Czego tu się w ogóle chwycić… [NOTY POLAKÓW]

Antoni Figlewicz

31 maja 2026, 20:07 • 6 min czytania 51

Reklama
Czego tu się w ogóle chwycić… [NOTY POLAKÓW]

Mecze towarzyskie mają to do siebie, że na niektóre sprawy można w nich przymknąć oko, co jednak nie znaczy, że będziemy je przymykać. Tak jak w ostatnim meczu o nic z Nową Zelandią, tak i tym razem spodziewaliśmy się ambitnych występów zawodników, którzy zwykle pełnią role rezerwowych. I w ogóle dobrej gry. Liczyliśmy też na chociaż kilka powodów do radości. Na próżno.

Reklama

W bramce od pierwszych minut Bułka, wyżej Pyrka czy Piotrowski. Po zmianie stron parę nowych twarzy, więc mogliśmy poczuć pewien powiew świeżości. Co nie znaczy, że faktycznie mamy powody, by po tym meczu bez historii za cokolwiek Polaków chwalić.

Może za jakieś totalne drobiazgi, ale więcej jest jednak powodów do zmartwień…

Oceny po meczu Polska – Ukraina (w skali 1-10)

Marcin Bułka – 5

Przy golach chyba nie mógł za wiele zrobić. Jaremczuk przymierzył świetnie koło słupka, Jarmolenko z bliska posłał piłkę mocno pod ladę. Występ Bułki oznacza jednak, że Jan Urban widzi dla niego miejsce w kadrze i to mimo jego gry na Półwyspie Arabskim.

Dziś trudno było naszemu bramkarzowi pokazać się z dobrej strony, choć dwukrotnie zachował czujność – przy ostatecznie nieuznanej bramce Ukraińców wykazał się refleksem, a w drugiej połowie dobrze się ustawił i odbił mocny strzał.

Reklama

Przemysław Wiśniewski – 4

W kilku momentach zdawał się dobrą formę z Ekstraklasy przenosić na grunt reprezentacyjny. Stał, gdzie stać trzeba było, dobiegał do piłek przed rywalami. Przy drugim golu Ukraińców spóźniony doskakiwał do Cygankowa, ale trudno powiedzieć, czy winna leży po stronie jego, czy bardziej po stronie Zielińskiego, który rywala wcześniej odpuścił. Najrozsądniej winę częściową przypisać jednemu i drugiemu. Na pewno nasz zespół nie zachował się modelowo.

Tomasz Kędziora – 4

Kiedy trzeba było, wychodził nawet bardzo wysoko, żeby nękać rywali. Parę razy pokazał im miejsce w szeregu. Choć przy drugim golu Ukraińców brakło ścisłego krycia Jarmolenki, trudno winić za to konkretnie jednego Kędziorę. Wymuszone doskokiem Wiśniewskiego do Cygankowa przesunięcie linii w końcowej fazie akcji sprawiło, że to chyba Zalewski powinien pobiec za strzelcem bramki, a Kędziora zachował się akurat całkiem dobrze.

Faktem jest też, że dziś nasz zespół dopuścił Ukraińców tylko do pięciu strzałów. A że padły z nich dwa gole…

Jakub Kiwior

Reklama

Jakub Kiwior – 5

Pokazał się z dobrej strony, gdy Jaremczuk startował narwany do Kędziory. A teraz już całkiem serio – trudno go bezpośrednio „przykleić” do któregoś ze straconych goli. Po stracie Piotrowskiego nie było wiele czasu na działanie. W przypadku numer dwa Kiwior swojego zawodnika znalazł, zagubionym okazał się Zalewski. Może jednak trzeba było tu działać inaczej? Trudno powiedzieć z perspektywy kanapy.

Ostatecznie piłkarz Porto zaliczył mecz do statystyk. Katastrofalny to on na pewno nie był, ale do dobrego też mu brakowało. Ocena wyjściowa pasuje jak ulał.

Arkadiusz Pyrka – 3

Nerwowy początek, zgubił piłkę, przegrał walkę z Mykołenką. Im dalej w las, tym… nie, pewności wcale nie było więcej. Szkoda, bo ten występ to raczej niewykorzystana szansa, a nie pokaz siły. Po Pyrce nie został dziś na murawie we Wrocławiu żaden wyraźny ślad, a chyba nie na tym mu zależało.

Jakub Piotrowski – 4

Konia z rzędem temu, kto będzie w stanie ocenić jego dzisiejszy występ. Do trzydziestej minuty najlepszy na boisku. Dwa czy trzy podania posłał świetne, to on dogrywał Pietuszewskiemu, gdy ten wychodził sam na sam z Trubinem. Przerzuty celne, krótkie podania w porządku. Nieźle w odbiorze – raz po odzyskaniu piłki w środku pola od razu napędził groźną kontrę.

Reklama

No tylko to jego uślizg sprawił, że Cygankow mógł zabrać piłkę, a Jaremczuk zdobyć gola po strzale z dystansu. Znaczący błąd sprawił chyba, że Piotrowski nieco przygasł, a – wierzcie nam – do pewnego momentu wyglądał zupełnie nie jak Piotrowski, którego oglądaliśmy w kadrze w ostatnich meczach.

Piotr Zieliński – 4

W okolicach dwudziestej minuty miał mocny fragment. Zaangażował się w kilka akcji ofensywnych, Polacy docisnęli rywali niejako na jego znak. Zielińskiemu zanotowaliśmy też niecelne strzały z dystansu, którymi ostatecznie nie zatrudnił Trubina.

Wydaje się, że jest współwinny utracie drugiej bramki. Tam chyba brakło komunikacji z Wiśniewskim, Cygankow kompletnie uciekł z radarów Polaków i dlatego miał i dużo miejsca, i czasu, by dograć do Jarmolenki,

Nicola Zalewski – 2

Zaczął od dwóch wrzutek do rywali – jednej za długiej, drugiej prosto w najbliższego przeciwnika. Potem była trzecia, po ziemi, w aut. To nie był ten Nicola, na którego liczymy. W pamięci kibiców pozostaje przecież jego inny obraz – motor napędowy reprezentacji i gwarancja problemów dla rywali.

Reklama

Dziś nie było z tego za wiele. Parę razy pokazał się u boku Zielińskiego czy Pietuszewskiego, ale poza tym zaliczył występ bezbarwny, żeby nie powiedzieć słaby. Dodatkowo można mieć do niego pretensje przy drugim golu – nie od dziś wiemy, że Zalewski nie lubi bronić, więc nikogo pewnie nie zdziwiło, że i wtedy tylko się przyglądał.

Oskar Pietuszewski – 2

Sporo prób w pojedynkach, parę razy zgubiona piłka, generalnie niezbyt produktywny. Miał setkę w 20. minucie i niestety ją zmarnował – szkoda, bo wtedy jeszcze była nadzieja na to, że mecz z Ukrainą da nam trochę radości. Pietuszewski na razie nie pokazuje w kadrze tego, czego moglibyśmy od niego oczekiwać.

Sebastian Szymański – 3

Raz ładnie mierzył z dystansu, ale poza tym nie było go wiele. Wyszedł w pierwszym składzie, dociągnął do przerwy i po prostu zasiadł na ławce.

Robert Lewandowski – 2

Jedną kontrę zmarnował podaniem do rywali, w innych sytuacjach niespecjalnie się przydawał. Ciężko powiedzieć o jego występie cokolwiek więcej, bo za wiele go dziś nie oglądaliśmy. W przerwie zmieniony przez debiutującego Żukowskiego.

Reklama

Mateusz Żukowski

Mateusz Żukowski – 3

Zmienił Lewandowskiego i kilka razy spróbował pokazać, że ten debiut może być czymś więcej. Na próbach jednak się kończyło. Ofensywa reprezentacji Polski była dziś tworem absolutnie beznadziejnym, więc i Żukowski nie mógł się w niej odnaleźć.

Jakub Kamiński – 4

Ze dwa razy napędził Ukraińcom stracha niezłym dryblingiem, ale za każdym razem brakowało w tym czegoś konkretnego. Kamiński był pewnie jakąś naszą nadzieją na to, że w drugiej połowie ulepimy coś sensownego pod bramką rywali, tyle że dziś… no nie, dziś próżno było szukać jakiejkolwiek nadziei.

Oskar Wójcik – 5

Trudno wskazać jakieś jego większe błędy. Parę razy w ostrzejszej walce z Ukraińcami pokazał, że nie ma zamiaru odstawiać nogi i… i dobrze. Tego chyba można było po nim oczekiwać.

Reklama

Bartosz Kapustka – 3

Wszedł na boisko i zniknął. Zapamiętaliśmy tylko jego nieudane zagrania. Równie dobrze mógłby nie wchodzić, pewnie nie zauważylibyśmy większej różnicy.

Karol Świderski – 3

Nie wykorzystał prezentu Ukraińców, ale sam fakt, że wyskoczył do tej piłki zasługuje na pochwałę. Drogi do bramki jednak nie znalazł, a okazję miał świetną, żeby nie powiedzieć, że stuprocentową. Napastnik musi takie szanse wykorzystywać, a Świderski ją jednak zmarnował. Powiedzmy sobie szczerze – widzieliśmy go w lepszej dyspozycji, mogliśmy oczekiwać więcej. Oprócz tej jednej sytuacji nie był w stanie za bardzo pomóc zespołowi.

Norbert Wojtuszek – 5

Debiut na maleńki, malusieńki plus. W tej całej ogólnej apatii dynamiczny powrót Wojtuszka we własne pole karne mógł dać nam chociaż odrobinę dumy. Spojrzy człowiek na taką akcję i zakrzyknie: „Nasz ci on!”. Dostał od Jana Urbana pół godziny, ale wyglądał lepiej od grającego dwa razy dłużej Pyrki.

Filip Rózga – 3

Chaotyczne. To chyba dobre określenie poczynań Rózgi po wejściu na boisko, ale prawda jest taka, że może właśnie w takim chaosie można było doszukiwać się jakiejś szansy dla Polaków w ich wypadach ofensywnych. Jeśli zatem upatrywaliście w Rózdze iskry, która pozwoli nam się dziś chociaż uśmiechnąć – cóż, piłkarz Sturmu nie był tą iskrą.

Reklama

Kacper Potulski, Bartosz Slisz –

Grali za krótko, by ocenić ich występ.

Fot. Newspix

51 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

NBA

Reklama