Portugalia walczyła o zachowanie kolonii. „Eusébio był atutem reżimu” [WYWIAD]

Michał Kołkowski

23 czerwca 2026, 10:12 • 22 min czytania 3

Reklama
Portugalia walczyła o zachowanie kolonii. „Eusébio był atutem reżimu” [WYWIAD]

Reprezentacja Portugalii tak naprawdę dopiero w XXI wieku wskoczyła na stałe do ścisłego grona największych potęg europejskiego futbolu, ale najbardziej udanym mundialem w jej wykonaniu nadal jest ten z 1966 roku. Portugalczycy, którzy debiutowali wtedy na mistrzostwach świata, dotarli na angielskich boiskach aż do strefy medalowej i ostatecznie zakończyli turniej na najniższym stopniu podium. Ich największą gwiazdą był rzecz jasna Eusébio, do którego przylgnął przydomek „Czarna Perła z Mozambiku”. Pochodzenie napastnika miało szczególne znaczenie dla António Salazara, portugalskiego dyktatora, który za cel postawił sobie utrzymanie afrykańskich kolonii pod kontrolą metropolii.

Reklama

Dlaczego Salazar po MŚ 1966 zablokował hitowy transfer Eusébio do Interu Mediolan? Czemu właściwie wplątał Portugalię w długie i kosztowne wojny kolonialne? Jak to możliwe, że… ukryto przed nim, iż stracił dyktatorską władzę nad państwem? Na te i inne pytania w obszernej rozmowie z Weszło odpowiada dr Bartosz Kaczorowski, historyk z Uniwersytetu Łódzkiego, autor książki: „Wojna Salazara. Polityka zagraniczna Portugalii w okresie II wojny światowej”.

***

Jeśli chodzi o iberyjskich dyktatorów, to w kontekście piłkarskim dość często się wspomina generała Francisco Franco. A jak to było z António Salazarem, wykorzystywał on piłkę nożną do celów politycznych?

Jeśli chodzi o jego osobiste podejście, to wykazywał się pewnym dystansem wobec futbolu. To nie była sytuacja jak w przypadku generała Franco, który piłką nożną interesował się mocniej. Salazar właściwie mawiał, że piłki nożnej nie lubi. Ale wykorzystywał ją ze względów propagandowych. Można powiedzieć, że wykreował pewną szczególną trójcę wartości. Tak zwane 3F: Fátima, Fado, Futebol. Fatima w tym haśle symbolizuje rzecz jasna religijną sferę życia Portugalczyków. Fado to muzyka bardzo charakterystyczna dla portugalskiej tożsamości. I wreszcie futbol jako coś nowego. Można powiedzieć, że ta płaszczyzna piłkarska zaczęła być wykorzystywana przez reżim jako pewien element integrujący Portugalczyków. Szczególna rola przypada futbolowi zwłaszcza w 1966 roku.

Reklama

Trzecie miejsce na mundialu, do dziś najlepszy wynik w historii reprezentacji Portugalii.

To był istotny sukces dla drużyny i wielkie wydarzenie dla całego kraju. Kluczowy jest jednak fakt, że największą gwiazdą tej reprezentacji jest wówczas Eusébio. I to jest postać ważna, bo rzeczywiście używana przez Nowe Państwo [Estado Novo] Salazara w propagandzie. Ale też historia Eusébio jak w soczewce skupia problemy tego państwa. Jest to bowiem również epoka wojen kolonialnych. Portugalia robi wszystko, żeby zachować imperium. Tworzy pewną ideę, którą usiłuje sprzedać na zewnątrz. Mianowicie – luzotropikalizm. Ta idea zakłada, że Portugalia jest państwem wielorasowym. Co już samo w sobie pokazuje, że dyktatura Salazara jest dosyć szczególna, ponieważ absolutnie nie była rasistowska. Imperium Portugalskie miało gromadzić wiele ras. I fakt, że liderem drużyny narodowej był zawodnik czarnoskóry, wywodzący się z Mozambiku, był zjawiskiem zupełnie nowym, ale z punktu widzenia reżimu – pożądanym.

To było właściwie nadzwyczajne w skali świata. Zastanawiałem się nad tym wielokrotnie, ale – szczerze mówiąc – nie znajduję żadnej innej postaci w skali całego globu, która wywodziłaby się z kolonii i odegrała tak znaczącą rolę w metropolii. Przed Eusébio nie mamy takich przypadków czy to we francuskim, czy brytyjskim kolonializmie. To był absolutny ewenement.

Bartosz Kaczorowski: Eusébio był zjawiskiem nadzwyczajnym w skali świata

Kiedy Inter Mediolan chciał po MŚ 1966 ściągnąć Eusébio z Benfiki, dyktator zablokował transfer.

