Po pierwszej kolejce fazy grupowej MŚ 2026 reprezentanci Curaçao mogli być dumni z tego, że udało im się strzelić jednego gola. No i ewidentnie nabrali apetytu na kolejne sukcesy, bo po drugiej serii spotkań mogą już świętować wywalczenie jednego punktu! Co będzie dalej, nie wiemy, ale jeśli Eloy Room w starciu z Wybrzeżem Kości Słoniowej wykaże się podobną skutecznością między słupkami jak w meczu z Ekwadorem, to jeszcze się okaże, że ekipa ze 150-tysięcznego kraiku zanotuje premierową wygraną na turnieju.
No dobrze, jak mawia Bogusław Wołoszański, nie uprzedzajmy faktów. Najważniejsze jest teraz to, że Curaçao zdobyło historyczny punkt po bezbramkowym remisie z Ekwadorczykami. Bez wątpienia jest to jedna z większych sensacji w dziejach mistrzostw świata.
Za takie historie kocha się mundiale!
Świetny bramkarz Curaçao. Ekwador nie potrafił przełamać autsajdera
Byliśmy ciekawi, jak do tego spotkania podejdzie Dick Advocaat i jego podopieczni. Z jednej strony, w mundialowym debiucie Curaçao bez dwóch zdań zdobyło serca kibiców z całego świata. Zagrało bezkompromisowo w starciu z Niemcami, strzeliło faworytom bramkę. No ale mecz zakończył się przecież porażką 1:7. Taki wynik musiał trochę zaboleć nawet zespół skazywany na pożarcie. Przypuszczaliśmy zatem, że doświadczony holenderski szkoleniowiec w drugim spotkaniu fazy grupowej może się zdecydować na nieco bardziej zachowawczą taktykę. Tym bardziej że Ekwador po porażce z Wybrzeżem Kości Słoniowej znalazł się na musiku.
Jednak nic bardziej mylnego. Curaçao zagrało po swojemu: z otwartą przyłbicą. Cios za cios.
Mogło zostać za to skarcone już w drugiej minucie rywalizacji, kiedy stuprocentową sytuacją w popisowy sposób spartolił Enner Valencia. 37-letni bramkarz Eloy Room utrzymał jednak swoją ekipę na powierzchni, a później popisał się jeszcze kilkoma bardzo pewnymi interwencjami. Dość powiedzieć, że tylko w pierwszej połowie spotkania golkiper Curaçao skutecznie powstrzymał aż sześć uderzeń w światło bramki. I jasne, nie wszystkie strzały były groźne. Ale w kilku sytuacjach – zwłaszcza w tej pierwszej, już wspomnianej – Room zachował się naprawdę kapitalnie. Ekwadorczycy nie potrafili znaleźć na niego sposobu.
Generalnie: aż trudno uwierzyć, że przed przerwą nie obejrzeliśmy ani jednej bramki. I nie mamy tu na myśli tylko nieskuteczności La Tri. Curaçao także wyprowadziło kilka niezwykle obiecujących kontrataków, ale szwankowało tak zwane ostatnie podanie. Odpowiedniego rytmu nie potrafił złapać zwłaszcza Tahith Chong, który albo za długo holował futbolówkę, wikłając się w niepotrzebne dryblingi, albo zagrywał nie w tempo lub rozrzucał akcje w niewłaściwym kierunku.
W Kansas City działo się zatem całkiem sporo. Brakowało tylko goli.
Eloy Room bohaterem. Curaçao nie pękło w końcówce
Po zmianie stron mecz układał się w sumie podobnie. To znaczy – pod dyktando Ekwadoru, który dalej nie potrafił zaskoczyć szalejącego między słupkami Rooma. Trzeba jednak podkreślić jedną, istotną różnicę: Curaçao w drugiej połowie stało się jeszcze niebezpieczniejsze w swoich ofensywnych wypadach i Hernan Galindez przynajmniej dwukrotnie musiał dorównać refleksem bramkarzowi rywali, by jego drużyna nie znalazła się w naprawdę poważnych tarapatach. Niemniej, po Ekwadorczykach widać było narastającą z każdą minutą frustrację. I strach przed wielkim blamażem, jakim byłaby strata punktów z Curaçao.
Tylko że Room ani myślał kapitulować, a Gonzalo Plata, Enner Valencia czy Kevin Rodriguez knocili jedną okazję za drugą. Ekipa z Ameryki Południowej nie wyratowała się nawet centrostrzałem. Ekstraklasowej sztuczki spróbował Angelo Preciado, ale trafił w poprzeczkę.
Desperacja Ekwadorczyków wzrastała zatem w galopującym tempie. W doliczonym czasie Valencia próbował jeszcze wyłudzić rzut karny, ale sędzia – po krótkiej konsultacji z VAR-em – uciął temat i nakazał kontynuowanie gry. Tymczasem zawodnicy Curaçao bronili się niczym starzy mundialowi wyjadacze. Ba, do samego końca szukali swoich szans w kontratakach! Było to naprawdę ujmujące, z jak wielką zagrali odwagą. Jak gdyby 1:7 z Niemcami się w ogóle nie wydarzało.
Albo inaczej: jakby, paradoksalnie, dodało im pewności siebie.
🚨🇨🇼 𝗡𝗘𝗪: Curacao goalkeeper Eloy Room vs. Ecuador:
• 15 saves (2nd most ever in a WC game)
• 2.48 goals prevented
• 16 recoveries
• 51 touches
• 100% successful runs out pic.twitter.com/dGrLOcuGPP— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) June 21, 2026
No i wreszcie arbiter zagwizdał po raz ostatni, a kolosalna sensacja stała się faktem.
Reprezentanci Ekwadoru wyglądali nawet nie tyle na zdruzgotanych, lecz na zszokowanych własną strzelecką indolencją, natomiast Eloy Room sprawiał wrażenie szczerze zdumionego swoim wyczynem. 27 strzałów oddali w tym spotkaniu Ekwadorczycy, z czego 15 w światło bramki, a golkiper Curaçao nie przepuścił ani jednego z nich. Ulice zapamiętają ten występ na wieki. Co tu dużo gadać: panie Room, został pan właśnie legendą mistrzostw świata.
Ocena atrakcyjności meczu – 4/6
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. NewsPix.pl