Było na mundialu wiele występów dobrych, kilka bardzo dobrych, ale żaden nie zbliżył się do ideału tak jak występ Hiszpanów w meczu z Francją. Najlepsza drużyna mistrzostw świata była bezsilna, bezzębna i pożegnała się z finałem, który przecież miała wygrać w cuglach.
***
Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.
***
Francuzi do momentu półfinału rozwalcowali każdego. Według danych Opta dominowała ofensywne statystyki mundialu:
- 2. najwyższe xG – 2,39/mecz (Brazylia miała lepsze o 0,02);
- 3. najwyższa jakość strzału – 0,13 xG per shot;
- najwięcej kontrataków – 2,17;
- 2. wynik prostopadłych piłek – 5,33;
- najwięcej bezpośrednich ataków – 3,67.
Każdy miał swoje atuty i plusiki, ale to Francja pojawiała się w każdej rubryce, zawsze w czołówce. Jednocześnie był to zespół, który mimo szalenie ofensywnego nastawienia nie stracił nawet gola w fazie pucharowej. Zachwycał się nimi Michael Cox, pisząc na łamach „New York Times”:
– Deschamps używa czterech napastników, co jest odstępstwem od podejścia z poprzednich mundiali, gdy faworyzował odpowiedzialnego środkowego pomocnika. Rabiot i Kone to nie są wybitni holding midfielders, ale tworzą doskonały duet, pokrywają szerokość boiska bez wsparcia od zawodników ustawionych przed nimi. Gra defensywna atakujących zawodników uniemożliwiała kontrataki rywali i tworzyła własne szanse poprzez wysokie odbiory. Ich praca polega na proaktywności. Deschamps nie poszedł na kompromis, gra niezwykle odważnie i niezwykle imponujące, że Francja rozgrywa mecze nie dając rywalom szans.
Być może kluczowym błędem Francuzów było rozbicie duetu Rabiot – Kone, ale niezależnie od tego to Hiszpania zasłużyła na ogromne uznanie, bo ofensywna czwórka została całkowicie zneutralizowana.
Mistrzostwa Świata 2026. Francja zneutralizowana. Mbappe, Olise i Dembele nie istnieli w meczu z Hiszpanią
Dziesięć strzałów oddali jedni i drudzy. Jak różne były to jednak okazje! Hiszpania wykreowała xG rzędu 1,63 (Opta) i nawet wyciągając z tego rzut karny znacząco przewyższyła wynik rywala – zaledwie 0,30. Nie patrzcie na suchą liczbę, lecz to, co za nią idzie. Jeśli współczynnik przewidywanych goli jest tak niski mimo dziesięciu strzałów, to znaczy, że szanse na strzał były bardzo, ale to bardzo mizerne. I potwierdza to mapa strzałów:
- tylko trzy strzały z pola karnego;
- pierwsze uderzenie z szesnastki w 65. minucie gry;
- dwa kolejne w doliczonym czasie gry.
Do momentu, w którym reprezentacja Hiszpanii prowadziła 2:0, Francja oddała dwa beznadziejne strzały sprzed pola karnego.

Żaden z nich nie należał do genialnego na tym mistrzowskim turnieju (i wszystkich zresztą mundialach) Kyliana Mbappe. W 64. minucie meczu Mbappe miał na koncie jeden udany drybling i pięć nieudanych prób ogrania rywala w ten sposób. Nie wywalczył nawet żadnego rzutu wolnego, co przynajmniej udało się Michaelowi Olise. Tyle że Olise nie ma żadnych powodów do zadowolenia – on też ani razu nie minął przeciwnika dryblingiem, zaliczył co prawda dwa kluczowe podania, ale był kompletnie wyłączony.
Do tercetu niewidocznych tenorów trzeba dodać Ousmane’a Dembele – również bez udanego dryblingu, również bez konkretu z gry.
Genialnym obrazkiem definiującym ten mecz był kontratak, w którym długie podanie uruchomiło ofensywę francuskiego zespołu, ale po chwili osamotniony atakujący mierzył się z trzema obrońcami, którzy doskonale odbudowali pozycję i wspólnymi siłami wypchnęli intruza z pole karnego, kompletnie zabili największy dotychczas atut Francuzów.
