Novak Djoković znów zwycięski! 102. tytuł w karierze Serba

Sebastian Warzecha

06 października 2026, 15:29 • 4 min czytania 2

Reklama
Novak Djoković znów zwycięski! 102. tytuł w karierze Serba

Nie tak pewnie wyobrażał sobie swój pierwszy w 2026, a 102. w karierze (!) triumf turniejowy Novak Djoković. Serb w starciu z Alexem De Minaurem wygrał pierwszego seta, a w drugim obaj rozegrali tylko gema – po nim Australijczyk skreczował. Fakt jest jednak faktem – Novak znów okazał się najlepszy w imprezie z cyklu ATP!

Reklama

Novak Djoković wygrywa w Pekinie. 102. triumf w karierze

Równowaga w tenisowej przyrodzie działa tak, że w meczu z Alexem De Minaurem w półfinale turnieju w Pekinie skreczował Hubert Hurkacz. W finale z kolei to Australijczyk poddał spotkanie z powodu urazu. Tak to już jednak w zawodowym sporcie bywa i nie ma co ujmować w podobnych przypadkach wygranym – walka w zawodowym tourze to nie tylko bezpośrednie starcia na korcie, ale też umiejętność zadbania o swoje zdrowie lepiej od rywala.

Zresztą Novak Djoković też miał przecież z tym w tym sezonie problemy. Wytrzymałość i organizm często go zawodziły, szczególnie w meczach wielkoszlemowych, gdzie na dłuższym dystansie po prostu nie był w stanie znieść już w pełni trudów rywalizacji. Zresztą wiele wskazywało, że i w mniejszych turniejach już stale będzie mieć z tym problemy. Tym bardziej, że ostatnio obiegły media zdjęcia kompletnie wycieńczonego po treningach Serba.

A jednak w Pekinie odżył.

I to wcale nie tak, że było łatwo. Już Nuno Borges, w pierwszym spotkaniu, rzucił mu wyzwanie. Portugalczyk przegrał jeszcze w dwóch setach, ale Bu Yunchaokete, reprezentant gospodarzy, urwał Serbowi mu partię. Pierwszą, w drugiej z kolei obaj doszli do tie-breaka. Wojnę nerwów wytrzymał jednak ten znacznie bardziej doświadczony, a potem sprawę zamknął już dość gładko. Ćwierćfinał był prawdziwym popisem Novaka – znów był gorszy w pierwszym secie, ale dwa kolejne wygrał. I to z kim! Z Alexandrem Zverevem, dwukrotnym mistrzem wielkoszlemowym z tego sezonu.

Reklama

Pokonał też Daniiła Miedwiediewa w półfinale, kolejnego z naprawdę wielkich tenisistów, nawet jeśli w ostatnich latach powiedzmy, że stojącego w drugim szeregu tych najlepszych. Piszemy „pokonał” w pełni świadomie – owszem, mecz skończył się dyskwalifikacją Rosjanina po tym, jak trafił piłeczkę jednego z fanów na trybunach, ale było wtedy już 1:0 w setach i 5:3 w gemach dla Novaka. Serb był lepszy, po prostu. Zresztą w stolicy Chin to żadna nowość – Novak jest tam wielki od dawna, bo jeszcze nigdy nie przegrał w tym turnieju meczu. A ten z De Minaurem był 34., jaki tam rozgrywał!

Ba, w dodatku nie grał tam od 11 lat, ostatni raz występował w Pekinie jeszcze przed trzydziestką. A jednak jak wrócił, to i tym razem wygrał ten turniej.

Djoković najlepszy w Pekinie. Znowu

Sam mówił, przy okazji przemowy po meczu, że przez te 11 lat wiele się zmieniło, że jego ciało czasem nie jest w najlepszej dyspozycji, a problemy zdrowotne mogą zniweczyć najlepsze plany. Dodawał jednak, że gdy czuje się dobrze, to jest w stanie nadal grać jak najlepsi na świecie. W Pekinie w zasadzie to pokazał – to że w finale zagrał tak naprawdę tylko jednego seta, a potem De Minaur skreczował, wiele nie zmienia. Bo w tej pierwszej partii też łatwo nie miał – trzeba było grać tie-breaka, w nim Novak okazał się lepszy.

Reklama

Może gdyby Alex wygrał tego seta, graliby teraz dalej. Ale że Novak tam triumfował, to ostatecznie Australijczyk uznał, że tego meczu po prostu nie dociągnie.

I tak Novak dorzucił kolejny tytuł do swojej ogromnej kolekcji. I są tu przede wszystkim dwie istotne liczby.

Reklama

Po pierwsze, to trofeum numer 102. w karierze Serba. Jest trzeci na liście wszech czasów, której od lat przewodzi Jimmy Connors. Amerykanin nabił w czasie kariery aż 109 wygranych turniejów, choć w tych dawnych czasach to zliczanie, która impreza jest faktycznie „tourowa”, a która niekoniecznie nie zawsze idealnie działało. Niemniej: powszechnie uważa się, że to właśnie rekord, te 109 triumfów.

Drugi jest od lat Roger Federer. Szwajcar nabił 103 tytuły (wiele z nich niższej rangi, ale na początku tego stulecia nieco inaczej traktowano te „mniejsze” imprezy, poważniej niż obecnie). Novak więc jest o jeden wygrany turniej od wyrównania osiągnięcia Rogera. I zdaje się, że to jak najbardziej może zrobić. Dogonić Connorsa? Trudna sprawa, ale kto wie – może wykonalna.

Natomiast wydaje się, że ten najważniejszy wynik, jaki Djoković osiągnął w Pekinie, to fakt, że wygrał turniej rangi ATP w 21. sezonie z rzędu. Od 20 lat niezmiennie zdobywa choć jedno takie trofeum! Zaczął w czerwcu 2006 roku, w holenderskim Amersfoort, gdzie pokonał Nicolasa Massu. I jak się okazuje, ponad 20 lat później, mając 39 lat na karku, wciąż pokonuje rywali i sięga po trofea.

Niezwykła jest to kariera, niezwykła.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama