Nie będzie drugiego finału z rzędu. Iga Świątek nie obroni tytułu w Cincinnati

Aleksander Rachwał

23 sierpnia 2026, 01:15 • 3 min czytania 2

Reklama
Nie będzie drugiego finału z rzędu. Iga Świątek nie obroni tytułu w Cincinnati

Iga Świątek przegrała z Jessicą Pegulą w półfinale turnieju w Cincinnati. Polka musiała uznać wyższość Amerykanki po zaciętym, trzysetowym boju, który trwał blisko trzy godziny. Porażka kończy serię dziesięciu kolejnych zwycięstw Igi w turniejach rangi WTA 1000.

Reklama

Do tej pory Iga w całym turnieju straciła tylko jednego seta – w spotkaniu z Marią Sakkari w trzeciej rundzie, w którym dwie ostatnie partie wygrała pewnie. Mecz z Pegulą był bez wątpienia największym wyzwaniem Polki na drodze do finału.

Iga Świątek nie obroni tytułu w Cincinnati. Znakomita seria Polki dobiegła końca

Pierwszy set stał pod znakiem przełamań. W pierwszych pięciu gemach ani razu nie wygrała tenisistka, która serwowała. Dopiero w szóstym gemie Pegula wykorzystała własne podanie, zyskując tym samym gema przewagi. Iga jednak szybko wyszła z opresji, po czym sama postawiła rywalkę pod presją, wychodząc na 5:4. Pegula tę presję wytrzymała i role znowu się odwróciły – to Amerykanka wygrała trzy kolejne gemy i zamknęła pierwszą partię wynikiem 7:5.

Początek drugiego seta w żadnym stopniu nie zwiastował, że gra będzie choćby odrobinę mniej wyrównana. Tym razem obie panie wygrywały gemy przy swoich podaniach, ale sporo było gry na przewagi, obie musiały bronić break pointów (choćby w niezwykle zaciętym trzecim gemie Iga musiała obronić takich trzy). Pierwsze przełamanie w drugiej partii dało Idze prowadzenie 4:2, ale… Amerykanka od razu tę stratę odrobiła. W kolejnym gemie Pegula obroniła dwa break pointy, ale tylko odwlekła porażkę w tej partii. Iga wygrała swojego gema serwisowego, a w kolejnym szybko przełamała rywalkę i zakończyła seta.

W trzecim secie gra nadal była niezwykle wyrównana, ale gemy nie były już tak długie jak w dwóch poprzednich. Właściwie do stanu 4:4 panie szły gem za gem – dość pewnie wygrywały swoje podania, sprawnie odrobiły też po jednym przełamaniu. Końcówka meczu należała jednak do Amerykanki. W dziewiątym gemie wyszła na 40:0 przy podaniu Polki i ostatecznie go wygrała (choć dopiero przy czwartym break poincie). Wyraźnie lepiej dysponowana w tym fragmencie gry Pegula nie zmarnowała okazji i przy własnym serwisie zamknęła mecz.

Reklama

Iga Świątek nie obroni więc tytułu sprzed roku, natomiast półfinał i tak należy uznać za duży sukces. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dotarła do tego etapu na drugim turnieju z rzędu. Dziesięć kolejnych wygranych meczów na imprezach rangi WTA 1000 z pewnością robi wrażenie i stanowi dobry prognostyk przed zbliżającym się US Open.

Amerykanie mogą za to liczyć na finał z udzialem dwóch swoich reprezentantek. Do Peguli może bowiem dołączyć Coco Gauff, która w drugim półfinale zmierzy się z Czeszką Sarą Beljek.

Fot. Newspix

Reklama
2 komentarze
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Jan Broda
1
Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Inne sporty

Reklama