Reklama

Salazar otwarcie zakomunikował Eusébio, że jest on traktowany w Portugalii jako „dobro narodowe” i w związku z tym nie może zostać sprzedany. Musi dalej występować w portugalskich rozgrywkach. Co oczywiście doprowadziło do pewnej frustracji u samego zawodnika, bo przecież ważny był też dla niego aspekt finansowy kariery. Mówimy o piłkarzu pochodzącym z biednego Mozambiku. Możliwość zarabiania we Włoszech byłaby bardzo ważna dla niego i całej jego rodziny. No ale pamiętajmy, że rozmawiamy o drugiej połowie lat 60., czyli końcowej fazie Nowego Państwa. Salazar w 1968 roku przestaje już pełnić rządy – po wylewie krwi do mózgu był niezdolny do sprawowania władzy. A jednocześnie Portugalia toczy bardzo poważną rozgrywkę kolonialną, trwa walka o zachowanie imperium.

W takiej chwili nie można było sobie pozwolić na utratę tego propagandowego atutu, jakim był Eusébio. Piłkarz został zatem skrzywdzony przez reżim. No ale taka była ta zimnowojenna rzeczywistość, znamy to i z historii polskiego futbolu, że wielu wybitnych zawodników nie rozwinęło w pełni swoich karier.

Rzeczywiście dobrnęliśmy do końcówki rządów Salazara, a ja bym chciał jeszcze pomówić o ich początku. W jaki sposób António Salazar sięgnął po pełnię władzy w Portugalii?

To jest bardzo ciekawy przykład człowieka, który polityką rozumianą jako rozgrywka personalna i rywalizacja o głosy początkowo wyraźnie gardził. To był po prostu naukowiec – profesor prawa, zajmując się gałęzią prawa gospodarczego, w związku z czym bardzo bliskie były mu kwestie ekonomiczne.

Reklama

Po szesnastoleciu Pierwszej Republiki Portugalskiej, czyli po okresie 1910-1926, okazało się, że państwo czekają ogromne problemy gospodarcze. Najważniejszym z nich było rosnące zadłużenie, deficyt budżetowy. Na tym etapie on się już wymykał spod kontroli, co zwiastowało poważny kryzys ekonomiczny. Te gospodarcze trudności połączyły się z polityczną niestabilnością. Kolejne rządy powstawały i upadały, zmieniały się niemalże z miesiąca na miesiąc. Na przestrzeni tych szesnastu lat mieliśmy w Portugalii kilkadziesiąt gabinetów. Gdy w 1926 roku do władzy dochodzą wojskowi w ramach zamachu stanu – doszło do niego w maju, podobnie jak w Polsce – konieczność rozwiązania problemów gospodarczych staje się paląca. I pojawia się wtedy pomysł, aby sięgnąć właśnie po Salazara. Młodego wykładowcę z Coimbry.

Salazar jest wówczas przed czterdziestką, ale już cieszy się reputacją człowieka, który może wskazać dobre rozwiązania, jeżeli chodzi o reformę finansów publicznych. Tylko że Salazar stawia twarde warunki. Na przykład oczekuje, że uzyska prawo weta do działalności innych resortów. To znaczy: do działań dotyczących finansów. Chciałby zostać kimś w rodzaju superministra. Wojskowi, którzy nie mieli lepszego pomysłu na rozwiązanie problemów kraju, ostatecznie zaoferowali mu tekę ministra finansów z bardzo szerokimi kompetencjami, włącznie z tą możliwością wetowania. To się wydarzyło w 1928 roku.

Eustebio na mistrzostwach świata 1966

Eusébio na mundialu w 1966 roku

Reklama

Domyślam się, że minister z tak szerokimi uprawnieniami bardzo szybko zdominował rząd.

Tak było. Salazar w ciągu kilku lat zdołał bardzo głęboko zreformować finanse publiczne. Uporał się z deficytem. Sięgał po rozwiązania klasyczne: zwiększył ściągalność podatków, zredukował wydatki państwa, odchudził aparat państwowy. Doprowadził do zrównoważenia budżetu. Niejako w nagrodę uzyskał tekę premiera. A kiedy już został szefem rządu, co miało miejsce w 1932 roku, to zabrał się za reformowanie całego państwa w duchu autorytarnym.

Miał duże pole do popisu, ponieważ niosła go fala ogromnej popularności ze względu na sanację finansów publicznych. To dzięki niej uzyskał możliwość kształtowania portugalskiej polityki, kształtowania całego systemu. W 1933 roku przegłosowana została konstytucja powołująca do życia Nowe Państwo. Na jego czele naturalnie stanął sam Salazar, choć – jako premier. Nigdy nie został prezydentem Portugalii. Wykreował taki ciekawy system, który możemy określić mianem prezydencjalizmu premiera. W tym układzie tak naprawdę premier odgrywał rolę kluczową, ale – formalnie rzecz ujmując – mógł zostać zdymisjonowany przez prezydenta, gdyby tylko ten wykazał taką wolę. I był taki przypadek w 1958 roku, gdy kandydat w wyborach prezydenckich – Humberto Delgado – otwarcie zapowiadał, że jeśli tylko zwycięży w wyborach, natychmiast zdymisjonuje Salazara. Jak możemy się domyślać, wyborów nie wygrał. Dyktatura zrobiła absolutnie wszystko, by przebiegły po jej myśli.

