Barca odczarowała Coliseum, a Lewandowski w końcu z konkretem

Jan Broda

Autor:Jan Broda

25 kwietnia 2026, 18:27 • 3 min czytania 0

Reklama
Barca odczarowała Coliseum, a Lewandowski w końcu z konkretem

Aż trudno uwierzyć, że FC Barcelona tak długo czekała na zwycięstwo z Getafe na wyjeździe. Przez blisko siedem lat Coliseum pozostawało dla Dumy Katalonii twierdzą nie do zdobycia. Również i tym razem podopieczni Hansiego Flicka nie mieli łatwej przeprawy z Bordalasem i spółką, ale gole Fermina i Rashforda położyły kres nieprzynoszącej chluby passie na przeklętym terenie. Powody do zadowolenia ma też Robert Lewandowski, który w końcu wyszedł w podstawowym składzie i błysnął efektowną asystą przy bramce Anglika. 

Reklama

28 września 2019 roku. To właśnie wtedy Barcelona ostatni raz pokonała Getafe na wyjeździe. Dzieje stare, przedpandemiczne, a wręcz zaprzeszłe, biorąc pod uwagę fakt, że w obecnym składzie Dumy Katalonii tylko Frenkie De Jong pamięta wspomniane zwycięstwo na Coliseum. Gole dla Barcy zdobywali wówczas Luis Suarez i Junior Firpo, a na ławce zasiadał Ernesto Valverde.

Następne potyczki w delegacji z Getafe nie układały się jednak dla Blaugrany równie udanie. Kolejne pięć meczów z Jose Bordalasem i spółką na ich terenie to zero wygranych, cztery remisy, jedna porażka i tylko jedna zdobyta bramka. W pięciu meczach, podkreślmy. Nieczęsto zdarza się klubom pokroju Barcelony tak niechlubna passa z ligowym średniakiem.

Po sześciu i pół latach oczekiwania, Barca wreszcie podbiła twierdzę na Coliseum. Choć trzeba przyznać, że Getafe robiło sporo, by pozostała ona w dalszym ciągu niezdobyta. Hansi Flick i spółka nie mieli łatwej przeprawy. Mur przed bramką Davida Sorii złamał tuż przed przerwą Fermin Lopez. W 45. minucie Pedri obsłużył go prostopadłym podaniem z głębi pola i wykorzystał sytuację sam na sam.

Reklama

Padła twierdza Coliseum. Barcelona wreszcie zwycięska z Getafe

Gol do szatni Fermina był de facto pierwszą okazją dla Barcelony, która miała problem z wykreowaniem sobie sytuacji strzeleckich. Dawała się we znaki nieobecność kontuzjowanego Lamine’a Yamala. Wcześniej trzykrotnie na bramkę uderzał Lewandowski, ale za każdym razem nie trafiał w jej światło. Polak po trzech meczach z rzędu bez gry w podstawowym składzie tym razem dość niespodziewanie posadził na ławce będącego w gazie Ferrana Torresa, jednak długo nie dawał Flickowi dowodów na to, że była to słuszna decyzja.

Lewy miał swój moment w 74. minucie, kiedy to wziął udział w akcji bramkowej, popisując się nieprzeciętnej urody asystą, której nie powstydziłby się sam Pedri. Długim prostopadłym podaniem z głębi pola obsłużył wychodzącego na wolne pole Marcusa Rashforda, a ten w sytuacji sam na sam – podobnie jak wcześniej Fermin – nie pomylił się.

Chwilę przed bramką Anglika Getafe mogło doprowadzić do wyrównania, ale Pau Cubarsi w ostatniej możliwej chwili uprzedził Mario Martina na piątym metrze. Niewykorzystana okazja zemściła się na Bordalasie i spółce w najgorszy możliwy sposób.

Reklama

Zwycięstwo nad Getafe oznacza nie tylko odczarowanie przeklętego Coliseum, ale – przede wszystkim – kolejny krok w kierunku obrony mistrzowskiego tytułu. Po wczorajszej wpadce Realu z Betisem, Barcelona ma już jedenaście punktów przewagi nad drugimi w tabeli Królewskimi. A już za dwa tygodnie El Clasico, które może oficjalnie przypieczętować nieuniknione.

Getafe CF – FC Barcelona 0:2 (0:1)

  •  45′ Fermin – 0:1
  • 74′ Rashford – 0:2

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mariusz Jop: Sądzę, że prowokacja była przede wszystkim ze strony Legii

Maciej Piętak
2
Mariusz Jop: Sądzę, że prowokacja była przede wszystkim ze strony Legii
Serie A

Najlepsi od ponad pięciu dekad. Maldini i spółka zatrzymali Juve

Kacper Korpak
0
Najlepsi od ponad pięciu dekad. Maldini i spółka zatrzymali Juve

La Liga

Reklama
La Liga

Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy

Antoni Figlewicz
0
Media: Rodrygo powalczy o miejsce w składzie. O rozstaniu nie ma mowy
La Liga

Vinicius nie zagra w El Clasico? Real spodziewa się najgorszego

Braian Wilma
4
Vinicius nie zagra w El Clasico? Real spodziewa się najgorszego
La Liga

Diomande zatopił Villarreal. Vinicius też poszedł na dno

Jan Broda
10
Diomande zatopił Villarreal. Vinicius też poszedł na dno
La Liga

Barcelona nie dała szans Getafe. A przy okazji wyrównała rekord

Jakub Radomski
2
Barcelona nie dała szans Getafe. A przy okazji wyrównała rekord