Ochrona „pleców”, tego, co działo się za linią obrony Hiszpanów, była największym osiągnięciem zespołu Luisa de la Fuente. Zamknięte zejście do środka. Zamknięta przestrzeń na bokach. Francja właśnie z tego żyła, z rozrywania defensyw, szukania wolnego miejsca i korzystania z niego za sprawą szybkości, dynamiki, indywidualnych umiejętności. To o tyle imponujące, że przecież nie zastosowali niskiego, ostrożnego bloku. Poszli na całość, grali pressingiem, wysoko, w teorii na zasadach, które sprzyjają Francuzom.
Mundial 2026. Wszyscy mają gwiazdy, Hiszpania wygrywa defensywą
Hiszpania wyskoczyła z tym występem niczym królik z kapelusza. Przez cały mundial można było mieć do niej zarzuty. Wstydliwa strata punktów z Republiką Zielonego Przylądka, mizerni pozostali rywale w grupie (Arabia Saudyjska i Urugwaj w najgorszym wydaniu), nużący występ z Portugalią i wciśnięcie Belgom decydującego gola po koszmarnym błędzie rezerwowego bramkarza.
Nie można się dziwić, że lud widział faworyta we Francji. To ona miała wybitnych solistów, którzy robili liczby z ogromną regularnością, podczas gdy Hiszpanie mieli Lamine’a Yamala, który w całym turnieju zanotował łącznie jednego gola i asystę – z Arabią Saudyjską. Oczywiście, gdyby przyjrzeć się bliżej, dokładniej, trzeba byłoby docenić absolutnie wybitny turniej w wykonaniu Marca Cucurelli, ale wiecie, o co chodzi – gdy każda z pozostałych drużyn mogła rzucić na stół swoje asy:
- Francja – Kylian Mbappe śrubujący swój rekord goli w fazie pucharowej;
- Argentyna – Lionel Messi śrubujący swój rekord goli i asyst na mundialach;
- Anglia – Jude Bellingham z dubletami w dwóch kolejnych meczach fazy pucharowej, które przesądziły o awansie…

Hiszpanie mogli powiedzieć, co najwyżej, że u nich bramki w miarę często strzela Mikel Oyarzabal i czas go za to docenić. W porządku, ale trochę nie ten kaliber. I w tym momencie Luisowi de la Fuente odpłaciło się właśnie to: dobrze działająca drużyna. Rodri w formie z najlepszych lat (fizycznej i piłkarskiej), zawsze w odpowiednim miejscu, zawsze w odpowiednim czasie. Bramkarz, który znakomicie asekurował obrońców, żyjąc tym meczem. Zmiennicy, którzy nie obniżyli poziomu odpowiedzialności taktycznej. Jakże inaczej wyglądało to u rywala – sfrustrowanego, zdezorganizowanego…
– Obrona to powód, przez który Hiszpania jest niepokonana od tak dawna. U podstaw jej gry leży teoria o resting defence, która ma korzenie w bliskim temu krajowi cruyffizmie: jest tylko jedna piłka, jeśli ją macie, nie strzelą wam gola. Dla Hiszpanii wszystko kręci się wokół posiadania piłki. Nikt na mundialu nie ma jej przy nodze tak często, jak oni. Niemal każdy jej zawodnik przypomina pomocnika, bo tak komfortowo czuje się w operowaniu nią. Nie rwą się do szybkich ataków, tworzą spójny blok, formacje ustawione tak blisko siebie, że napastnika i obrońców dzieli ledwie 35 metrów. Gdy Hiszpania traci piłkę, wszyscy schodzą się do siebie, nie zostawiając rywalowi przestrzeni – pisze Simon Kuper w „Financial Times”, zauważając, że Hiszpanie najszybciej na mundialu odbierają piłkę i najczęściej zakładają udane pułapki ofsajdowe.
Wszystko to możemy podlać garścią kolejnych, kluczowych statystyk od Opta – dotyczących geniuszu Hiszpanów w obronie:
- najniższe xG rywali – 0,31/mecz;
- 2. najniższa liczba strzałów rywali – 5,67;
- najniższa jakość strzałów rywali – 0,05;
- 3. najwyższa liczba odzyskanych piłek – 51;
- najmniej kontaktów z piłką rywali we własnym polu karnym – 8,67.
Przyznaję, dotychczas bardziej ceniłem ofensywny rozmach Francuzów. Wydawało się, że zwłaszcza na współczesnych mundialach, które skręciły w kierunku szalonego atakowania i strzelania, ma to więcej sensu. Hiszpania jest o krok od udowodnienia, że to błędne podejście, że to defensywa wciąż wygrywa tytuły.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
SZYMON JANCZYK
fot. Newspix