Trzeba jednak powiedzieć, że dyktatura Salazara charakteryzowała się niską represyjnością. W ciągu kilkudziesięciu lat jej funkcjonowania z Salazarem u steru – od 1932 do 1968 roku – mamy ledwie kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych tego reżimu. Nie twierdzę, że to jest nic, że to jedynie jakiś epizod, ale faktycznie jest to bardzo niska represyjność. Zupełnie nieporównywalna z tym, co się działo po sąsiedzku w reżimie generała Francisco Franco, gdzie dochodziło do krwawych rozliczeń. Mało tego, w Estado Novo nie było także kary śmierci. Maksymalną karą było dożywocie. W związku z tym Salazar nam się wyraźnie wyłamuje z tych, można powiedzieć, obiegowych opinii, jakie mamy na temat dyktatur. Była to dyktatura bardzo łagodna. Paradoksalnie: łagodniejsza niż wspomniany okres republikański 1910-1926.

Reklama

Dla tego represyjnego oblicza dyktatury symboliczny był obóz koncentracyjny na Wyspach Zielonego Przylądka.

Tarrafal, zwany „obozem powolnej śmierci”. To było rzeczywiście miejsce, do którego zsyłano wrogów dyktatury. Komunistów, ale i liderów ruchów wyzwoleńczych w koloniach. Niewątpliwie jest to jedna z najczarniejszych kart tej dyktatury, choć – tak jak mówię – summa summarum liczba ofiar również i w tym obozie jest relatywnie niska. Nieporównywalna z innymi obozami tamtej epoki, już nawet nie wspominając o dokonaniach totalitaryzmów z okresu II wojny światowej.

Czy Salazara można nazywać faszystą?

To jest określenie nacechowane bardzo jasno ideologicznie. Rzeczywiście w okresie komunizmu w Polsce kładziono nacisk, aby obu dyktatorów portugalskich określać mianem faszystów. Są to jednak stwierdzenia zdecydowanie nieuprawnione. Jeżeli chodzi o Salazara, to on się od faszyzmu wyraźnie dystansuje. Choć jego reżim zawiera oczywiście pewne elementy faszystowskie. Takie, które były też wykorzystywane przez państwo włoskie chociażby. Na przykład korporacjonizm w gospodarce, rządy jednej partii. Z drugiej strony możemy z całą pewnością stwierdzić, że korporacjonizm w wydaniu portugalskim miał dużo więcej wspólnego z nauką społeczną Kościoła aniżeli z włoskim faszyzmem. Zresztą Salazar bardzo wyraźnie, jeszcze przed II wojną światową deklarował, że jest zdecydowanym przeciwnikiem idei pogańskiej narodu, która była reprezentowana choćby przez III Rzeszę. Nie mieliśmy także w Portugalii omnipotencji państwa. Nie było ono wszechwładne.

Reklama

Różnicę stanowi też sam przywódca. Salazar – jeśli porównamy go do Hitlera, Stalina czy Mussoliniego – nie jest człowiekiem nizin społecznych. To jest bardzo dobrze wykształcony przedstawiciel elit. Owszem, wspiął się na szczyt, bo wywodził się z prostej rodziny, ale po drabinie społecznej wdrapywał się dzięki osiągnięciom intelektualnym, akademickim. To go zdecydowanie odróżniało od przywódców faszystowskich epoki. Dyktatura Salazara to jest rzeczywiście nacjonalizm, tradycjonalizm, podejście konserwatywne oparte na katolicyzmie. Ale Salazar nie ma ambicji tworzenia nowego człowieka, zrywania z przeszłością. Wręcz przeciwnie, on idealizuje przeszłość, okres odkryć geograficznych. No i podkreślmy też znikomą ofensywność tego reżimu. Bo nie mamy tu do czynienia z chęcią pozyskania jakichkolwiek nowych terytoriów. Program maksimum reżimu Salazara to jest obrona kolonii, obrona imperium. Co mu się zresztą udaje, bo na finiszu jego rządów Portugalia kontroluje większość kolonii w Afryce. Traci jedynie swoje posiadłości w Indiach w 1961 roku.

Bartosz Kaczorowski: Programem maksimum reżimu Salazara była obrona kolonii

Jak ważny był dla dyktatury Salazara ten komponent katolicki? I czy sam dyktator traktował religię wyłącznie instrumentalnie, czy prywatnie faktycznie był człowiekiem głęboko wierzącym?

Niewątpliwie był człowiekiem, dla którego religia i wiara odgrywały istotną rolę. To nie ulega wątpliwości. Zresztą on bardzo często, a właściwie to codziennie uczestniczył w mszach świętych. Nie przystępował jednak do sakramentów, więc był to mimo wszystko katolicyzm rozumiany przez niego dość osobliwie. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w bliskim otoczeniu Salazara znalazła się osoba, która odgrywa bardzo istotną rolę w funkcjonowaniu portugalskiego kościoła – kardynał, patriarcha Lizbony Manuel Gonçalves Cerejeira. Panowie poznali się na wczesnym etapie życia, zaprzyjaźnili się mieszkając w jednym akademiku w Coimbrze. Nie mogli oczywiście wtedy wiedzieć, nie mogli marzyć o tak wielkich karierach, jakie udało im się zrobić. Tymczasem okazało się, że jeden z tych dwóch kolegów z czasów studenckich został dyktatorem, stworzył system autorytarny, a drugi zebrał wszystkie możliwe laury w portugalskim Kościele.

Salazar miał też silne przekonanie, że opatrzność powierzyła mu jakieś szczególne, dziejowe posłannictwo. To było związane z objawieniami w Fatimie, w które Salazar mocno wierzył, a także z objawieniami siostry Łucji od Jezusa [Lúcia dos Santos]. Był wierny jej przesłaniom, że opatrzność sprawi, iż Portugalia zostanie uchroniona od wojny. Mamy ten element potwierdzony w dokumentach archiwalnych. Podczas II wojny światowej brytyjski ambasador w Lizbonie właśnie tę informację podkreślił, iż Salazar wierzył, że jego kraj i on sam ma wyjątkową misję do spełnienia na rzecz neutralności Portugalii

Reklama

I jeszcze dodam, że Salazar na ostatnim etapie swojej dyktatury zauważył, iż Kościół przestał być podporą reżimu. To miało miejsce po soborze watykańskim II – nowy papież Paweł VI wykazywał duży dystans względem Salazara. Nawet jego wizyta w Portugalii z okazji 50-lecia Fatimy była dla dyktatora wydarzeniem trudnym, ponieważ papież skrytykował postawę Portugalii w koloniach. I jeszcze poczynił dodatkowy afront, to znaczy odbył wizytę apostolską w Indiach. Salazar usiłował go do tego zniechęcić, ponieważ uznawał, że w ten sposób Paweł VI legitymizuje odebranie Portugalii jej kolonii na Półwyspie Indyjskim. Te napięcia stały się tak wyraźne, że w pewnym momencie Salazar pozwolił sobie nawet na komentarze, że trzeba tę sytuację jakoś wytrzymać, bo za jakiś czas pojawi się w Watykanie kolejny papież, który – jak to określił Salazar – „przywróci Kościołowi dawny blask”. Oczywiście tego momentu Salazar już nie dożył.

Poruszyliśmy już temat represji reżimu, a jak to wyglądało z propagandą i cenzurą za czasów Salazara?

Oczywiście reżim jak najbardziej wprowadził cenzurę, a przede wszystkim: lansował pewien styl życia w społeczeństwie. Bardzo silnie podkreślano konserwatywne wartości. Nie mieliśmy realnej debaty publicznej, wizji Salazara oficjalnie nie można było kontrastować z koncepcjami alternatywnymi. Zamykano Portugalczyków na inne trendy. Choć to nie do końca działa, ponieważ od lat 50. Portugalczycy zaczynają mieć coraz więcej kontaktów ze światem zewnętrznym. To wynika z faktu, że w dużej liczbie migrują w poszukiwaniu pracy. Do Francji, do Niemiec, do Wielkiej Brytanii. A jednocześnie Portugalia zostaje niejako odkryta przez pozostałych Europejczyków jako bardzo atrakcyjny kierunek turystyczny. I to jest taki moment, w którym Portugalczycy mogą się zetknąć z przybyszami z bogatszych krajów. Obserwują, słuchają i porównują. I widzą, że Portugalia nie jest najlepszym miejscem na Ziemi, jak im to wmawia propaganda.

Estado Novo

Reklama

propagandowy rysunek z epoki Estado Novo

Rozwinięto w Nowym Państwie kult wodza?

Ciężko o czymś takim mówić. Salazar kompletnie do takiej roli nie pasował. To nie był człowiek, który porywał tłumy. Był stworzony do ciężkiej pracy, do gabinetowej samotności. On spędzał po kilkanaście godzin dziennie za biurkiem. Nigdy nie założył rodziny, bo uznał, że byłoby to nie do pogodzenia z obowiązkami wynikającymi właśnie z pełnionej przez niego funkcji. I chyba miał rację, przy takim stylu pracy. Zresztą w propagandzie właśnie te jego cechy uwypuklano. Był przedstawiany jako osoba niezwykle pracowita, kontrolująca teraźniejszość i przyszłość Portugalii. Wizjoner, autor portugalskiego cudu gospodarczego. Trzeba zresztą podkreślić, że za uratowanie finansów publicznych Salazar był naprawdę powszechnie szanowany. Zarówno w Portugalii, jak i poza nią.

W latach 30. XX wieku mieliśmy swego rodzaju modę na Salazara. Wielu ważnych polityków epoki – może poza Hitlerem, Stalinem czy Rooseveltem – znalazło się pod wpływem portugalskiego przywódcy, czasami istotnym wpływem. No a kolejną z jego autentycznych zasług było pozostanie Portugalii poza wojną. Uratowanie neutralności w II wojnie światowej to jest rzecz absolutnie bezcenna. A dzisiaj już wiemy na podstawie analizy dokumentów archiwalnych, iż w 1940 roku nad Portugalią krążyło widmo największego niebezpieczeństwa: że wojna może się rozszerzyć o Półwysep Iberyjski. W konsekwencji doszłoby zapewne do okupacji Portugalii i trudno przewidzieć, w jakim kształcie to państwo zostałoby później odbudowane.

Reklama

Zagrożenie było aż tak poważne?

To jest ten okres, kiedy hitlerowskie Niemcy wyraźnie dominują w Europie, a po rozgromieniu Francji stają się właściwie sąsiadem generała Franco przez Pireneje. Tworzą plan, aby opanować Gibraltar i odciąć Brytyjczyków od możliwości wpływania na Morze Śródziemne. Hiszpania bardzo poważnie rozważa wówczas przystąpienie do II wojny światowej u boku Państw Osi. Tymczasem Portugalia jest przecież tradycyjną sojuszniczką Wielkiej Brytanii i to od XIV wieku. Mówimy o najstarszym sojuszu w historii. To jest absolutny ewenement w relacjach międzypaństwowych.

Salazar zrobił absolutnie wszystko, by nie dopuścić do rozlania się wojny na teren Półwyspu Iberyjskiego. Wykorzystał dogodne położenie geograficzne i dobre relacje zarówno z Franco, jak i Winstonem Churchillem, aby stanowić pomost w relacjach między Londynem a Madrytem. Na wszelkie sposoby przekonywał Franco, by ten jednak do wojny nie przystępował. Summa summarum się udało i był to ogromny sukces Portugalii. Można śmiało powiedzieć, że gdyby reżim z jakichś powodów zakończył swoje istnienie w 1945 roku, to Salazar przeszedłby do historii jako jeden z absolutnie najwybitniejszych Portugalczyków w dziejach. Był powszechnie szanowany w Europie, traktowano go jako swego rodzaju filozofa na tronie. Człowieka trochę z innej epoki. Myśliciela, wręcz mistyka, nieustannie pogrążonego w papierach i sporządzającego zapiski. Bo rzeczywiście – w trakcie II wojny światowej Salazar wyprodukował tyle różnego rodzaju dokumentów, że pod względem spuścizny może się z nim równać jedynie uhonorowany Literacką Nagrodą Nobla Winston Churchill.

Bartosz Kaczorowski: W Europie zapanowała moda na Salazara

To może rozwińmy temat relacji Portugalii z Hiszpanią w okresie dwóch dyktatur.

Reklama

Przeważnie układały się pozytywnie, choć sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. To nie jest tak, że genezą tych dobrych relacji jest wspólny światopogląd dwóch nacjonalistycznych, konserwatywnych, prawicowych przywódców. Owszem, Salazar wychodził z założenia, że w momencie wybuchu wojny domowej w Hiszpanii należy udzielić wszelkiego wsparcia nacjonalistom, czyli stronie później nazywanej frankistowską, ale uczynił tak dlatego, że alternatywa – znaczy: rządy obozu republikańskiego – były dla Portugalii bardzo niekorzystne. Hiszpańska lewica podejmowała kroki służące obaleniu Nowego Państwa, wspierała ruchy rewolucyjne w Portugalii, a także podnosiła hasła unii iberyjskiej. Innymi słowy – chciała zjednoczenia Półwyspu Iberyjskiego pod egidą Madrytu.

Salazar zawsze się tego obawiał, że silniejsza sąsiadka podejmie takie kroki. Portugalczycy nie zapomnieli, że w latach 1580-1640 półwysep rzeczywiście był zjednoczony, co oznaczało utratę niepodległości przez Portugalię. W tym kontekście Hiszpania lewicowa był większym zagrożeniem, ponieważ podkreślała hasła unifikacji półwyspu. Zatem Salazar od samego początku zdecydowanie wsparł generała Franco i to jeszcze w momencie, gdy nie było przesądzone, że to obóz narodowy tę wojnę wygra. Można powiedzieć, że Salazar zagrał tutaj va banque. Gdyby w Hiszpanii zwyciężył Front Ludowy, to Estado Novo szybko przeszłoby do historii.

Oczywiście później były też w tych relacjach elementy trudne, zakłócające współpracę. W obozie frankistowskim również krążyły pomysły, by zjednoczyć Półwysep Iberyjski. Tylko że nie na zasadzie jakiejś socjalistycznej federacji, jak sobie wymarzyła hiszpańska lewica, ale w ramach bezpośredniej ekspansji Madrytu. Jednak sam generał Franco nigdy nie podjął poważnych kroków przeciwko Portugalii. Choć w archiwach zachował się hiszpański plan podboju sąsiedniego państwa z 1940 roku. Zostały stworzone założenia operacji wojskowej i okupacji Portugalii. Wynikało to właśnie z tej szczególnej, dziejowej chwili, kiedy to Hiszpania rozważała, czy nie przyłączyć się do II wojny światowej po stronie Państw Osi. Innymi słowy: czy nie wejść do wojny przeciwko Wielkiej Brytanii.

Koniec końców po wojnie Franco znalazł się w izolacji na arenie międzynarodowej.

Reklama

W przeciwieństwie do Salazara, który był bardzo zdecydowanie antynazistowski. Portugalia nie była tak izolowana. Hiszpania nie mogła przystąpić ani do NATO, ani do ONZ. Tymczasem Portugalia była jednym z członków-założycieli NATO. To jest bardzo ciekawy element tej historii: niedemokratyczny Salazar uzyskał przebaczenie za swój autorytarny sposób sprawowania władzy. Decydujące było położenie geograficzne Portugalii, duża rola Azorów na Atlantyku dla amerykańskiego lotnictwa. Wszystko to sprawiało, że Portugalia stała się od razu istotnym członkiem antysowieckiego sojuszu. Franco na taki status nie mógł liczyć. W ogóle nie doczekał się wejścia Hiszpanii do NATO, bo przecież doszło do tego już po upadku dyktatury w Hiszpanii.

Antonio Salazar

Antonio Salazar w drugiej połowie lat 60.

Dlaczego Antonio Salazar opiera się tendencjom dekolonizacyjnym w okresie zimnej wojny?

Reklama

Salazar zdecydowanie stał na stanowisku, że trzeba zachować imperium. To jest, jego zdaniem, fundament istnienia państwa portugalskiego. To znaczy: Portugalia może istnieć, bo istnieje imperium. Tak to można streścić. Dzisiaj oczywiście wiemy, że nie był to pogląd trafny. Natomiast w latach 60. minionego stulecia Salazar był co do tego przekonany. Podkreślał, że to właśnie imperium stanowi o wyjątkowości Portugalii. W ramach propagandy reżimu kolportowano mapy, na których kolonie portugalskie – takie jak Mozambik i Angola – były nanoszone na terytorium Europy. Miało to uświadomić Portugalczykom, że tak naprawdę żyją w bardzo dużym, potężnym państwie, powierzchniowo dorównującym właściwie połowie kontynentu. Kolonie były więc filarem prestiżu i tożsamości Portugalii. Warto nadmienić, że na tym polu nie było sporu między Salazarem a portugalską opozycją, która na początkowym etapie też nie była skłonna, by rezygnować z imperium.

Reżim podejmuje zatem różne kroki, które mają na celu zademonstrowanie światu, że Angola i Mozambik to już w zasadzie nie są kolonie, tylko integralne obszary Portugalii. W 1951 roku mamy na przykład zmiany administracyjne. Imperium zmienia nawet nazwę na O Ultramar, a kolonie stają się prowincjami. Mieszkańcy Angoli i Mozambiku mają łatwiejszą drogę do uzyskania portugalskiego obywatelstwa. W parlamencie pojawiają się deputowani z Afryki. Dochodzi do ciekawej sytuacji, w której tak naprawdę co piąty deputowany jest właśnie z Zamorza. W tym pierwsza czarnoskóra kobieta, parlamentarzystka z Gwinei Bissau.

Jak już mówiłem, rząd uznaje Portugalię za kraj wielorasowy zgodnie z doktryną luzotropikalizmu. Dlatego Salazar jest święcie przekonany, że ruchy wyzwoleńcze w Afryce, które rozwijają się również na terenie tych kolonii czy też prowincji portugalskich, są inspirowane z zewnątrz. Najprawdopodobniej z Moskwy. Co jest zresztą jak najbardziej prawdą. Sam ruch dekolonizacyjny był autentyczny, a istotna część kolonialnych elit faktycznie pragnęła niepodległości, jednak antykolonialne partyzantki w okresie zimnej wojny jak najbardziej mogły liczyć na wsparcie Sowietów. Oni prowadzą bardzo aktywną politykę w Trzecim Świecie. Salazar musi się z tym borykać. Na przykład Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli [Movimento Popular de Libertação de Angola] jest rzeczywiście marksistowski.

