Meksykiem, bo:

  • w tym samym spotkaniu sprokurował rzut karny,
  • z Norwegią jego strata zakończyła się golem.

Przypieczętował to żenujący mecz z Argentyną. Mecz, w którym napastnik aspirujący do miana najlepszego na świecie po erze Roberta Lewandowskiego, nie oddał strzału z pola karnego. Nie wygenerował żadnej sytuacji. Nie wykonał udanego dryblingu. Wygrał dwa pojedynki (z ośmiu). Częściej piłkę tracił (10 razy), niż celnie podawał (dziewięciokrotnie).

Lionel Messi pokazał, w jaki sposób piłkarscy geniusze potrafią podporządkować sobie mecz, znaleźć swoją przestrzeń i świetnie ją wykorzystać. Kane dał mu się podpuścić, doskoczył i stworzył hektar przestrzeni na strzał Enzo Fernandezowi, który doprowadził do wyrównania. Pamiętajmy jednak, że sporo wcześniej znów mógł mieć bezpośredni wpływ na straconego gola – w 57. minucie Anglicy jedyny raz odebrali piłkę wysoko, licząc na szansę, ale Kane źle się zachował, stracił i tylko genialna interwencja Djeda Spence’a uratowała zespół przed bramką dla Argentyny.

Harry Kane po porażce z Argentyną

Reklama

Można mówić, że Messi więcej po boisku chodzi, drepcze, niż biega. Natomiast w kluczowym momencie bierze wszystko na siebie. I nawet wślizg z odbiorem piłki się znajdzie, w ten sposób wysupłał piłkę na granicy pola karnego rywala. Kane nie potrafił tego zaoferować. W polu karnym przeciwnika nawet nie powąchał piłki – przypomina się finał mistrzostw Europy z Włochami, gdy też został schowany do kieszeni. Albo ćwierćfinał z Francją, gdy zmarnował rzut karny.

Przynajmniej wyleczyliśmy świat z dyskusji o Złotej Piłce dla Harry’ego Kane’a. W lepszym, bardziej ofensywnym Bayernie nie potrafił pobić rekordu Lewandowskiego mimo większej liczby meczów na koncie. Królem strzelców Ligi Mistrzów nie został, ani też jej nie wygrał. Na mundialu zawiódł w kluczowym momencie.

Mundial 2026. Finał z udziałem dwóch najlepszych drużyn w tym wieku. Anglia potrafi tylko pięknie przegrywać

Futbol zostanie w domu, o mistrzostwo świata zagrają techniczni, taktyczni geniusze z Argentyny i Hiszpanii. Zobaczymy sto procent piłki w piłce, przede wszystkim: w finale zobaczymy dwie najbardziej utytułowane drużyny narodowe w XXI wieku.

  • Argentyna: mistrzostwo świata, wicemistrzostwo świata; dwa tytuły mistrza kontynentu, tylko jeden kontynentalny turniej bez medalu na koncie.
  • Hiszpania: mistrzostwo świata; trzy tytuły mistrza kontynentu, brązowy medal mistrzostw Europy.

Anglia w analogicznym okresie nie wygrała niczego. Ma dwa srebra mistrzostw Europy na szyi, ale więcej tytułów na Starym Kontynencie wygrali w tym okresie Grecy i Portugalczycy. Na mundialu dopiero drugi raz w tym wieku dotarli do czołowej czwórki, ale nadal nie mają na koncie medalu (w całej historii mamy ich więcej niż Anglicy). Mają natomiast wybitny bilans istotnych meczów, starć z drużynami z dziesiątki najlepszych w rankingu FIFA – siedem na siedem razy w łeb i do domu.

Reklama

Mentalność zwycięzcy albo masz, albo jej nie masz. Argentyna na tym turnieju odrobiła dwubramkową stratę z Egiptem, odwróciła losy meczu z Anglią. Anglicy w najważniejszych meczach w ostatnich latach nieustannie popełniają tak zwany incydent kałowy:

  • Euro 2024 – odpadli po golu w 86. minucie,
  • Mistrzostwa Świata 2022 – porażka po golu w 78. minucie, nietrafiony karny Kane’a w 84. minucie,
  • Euro 2020 – porażka po trzech nietrafionych karnych,
  • Mistrzostwa Świata 2018 – utracone prowadzenie w półfinale, porażka w dogrywce i potem 0:2 z Belgią po golu w końcówce meczu o 3. miejsce.

Dość powiedzieć, że w XXI wieku były tylko dwa przypadki, w których drużyna prowadząca w półfinale nie awansowała do finału. Pierwszy: Anglia w 2018 roku. Drugi: Anglia w 2026 roku.

Reklama

Argentyna i Hiszpania wygrywają trofea. Argentyna i Hiszpania wypuszczają w świat genialnych trenerów, rewolucjonistów, którzy zmieniają oblicze piłki. Anglia jest najlepsza tylko w jednym – w przegrywaniu po napompowaniu oczekiwań.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Reklama
4 komentarze
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Harry Kane załamany po dramacie z Argentyną. „To po prostu nie wystarczyło”

Wojciech Piela
5
Harry Kane załamany po dramacie z Argentyną. „To po prostu nie wystarczyło”

Mundial 2026

Reklama
Mundial 2026

Harry Kane załamany po dramacie z Argentyną. „To po prostu nie wystarczyło”

Wojciech Piela
5
Harry Kane załamany po dramacie z Argentyną. „To po prostu nie wystarczyło”