Dłuższy opis meczu z Ann Li, który mieliśmy w zasadzie stworzony, okazał się ostatecznie pozbawiony sensu. Bo Iga Świątek spotkanie przegrała, owszem, ale przegrała przez krecz – w trzecim secie najpierw poprosiła o interwencję medyczną, potem wróciła na kort, ale ostatecznie z dalszej gry w madryckim turnieju zrezygnowała. Pytaniem pozostaje, co dokładnie Idze dolega. I czy to problemy, które na dłużej wyeliminują ją z rywalizacji.
Iga Świątek z problemami zdrowotnymi. Poddała mecz
Dwukrotnie. Tyle razy Iga Świątek skreczowała w przeszłości. W 2018 roku poddała mecz z Joanną Zawadzką w ITF-ie w Warszawie. Pięć lat później zrobiła to, rywalizując z Jeleną Rybakiną w ćwierćfinale turnieju w Rzymie. Aczkolwiek ten drugi krecz może się nam dobrze kojarzyć – Świątek niedługo potem triumfowała w Roland Garros po raz drugi z rzędu, a trzeci w karierze. Obecnie raczej mało kto liczy na to, że historia się powtórzy, ale ostatecznie zadbanie o swoje zdrowie jest zawsze lepszą decyzją.
I Iga dziś została zmuszona, by taką podjąć.
Szkoda w tym wszystkim może pierwszego seta. Był równy, obie zawodniczki potrafiły się w nim przełamać, inicjatywę zwykle miała Ann Li, ale Iga była w stanie ją dogonić. I nie grała wcale źle. Owszem, dalej widać, że bywa piekielnie nieregularna, a serwis pozostaje jej wrogiem. Równocześnie jednak coś ruszyło się w podstawach jej gry – lepiej układa akcje kombinacyjne, jest w stanie rozrzucać rywalkę, ma bardziej solidny forehand. Można więc było liczyć, że w tie-breaku wygra. Ale tam zadecydował w sumie jeden błąd – nietrafiony forehand, który miał być winnerem po dobrej akcji.
Potem Li nie zmarnowała swoich serwisów i wygrała seta. Gdyby skończył się odwrotnie i wygrała Iga, to możliwe, że triumfowałaby i w całym spotkaniu. Bo drugi set był w zasadzie jej popisem, to ona dyktowała w nim warunki, dwa razy przełamała Amerykankę i sama nie oddała podania. Równocześnie jednak im dalej w tę partię, tym bardziej było widać, że coś jest nie tak. Polce ewidentnie brakowało energii, zdawała się grać coraz bardziej zerojedynkowo, na zasadzie – albo wejdzie, albo nie.
Na ogół wchodziło. Ale to też dlatego, że Li już specjalnie w wygranie tego seta nie wierzyła.
Feel better soon Iga! ❤️🩹
Ann Li is into the next round after Swiatek is forced to retire due to illness. #MMOpen pic.twitter.com/z2koENMzR0
— wta (@WTA) April 25, 2026
Mogła za to z nową wiarą wchodzić w trzecią partię. I faktycznie, na otwarcie wygrała swojego gema, potem przełamała Igę. Ta poprosiła wówczas o interwencję medyczną. Najpierw porozmawiała z fizjoterapeutką i – co każe przypuszczać, że to problem choroby, nie urazu – miała mierzoną temperaturę, potem przyszedł lekarz i dał jej tabletkę. Polka wróciła na kort, pograła chwilę, ale uznała, że nie jest w stanie rywalizować. I ostatecznie poddała mecz przy stanie 0:3 w III secie.
Ann Li awansowała więc dalej, a nam pozostaje liczyć na to, że problemy Igi okażą się krótkotrwałe – i już w turnieju w Rzymie zobaczymy Polkę w najlepszej formie.
Iga Świątek – Ann Li 6:7 (4), 6:2, 0:3 (krecz)
Fot. Newspix
Czytaj więcej o tenisie na Weszło:
- Alcaraz nie będzie bronił tytułu!
- Hurkacz odpadł w Madrycie. Polak gorszy od Musettiego
- Co Gilles Cervara może dać Hurkaczowi?
- Ekspert: Rozhisteryzowani wyznawcy kościoła Igi Świątek