Bartosz Kaczorowski: Kolonie były filarem prestiżu i tożsamości Portugalii

Salazar na arenie międzynarodowej może w ogóle liczyć na jakiekolwiek wsparcie w tych próbach ocalenia imperium?

Reklama

W tym aspekcie w Afryce wspierała go przede wszystkim Republika Południowej Afryki, z wiadomych względów nieciesząca się dobrą sławą. Na niekorzyść Salazara z pewnością grało to, że najpotężniejsze państwo Zachodu również było antykolonialne. Mowa oczywiście o Stanach Zjednoczonych, które absolutnie nie wspierały idei kolonializmu, ponieważ w dekolonizacji upatrywały możliwość rozwinięcia własnych wpływów na tych obszarach. Więc rzeczywiście Salazar w tym swoim założeniu obrony imperium staje się coraz bardziej osamotniony, izolowany. Na dodatek tej idei nie rozumie portugalskie społeczeństwo.

No właśnie, o to chciałem dopytać. Portugalczycy chcą umierać za kolonie?

Nie chcą. Na społeczeństwo spada zresztą ogromny ciężar wydatków budżetowych na zbrojenia. W pewnym momencie osiągnęły one astronomiczny wskaźnik 36% budżetu. Ta armia musiała być bardzo liczna, w szczytowym okresie było to około 150 tysięcy żołnierzy. A pamiętajmy w tym kontekście o skromnym potencjale demograficznym Portugalii. Siłą rzeczy coraz bardziej trzeba było zatem sięgać po ludzi wywodzących się ze społecznych nizin, którzy byli wysyłani do tłumienia niepodległościowych zrywów w koloniach. Sprawia to, że niżsi rangą oficerowie portugalskiej armii zaczynają się wywodzić, powiedzielibyśmy, z ludu. Dlatego gdy dojdzie do rewolucji goździków, która zakończy żywot Nowego Państwa, to ona będzie również nazywana „rewolucją kapitanów”. Bo właśnie ci oficerowie niższego szczebla odegrają ważną rolę w upadku reżimu. Ale to już nie będzie reżim Salazara, który doznał wylewu krwi do mózgu w 1968 roku, sześć lat przed rewolucją.

Salazar zmarł jednak dopiero dwa lata po wylewie.

Reklama

Po raz kolejny udowodnił swoją wyjątkową siłę i kondycję intelektualną, bo rzeczywiście udało mu się wrócić do względnej sprawności. Przestał być premierem, zdymisjonowano go – władzę przejął Marcelo Caetano – ale wyglądało na to, że blisko 80-letni Salazar może jeszcze wrócić do dobrej formy. To zaczęło budzić pewien niepokój w kręgach jego następców, czy przypadkiem stary dyktator nie zdecyduje się na próbę odzyskania władzy. Żeby temu zapobiec, utrzymywano go w całkowitej iluzji, że on wciąż rządzi Portugalią. Niesłychanie interesująca sytuacja. Człowiek w podeszłym wieku, o ograniczonych możliwościach poznawczych wywołanych wylewem, był utrzymywany w przeświadczeniu, że rządzi państwem. Odbywał różnego rodzaju spotkania, wydawał polecenia.

Był taki bardzo ciekawy epizod, kiedy francuski dziennikarz Roland Faure przeprowadził wywiad z Salazarem w 1969 roku. Zresztą w języku francuskim, co też pokazuje możliwości intelektualne Salazara. Warunkiem dopuszczenia tego dziennikarza do rozmowy było jednak to, że Salazar w trakcie wywiadu nie dowie się, iż już nie rządzi. Faure oczywiście się do tego dostosował, choć wplótł do wywiadu jedno ciekawe pytanie. Brzmiało ono mniej więcej tak: „dużo mówi się na świecie o pewnym portugalskim polityku, Marcelo Caetano, co pan o nim myśli?”. Salazar odpowiedział zupełnie ogólnikowo, że to bardzo młody i zręczny polityk. Nie miał pojęcia, że to jest jego następca, który sprawuje w kraju rządy. Wtedy świat obiegła informacja, że Salazar nie wie, że nie rządzi już Portugalią.

A sam dyktator się o tym w końcu dowiedział?

