Kyrgios zawieszony za obecność kokainy w organizmie. Wcześniej uderzał w Świątek

Patryk Idasiak

19 sierpnia 2026, 17:40 • 4 min czytania 2

Reklama
Kyrgios zawieszony za obecność kokainy w organizmie. Wcześniej uderzał w Świątek

Nick Kyrgios do grzecznych tenisistów nigdy nie należał. Ba, nie był też z tych średnio grzecznych. Krnąbrny Australijczyk nie pasował trochę do eleganckiego świata bogatych lóż na kortach, ale dzięki temu, że jest kolorowym ptakiem – budził też sympatię. Właśnie uzyskał pozytywny wynik na obecność kokainy w organizmie. Kyrgios przyznaje się do ogromnego błędu, ale nie ma to znaczenia. Kara to kara.

Reklama

Nick Kyrgios jest już na peryferiach światowego tenisa – zajmuje 919. miejsce w rankingu ATP, co oznacza, że w ciągu dwóch ostatnich lat za dużo punktów nie nazbierał. Swoje robią też ciągle trapiące go kontuzje. Ale jeszcze całkiem niedawno doszło do odrodzenia jego kariery, bo w 2022 roku dostał się do finału Wimbledonu i ćwierćfinału US Open. Od tego czasu jest jednak dużo gorzej, a teraz to już w ogóle dramat…

Uzyskał pozytywny wynik testu na zawodach ATP 250 w czerwcu. Chodzi o spotkanie w Mallorce, które dość gładko w 1h i 15 minut przegrał z rodakiem – Adamem Waltonem. Kyrgios otrzymał wtedy dziką kartę. 31-letni Australijczyk napisał na Instagramie, że „popełnił ogromny błąd”. Jego zawieszenie zostało wkrótce potem potwierdzone przez Międzynarodową Agencję Integralności Tenisa (ITIA). Został zawieszony od 4 sierpnia 2026 r. i w najbliższym czasie sobie odpocznie. 

Reklama

Obecność kokainy w jego organizmie potwierdziły testy przeprowadzone w laboratorium Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). Zgodnie z przepisami ITIA, w przypadku pozytywnego wyniku testu na obecność kokainy, tymczasowe zawieszenia są obowiązkowe, ale Kyrgios ma prawo do odwołania, choć raczej tego nie zrobi. Tak pisał jeszcze przed oficjalnym komunikatem:

Chciałem, żebyście to najpierw ode mnie usłyszeli. Niedawno oblałem test narkotykowy na Majorce, po tym jak wykryto u mnie kokainę. Popełniłem ogromny błąd i biorę za niego pełną odpowiedzialność. Przepraszam moich fanów, rodzinę, sponsorów i wszystkich bliskich. Przede wszystkim przepraszam dzieci, które śledzą moje poczynania. Wiem, jaki to daje przykład i jestem głęboko zawiedziony sobą – żalił się. 

– Nie zamierzam się usprawiedliwiać, ale chcę nakreślić pewien kontekst dotyczący tego, gdzie byłem. Kontuzje w ciągu ostatnich kilku lat odbiły się na mnie, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Moje ciało nie było w stanie robić tego, czego oczekiwał ode mnie umysł, a pogodzenie się ze zbliżającym się końcem kariery było trudniejsze, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałem – tłumaczył, dlaczego sięgnął po narkotyki. 

– Zawsze powtarzałem, że to nie ja wybrałem tenis – to tenis wybrał mnie. Ale porzucenie czegoś, co było całym moim życiem, to jedna z najtrudniejszych rzeczy, z jakimi kiedykolwiek musiałem się zmierzyć. Czasami czułem się bezradny i samotny. Nic z tego nie usprawiedliwia tego, co zrobiłem. Jednak dobrą wiadomością jest to, że to mnie otrzeźwiło. Przez następne 28 dni będę się odsuwać od mediów społecznościowych i życia publicznego, skupiając się na powrocie do zdrowia – zapowiada Kyrgios.

Reklama

Hipokryzja Australijczyka. Atakował Świątek i Sinnera 

Ale to nie wszystko, jeszcze nie cały to kontekst sprawy. Wyobrażacie sobie krytykować kogoś za jazdę po pijaku i wytykać palcami, żeby później samemu wsiąść za kierownicę i liczyć, że nikt tego nie zauważy? No to właśnie czegoś podobnego dopuścił się Kyrgios, bo najeżdżał na Igę Świątek i Jannika Sinnera. Średnio go na przykład interesowało, że chodziło o zanieczyszczony lek.

Przypomnijmy – Włoch został zawieszony na trzy miesiące po wykryciu śladowych ilości klostebolu, a Polka na miesiąc w związku z wykryciem u niej trimetazydyny.

Kyrgios pod koniec 2024 roku tak mówił o naszej tenisistce: – Nie mam nic do Igi. Po prostu uważam, że wszyscy powinni mieć równe szanse i to mnie wkurza. Im wydaje się, że mają przewagę, bo są po prostu bogami, a potem biorą te wszystkie inne leki poprawiające wydajność. Kiedy już zostaniesz złapany, nie możesz zachowywać się jak ofiara. Dwa światowe numery jeden zostały złapane na dopingu – to obrzydliwe dla naszego sportu

Rzucał złośliwe uwagi pod adresem zawodników, którzy w przeszłości oblali testy antydopingowe. Na początku 2025 roku zostawił na profilu syna australijskiej legendy Lleytona Heitta, czyli Cruza Hewitta komentarz. Młody tenisista opublikował zdjęcie z Jannikiem Sinnerem. Kyrgios skomentował wpis rodaka słowami: „Kocham cię Cruz, ale to szaleństwo” oraz „cooked post” dodając emotikonę strzykawki/igły.

Reklama

Przy okazji szpilki w Świątek mówił zresztą, że sam nigdy nie próbowałby dopingu. Zwłaszcza po kontuzjach, po których musiał się wiele napracować i nie po to płaci zespołowi setki tysięcy dolarów, żeby później czymś tak głupim to zepsuć.

No to zepsuł, brawo, choć oczywiście dodajmy – doping poprawiający m.in. wydolność czy kondycję to absolutnie nie jest to samo, co zażywanie kokainy. Niemniej niesmak pozostał.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Polecane

Reklama
Ekstraklasa

Papszun o Rajoviciu: Jeżeli się podda, to po prostu już go nie będzie

Wojciech Piela
8
Papszun o Rajoviciu: Jeżeli się podda, to po prostu już go nie będzie