Aż trudno uwierzyć, że FC Barcelona tak długo czekała na zwycięstwo z Getafe na wyjeździe. Przez blisko siedem lat Coliseum pozostawało dla Dumy Katalonii twierdzą nie do zdobycia. Również i tym razem podopieczni Hansiego Flicka nie mieli łatwej przeprawy z Bordalasem i spółką, ale gole Fermina i Rashforda położyły kres nieprzynoszącej chluby passie na przeklętym terenie. Powody do zadowolenia ma też Robert Lewandowski, który w końcu wyszedł w podstawowym składzie i błysnął efektowną asystą przy bramce Anglika.
28 września 2019 roku. To właśnie wtedy Barcelona ostatni raz pokonała Getafe na wyjeździe. Dzieje stare, przedpandemiczne, a wręcz zaprzeszłe, biorąc pod uwagę fakt, że w obecnym składzie Dumy Katalonii tylko Frenkie De Jong pamięta wspomniane zwycięstwo na Coliseum. Gole dla Barcy zdobywali wówczas Luis Suarez i Junior Firpo, a na ławce zasiadał Ernesto Valverde.
Następne potyczki w delegacji z Getafe nie układały się jednak dla Blaugrany równie udanie. Kolejne pięć meczów z Jose Bordalasem i spółką na ich terenie to zero wygranych, cztery remisy, jedna porażka i tylko jedna zdobyta bramka. W pięciu meczach, podkreślmy. Nieczęsto zdarza się klubom pokroju Barcelony tak niechlubna passa z ligowym średniakiem.
Po sześciu i pół latach oczekiwania, Barca wreszcie podbiła twierdzę na Coliseum. Choć trzeba przyznać, że Getafe robiło sporo, by pozostała ona w dalszym ciągu niezdobyta. Hansi Flick i spółka nie mieli łatwej przeprawy. Mur przed bramką Davida Sorii złamał tuż przed przerwą Fermin Lopez. W 45. minucie Pedri obsłużył go prostopadłym podaniem z głębi pola i wykorzystał sytuację sam na sam.
Gol do szatni FC Barcelony! Fermin Lopez dostał mnóstwo miejsca i bezlitośnie to wykorzystał 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/oaWccXN4sK pic.twitter.com/0LgD9cSlua
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 25, 2026
Padła twierdza Coliseum. Barcelona wreszcie zwycięska z Getafe
Gol do szatni Fermina był de facto pierwszą okazją dla Barcelony, która miała problem z wykreowaniem sobie sytuacji strzeleckich. Dawała się we znaki nieobecność kontuzjowanego Lamine’a Yamala. Wcześniej trzykrotnie na bramkę uderzał Lewandowski, ale za każdym razem nie trafiał w jej światło. Polak po trzech meczach z rzędu bez gry w podstawowym składzie tym razem dość niespodziewanie posadził na ławce będącego w gazie Ferrana Torresa, jednak długo nie dawał Flickowi dowodów na to, że była to słuszna decyzja.
Lewy miał swój moment w 74. minucie, kiedy to wziął udział w akcji bramkowej, popisując się nieprzeciętnej urody asystą, której nie powstydziłby się sam Pedri. Długim prostopadłym podaniem z głębi pola obsłużył wychodzącego na wolne pole Marcusa Rashforda, a ten w sytuacji sam na sam – podobnie jak wcześniej Fermin – nie pomylił się.
Chwilę przed bramką Anglika Getafe mogło doprowadzić do wyrównania, ale Pau Cubarsi w ostatniej możliwej chwili uprzedził Mario Martina na piątym metrze. Niewykorzystana okazja zemściła się na Bordalasie i spółce w najgorszy możliwy sposób.
Zwycięstwo nad Getafe oznacza nie tylko odczarowanie przeklętego Coliseum, ale – przede wszystkim – kolejny krok w kierunku obrony mistrzowskiego tytułu. Po wczorajszej wpadce Realu z Betisem, Barcelona ma już jedenaście punktów przewagi nad drugimi w tabeli Królewskimi. A już za dwa tygodnie El Clasico, które może oficjalnie przypieczętować nieuniknione.
Getafe CF – FC Barcelona 0:2 (0:1)
- 45′ Fermin – 0:1
- 74′ Rashford – 0:2
CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Mbappe musiał zejść z boiska. Kolejna kontuzja Francuza
- Wypisali się z walki o Lewandowskiego. Klub ma inne priorytety
- Fatalna diagnoza. Gwiazda Realu Madryt nie zagra na mundialu
Fot. Newspix