Nigdy. Zmarł w 1970 roku. Jego następca próbował liberalizować ustrój, zmieniać jego oblicze, ale Nowe Państwo bez Salazara było sierotą. Nie mogło przetrwać bez swojego architekta. Co, swoją drogą, obrazuje nam różnicę między autorytaryzmami a totalitaryzmami. Gdy w reżimie autorytarnym nadchodzi fizyczny kres dyktatora, cały system przestaje tak naprawdę istnieć wraz z tym człowiekiem. Transformacja polityczna jest na ogół nieunikniona. Tak potoczyły się losy zarówno Portugalii, jak i Hiszpanii po śmierci generała Franco. Koniec końców oba te iberyjskie państwa wkroczyły na drogę ku demokracji.

Reklama

rewolucja goździków

napis upamiętniający rewolucję goździków z 1974 roku

W 2007 roku Salazar sensacyjnie wygrał głosowanie na najwybitniejszego Portugalczyka w historii w telewizyjnej ankiecie. Skąd taki sentyment, można to jakoś porównać do znanych z Polski tęsknot spod hasła „za komuny było lepiej”?

Z pewnością także i w portugalskim społeczeństwie występuje zjawisko tradycyjnej nostalgii do czasów minionych. Ludzie często w ten sposób wzdychają tak naprawdę do czasów własnej młodości. A równocześnie zauważają, że po transformacji demokratycznej wielu problemów nie udało się rozwiązać w satysfakcjonujący sposób.

Reklama

Oczywiście pojawił się wzrost gospodarczy, ale i pewne negatywne elementy. Na przykład to, z czym Salazar właściwie całe życie walczył – deficyt budżetowy i dług publiczny – stało się realną bolączką Portugalii. W okresie kryzysu strefy euro właśnie Portugalię wymieniano wśród państw najmocniej zadłużonych. Na finiszu dyktatury Salazara ten problem nie istniał w ogóle, sprawy zaczęły się wymykać spod kontroli dopiero w okresie demokracji. I to audiotele sprzed dwóch dekad rzeczywiście wskazuje na pewną nostalgię do osoby Salazara. Istotne jest jednak coś innego: podobne sentymenty nie mają żadnego przełożenia na wybory polityczne Portugalczyków. Po upadku Nowego Państwa w siłę nie urosła żadna partia polityczna, która choćby i delikatnie odwoływałaby się do dziedzictwa dyktatora.

Obóz Nowego Państwa został całkowicie i trwale zdekomponowany. W przeciwieństwie do Hiszpanii, gdzie niektórzy politycy z obozu generała Franco zdołali się przebranżowić na demokratów i na tej demokratycznej arenie potrafili później nawet triumfować w wyborach. W Portugalii taka sytuacja nie miała nigdy miejsca. Nawet najbardziej radykalna prawicowa siła polityczna – partia Chega – odżegnuje się od dziedzictwa Salazara. W powszechnym obiegu krytyczna ocena dyktatora zdecydowanie przeważa. Tak jest na przykład na uniwersytetach. Choć przyznam, że sam miałem okazję słyszeć ze strony Portugalczyków właśnie te wyrazy nostalgii czy pewnej tęsknoty do starego świata. Świata bardziej uporządkowanego. Gdzie też chyba nikt Salazarowi nie mógł zarzucić, że nie sprawował władzy w interesie ogółu.

O mundialu przeczytasz również w najnowszym wydaniu Magazynu Zero. Znalazło się w nim ponad 100 stron o mistrzostwach świata – Magazyn zamówisz TUTAJ.

Tylko czy interpretował ten interes właściwie…

Reklama

To już inna sprawa. Niewątpliwie był to człowiek niezwykły: żył bardzo skromnie, prowadził wręcz franciszkański styl życia. Ascetyczny. Nie wyobrażał sobie korzystania na przykład z państwowej limuzyny do celów prywatnych, surowo tego zabraniał również swojej gospodyni, najbliższej mu osobie. Groszem publicznym dysponował z dużą roztropnością, tę filozofię pilnowania zrównoważonego budżetu zaczynał od siebie. Takie elementy jego rządów mogą do dziś Portugalczykom imponować. Do tego dochodzi też kwestia neutralności w II wojnie światowej, najjaśniejsza z kart tej dyktatury. Natomiast kart ciemnych lub czarnych jest rzecz jasna więcej. Niedemokratyczny system rządów, prześladowania opozycji, cenzura, wojny kolonialne z zupełnie niezrozumiałą dla Portugalczyków ofiarą krwi.

Do tego niewielki wzrost gospodarczy – on był w Portugalii przez lata systematyczny, ale jednak powolny. Społeczeństwo oczekiwało bardziej przebojowych posunięć, na wzór choćby sąsiedniej Hiszpanii, która w okresie późnego frankizmu przeżyła swój cud gospodarczy. Portugalia Salazara tego nie doświadczyła.

ROZMAWIAŁ: MICHAŁ KOŁKOWSKI

Reklama

fot. NewsPix.pl

3 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama