Ferran Torres po zwycięskim finale MŚ. „Bóg daje mi siłę, aby iść dalej”

Marcin Ziółkowski

20 lipca 2026, 01:03 • 2 min czytania 3

Reklama
Ferran Torres po zwycięskim finale MŚ. „Bóg daje mi siłę, aby iść dalej”

Bohater finału mistrzostw świata 2026 to przede wszystkim Ferran Torres. Choć w ciągu sezonu spadło na niego wiele słów krytyki, on trzymał się planu i jako człowiek wierzący, dążył do celu. Ten został osiągnięty w New Jersey, gdzie napastnik Barcelony został mistrzem świata i strzelcem jedynego gola podczas 120 minut rywalizacji. Hiszpan wypowiedział się dla FIFA po najważniejszej próbie strzału w swojej karierze.

Reklama

Ferran Torres jak Iniesta

Hiszpania po raz drugi została mistrzem świata. Bohaterem finału okazał się Ferran Torres. Napastnik Barcelony strzelił najważniejszego gola w karierze podczas dogrywki – konkretnie w 106. minucie.

Bohater sto czwartego meczu na turnieju wypowiedział się przed kamerami FIFA. Podkreślił wsparcie całego narodu, które niosło drużynę La Furia Roja przez cały czas.

Reklama

– Myślę, że ten gol należał do 47 milionów ludzi. To nie był mój, ani 26 zawodników. To było przeznaczenie. Było nam pisane by wygrać. Czuliśmy obecność naszych kibiców.

– Czułem dużą ulgę. Każdy finał jest wyzwaniem. Gdy rywal ma Messiego w drużynie, zawsze jest nerwowo, ale to wszystko zależało od nas i pokazaliśmy to po raz kolejny. Graliśmy po swojemu.

Reklama

Jak duża była ulga, gdy piłka zatrzepotała w siatce w dogrywce? Ferran Torres miał też jedną anulowaną bramkę w decydującym meczu.

– Ogromna. Byłem podczas tego mundialu bardzo krytykowany, ale przeznaczenie jest zapisane. Bóg daje mi siłę, aby iść dalej. Bóg daje pewne rzeczy tym, którzy na nie zasługują (…) Wiedzieliśmy, że oni będą grać w ten sposób, zwłaszcza, gdy grali w dziesiątkę. Daliśmy radę utrzymać intensywność i kontrolę nad meczem.

Hiszpania wywalczyła mistrzostwo świata po siedmiu wygranych i jednym remisie. Po drodze do tytułu straciła tylko jednego gola – w meczu ćwierćfinałowym, z uwagi na trafienie Belga Charlesa De Ketelaere. Luis de la Fuente jako selekcjoner na wielkich turniejach może pochwalić się bilansem 14 wygranych i jednym remisem. Hiszpania będzie jednym z gospodarzy MŚ 2030.

Reklama

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama