Mimo że termin narodzin dziecka Jeremy’ego Doku przypadał na drugi tydzień lipca, belgijska federacja poinformowała, że jego syn przyszedł już na świat. Skrzydłowy nie opuści więc już żadnego meczu reprezentacji, o co bardzo martwiła się dziennikarka L’Equipe.
W jednym z niedawnych wywiadów Jeremy Doku zdradził, że chciałby być przy narodzinach swojego pierwszego dziecka, które miały przypaść na drugi tydzień lipca. Termin ten zbiegłby się z meczami fazy pucharowej mundialu. Pomysł Belga o chwilowym opuszczeniu kadry w tak ważnym momencie nie spodobał się France Pierron, dziennikarce L’Equipe, której komentarz odbił się szerokim echem.
– Czy serio mówisz mi, że ci gracze poświęcili wszystko, żeby przyjechać na mistrzostwa świata, a ty wyjeżdżasz tylko po to, żeby przeciąć pępowinę? Masz szczęście grać na mistrzostwach świata. To niesamowity przywilej, a setki piłkarzy zrobiłoby wszystko, żeby być na twoim miejscu. Taka szansa może nigdy więcej się nie zdarzyć w twoim życiu. A ty zamierzasz to wszystko zaprzepaścić tylko po to, żeby być przy narodzinach swojego dziecka? To moment, w którym ojciec tak naprawdę nie jest potrzebny. Pełni symboliczną rolę – stwierdziła dziennikarka.
Później przepraszała i Pierron, i L’Equipe, które wydało komunikat, a także chwilowo ją zawiesiło.
– W piątek 19 czerwca, w trakcie dyskusji w programie „L’Equipe de Choc”, France Pierron wygłosiła uwagę, która zszokowała wielu widzów kanału L’Equipe. Nasz zespół odcina się od tych uwag, które są bardzo odległe od wartości grupy L’Equipe i przeprasza zarówno samego zawodnika, jak i wszystkich swoich widzów – czytamy.
I po co całe zamieszanie? Doku został ojcem, niebawem wróci do drużyny
W międzyczasie okazało się, że Doku nie będzie mógł zagrać w meczu z reprezentacją Iranu. The Telegraph informował, że przyczyną jego absencji była infekcja dróg oddechowych. Krótko przed spotkaniem zawodnik dowiedział się jednak, że jego żona ma niebawem rodzić. Wobec tego udał się do Londynu za zgodą lekarza reprezentacji Belgii, by być przy narodzinach swojego pierwszego dziecka.
Jak już wiadomo, jego syn Praise przyszedł na świat w poniedziałek. Doku ma wrócić na zgrupowanie kadry we wtorkowy wieczór.
– Za zgodą i w towarzystwie jednego z lekarzy naszego zespołu Jeremy udał się do Londynu, aby być z żoną w tej wyjątkowej chwili. Jeremy dołączy do drużyny jutro wieczorem w Seattle, gdzie będziemy kontynuować przygotowania do kolejnego meczu z Nową Zelandią – dowiadujemy się z komunikatu belgijskiej federacji.
With the approval of and accompanied by one of our team doctors, Jeremy travelled to London to be with his wife for this unique occasion. Jeremy will rejoin the squad tomorrow evening in Seattle as preparations continue for next match against New Zealand.
— Belgian Red Devils (@BelRedDevils) June 22, 2026
Reprezentacja Belgii zmierzy się z Nową Zelandią w sobotę o godzinie 5:00. Po remisach z Egiptem i Iranem podopieczni Rudiego Garcii zajmują trzecie miejsce w tabeli grupy G z dwoma punktami na koncie.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix