Zhańbiony mundial. Trump i FIFA wpłynęli na uczciwość turnieju

Szymon Janczyk

06 lipca 2026, 16:30 • 7 min czytania 21

Reklama
Zhańbiony mundial. Trump i FIFA wpłynęli na uczciwość turnieju

Zezwolenie Folarinowi Balogunowi na grę w kolejnym meczu mundialu mimo czerwonej kartki to decyzja, która zapisze się na kartach historii sportu. Tych haniebnych, skandalicznych, czarnych. Gdy w otwarty sposób wpływem na to chwali się amerykańska administracja – z prezydentem Trumpem na czele – mówimy o całkowitej kompromitacji FIFA i USA.

Reklama

***

Mundiary to nasz pamiętniczek, cykl codziennych tekstów komentujących to, co wydarzyło się na Mistrzostwach Świata 2026.

***

Niedawno pisałem o reprezentacji USA całkiem pozytywnie. Bo to w gruncie rzeczy zespół pozytywny – grający ciekawą piłkę, mający wokół siebie jakąś aurę. Taki, któremu postronny kibic jest w stanie kibicować. To znaczy: był. Wydarzenia związane z anulowaniem czerwonej kartki Folarina Baloguna to wstyd dla piłkarskiego świata, jeden z największych skandali na współczesnych mundialach.

Reklama

Nie tylko sama decyzja, ale i klimat wokół niej, kulisy jej podjęcia, sprawiają, że znów poczuliśmy się w najlepszym przypadku jak na mundialu w Korei Południowej. W najgorszym: jak na turniejach, w których Benito Mussolini wybierał właściwych sędziów czy Henry Kissinger odwiedzał Peruwiańczyków w szatni przed meczem z Argentyną, który zaplanowano tak, żeby gospodarze przypadkiem znali już wynik spotkania rywali i wiedzieli, ile goli muszą strzelić, żeby zagrać w finale.

Mistrzostwa Świata 2026. FIFA i Donald Trump anulowali karę Folarina Baloguna

Bo jak inaczej odbierać to, że gospodarzowi przywrócono do gry najlepszego zawodnika, którego wyrzucono z boiska za paskudny faul? Decyzję o tym podjęli sędziowie w wozie VAR oraz arbiter główny spotkania. Wszyscy ocenili to zdarzenie tak samo – niebezpieczny atak, czerwona kartka. Nie mówimy tu o sytuacji, w której ktoś poniósł karę za niewinność czy niesprawiedliwy osąd. Balogun faulował, został wyrzucony z boiska, nie powinien grać w następnym spotkaniu, to proste.

W historii mistrzostw świata nie zdarzyła się jeszcze sytuacja, w której zawodnik ukarany czerwoną kartką i pauzą w kolejnym meczu, jednak w tym spotkaniu wystąpił. Amerykanie próbują zakrzywiać rzeczywistość, powołując się na przypadki podobne, ale to nie ma znaczenia. W sieci krąży na przykład lista zawodników, którzy mimo czerwonej kartki zagrali w meczu mistrzostw świata. Spójrzmy więc na nazwiska:

  • Cristiano Ronaldo – czerwona kartka w przedostatnim meczu eliminacji, pauza w ostatnim spotkaniu i skrócenie zawieszenia, żeby mógł zagrać na mundialu;
  • Nicolas Otamendi, Moises Caicedo i Tarek Salman – czerwone kartki w ostatnim meczu eliminacji, zawieszenie nie obowiązywało na mundialu.

Cała czwórka skorzystała z, nazwijmy to szumnie, amnestii FIFA na mistrzostwa świata. Natomiast każdy z nich otrzymał karę wiele miesięcy przed mundialem. Cristiano Ronaldo zdążył nawet zaliczyć mecz zawieszenia. Wielomiesięczne oczekiwania na odbębnienie kary w turnieju finałowym, podczas gdy każdy z nich miał przed sobą serię meczów w drużynie narodowej – tyle że towarzyskich – samo w sobie miało mało sensu.

Reklama

Karę Baloguna zniesiono z dnia na dzień. Tuż przed ważnym meczem fazy pucharowej. Na wyraźny wniosek (żeby nie powiedzieć: polecenie…) prezydenta kraju, który jest gospodarzem imprezy. Faworyzowanie organizatora turnieju w ten sposób to ogromny skandal nawet wtedy, gdy zestawimy ze sobą różne inne politycznie inspirowane decyzje z historii mundiali.

Garrincha, korupcja i sędzia, który zniknął. Tak załatwia się anulowanie kar na mundialach

Amerykanie przypominają przecież, że był jeszcze Garrincha. Tak, Garrincha zagrał w finale mistrzostw świata zaraz po tym, jak w półfinale imprezy wyleciał z boiska za kopnięcie rywala w plecy. Natomiast istnieje szereg okoliczności, które sprawiają, że nie powinien być to argument, którym chwalą się kibice kadry USA. Pomijając już to, że wtedy czerwona kartka nie oznaczała automatycznej pauzy, lecz zwołanie komisji, która oceni, czy zawodnika należy wykluczyć z kolejnego występu – zerknijmy tylko i wyłącznie na okoliczności, w jakich wspomniana komisja obradowała:

  • prezydent Peru sam nawiązał kontakt z arbitrem meczu, prosząc go o cofnięcie decyzji;
  • sędzia zrzucił winę na asystenta Estebana Marino, który rozpłynął się w powietrzu;
  • Marino uciekł z Chile do Paryża (i następnie: do Montevideo) z biletem opłaconym przez brazylijską federację;
  • szef federacji piłkarskiej Brazylii stanął przed komisją i wmawiał, że kopnięcie w plecy „to był tylko taki żart”.

Garrincha

To tylko opis wydarzeń według Jonathana Wilsona, autora „Potęgi i chwały”. Gdy zagłębimy się w inne źródła, trafimy na opowieści o łapówkach, obietnicach i tysiącach dolarów przekazywanych sobie cichaczem przez poszczególnych działaczy. W ten sposób jedyny piłkarz przed Folarinem Balogunem uniknął kary zawieszenia za czerwoną kartkę podczas mundialu, więc jeśli Amerykanie chcieli w ten sposób pokazać, że nie robią nic, czego wcześniej nie wymyślono, to…

Reklama

Powiedziałbym, że mamy za pasem kolejną turę masowych aresztowań działaczy FIFA po szeroko zakrojonym śledztwie, ale zapomniałem, że wydarzenia, do których się odwołuję (afera korupcyjna z 2015 roku), były efektem pracy służb amerykańskich.

Niemcy chcieli odwiesić Fringsa, ale nie mieli Donalda Trumpa. Rooney też go nie miał

Wszyscy doskonale wiemy, że FIFA i Donald Trump tym razem posunęli się za daleko. Nie to, że cokolwiek im z tego tytułu grozi: chodzi o czyste ludzkie odczucia, moralność, czystość oraz uczciwość gry. Idealnie przyrównać ten skandal do wydarzeń z mundialu w Niemczech, gdy czerwoną kartkę i zawieszenie wyłapał Torsten Frings. Podstawowy zawodnik drużyny gospodarzy po ćwierćfinałowym spotkaniu z Argentyną uderzył Julio Cruza. Zarejestrowały to kamery, więc nałożono na niego karę zawieszenia.

Decyzja wywołała skowyt Niemców. Nasi sąsiedzi oskarżali wręcz FIFA o to, że Włosi ukuli spisek przeciwko nim, dostarczając federacji nagrania z włoskich telewizji i apelując o karę. „Bild” krzyczał z okładki: „Włosi chcą zawieszenia Fringsa!”, dodając jeszcze, że to wszystko ze strachu przed porażką z gospodarzami. Doprowadzono do tego, że światowa federacja musiała się tłumaczyć i zajęła oficjalne stanowisko, stwierdzając, że nagrania awantury uchwyciły kamery… stacji niemieckich.

Rozumiecie różnicę w podejściu? Mimo nacisków i medialnej nagonki FIFA się nie ugięła, Torsten Frings w półfinale nie zagrał. Tym razem wystarczył telefon od Donalda Trumpa, grupa prawników zorganizowana przez Andrew Giulianiego i relacje sekretarza Howarda Lutnicka z działaczami FIFA, z którymi chadza na eventy i obiady, żeby kartka zniknęła. W dodatku w sposób, który wprost sprawia, że kibice jeszcze mocniej pukają się w głowie: bo kara zostanie wykonana, tyle że nie teraz. Wtedy, kiedy Amerykanom będzie wygodnie.

Reklama

To wzburzyło z kolei Wayne’a Rooneya, czyli kolejnego zawodnika dotkniętego zawieszeniem na wielkim turnieju. Anglika spotkało to, co Cristiano Ronaldo – kier w eliminacjach i kara, która przeszła na, w tym przypadku, mistrzostwa Europy. Rooney przyznał, że zawieszenie skrócono o mecz, bo zgodził się polecieć do Szwajcarii i wziąć udział w treningu dla lokalnych dzieciaków. Dzięki temu mógł zagrać w ostatnim spotkaniu fazy grupowej turnieju w Polsce i na Ukrainie, ale – jakby nie patrzeć – karę poniósł, dwa pierwsze mecze przeszły mu koło nosa.

Wayne Rooney podczas Euro 2012

FIFA bezsilna wobec słabych i uległa kolesiom

Możemy więc z pełnym przekonaniem stwierdzić, że od czasów jawnego przekupstwa połączonego ze zniknięciem sędziego nie mieliśmy do czynienia z tak ordynarnym przypadkiem wpływu FIFA na decyzje dotyczące zawieszenia zawodnika w trakcie turnieju finałowego mistrzostw świata. Wszystko to dzieje się na tej samej imprezie, na której światowa organizacja rozkładała bezradnie ręce, gdy:

Reklama
  • zawodnicy poszczególnych drużyn mieli problem z wizami i zezwoleniem na wjazd do USA;
  • amerykańska administracja nie wpuściła na teren kraju najlepszego sędziego z Afryki, sugerując mu powiązania z organizacją terrorystyczną;
  • reprezentacja Iranu musiała zmieniać kraj, w którym zamieszkała w trakcie imprezy i pokonywać ogromne odległości, będąc zmuszanym do wylotu z USA od razu po meczu, bo rząd Trumpa ma na pieńku z Irańczykami.

Za każdym razem Gianni Infantino ślizgał się, tłumacząc, że nie ma na to wpływu. Dokładny cytat brzmi nawet zabawniej w kontekście przechwałek amerykańskich polityków, ich wystawiania piersi do orderów za przywrócenie Falorina Baloguna do gry:

Nie jesteśmy królami świata, którzy mogą rządzić i podejmować decyzje ponad rządami czy siłami policji. Jesteśmy organizacją sportową – wił się szef FIFA.

Gdy jednak przyszło do podjęcia decyzji czysto sportowej, FIFA pokłoniła się lokalnej administracji, klęknęła, sprostała oczekiwaniom Donalda Trumpa i dała kolejny argument za tym, żeby nie uważać obecnego mundialu za uczciwy i sprawiedliwy. Zrobiono wszystko, żeby z turniejem pożegnał się Iran. Zrobiono wszystko, żeby USA miało większe szanse na awans do ćwierćfinału. Wybrani mają lepiej, wybrani mają gorzej.

W zasadzie nie ma reguł, których nie da się nagiąć, gdy trzeba zaspokoić potrzeby kluczowych dla Infantino osób. Mistrzostwa świata potrzebowały Cristiano Ronaldo, więc złagodzono mu karę. Klubowy mundial potrzebował Lionela Messiego, więc wymyślono sposób, żeby wciągnąć Inter Miami na turniej.

Reklama

Mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych stały się tym, czego się obawialiśmy, gdy turniej przypadł Katarczykom czy Rosjanom. Tyle że nawet oni nie mieli tyle śmiałości i bezczelności, żeby rozgrywać go na własny użytek nie tylko pod względem soft power, ale i na boisku. USA skrupułów nie ma. Może spełni się sen minister Muchy i ktoś w końcu wylosuje drużyny do finału? Gospodarzy można od razu oznaczyć kulką w innym kolorze, żeby nie bawić się w reasumpcje.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Reklama
21 komentarzy
Szymon Janczyk

Liczby, transfery i reportaże. Dobrych historii szukam na całym świecie - od koła podbiegunowego po Rijad. Na Weszło od lat staram się przekazać, że polska piłka też jest ciekawa.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama