Niewiarygodne sceny miały miejsce w środę w Madison Square Garden. New York Knicks odrobili aż 29 punktów straty i po niezwykle emocjonującej końcówce wygrali 107:106 w czwartym meczu finałów NBA. Tym samym w serii do czterech zwycięstw prowadzą już 3-1 i są o krok od upragnionego tytułu. Po spotkaniu pochwałę od trenera zebrał Jeremy Sochan.
Historyczne zwycięstwo New York Knicks. Drużyna Jeremy’ego Sochana o krok od mistrzostwa NBA
San Antonio Spurs z pewnością wiedzą, jak budować wysokie przewagi. Nie potrafią jednak jeszcze ich utrzymywać. New York Knicks od kilku lat są zresztą królami comebacków w NBA i potwierdzają to w tegorocznych finałach. W środę w czwartym meczu finałów Spurs znów świetnie zaczęli – tak samo jak w trzech poprzednich meczach. W pewnym momencie prowadzili nawet 29 punktami. Zagrali niemal perfekcyjną pierwszą połowę ku rozpaczy fanów i gwiazd zebranych w Madison Square Garden.
Spurs po 24 minutach prowadzili 76:44, bijąc przy okazji rekord finałów w liczbie trafionych trójek w pierwszej połowie meczu (14). Wydawało się, że nic ich nie powstrzyma przed drugim z rzędu zwycięstwem w Nowym Jorku i wyrównaniem stanu serii.
Knicks rzucili się jednak w szaleńczą pogoń. Jeszcze na początku czwartej kwarty mieli 20 punktów straty do odrobienia. Krok po kroku, punkt po punkcie zmniejszali dystans. Szczególnie że Spurs przestali trafiać i w drugiej połowie zdobyli już tylko 30 punktów, mając więcej strat (9) niż trafień z gry (8).
Bohaterem okazał się OG Anunoby, który na 1,2 sekundy przed końcem dobił niecelną trójkę Jalena Brunsona. Ta akcja przesądziła o historycznym zwycięstwie nowojorskiej drużyny. Nie ma żadnych wątpliwości, że dobitka Anunoby’ego zapisze się w dziejach finałów NBA jako jeden z największych rzutów – tym bardziej biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności.
Spurs mieli jeszcze czas, żeby odpowiedzieć, ale nie zdołali nawet oddać rzutu. Największy comeback w historii finałów NBA stał się faktem. Nowy Jork rozpłynął się w euforii. Mundial? Jaki mundial? Miasto żyje finałami NBA. Knicks potrzebują jeszcze tylko jednego zwycięstwa, by zdobyć pierwszy od ponad pół wieku tytuł. Po raz ostatni wdrapali się na szczyt NBA w 1973 roku. A to oznacza, że istnieją całe pokolenia fanów NYK, którzy nigdy nie zaznali smaku mistrzostwa.
Finałowa seria się jeszcze nie skończyła, ale Knicks mają teraz aż dwie szanse, aby ją zamknąć i nie pozwolić rywalom na doprowadzenie do siódmego meczu. Kolejne spotkanie odbędzie się w San Antonio w nocy z piątek na sobotę o godz. 1:30 czasu polskiego. Już wtedy możliwa jest koronacja nowych mistrzów NBA.
Jeremy Sochan chwalony przez trenera. Może zostać pierwszym polskim mistrzem NBA
Co ciekawe, na konferencji pomeczowej pierwszym wspomnianym przez trenera Mike’a Browna graczem był Jeremy Sochan. Polak w meczu numer trzy zadebiutował w finałach NBA jako drugi Polak w historii, ale wtedy rozegrał tylko niecałe 10 sekund. Teraz z powodu problemów z faulami swoich kolegów dostał nieco więcej czasu gry. Finalnie spędził na parkiecie trzy minuty. Niewiele, ale wystarczająco, by zebrać pochwałę od szkoleniowca.
– Kłaniam się nisko wszystkim naszym zawodnikom, to było świetne zwycięstwo. Różni gracze dali coś ekstra w różnych momentach meczu. Weźmy na przykład Jeremy’ego Sochana. Wrzuciliśmy go do gry, a on dał nam kilka naprawdę świetnych minut. Nie wiem nawet, kiedy ostatni raz Jeremy grał więcej niż pół minuty. To jego świetna praca, że mimo tego cały czas jest gotowy – oznajmił Brown.
Sochan nie odegrał kluczowej roli. W tym krótkim czasie gry pokazał się z solidnej strony tylko w obronie. A nie miał łatwego zadania, bo przyszło mu mierzyć się z Victorem Wembanyamą. W ataku mocno przestrzelił swoją jedyną próbę. Momentami mocno zresztą przeszkadzał kolegom, bo rywale odpuszczali krycie go na obwodzie, wiedząc, że Sochan nie grozi rzutem za trzy. Mimo tego 23-latek zebrał od trenera pochwałę przede wszystkim za to, że w trudnym momencie stanął na wysokości zadania.
I teraz Sochan oraz Knicks są już o jeden krok od mistrzostwa. Jeśli nowojorska ekipa wygra w finałach jeszcze jedno spotkanie, to skrzydłowy przejdzie do historii jako pierwszy Polak z tytułem mistrza NBA.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix